M. Hanousek: „Spróbuję wrócić i pograć jeden sezon”

25 października 2026, 19:44 | Autor:

Ostatnio na łamach WTM przybliżyliśmy Wam sytuację ikony Widzewa Łódź okresu reaktywacji – Marka Hanouska. Postanowiliśmy jednak zaczerpnąć jeszcze więcej informacji z samego źródła. Co słychać u popularnego „Profesora”? Jakie ma plany na przyszłość? Skąd bierze się jego zdaniem aktualna dyspozycja pierwszej drużyny? O to m.in. zapytaliśmy aktualnego zawodnika rezerw Widzewa.

– Myślę, że dla wielu kibiców ważnym tematem jest stan pana zdrowia. Na jakim etapie jest obecnie rekonwalescencja?

– Możemy powiedzieć, że to jest taki drugi etap. W poniedziałek doktor ściągnął mi gips po czterech tygodniach i teraz jeszcze trzy tygodnie będę miał taki but – ortezę. I od następnego tygodnia chyba zacznie się powoli rehabilitacja, ale będzie to długi proces.

– Może to za wcześnie jeszcze na takie dywagacje, ale chciałbym się zapytać, czy zobaczymy pana jeszcze na boisku?

– To jest takie pytanie, które zadałem na pewno sam sobie. Jest to bardzo dobre pytanie, bo jak patrzę na swój wiek, to trzeba się nad tym dużo zastanowić. Ale teraz zastanawiałem się, jak siedziałem trochę więcej w domu – że jeżeli pozwoli Achilles – to jeszcze spróbuję wrócić i pograć jeden sezon. Jeżeli będę w stanie.

– Zastanawiał się już pan co będzie dalej, po karierze? Czy jest szansa, że zobaczymy Pana w strukturach Widzewa?

– Na pewno  się zastanawiałem. To już jak wróciłem do Widzewa, to nie był to tylko powrót czysto piłkarski, ale też pod kątem trenera i przygotowania do tego zawodu. I tutaj mam bardzo dobrą możliwość, bo dyrektor Piotr Urban daje mi dużo swobody i mogę patrzeć, obserwować co się dzieje w biurach, w akademii, gdzie tylko chcę. I to zależy, jak będzie nam się ta współpraca układała. Zobaczymy co z tego będzie. Czy będę trenerem, to nie wiem. Zależy czy będzie mi się ta praca podobała, ale na pewno tego chcę spróbować.

– Przechodząc do tematów teraźniejszych, co jest powodem tak słabego początku sezonu w wykonaniu Widzewa?

– Oglądam każdy mecz. Mam dostęp do kamery taktycznej i z tej perspektywy próbuję coś poobserwować, jakieś wnioski wyciągać. Nie tylko z meczów Widzewa, ale też innych drużyn. Wiem, że kibice, środowisko na pewno tracą cierpliwość. Ale ja ciągle na to patrzę jeszcze z punktu widzenia piłkarza. Każda zmiana trenera czy dyrektora wiąże się ze zmianą hierarchii w szatni. Każdy zawodnik musi na nowo znaleźć swoją pozycję w drużynie, u trenera i tak dalej. To zajmuje sporo czasu. Trudno o stabilność przy dużej liczbie zmian. Mam nadzieję, że teraz nowy trener popracuje dłużej. Ja, jakbym mógł, to dałbym mu sto dni pracy. Wydaje mi się, że każdy trener powinien dostać sto dni i dopiero później być rozliczany. Oczywiście, gdy sytuacja w tabeli robi się groźna, trzeba patrzeć na mecze bardziej pragmatycznie, a mniej pod to, jak trener chciałby, żeby ta drużyna się rozwijała. Trzeba nadrobić kilka punktów, żeby pozycję w tabeli poprawić i aby trener miał pole do realizowania swoich zadań.

– Jeszcze niedawno był pan częścią tej drużyny. Z wieloma zawodnikami widywał się na co dzień i widział ich umiejętności. Czy po tym, co pan wtedy obserwował, jest w stanie stwierdzić, że obecne problemy Widzewa są chwilowe?

– Miałem możliwość trenowania jeszcze na obozie w Turcji, gdzie przychodzili właśnie nowi zawodnicy. Na pewno zawodnicy mają dużo jakości, ale też to pokazuje, że jeżeli piłkarz ma dobre dane, miał dobrą karierę, ma dobre CV i tak dalej, to nie zawsze musi zadziałać. To bardzo ważne połączyć wszystkich tych zawodników pod jeden projekt. I każdy gracz ma własną rolę. Jest dwudziestu pięciu zawodników i każdy musi znaleźć idealną pozycję dla siebie, by móc jak najlepiej pomóc drużynie. To naprawdę wymaga czasu. Jestem zwolennikiem bardziej powolnego postępu, bardziej ewolucji. Zobaczymy, co będzie dalej. Na pewno mogę powiedzieć, że zawodnicy umiejętności mają. Ale same umiejętności nie wystarczą do tego, żeby drużyna dobrze funkcjonowała.

– Chciałbym jeszcze na chwilę przejść do emocjonalnego pożegnania się z kibicami. Nagrał pan wtedy pamiętny filmik, które wiele osób wzruszyło, a niektórzy wręcz nie mogli się pogodzić z tym odejściem. Spodziewał się pan takiej reakcji kibiców?

– Muszę przyznać, że trochę tak, bo widziałem ten filmik. Było to mocne, ale tak naprawdę było to nagrane wieczorem, a ja już cały dzień miałem jakieś pożegnania z drużyną po treningu. To tak naprawdę była ostatnia taka kropka nad i w tym dniu i już chyba tych emocji było za dużo dla mnie. Ale z żoną zdecydowaliśmy, że nie będziemy chcieli nagrywać tego drugi raz. Ja akurat chciałem bardziej wyglądać jak mężczyzna, ale z drugiej strony teraz tego nie żałuję. Pokazałem takie emocje, które czułem. Wydaje mi się, że w tym świecie ludzie nie chcą za bardzo pokazywać swoich prawdziwych emocji. Ja się tego nie wstydzę i nie żałuję. Wręcz odwrotnie, pokazałem siebie, pokazałem, czym był dla mnie ten moment i ten klub. I też może warto jeszcze powiedzieć pod koniec, że to nie była tylko decyzja klubu. Po prostu wiedziałem, że już nie będę miał w tej drużynie dobrej pozycji. I zdecydowałem, że to jest idealny moment na pożegnanie, bo jeszcze miałem okazję wrócić do domu i pomóc mojej drużynie, która dała mi pierwszą szansę w seniorskiej piłce.

– Rozstanie z Widzewem nie trwało zbyt długo. Szybko pan wrócił, by wesprzeć widzewskie rezerwy. Jak pan ocenia poziom młodych zawodników, z którymi dzieli pan szatnię?

– Pierwsze, co powiedziałem, jak wróciłem: „III liga? No chyba powinni grać w drugiej lidze?”. Ale zagrałem kilka meczów, to naprawdę poziom meczów nie jest zły dla tych młodych zawodników. Trzeba jak najszybciej ich wrzucić do tego środowiska dorosłej piłki. I co już się pojawia, szesnastolatkowie, siedemnastolatkowie pojawiają się w naszej drużynie i mogą rywalizować z dorosłymi. Na pewno jest kilku ciekawych zawodników, ale na teraz nikogo nie widzę, żeby wskoczył do pierwszej drużyny i od razu pomógł zespołowi na boisku. Jest to bardziej projekt długofalowy. Wydaje mi się, że też zawodnik, jak zagra na przykład sezon w rezerwach Widzewa, to powinien iść na wypożyczenie do I czy II ligi. Może na sezon, dwa – i później wrócić i spróbować swojego szczęścia w pierwszej drużynie. Po graniu na poziomie centralnym będzie miał więcej doświadczenia i będzie w stanie lepiej rywalizować o miejsce w składzie, przynajmniej do treningu. Trener Zeljko Sopić chciał zawsze mieć trzech młodych na stałe w pierwszej drużynie. Wydaje mi się, że w akademii teraz – po zmianie pionu sportowego – jest więcej ambicji. Czuć, że to prowadzenie pomiędzy akademią a pierwszym zespołem jest większe niż do tej pory.

– Tym bardziej, że niestety rezerwy też mają dosyć nieciekawą sytuację w tabeli, podobnie jak pierwsza drużyna. Więc wszyscy liczymy na to, że zarówno w pierwszej drużynie, jak i w rezerwach ten trend jak najszybciej się odwróci.

– Tak, dokładnie. Tak samo jak w pierwszej drużynie, teraz w ostatnich chyba pięciu czy sześciu meczach rezerwy też nie znalazły drogi do zwycięstwa. Sytuacja w tabeli trochę się pogorszyła. Miejmy nadzieję, że to wszystko odwrócimy i zaczniemy wygrywać więcej w rezerwach.

– Na sam koniec, poza szybkim powrotem do zdrowia, czego kibice Widzewa mogą panu życzyć?

– Chciałbym, żeby kibice Widzewa mieli okazję świętować zwycięstwa. Bo wiem ile lat — i to nie tylko wtedy, kiedy miałem okazję grać tutaj sześć lat — ale już za długo trwa to, żeby Widzew wrócił do czołówki, o której wszyscy marzą. Ja też marzę, żeby kibice Widzewa w końcu byli dumni z zespołu i żeby zespół grał chociaż o TOP 5 w tabeli.

Rozmawiał Mateusz

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Jaco
2 godzin temu

Brakuje takich pilkarzy jak ty w obecnym Widzewie…serducho charakter i walecznosc…

1
0
Would love your thoughts, please comment.x