Panowie i Panie!Zwracamy się do was z gorącą prośbą o pomoc finansową w związku ze zbliżającym się spotkaniem z Legią Warszawa. Wspólnie - Ultra Registi & Red Workers - chcemy ...
Kibic Artur Zaborowski, który stracił oko podczas zeszłorocznego finału Pucharu Polski z Lechem Poznań, 26 czerwca przeszedł kolejną operację. Leczenie po niej jest bardzo kosztowne, dlatego zachęcamy wszystkich wsparcia finansowego Ar...
Informujemy, że od jutra (t.j. środa) w budynku klubowym można kupować bilety na sobotni mecz reprezentacji Polski z Ukrainą. Bilety w cenie 40zł na sektory za bramkami oraz 70zł na ...
Już w najbliższą niedzielę, o godzinie 19:15 Widzewiacy rozegrają drugie spotkanie ligowe. Pojedynek z Koroną będzie pierwszym wyjazdem w Ekstraklasie od 2 lat. Ostatnim meczem w najwyższej klasie rozgrywkowej poza Łodzią była potyczka...z Koroną Kielce.
Sezon 2009/2010 przebiegał pod dyktando Widzewa. Jednak nie tylko piłkarze rozdawali karty w tych rozgrywkach. Również fani czerwono-biało-czerwonych pokazali się z bardzo dobrej strony wspomagając swój klub w różnych zakątkach kraju. W zgodnej opinii niezależnych obserwatorów, to właśnie ekipa z Łodzi zaprezentowała się najlepiej. Za nami kolejny wyjazdowy maraton. Dla jednych sezon 2009/2010 był początkiem jeżdżenia za Widzewem, dla weteranów już którymś z kolei. Była okazja do tzw. "masówek", ale nie zabrakło też klimatycznych wyjazdów, na których meldowali się tylko najbardziej fanatyczni "turyści".
Sezon 2009/2010 przebiegał pod dyktando Widzewa. Jednak nie tylko piłkarze rozdawali karty w tych rozgrywkach. Również fani czerwono-biało-czerwonych pokazali się z bardzo dobrej strony wspomagając swój klub w różnych zakątkach kraju.
Zakończyły się już rozgrywki 1 ligi w sezonie 2009/2010. Jak przedstawiała się frekwencja na łódzkich stadionach? Powracamy do statystycznego porównania publiczności obu drużyn z "Miasta Włókniarzy".
Zapraszam do lektury felietonu, który podsumowuje wyjazdową rundę jesienną obecnego sezonu w wykonaniu kibiców łódzkiego Widzewa. Jest to praca zawierająca opinię wysoce subiektywne i w związku z tym liczymy na szereg dyskusji i wymianę poglądów. Miłej lektury.
Jak co roku pod koniec lutego odbywają się objazdy piłkarzy Widzewa po miastach, w których łódzki klub posiada Fan Kluby. Więc i w tym roku nie mogło zabraknąć takiej atrakcji. W spotkaniach wzięły udział takie miasta jak: Pabianice, Bełchatów, Koluszki, Opatówek, Grudziądz, Sieradz, Tomaszów Mazowiecki, Rawa i Zduńska Wola – chętnych było więcej, lecz brakowało piłkarzy.
W Pabianicach gdzie po raz pierwszy odbywała się taka impreza przyjechał Marek Zub, Maciej Kowalczyk oraz Wojciech Szymanek. Na początek piłkarze oraz przybyła publiczność obejrzała krótką prezentację dotyczącą wyżej wymienionej trójki. Marek Zub zdradził, że po raz pierwszy bierze w czymś takim udział, ponieważ jak stwierdził w poprzednich miejscach pracy czegoś takiego nie było, nie było też dla kogo robić takiego przedsięwzięcia.
Biegnę z piłką, a od tyłu jeden z Anglików atakuje mnie korkami. Trach. Patrzę - dziura w nodze, widzę kość piszczelową. Sędzia łapie się za głowę, woła lekarza i przerażony wrzeszczy: zmiana, zmiana! Nade mną dwóch śmiejących się Angoli. Przyleciał nasz masażysta, łapię jego torbę i sam bandażuję sobie nogę. Gram dalej, bo trzeba oddać. No i oddaję oczywiście.
Przeszło mi przez myśl, że to zbieg okoliczności. Czy inteligentny człowiek, z pozoru dobry dziennikarz, może wypisywać bzdury na temat zjawiska, o którym -jak widać- nie ma zielonego pojęcia? Czytam i z zażenowaniem odpowiadam- może. Więc jednak cel uświęca środki, a to całe gadanie na studiach o “zawodzie szczególnej odpowiedzialności” psu na budę.
Na polskich stadionach coraz częściej słychać okrzyki: "Piłka nożna dla kibiców!". Fani są w tym nadzwyczaj zgodni. Byłem tego świadkiem na niedawnym meczu Górnik - Legia, czy w trakcie sobotniego spotkania Bełchatowa z Wisłą. Część kibiców Białej Gwiazdy spóźniła się na mecz i przez jakiś czas nie była wpuszczana na trybuny przez siły porządkowe. "Piłka nożna dla kibiców!" - zgodnie skandowali sympatycy obu klubów, domagając się otwarcia bramy prowadzącej do sektora.
W "Napoleonie z Notting Hill" G.K. Chesterton, wybitny anglosaski pisarz katolicki, oddaje hołd idei lokalnych wspólnot. Własny lokalny sztandar, lokalne barwy - rzeczy całkowicie niematerialne, lecz właśnie dlatego najważniejsze. Istotne na tyle, by warto było dla nich żyć i umierać. Dzisiaj wspólnoty takie - czy to się komu podoba, czy nie - tworzą piłkarscy kibice. Zamiast chorągwi mamy klubowe szaliki, lecz istota sprawy pozostaje taka sama. Solidarność z własnym klanem, cześć dla własnych, specyficznych symboli to znak rozpoznawczy współczesnego kibica.