Wzmocnienia jednak zagraniczne. Adamczuk: „Odbiliśmy się od Polaków”
20 stycznia 2026, 14:22 | Autor: RyanZapowiadając kilka tygodni temu zimowe działania transferowe władze Widzewa przekazały, że będą starały się sięgać głównie po Polaków. Na razie ich działania są jednak dalekie od tej strategii. O powodach takie stanu rzeczy mówił jeden z nich.
Pełnomocnik zarządu ds. sportowych przyznał w rozmowie z Onetem Przeglądem Sportowym, że wielu rodzimych graczy nie chce wracać do polskiej ligi. „Na razie troszkę odbiliśmy się od Polaków. Nie będę panu mówił nazwisk, ale się odbiliśmy. Nie każdy Polak chce wrócić do kraju. W Ekstraklasie już grali, a powrót do niej jest daleko na liście ich życzeń. To trochę wiąże się z mentalnością, bo jest jeszcze takie przeświadczenie, że powrót oznacza porażkę, że komuś nie wyszło na Zachodzie. Może przykład Bartka pokaże, że warto wrócić. Jeżeli będzie grał w Widzewie, to nadal ma szansę pojechać na mistrzostwa świata. Więc ten powrót do Polski nie musi wiązać się z czymś złym” – powiedział Dariusz Adamczuk.
Łodzianie zakontraktowali tej zimy pięciu nowych zawodników, ale tylko jeden z nich jest Polakiem. To bramkarz Bartłomiej Drągowski, który do Ekstraklasy wraca po blisko dekadzie. Pozostali nowi piłkarze to norweski lewy obrońca Christopher Cheng, hiszpański prawy obrońca Carlos Isaac, duński środkowy pomocnik Lukas Lerager oraz ghański skrzydłowy Osman Bukari. Kibice mieli nadzieję, że chociaż planowany transfer stopera będzie oznaczać angaż rodaka, dlatego pozytywnie przyjęli pogłoski na temat rozmów z Przemysławem Wiśniewskim. „Ciężki temat. Jest stoperem reprezentacji Polski, który chce kontynuować karierę za granicą. Powroty do Polski, przynajmniej w tym oknie, to nie są łatwe tematy” – stwierdził na temat defensora z włoskiej Spezii.
Przy Piłsudskiego realizowana jest obecnie inna strategia niż latem, gdy pozyskiwano głównie młodych i perspektywicznych graczy. Teraz nowi Widzewiacy mają wnieść jakość od razu. „Robert Dobrzycki zapytał mnie, jak to widzę. Odpowiedziałem, że potrzebujemy bardziej gotowych zawodników. Polska liga jest ciężka i tu trzeba zrobić miks. Umówmy się — to nie tak, że wszystkie transfery letnie nie spełniły oczekiwań. To jedno. Potrzeba było trochę więcej doświadczenia. Gdyby zobaczyć wyniki do 80. minuty, to Widzew byłby na drugim miejscu. Ostatnie dziesięc minut pokazuje, że jesteśmy na 15. miejscu. Tego doświadczenia zabrakło, stąd takie ruchy” – wyjaśnił pełnomocnik zarządu RTS.
Jak Adamczuk odparł zarzut o rozrzutność? „Gdybyśmy teraz tych transferów nie przeprowadzili, to byłoby narzekanie, że właściciel nic nie robi. Ciężko dogodzić. Na końcu ma być dobra drużyna, a kibice i właściciel zadowoleni. Taki jest plan. Robimy to z głową i na pewno nie są to przypadkowe transfery. Tylu nie zakładaliśmy. Na początku chcieliśmy zrobić trzy-cztery transfery. Wiedzieliśmy, że jeden-dwa to będzie za mało” – czytamy w Onecie Przeglądzie Sportowym.
W rozmowie padło też potwierdzenie, że duża aktywność w zimowym oknie transferowym wynika m.in. z szans, jakie czerwono-biało-czerwoni mają w Pucharze Polski. Dotarli przecież do ćwierćfinału tych rozgrywek i od ewentualnego triumfu dzielą ich trzy wygrane. „Od samego początku powtarzaliśmy, że chcemy jakościowych i doświadczonych zawodników do podniesienia poziomu drużyny. I to okno tak ma wyglądać. Przychodzą jakościowi piłkarze, którzy docelowo mają grać w pierwszej jedenastce. Trochę przyspieszyło to zwycięstwo z Pogonią w Pucharze Polski, bo jest szansa wygrać to trofeum” – uznał Dariusz Adamczuk.
Cały wywiad można przeczytać TUTAJ






Wisła Płock
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
Zagłębie Lubin
Cracovia
Radomiak Radom
Lech Poznań
Korona Kielce
Pogoń Szczecin
Motor Lublin
Arka Gdynia
Lechia Gdańsk
Piast Gliwice
Widzew Łódź
GKS Katowice
Legia Warszawa
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
KS CK Troszyn
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
GKS Bełchatów
Mławianka Mława
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Ciesze sie, ze zostalo to wyjasnnione…bo za duzo bylo tu patriotow i madrali, ktorzy na pytanie i sugestie, by podali dostepnych, chetnych przyjsc polskich zawodnikow, za cene ponizej 5 mln euro , nagle milkli…
Nie ogarniaja, ze jedynym wabikiem , ktorym mozemy przyciagnac zawodnikow to kasa….bo nie miejsce w tabeli, ostatnie lata czy gra w pucharach…
Pieniądze może są wabikiem, ale raczej szukają zawodników wyróżniających się lub ocierających o kadrę, po tym można wnioskować że raczej to ludzie z ambicjami. Czy każdy myśli że jak dostaniesz pieniądze to nie musisz nic robić, dziwne podejście i myślę że umowy są tak już skonstruowane że za lenistwo żegnasz się z klubem. Miejsce w tabeli na dzień dzisiejszy jest nie najlepsze, ale lepsza jest różnica do pierwszego, więc dla ludzi ambitnych diametralnie można zmienić pozycję. Dobrze że niektórzy ukazują nie chęć do przyjścia do Widzew, nasze władze wtedy szybciej rozpoznają ludzi ambitnych od odcinaczy kuponów, myślę że się tego… Czytaj więcej »
Od 70 minuty często brakowało wartościowych zmienników…i cała wcześniejsza praca szła na marne…
nie to nie , taka polska mentalność lepiej grzać ławę lub plątać się po wypożyczeniach no bo jak tu do kraju wrócić skoro wyjeżdżali jako gwiazdeczki rundy albo sezonu tylko że wielu zachodnie nawet nie najmocniejsze ligi szybko weryfikują
Ale widzisz on chlopak ze wsi mieszka zagramanica…np taki Marczuk mial propozycje…ale woli grzac lawe, marnowac najlepszy czas na rozwijanie sie , bo jego pani chce zyc w jułesej, taki amerykanski jest.
Pamietaj, ze pilkarzyki to malo ktory jest myslacy, wyksztalcony i nie z miesciny. Jak zlapie smak zagranicy to nie bedzie sie ponizac i wracac…
racja a taki wspomniany przez Ciebie chociażby Marczuk gdyby przyszedł pograł sezon lub dwa , bardzo możliwe że w pucharach mógłby znowu wyjechać i pewnie wtedy kariera by się potoczyła inaczej , lepiej
Gdzie środkowy obrońca do gry?
Minusujcie ile wlezie :) powinien już być takowy na obozie bo znowu wyjdzie zyro w podstawie.
masz nazwisko i info że chętny dzwoń do Adamczuka
Wszystko jedno czy Polacy czy z Zagranicy oby tylko wypalili w ekstraklapie.
Wygląda na to, że dyrektor Adamczuk wymyślił sobie tanią wymówkę na wypadek, gdyby coś poszło nie tak (odpukuję) i nie wypaliło: myśmy chcieli kupować Polaków, ale ci niedobrzy i drodzy nie chcą wracać do kraju i rodzimej ekstraklasy, więc co było począć? Trzeba było szukać zagranicznych wzmocnień, bo nie było innego wyjścia. Tak jak by nie wiedział, że wszystko jest kwestią ceny, a Widzew przecież pieniądze ma, co na każdym kroku pokazuje Właściciel. Poza tym niechęć grajków do powrotu do Polski to temat znany nie od dziś! Deklarując, że Widzew będzie sprowadzał polskich piłkarzy, musiał mieć świadomość tego, a jeśli… Czytaj więcej »