Trzech poobijanych po Gryfie. Najmocniej Paulius
19 sierpnia 2018, 10:08 | Autor: Ryan
Gdy widzewiacy rywalizowali w III lidze mówiło się, że po awansie na wyższy szczebel będzie im na boisku łatwiej. Póki co, wcale tak nie jest. Każde spotkanie wymaga od nich maksymalnego poświęcenia oraz walki. Dosłownie.
W sobotnim meczu z Gryfem Wejherowo kości trzeszczały w zasadzie od początku. Już w 8. minucie na murawę, jak rażony piorunem, padł Simonas Paulius. Pomocnik nie został jednak znokautowany przez rywala, a przez… Marcina Pigiela. Obaj piłkarze Widzewa zderzyli się głowami. Dla obrońcy oznaczało to tylko guza, ale Paulius do gry już nie wrócił.
Reprezentant Litwy pojechał do szpitala, gdzie założono mu szwy na rozbity łuk brwiowy. Na szczęście nic poważniejszego mu się nie stało – po meczu z uśmiechem maskującym ból przechadzał się po klubowych budynkach. Niewykluczone, że będzie gotowy na środowe zawody w Rybniku.
Również Mateusz Michalski mocno odczuł mecz z Gryfem. Naciągnął mięsień dwugłowy i Radosław Mroczkowski, nie chcąc ryzykować pogłębienia urazu, zdjął skrzydłowego z boiska. Na razie nie wiadomo, czy grozi mu jakaś przerwa. Pomoc medyczna była w sobotę udzielana także Radosławowi Sylwestrzakowi.
Nie tylko łodzianie cierpieli w sobotni wieczór. Mecz z opatrunkiem na głowie kończył strzelec bramki dla gości, Jakub Rogalski. To efekt starcia z Sylwestrzakiem, jeszcze z pierwszej połowy meczu.







Lech Poznań
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
GKS Katowice
Legia Warszawa
Zagłębie Lubin
Wisła Płock
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Korona Kielce
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Piast Gliwice
Lechia Gdańsk
Arka Gdynia
Termalica Nieciecza
Legia II Warszawa
ŁKS Łomża
Warta Sieradz
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Wisła II Płock
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
Lechia Tomaszów Maz.
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
GKS Wikielec
Broń Radom
GKS Bełchatów
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Nie wiecie kogo obserwowali wczoraj wysłannicy bodajże hiszpańskiego Levante?
Mam nadzieję, że Millera i że znalazł uznanie w ich oczach. Ale podobno bramkarza Gryfa.
W Levante potrzebują na bramkę przed wejściem na stadion więc chyba Demjana obserwowali bo dobrze się zastawia.
Obserwowali tylko i wyłącznie atmosfere bo nikt się nie nadaje do ligi hiszpańskiej…
Bramkarza Gryfa.
A JA MIAŁEM NADZIEJĘ ŻE ZA „CIĘŻKIE PIENIĄDZE” SPRZEDAMY DAMJANA