Oceny widzewiaków po meczu z Wisłą Płock

17 lutego 2026, 20:14 | Autor:

Widzew pokazał, że jednak potrafi i rozegrał bardzo dobry mecz przeciwko wiceliderowi z Płocka. Gospodarze tego starcia nie mieli szans, gdyż Łodzianie – co należy podkreślać – mieli pełną kontrolę nad meczem. Jak oceniliśmy czerwono-biało-czerwonych?

Bartłomiej Drągowski:
Przy Bartku należy wspomnieć, jak dobrze zagrał Widzew w defensywie. Rywale nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę (wydaje się, że w 56. minucie piłka zmierzająca w kierunku bramki Drągowskiego wcześniej odbiła się od Fornalczyka). Współczynnik xG Wisły wyniósł w tym starciu 0,71. Mówimy cały czas o wiceliderze, który głównie słynie z defensywy, ale żeby zajmować drugie miejsce w tabeli, to trzeba też umieć dołożyć coś z przodu. 28-latek czterokrotnie podawał niecelnie, z czego trzy razy, kiedy zagrywał długą piłkę. Gra nogami reprezentanta Polski, ustawianie się i pewność siebie przy wychodzeniu do górnych piłek robi wrażenie i czuć znaczący wzrost jakości względem znacznie młodszych poprzedników. Miał mało roboty, ale należy odnotować, że zanotował pierwsze czyste konto w barwach Widzewa Łódź. Cieszy również to, co dokłada w szatni, a mogliśmy to zaobserwować na klubowych kulisach pomeczowych. 
Ocena: 6,5

Marcel Krajewski:
Carlos Isaac pokazał w Katowicach, że ma dobre – może nawet lepsze – umiejętności defensywne, ale dawał bardzo mało z przodu. „Kraju” jest bardziej zbalansowany, co udowodnił w starciu z Wisłą. Miał trzy udane dośrodkowania. W 19. minucie dosyć szczęśliwie, ale dobrze podawał do Bergiera, który prawdopodobnie nie spodziewał się, że piłka do niego trafi, a szkoda, bo uniknął w tamtej sytuacji spalonego. Krajewski wygrał cztery z siedmiu starć w defensywie i zaliczył siedem przechwytów, z czego cztery na połowie rywala (w obu przypadkach był najlepszym Widzewiakiem na boisku). Na minus ilość strat, bo tych miał drugą co do wielkości ilość w zespole, a mianowicie czternaście, z czego aż dziewięć na własnej połowie. Pokonał nieco ponad jedenaście kilometrów na boisku. Do sześciokrotnie podawał celnie w trzecią tercję na osiem prób.
Ocena: 6

Stelios Andreou:
Choć liczby w meczu z Wisłą Płock może nie są najlepsze, to wygląda obecnie po prostu lepiej od Visusa. Sprawia, że odczuwamy z tyłu większy spokój. Może stworzyć bardzo dobry duet z Wiśniewskim – Polak jest graczem bazującym mocno na warunkach fizycznych i twardej grze, natomiast Cypryjczyk wydaje się na boisku bardziej elegancki, spokojny i ta kombinacja może być bardzo skuteczna. Należy wspomnieć o jego interwencji głową w ostatniej akcji meczu, kiedy pokonać Drągowskiego próbował Sekulski. Wygrał połowę z czterech starć w defensywie, zaliczył dziesięć strat i ośmiokrotnie piłkę odzyskiwał. Dołożył do tego cztery przechwyty i cztery wybicia (najwięcej w zespole). Ryzykował bardzo w pierwszej połowie, kiedy na wślizgu atakował Lecoeuche’a. O ile decyzja wydaje się słuszna (albo zmusiłby rywala do wyrzucenia się do boku, albo zatrzymałby go, albo w najgorszym wypadku sfaulował), kartka również, to jednak parę centymetrów dalej i byłby rzut karny. Warto również dodać, że na sześć podań w trzecią tercję, pięciokrotnie znajdował adresata. Możemy mówić o pewności siebie lub szczęściu i nawet jeżeli tym razem chodzi o to drugie, to brakowało go jesienią i dobrze, że zaczęło dopisywać teraz.
Ocena: 6

Przemysław Wiśniewski:
Dziewięć strat i tyle samo odzyskanych piłek. W defensywie wygrał jedno z dwóch starć, natomiast w powietrzu dwa z trzech. Dorzucił do tego cztery przechwyty. Nie było tego dnia fajerwerków, jeśli chodzi o występ indywidualny. Najważniejsze, że ustrzegł się błędów, a cała defensywna po prostu dobrze współpracowała i doprowadziła do braku zagrożenia pod własną bramką.
Ocena: 6

Christopher Cheng:
W końcu pokazał jakość, o której można było usłyszeć na treningach. Osiem razy tracił piłkę i aż czternastokrotnie ją odzyskiwał. Stoczył najwięcej pojedynków w defensywie, bo trzynaście i wygrał dziesięć z nich. W ofensywie wygrał jedno z dwóch starć. Dołożył do tego sześć przechwytów (drugi wynik w zespole) i cztery wybicia (najlepszy wynik w Widzewie). Co ważne – na dziewięć prób podań w trzecią tercję, dziewięciokrotnie zagrywał celnie. Wszystko się zgadza, a do tego zero z tyłu.
Ocena: 7

Emil Kornvig:
Jeden z najlepszych Widzewiaków tamtego wieczoru. Cztery na cztery podania w trzecią tercję – tak samo wygląda jego stosunek pojedynków w defensywie do wygranych tego typu starć. Słabo wypadł, jeśli chodzi o resztę pojedynków, bo wygrał tylko trzy starcia z ośmiu w ofensywie i jedno z sześciu w powietrzu. Co również na minus – ilość strat, bo aż jedenaście przy tylko jednej odzyskanej piłce. Coś, co wniósł i nie pokaże nam tego żadna statystyka to żelazne płuca. Pokonał dwanaście kilometrów i wykonał najwięcej sprintów – dziewiętnaście. Nękał niemiłosiernie zawodników Wisły – był absolutnie wszędzie, ciągle pod grą, a widzewski środek pola w końcu wyglądał na miarę pokładanych w nich nadziei. Występ przypieczętował bramką i to całkiem ładną, bo trzeba przyznać, że to podcięcie piłki wyglądało efektownie. Mógł mieć nawet dwie bramki na koncie, gdyby na początku spotkania nieco lepiej przymierzył głową – obił wtedy poprzeczkę. Świetnie zagrał natomiast w pięćdziesiątej szóstej minucie. Genialnym podaniem wypuścił go Cheng, Duńczyk przepchnął rywala, następnie założył mu „siatkę” i wystawił futbolówkę Fornalczykowi, który uderzył genialnie, ale również obił poprzeczkę. Bardzo przyjemnie się go oglądało, bo pokazał sporo jakości i błysku, a powinno być tylko lepiej.
Ocena: 7,5

Lukas Lerager:
W jego grze w porównaniu z poprzednimi porażkami nie zmieniło się w zasadzie nic. Przegrane mecze przysłaniały wielu ludziom to, co doświadczony Duńczyk daje. Dyrygował grą, cały czas pokazywał partnerom opcje do gry, był bardzo skuteczny w pojedynkach i pokonał prawie 11,5 km. Na minus ilość strat, bo zanotował ich piętnaście, natomiast tyle samo razy futbolówkę odzyskiwał, z czego pięć razy na połowie rywala (w obu przypadkach był najlepszy w zespole). Wygrał wszystkie pięć starć w defensywie, trzy w ofensywie, a w powietrzu górą był w ośmiu z jedenastu pojedynków. Zaliczył najwięcej przechwytów – siedem i czterokrotnie piłkę wybijał. Do tego dołożył stuprocentową celność podań w trzecią tercję na osiem prób. Musi jednak uważać, bo za uderzenie obrońcy Wisły w polu karnym niejeden arbiter podyktowałby jedenastkę. Tym razem się upiekło – nas to szczególnie nie interesuje, bo nie zapominamy o tym, ile razy Widzew ucierpiał na decyzji sędziów na początku rundy. Suma szczęścia zawsze musi się równać zero. Coś, co jeszcze nas w nim urzekło na przestrzeni trzech starć, to fakt, że na boisku wygląda na gościa, którego piłkarze i kibice rywali nie będą lubić. Szuka zaczepki, prowokuje, gra ostro, a wręcz jest po prostu arogancki… I dobrze. To jest typ zawodnika, którego łódzcy kibice pokochają, a fani rywali znienawidzą. Niech widzewska społeczność wybaczy, ale to ktoś w rodzaju Josue w Legii. Kogoś takiego w Łodzi od dawna nie było.
Ocena: 7

Juljan Shehu:
Po dwóch bardzo słabych meczach wrócił na swój poziom. W kulisach pomeczowych w szatni pokazał się jako lider, co napawa optymizmem. Nie było już machania rękami na boisku, a regularne oklaski i wspieranie kolegów. Osiem razy tracił piłkę i dziesięciokrotnie ją odzyskiwał (trzeci wynik w zespole). Cztery z siedmiu pojedynków w defensywie wygranych i połowa z czterech w ofensywie. Dołożył do tego cztery przechwyty, trzy wybicia, a do tego w dziewięciu próbach podań w trzecią tercję, zaliczył stuprocentową skuteczność. Szkoda jego sytuacji z drugiej połowy, kiedy obił poprzeczkę. Zabrakło trochę precyzji.
Ocena: 7

Osman Bukari:
Zmarnował dwie setki. Za pierwszym razem podawał mu Bergier – powinien był uderzać, ale zdecydował się na minięcie bramkarza, a to się nie udało. Poniekąd wyratował się z tej sytuacji, bo ograł rywala przy linii i wystawił piłkę Shehu, który również mógł, a może nawet powinien pokonać bramkarza. Za drugim razem podawał mu Fornalczyk. Ghańczyk wtedy miał mniej miejsca i zgubił piłkę pod nogami. Należy docenić, że kontratak przy okazji pierwszej setki zapoczątkował właśnie 27-letni skrzydłowy. To po jego dośrodkowaniu na głowę Bergiera, nasz napastnik trafił w rękę defensora Płocczan. Miał dwa udane dośrodkowania na trzy próby i trzy skuteczne dryblingi na pięć prób. Tylko sześć razy tracił futbolówkę i pięciokrotnie ją odzyskiwał. Wygrał również pięć z dziewięciu starć w ofensywie. Najważniejsze w tym meczu była jednak jego zmiana podejścia do gry w defensywie. Wygrał wszystkie trzy pojedynki w obronie i dołożył do tego aż pięć przechwytów. To nadal nie to, czego się od niego oczekiwało, ale było naprawdę sporo momentów, żeby być bardzo dobrej myśli na przyszłość.
Ocena: 5,5

Sebastian Bergier:
Jedenasty gol w tym sezonie, co czyni go najlepszym strzelcem Widzewa w pojedynczym sezonie od powrotu do Ekstraklasy. Miał też niezłą okazję w dziewiętnaste minucie po szczęśliwym dograniu Krajewskiego, ale chyba nie spodziewał się, że ta piłka do niego dojdzie. Szkoda, bo spalonego nie było. Więcej był pod grą i poza bramką powinien mieć na koncie asystę, kiedy podawał do Bukariego w drugiej połowie meczu.
Ocena: 6

Mariusz Fornalczyk (zawodnik meczu):
Nie mogliśmy wskazać nikogo innego. „Fornal” już na początku meczu idealnie dograł na głowę Kornviga, w drugiej połowie natomiast dobrze zapoczątkował kontratak, który zwieńczył wystawieniem piłki Bukariemu. Został okradziony z dwóch asyst, a bliski był również strzelenia gola, kiedy oddał genialny strzał, ale ten na jego nieszczęście skończył na poprzeczce. Trochę niżej i mówilibyśmy o tej bramce w kontekście gola sezonu. Podjął osiem prób dryblingu i pięciokrotnie mijał przeciwnika. Dwanaście razy tracił piłkę i sześciokrotnie ją odzyskiwał, z czego cztery razy na połowie rywala. W ofensywie stoczył najwięcej pojedynków, bo dziewiętnaście, z czego udało mu się wygrać w jedenastu. Cieszyły również jego reakcje, kiedy nie wychodziło. Nie było już frustracji, a uśmiech lub po prostu powrót na pozycję i skupienie się na kolejnej akcji. Bardzo dobry mecz, w którym Fornalczyk po raz kolejny udowadnia, że jest wart wydanych na niego pieniędzy. Szczęście w końcu dopisze i jak już otworzy worek z bramkami, to może być prawdziwym postrachem ligi.
Ocena: 8

REZERWOWI

Andi Zeqiri:
Zmianę trzeba uznać za dobrą, bo zaliczył asystę. Mógł mieć też bramkę. Nie była to najlepsza możliwa okazja, ale na pewno dało się ją zamienić na bramkę – lepszy w tym pojedynku okazał się Leszczyński. Niech ta asysta będzie dla niego impulsem w kolejnym spotkaniu, w którym wyjdzie na boisko od pierwszej minuty. Czwartą żółtą kartkę w meczu z Wisłą Płock obejrzał Sebastian Bergier, który będzie musiał oglądać kolegów z trybun. 
Ocena: 6

Angel Baena:
Wszedł na siedemnaście minut, zakładamy, że w celu wzmocnienia skrzydeł pod kątem defensywy. Wymienił sześć podań, z czego tylko dwa były celne. Zero udanych dośrodkowań, zero udanych dryblingów i zero wygranych pojedynków w ofensywie. W defensywie wygrał natomiast swoje jedyne starcie. To mało i na razie w wyścigu o skład z Fornalczykiem, Polak ogląda, jak się oddala od Hiszpana w lusterku wstecznym.
Ocena: 4

Carlos Isaac:
Grał zbyt krótko, aby móc ocenić jego występ.
Ocena: brak

Bartłomiej Pawłowski:
Grał zbyt krótko, aby móc ocenić jego występ.
Ocena: brak

Mateusz Żyro:
Również grał zbyt krótko, aby móc ocenić jego występ.
Ocena: brak

Skala ocen: 1-10 (wyjściowa 5)

Metodologia oceniania:
Każdy zawodnik zaczyna mecz z wyjściową oceną 5. Po udanym zagraniu otrzymuje pół punktu, a jeśli jest to kluczowe dla przebiegu meczu (np. gol, asysta, ważne podanie lub istotna interwencja obronna), cały punkt. Analogicznie punkty są odejmowane po nieudanym zagraniu. Na koniec spotkania punkty są zliczane, tworząc finalną ocenę. Pod uwagę bierzemy tylko graczy, którzy spędzili minimum piętnaście minut na boisku.

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
raaf
2 godzin temu

Krajewski 6??? Dalej nie trzeba czytać. To jest najsłabszy piłkarz Widzewa w każdym meczu, w którym występuje.

1
0
Would love your thoughts, please comment.x