Ł. Stupka: „To jest Widzew. Tu presja jest od zawsze”
28 stycznia 2026, 15:52 | Autor: Oskar
Przedwczoraj na antenie RadioWidzew.pl odbyła się audycja „Rozmowy Totalnie Swobodne”. Gośćmi radia byli Marek Hanousek i Łukasz Stupka. Były dyrektor sportowy Widzewa Łódź opowiadał m.in. o czeskim pomocniku i dotychczasowych ruchach transferowych Łodzian.
Pierwsze skojarzenie z Markiem Hanouskiem
„Marek mi się przede wszystkim kojarzy z solidnym i bardzo profesjonalnym zawodnikiem, który nieraz służył mi pomocą. Sądzę, że wiele złych transferów nie trafiło do Widzewa, bo Marek potrafił dać rekomendację – najczęściej surową, więc jest skautem z wysokimi wymaganiami, co do piłkarzy (śmiech)”.
Jakie ma z nim wspomnienia?
„Pamiętam naszą pierwszą porażkę w I lidze na Arce Gdynia, gdzie uważam, że zagraliśmy na pewno najlepsze czterdzieści pięć minut w tamtym sezonie. Marek strzelił wtedy gola po koronkowej akcji. Pamiętam również, jak Marek był zły, kiedy dostał żółtą kartkę z Koroną Kielce, przez co nie mógł zagrać w Derbach Łodzi. Ciężko mi wskazać jedną sytuację. Praktycznie z każdym zawodnikiem z tamtych lat kojarzy mi się pierwszy obóz. Odeszła masa piłkarzy, a na samym obozie w Woli Chorzelowskiej do treningu wchodzili asystenci, bo brakowało zawodników”.
Trener Marek Hanousek czy skaut Marek Hanousek?
„Marek jest osobą niezwykle inteligentną. Myślę, że był jednym z najlepszych szachistów w zespole. Uważam, że poradziłby sobie dobrze zarówno jako trener, jak i skaut. Widzę w nim takie cechy jak mądrość, podejście do drugiego człowieka z nutką wyrozumiałości. Był środkowym pomocnikiem, który dobrze czytał grę, więc naprawdę sporo rozumie. Poradziłby sobie w obu funkcjach. Zresztą jakoś rok temu rozmawiałem z nim o tym. Pojawił mi się temat pewnego klubu, podpytywałem go i powiedział, że mógłby być jak najbardziej skautem na Czechy. Na ile to była kurtuazja, a na ile to była poważna odpowiedź? Obstawiam bardziej to drugie. Ja Marka widziałbym w piłce i mam nadzieję, że jak w niej będzie po zakończeniu kariery, to w Widzewie Łódź, żeby ten klub rósł w siłę. Bardzo się cieszę, że jego powrót w każdym momencie jest jak najbardziej możliwy”.
O Robercie Dobrzyckim i miłości do Widzewa
„Należy cieszyć się, że Robert Dobrzycki tak mocno chce wzmocnić Widzew. Nie liczą się dla niego wydatki i mam nadzieję, że w związku z tym RTS jak najszybciej zostanie ponownie mistrzem Polski. Trzymam za to kciuki. Budżet na pewno na to pozwala. Wiadomo, że na razie wyniki nie odzwierciedlają tych wydatków. Trzeba się chyba codziennie modlić za zdrowie Roberta Dobrzyckiego, bo to, co robi jest niesamowite. Mam również ogromny szacunek do Tomasza Stamirowskiego, bo gdyby nie on, to pewnie nigdy nie zakochałbym się w Widzewie”.
O dotychczasowych ruchach transferowych
„Co do transferów przychodzących, to muszę przyznać, że wziąłem pod lupę Christophera Chenga. Mam wrażenie, że Sandefjord nas trochę znienawidził po tym, jak zabraliśmy z tamtą Kreuzrieglera i Hansena na zasadzie wolnych transferów. Wydaje mi się, że poprzez ten transfer RTS trochę im zrekompensował zabranie tych zawodników. Oglądałem również sparing Widzewa z FC Paksi. Bukari strzelił w nim piękną bramkę. Widać po nim świetną kontrolę nad piłką i dynamikę. Wszystko wskazuje, że może to być nowa gwiazda ligi. Trzymam za to kciuki, bo jest to transfer wysokiego ryzyka. Zawodnicy za takiego kwoty do Polski jeszcze przecież nie przychodzili. Obejrzałem również niektóre występy Emila Kornviga i wyglądał genialnie. No i do tego jeszcze Lukas Lerager… Ciekawi mnie środek pola, bo tam na razie jest największy tłok”.
Czy ilość zmian w klubie oznacza, że potrzeba jeszcze czasu, aby maszyna na dobre ruszyła?
„To jest Widzew. Tu nie ma już czasu na zazębianie się. Przychodzą zawodnicy za takie pieniądze – nierealne do niedawna dla naszej Ekstraklasy. Rozumiem, że jeszcze sam mechanizm może nie funkcjonować tak, że będziemy wszystko wygrywać 3:0 lub 4:0, ale to powinno iść w tę stronę. Patrząc na to, jacy gracze przychodzą i trener miał okres przygotowawczy, to pozostaje czekać i obserwować, jak chorwacki szkoleniowiec to poukłada. Wydaje mi się, że nie ma w tym momencie takiej sytuacji, że Igor Jovićević chce jakiegoś zawodnika i go nie dostaje. Komfort pracy jest ogromny, ale wiadomo, że jest presja. Co z tego? To jest Widzew, tu presja jest od zawsze. To może nie jest ten sezon, że z piętnastego miejsca wyskoczymy do czuba tabeli, ale z drugiej strony te różnice punktowe są tak niewielkie, że w zasadzie czemu nie? Nie wyobrażam sobie, żeby w przyszłym sezonie – pewnie z jeszcze mocniejszą kadrą – nie awansować do europejskich pucharów. Nie ma czasu na dyplomację. Teraz każdy kolejny mecz będzie mówił nam, czy wybór trenera był słuszny. O co jeszcze RTS będzie walczył w tym sezonie, pokaże nam pierwsze kilka spotkań”.





Wisła Płock
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
Zagłębie Lubin
Cracovia
Radomiak Radom
Lech Poznań
Korona Kielce
Pogoń Szczecin
Motor Lublin
Arka Gdynia
Lechia Gdańsk
Piast Gliwice
Widzew Łódź
GKS Katowice
Legia Warszawa
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
KS CK Troszyn
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
GKS Bełchatów
Mławianka Mława
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska