Futsal: Porażka w Warszawie
9 stycznia 2026, 10:19 | Autor: Bercik
Nie udało się widzewskim futsalistom wywieźć kompletu punktów ze stolicy. Podopieczni Marcina Stanisławskiego ulegli warszawskiej Legii 3:5, choć do przerwy prowadzili 3:2.
Hala licznie wypełniła się widzami, niezbyt przychylnie nastawionymi do widzewskiej ekipy. Już od pierwszych minut mecz toczył się w szybkim tempie, a trybuny żyły każdym zagraniem. Wynik otworzył Eric Sylla – zawodnik, którego wielu pamięta jeszcze z występów w Widzewie – dając prowadzenie Legionistom. Kapitalnie w tej sytuacji zachował się Vladyslav Tkaczenko, który minął Sebastiana Baco i wyłożył futsalówkę do pustej bramki. Na odpowiedź Widzewiaków nie musieliśmy długo czekać. Po upływie minuty świetną zespołową akcję pomiędzy Rubenem Sanchezem, Dmitro Babilovem i Kristianem Martoniem do siatki trafił ten ostatni.
W 10. minucie przed polem karnym powalony został Sylla. Do piłki podszedł Alamikkotervo, dograł do Storożuka, a ten zdobył bramkę. Nie popisali się w tej sytuacji Michal Hula oraz Davi Moreno, który nie był w stanie wybić futsalówki z linii bramkowej. Znów na odpowiedź Łodzian nie musieliśmy długo czekać. Długi wyrzut do Babilova wykonał Hula, bramkarz Legii nie trafił w piłkę, która spadła pod nogi Ukraińca. Ten nie miał kłopotów z trafieniem do pustej bramki. To nie był jednak koniec emocji w pierwszej połowie. W 17. minucie indywidualną akcją popisał się Jefferson Ortiz, który minął rywala i podcinką pokonał Warszawskiego. Po tym trafieniu strzelec mocno prowokował licznie zgromadzonych na trybunach kibiców, na co protestowali Legioniści, więc mieliśmy dłuższą przerwę w grze.
W pierwszej połowie spotkania nieznaczną przewagę w grze miał Widzew, jednak po przerwie sytuacja wyraźnie się zmieniła. Legia weszła w drugą część meczu bardzo mocno i szybko doprowadziła do remisu po golu Tkachenki. Niedługo później kolejne trafienie dołożyli Warszawiacy. Po rzucie rożnym piłkę przed bramkę wstrzelił Szczepański, a najlepiej znalazł się tam Żmiwski i było 4:3. Widzew znów musiał odrabiać straty.
Tym razem jednak RTS nie zdołał doprowadzić do wyrównania. Trener Stanisławski zdecydował się na wycofanie golkipera i w pierwszej akcji to się zemściło. Piłkę stracił Baco, przechwycił ją Alamikkotervo i skierował do pustej bramki. Przez kolejne minuty Legia kontrolowała przebieg gry, spokojnie utrzymując się przy piłce. Dopiero końcówka spotkania przyniosła Widzewowi realne okazje na zmianę losów meczu, lecz Babilov, Marton oraz Davi Moreno nie potrafili ich wykorzystać.
Widzew Łódź uległ Legii Warszawa 3:5 i wciąż musi walczyć o utrzymanie. Emocjonująca rywalizacja w najwyższej klasie futsalu wróci w lutym, już po zakończeniu Futsal EURO 2026. 8 lutego do Łodzi zawita zespół We-Met Kamienica Królewska.
Legia Warszawa – Widzew Łódź 5:3 (2:3)
7′ Sylla, 10′ Storożuk, 21′ Tkaczenko, 23′ Żmiwski, 30′ Alamikkotervo – 8′ Marton, 11′ Babilov, 17′ Ortiz
Legia:
Warszawski – Storożuk, Tkaczenko, Sylla, Alamikkotervo
Rezerwowi: Sobków – Lutai, Makowski, Pinto, Możeiko, Hugo Alves, Szczepański, Priori, Żmiwski
Trener: Jussi Nystrom
Widzew:
Hula – Ortiz, Babilov, Baco, Marton
Rezerwowi: Dąbrowski – Pióro, Rybicki, Jaśkiewicz, Ruben Sanchez, Grabowski, Davi Moreno
Trener: Marcin Stanisławski
Żółte kartki: Priori, Storożuk, Hugo Alves – Marton, Ortiz, Rybicki, Davi Moreno
Sędzia: Kamil Szczołko (Lublin)





Wisła Płock
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
Zagłębie Lubin
Cracovia
Radomiak Radom
Lech Poznań
Korona Kielce
Pogoń Szczecin
Motor Lublin
Arka Gdynia
Lechia Gdańsk
Piast Gliwice
Widzew Łódź
GKS Katowice
Legia Warszawa
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
KS CK Troszyn
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
GKS Bełchatów
Mławianka Mława
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Patrząc na dotychczasowe wzmocnienia, to na ten moment, niestety, ale nie jest to ostatnia porażka w Warszawie jaką kibice Widzewa będą musieli przełknąć w tym sezonie.
Padł już kiedyś taki wynik w ligowym klasyku, przypominam, tyle że na… piłkarskim boisku.
Na szczęście jednak nie przeszkodził on Widzewowi obronić tytuł, a potem… zawojować Europę, czego do dziś nikt w Polsce nie powtórzył i pewnie już… nie powtórzy nikt…
No, chyba że sam Widzew znów dokona tego. Oby!
Pytanie, czy to realne?
Hmm pomarzyć… każdemu wolno…