Rudynek o Ravasie: „Widzew może mieć z niego sporo pociechy”

2 kwietnia 2022, 09:46 | Autor:

Z powodu kontuzji, przez dłuższy czas niedostępni będą Jakub Wrąbel oraz Konrad Reszka, więc włodarze Widzewa Łódź musieli zacząć szukać nowego bramkarza. Problem ten udało się już rozwiązać, a do klubu sprowadzony został Henrich Rivas, który ostatnio reprezentował barwy drużyny FK Senica. O tym, czego można się po nim spodziewać, porozmawialiśmy więc z Grzegorzem Rudynkiem, dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” oraz ekspertem od ligi czeskiej i słowackiej. Zapraszamy!

Ravas rozpoczął swoją karierę w ojczyźnie, ale bardzo szybko postanowił wyjechać na Wyspy Brytyjskie, gdzie reprezentował barwy najpierw Peterborough United, później Bostonu United, by finalnie wylądować w Derby Country z Championship. Tam jednak występował wyłącznie w drużynie młodzieżowej, zdobywając nawet nagrodę za najlepszą interwencję w sezonie 2019/2020. „Przypadek Ravasa jest bardzo podobny do wielu polskich piłkarzy, którzy jako młodzi zawodnicy wyjeżdżali do Anglii, ale nie potrafili się przebić do seniorskiego futbolu, a po ukończeniu dwudziestu paru lat wrócili do ojczyzny” – skomentował dla WTM Rudynek.

Nad sprowadzeniem Ravasa do klubu z Senicy czuwał David Balda, który swego czasu był dyrektorem sportowym Rakowa Częstochowa. Nasz rozmówca przytoczył w związku z tym anegdotę. „Dyrektorem sportowym FK Senica był wcześniej David Balda. On swego czasu był też dyrektorem sportowym Rakowa Częstochowa, kiedy to Raków grał jeszcze na trzecim poziomie rozgrywkowym. Jeszcze wcześniej był zaś scoutem Banika Ostrava i to on wypatrzył Tomasa Petraska. Wtedy uznali, że Petrasek jest piłkarzem ciekawym, ale za słabym na poziom Banika. Gdy Balda poszedł do Rakowa, tam postanowili, że Petrasek byłby dobrym wyborem i ściągnęli go do Częstochowy. Znam Davida Baldę osobiście i bardzo go cenię, bo faktycznie ma dobre oko do piłkarzy. I jeżeli on sprowadzał Ravasa do Senicy – polegając na jego wiedzy i doświadczeniu – można założyć, że słabego zawodnika by tam nie sprowadził” – usłyszeliśmy.

Ostatni okres gry Ravasa pod względem sportowym był dla słowackiego bramkarza udany. Za swoje występy zbierał pozytywne recenzje, choć dość często musiał wyciągać piłkę z własnej bramki. Jak ocenia to Rudynek? „Weźmy pod uwagę zespół, w jakim grał. To nie był mocny klub. Na pewno inaczej by to wyglądało, gdyby grał w Slovanie Bratysława czy w Zilinie. Liga słowacka jest podzielona na dwie połówki po sześć zespołów. Myślę, że w tej górnej szóstce Ravas na pewno by się znalazł wśród najlepszych bramkarzy ligi” – powiedział nasz rozmówca.

Klub z Senicy od dłuższego czasu zmaga się z bardzo poważnymi kłopotami finansowymi. Skalę problemów obrazuje fakt, że nawet jego oficjalna strona internetowa była niedostępna, ponieważ włodarze zalegali z zapłatą za funkcjonowanie serwisu. To właśnie duże zaległości w wypłatach były główną przyczyną, że golkiper postanowił znaleźć dla siebie nową drużynę. „On już w listopadzie zeszłego roku – w związku z zaległościami w wypłatach – zagroził wręcz, że odejdzie z klubu, jeżeli tylko nie zostaną uregulowane zaległości. Oznajmił, że z powodu tych zaległości złoży odpowiednie pismo, żeby w taki sposób rozwiązać kontrakt” – dodaje ekspert.

Widzew nie był pierwszym wyborem Ravasa w poszukiwaniu nowego zespołu. Wcześniej szukał potencjalnego pracodawcy za granicą, w tym także w Ekstraklasie. „Był dosyć bacznie obserwowany przez kilka klubów z Ekstraklasy – wiem na pewno o dwóch zespołach, raczej z dołu tabeli, które mu się przyglądały. Ocenili go jako obiecującego, ale jeszcze wymagającego dalszej obserwacji. Poza tym, to zimowe okno transferowe jest dosyć specyficzne – raczej rzadko kiedy wymienia się w nim bramkarzy” – zrelacjonował w krótkim wywiadzie Rudynek.

Słowak został sprowadzony do Łodzi jako „deska ratunkowa” – w obliczu kontuzji dwóch golkiperów. Może więc być tak, że po powrocie do zdrowia Wrąbla i Reszki, Widzew będzie miał w składzie trzech bramkarzy na wysokim poziomie. Czy zdaniem Ravas będzie w stanie wygrać z nimi rywalizację? „Teoretycznie Ravas może mieć problem, by stać się podstawowym bramkarzem, kiedy wszyscy już wrócą do zdrowia. Zakładam jednak, że na razie będzie grał w każdym meczu, dzięki czemu zyska pewność siebie. Widzew dalej bije się o awans, powiedzmy że awansuje do Ekstraklasy. I to już jest kwestia trenera Niedźwiedzia, jak on zbuduje zespół. Jeżeli Wrąbel wraca do gry i jest w pełni zdrowy, to jest to kwestia, czy trener będzie chciał akurat na pozycji bramkarza robić ruchy, jeżeli akurat »żre« mu na tej pozycji. Na ten moment niczego bym nie przesądzał i wcale nie powiedziałbym jednoznacznie, że Wrąbel jest lepszym bramkarzem i kiedy wróci po kontuzji, to znowu zostanie numerem jeden” – ocenił rozmówca.

Jak więc finalnie ocenia ten transfer Rudynek? „Widzewowi udało się – na poziomie I ligi, z perspektywą awansu do Ekstraklasy – dokonać ciekawego transferu. Trudno teraz powiedzieć: »O Jezu, co za świetne wzmocnienie, na pewno będzie pewnym punktem drużyny«, ale jest to bramkarz obiecujący, solidny i latem prawdopodobnie zmieniłby klub. Szczęście w nieszczęściu, że kontuzja jednego zawodnika otworzyła tę regulaminową furtkę, a Widzew mógł po niego teraz sięgnąć. Możliwe, że latem musiałby się o tego zawodnika starać z innymi klubami i odbyłoby się to na zasadzie »licytacji«. Teraz włodarze Widzewa mieli komfortową sytuację, w tym całym nieszczęściu, że mogli z nim samemu porozmawiać. Biorąc pod uwagę warunki, jakie były w Senicy, przepuszczam, że Ravas nie jest w czołówce najlepiej zarabiających w Widzewie. Reasumując: »wow« nie ma, bramkarz ciekawy i Widzew może mieć z niego jeszcze sporo pociechy, a na pewno nie jest to też inwestycja specjalnie kosztowna” – dodał na koniec.

Foto: Marcin Bryja / widzew.com

Subskrybuj
Powiadom o
5 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
5
0
Would love your thoughts, please comment.x