A. Rybski: „Jestem dumny, że mogłem zagrać w derbach”

23 października 2021, 21:30 | Autor:

Lada chwila rozpoczną się 67. Derby Łodzi! Oczy całej Polski zwrócone będą tego dnia w stronę „Miasta Włókniarzy”. O nadchodzącym spotkaniu postanowiliśmy porozmawiać z byłym zawodnikiem jutrzejszych gospodarzy, który miał okazję zaznać tej rywalizacji, a obecnie trenerem Akademii Widzewa, Andrzejem Rybskim.

– Derby Łodzi. Widzew i ŁKS. Jak wspomina te mecze Andrzej Rybski – piłkarz?

– Przede wszystkim zawsze na te mecze patrzyło się z „ogniem”, kiedy było się młodym człowiekiem. Fakt, że mogłem w tych derbach wystąpić był dla mnie czymś niesamowitym. Były to wielkie emocje. Trzeba pamiętać, że miałem wtedy dziewiętnaście lat. Jestem dumny, że mogłem zagrać w derbach. Można powiedzieć, że udało się przejść bez porażki, ale też bez zwycięstwa – osiągnęliśmy wtedy dwa remisy. Mimo wszystko, to dla mnie świetne wspomnienie. To były jeszcze te derby w starym, takim „derbowo-łódzkim” wydaniu. Wizualnie, z pochodem, wtedy bez ograniczeń – bodajże siedem tysięcy naszych kibiców było na stadionie ŁKS – więc to były te najpiękniejsze derby, które nadal są wspominane. Brakowało w tym wszystkim tylko zwycięstwa.

– A jak wspomina je Andrzej Rybski – kibic?

– Nic nadzwyczajnego nie powiem, bo tak naprawdę całe miasto już żyje tym spotkaniem. Czy to w szkołach, czy w pracy, we własnym środowisku już każdy mówi o tym meczu. Wszystkie wspomnienia dotyczące derbów można określić jako emocje. To jest najważniejsze – emocje, które się dzieją. U nas w drużynie, w Akademii, jak są chłopcy od podawania piłek – to nagle więcej chłopaków jest chętnych. Ich zachowania są momentami „nadzwyczajne”. Jest to cała burza emocji. Spotkałem dwie osoby, które również chcą pójść na te derby, po raz pierwszy w życiu. Chcą po prostu uczestniczyć w tym wydarzeniu. Te starsze derby miały swoją dodatkową atrakcję. Nie było to wszystko tak administracyjnie dopięte. Kto pamięta tamte derby, to było dla niego coś ekstra, choć jutro trochę zbliżymy się do tego. Będą kibice przyjezdni, będą wzajemne emocje. Też mam takie fajne wspomnienie, pamiętam jak z Vladim Bednarem, kiedy te derby były na ŁKS, szliśmy do niego na obiad, żeby przeczekać do meczu. Poszliśmy wtedy na Silver Screen i obserwowaliśmy ten pochód. To było niesamowite przeżycie, móc zobaczyć, jak idą nasi kibice. To było coś pięknego. Mieliśmy teraz od tego długą przerwę, musimy zobaczyć, czy uda nam się do tego wrócić w takiej formule. Na pewno jednak doping naszych fanów to będzie mocne uderzenie.

– W przeciwieństwie do ostatnich meczów derbowych, to Widzew wydaje się być teraz faworytem. Często się jednak mówi, że „derby rządzą się swoimi prawami”. Zgadza się pan z tym stwierdzeniem?

– Tak, patrząc chociażby na te emocje. Zawodnicy będą targani różnymi emocjami. Każdy też ma swoją granicę utrzymywania nerwów na wodzy. Zawsze mówię, że woli walki nie zabraknie prawdopodobnie żadnemu z zespołów. Pytanie teraz: kto w tych kluczowych momentach będzie miał bardziej „chłodną głowę”? Jakby nie patrzeć, nawet jeżeli spojrzymy na statystyki derbowe, zawsze jako Widzew byliśmy w inicjatywie. Mamy więcej zwycięstw, częściej się to zdarzało – więc w derbach tak naprawdę to Widzew jest zawsze faworytem. Tym bardziej teraz bezsprzecznie tak jest. Wiemy, że w ŁKS są jakieś problemy. Sportowe też, bo ich ambicje są znacznie większe. Możemy stwierdzić, że jesteśmy zespołem, który jest niemal skazany na zwycięstwo, choć również mamy obecnie problemy kadrowe. Jesteśmy w ciekawym momencie i zobaczymy, jak zespół na to wszystko zareaguje.

– Co będzie kluczem do osiągnięcia pozytywnego rezultatu w tym spotkaniu?

– To, co stwierdziłem wcześniej, czyli „chłodna głowa”. Suma „dobrych” zachowań – poza tymi, które będą miały miejsce w „kotle” – może spowodować, że przychylimy szalę zwycięstwa na swoją stronę. Oczywiście kluczowe będzie zastąpienie naszych braków kadrowych. Julek Letniowski i Marek Hanousek to były nasze bardzo ważne ogniwa. Jeśli zastąpimy ich w pełni lub w bardzo zbliżony sposób, to możemy być spokojni. Forma naszego zespołu jest na tyle wysoka, że liczymy na te umiejętności piłkarskie, które przeważą. No i kolejna trudność dla gości, bo myślę że nasi kibice zrobią taką atmosferę, że będzie im trudno funkcjonować.

– Chciałbym dopytać jeszcze o nasze problemy kadrowe. Brak Juliusza Letniowskiego i Marka Hanouska będzie dużym osłabieniem?

– Trzeba stwierdzić, że są to bardzo kreatywni zawodnicy. Dają dużo możliwości wszystkim wokoło. Pojawiają się w odpowiednich miejscach, wspierają kolegów z zespołu. Dotychczas świetnie sobie radziliśmy jeśli chodzi o zmiany, ale nie mieliśmy jeszcze tak mocnej potrzeby wymiany tylu ważnych ogniw w naszej jedenastce. Zawodnicy rezerwowi wchodzili na boisko i świetnie komponowali się z resztą składu. To było do tej pory naszą dużą mocą, że i podstawowi, i rezerwowi piłkarze dawali ogrom pozytywnych działań. I tak naprawdę nigdy nie odczuwało się, że są to ludzie z głębi składu, To było naszą dużą mocą. Ale trzeba sobie szczerze powiedzieć, że tak ogromną sumę umiejętności musimy zastąpić w składzie za jednym zamachem i to jeszcze w tak ważnym meczu. Jeśli będziemy w stanie to zrobić, to będzie naszym kluczem do zwycięstwa w tym spotkaniu.

– Co powiedziałby pan tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zagrać w derbach?

– Brałem udział w różnych derbach – tych mniejszych, na Śląsku, w derbach Trójmiasta czy Łodzi – i zawsze powtarzałem sobie, żeby te emocje pojawiały się dopiero gdzieś w okolicy dnia meczowego. Nie ma nic gorszego, jeśli w ciągu tygodnia ktoś się tak rozemocjonuje, że w tym najważniejszym dniu będzie tym zmęczony. Uważam, że przez bardzo długi okres tygodnia trzeba wstrzymać emocje czy przemyślenia meczowe. To byłaby ode mnie taka propozycja już na wstępie tygodnia. Najważniejszy jest mecz – akurat w tym przypadku w niedzielę – i tam trzeba skumulować całą tę energię, jaką się ma. A czasem było tak, że zawodnicy w trakcie całego tygodnia emocjonowali się, a potem kończyło się to niewypałem w weekend. Tutaj akurat trener Niedźwiedź fajnie robi, że to jest ich praca i chcą po prostu grać to, co grają. To też w pewnym sensie upraszcza rzeczywistość, która wokół tego meczu ma miejsce.

– W końcu doczekaliśmy się, że w sektorze gości pojawią się kibice z al. Unii. Na trybunach na pewno będzie gorąco…

– To jest wręcz pewne. Przede wszystkim moc naszych kibiców jest niesamowita. Ten hałas, ta organizacja naszych kibiców, to zaangażowanie całych czterech trybun jest niesamowite. Trudno sobie wyobrazić, co się będzie działo w samym meczu, gdyż jest to jedno z najważniejszych spotkań dla nas, widzewiaków, Sam jestem ciekaw, czy zawodnicy będą w ogóle mogli się ze sobą porozumiewać. I tak jak mówiłem zawsze – z kibicami gości jest zawsze ciekawiej. Sądzę, że większość z nas cieszy się że to odbędzie się w taki sposób. Hasło „Piłka nożna dla kibiców” jest prawdziwe. Nie tylko ze strony samych fanów, ale też zawodników, bo oni zawsze lubią, gdy cały stadion jest pełen. To sprzyja dobremu widowisku. Trzeba więc pamiętać, że to hasło jest wspólne dla kibiców i piłkarzy.

– Jaki wynik pan typuje?

– Gdybyśmy grali w naszym optymalnym składzie – 3:1. W tej sytuacji – obstawiam 2:1 dla nas. Oczywiście życzę nam zachowania czystego konta, bo to jest bardzo ważne, ale jak już się tak bawimy, to właśnie prognozuję 2:1.

Rozmawiał Mateusz Chudzicki

Subskrybuj
Powiadom o
3 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
3
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x