Kolejny duży remont personalny. Na kogo postawi Jovićević? (analiza)

29 stycznia 2026, 23:18 | Autor:

Już tylko dwa dni dzielą kibiców i piłkarzy Widzewa Łódź od startu drugiej części sezonu Ekstraklasy. Drużyna Igora Jovićevicia przystąpi do niego po kolejnym mocnym remoncie personalnym, a my zastanawiamy się, jak bardzo zmieni się wyjściowa jedenastka.

Po letniej rewolucji kadrowej, zima miała przynieść spokój i stabilizację. Zakładano, że zmiany kadrowe pomiędzy rundami będą niewielkie i zamkną się w liczbie trzech, maksymalnie czterech ruchach przychodzących. Tymczasem przed pierwszym tegorocznym meczem do zespołu trafiło już siedmiu nowych piłkarzy, a to wcale nie musi być jeszcze koniec zakupów. Dlaczego przy Piłsudskiego zmieniono zdanie i znów dokonano w szatni rewolucji? Głównie z powodu wciąż istniejących sporych szans na uratowanie kampanii. W przypadku zespołu plasującego się po jesieni na odległym piętnastym miejscu w tabeli brzmi to kuriozalnie, ale różnice punktowe są tak niewielkie, że w zasadzie wszyscy mogą walczyć o podium, jak również o utrzymanie. Bardzo ciekawie jest także w Pucharze Polski, ponieważ Widzewiacy dotarli do ćwierćfinału tych rozgrywek i do wymarzonej Europy mogą dostać się też tymi drzwiami.

Na zimowe wzmocnienia przeznaczono więc zawrotne 15,2 miliona euro, tym razem stawiając głównie na zawodników doświadczonych i sprawdzonych w bojach. Za perspektywicznego uznać można w zasadzie tylko Christophera Chenga i ewentualnie jeszcze Emila Kornviga. Pozostała piątka to gracze, którzy wniosą na boisko sporo rutyny, ale z racji wieku za bardzo już się nie rozwiną. Jako dobry przykład można podać średnią wieku piłkarzy z dwóch ostatnich okien transferowych, która latem wyniosła 22,86 lat (licząc wiek graczy w chwili angażu), a obecnie jest to 27,14 lat, więc różnica jest naprawdę spora.

Druga zmiana, wynikająca częściowo z tej pierwszej, to fakt, iż do drużyny trafili piłkarze o zdecydowanie wyższych umiejętnościach, mających wnieść jakość tu i teraz, a nie dopiero ją w sobie odnaleźć. Dlatego trzeba było za nich więcej zapłacić, ale z drugiej strony „gotowy produkt” ma przynieść natychmiastową poprawę wyników. To oznacza, że każdy z nowych graczy ma bardzo duże szanse na znalezienie się w podstawowej jedenastce ekipy Jovićevicia. Pytanie, czy stanie się to już od pierwszego meczu? Naszym zdaniem raczej nie. Kilku zawodników jest jeszcze dość krótko w zespole, więc trzeba zaczekać na ich pełną adaptację startową. Skalę zmian doskonale obrazuje fakt, że naszym zdaniem w wyjściowym składzie w sobotnim meczu zobaczymy aż dziesięciu nowych graczy, w porównaniu do jedenastki, jaka rok wcześniej zaczynała rok w Poznaniu. Wyjątek stanowi Juljan Shehu.

Naszą analizę pozycja po pozycji przeprowadziliśmy dwutorowo, ponieważ Łodzianie mają dość sporą elastyczność taktyczną. Pod koniec jesieni dobrze zafunkcjonowało ustawienie z dwójką środkowych napastników i fałszywym lewym pomocnikiem, ale w każdej chwili drużyna ma być gotowa na powrót do gry z jedną „dziewiątką” i większym zagęszczeniem środka pola. Wówczas potrzebni będą klasyczni skrzydłowi, grający bliżej linii bocznych boiska.

BRAMKA

1. Bartłomiej Drągowski
2. Veljko Ilić
3. Maciej Kikolski
4. Jan Krzywański
5. Antoni Błocki

W obecnym sezonie między słupkami stało już trzech różnych piłkarzy, ale żaden z nich nie zachwycał. Po dwóch kolejkach definitywnie miejsce w bramce stracił Rafał Gikiewicz, oddany później do Zagłębia Lubin w ramach tzw. transferu medycznego. O pozycję numer jeden rywalizowali przez resztę rundy jesiennej Veljko Ilić i Maciej Kikolski. Obu zdarzało się zagrać niezłe zawody, ale też zaliczyć poważną wpadkę. Serb nie popisał się w wyjazdowym meczu w Zabrzu, a Polak zawalił występ w Poznaniu. W większości przypadków byli po prostu przeciętni, więc zimą działacze chcieli sprowadzić topowe nazwisko i wybór padł na Bartłomieja Drągowskiego, a więc aktualnego reprezentanta kraju.

Nie oznacza to jednak, że wychowanek Jagiellonii zadebiutuje w starciu właśnie przeciwko niej. Wszystko za sprawą urazu mięśniowego, jaki przyplątał mu się pod koniec zgrupowania w Turcji. Jeżeli nie zdąży się wykurować do soboty (obecnie absencja jest bardzo mało prawdopodobna), to z białostocczanami zagra Ilić lub Kikolski, ale w pierwszym możliwym momencie Drągowski wejdzie do bramki i będzie bezapelacyjnie pierwszy w widzewskiej hierarchii wśród bramkarzy. W przypadku „dwójki” minimalnie wyżej oceniamy szansę Ilicia. Z kolei Jan Krzywański i Antoni Błocki to tylko tło dla głównej trójki.

PRAWA OBRONA

1. Carlos Isaac
2. Marcel Krajewski
3. Peter Therkildsen (awaryjnie defensywna pomoc)

Tu także panuje spora rywalizacja, bo o jedno miejsce walczyć będzie aż trzech zawodników. Podobnie było już jesienią, ale jednym z prawych obrońców był wtedy często Stelios Andreou, który teraz nie musi już łatać dziury na boku formacji. W zespole pojawił się natomiast Carlos Isaac, który docelowo powinien mieć najwięcej szans na grę w podstawowym składzie, choć w pierwszym spotkaniu może jeszcze znaleźć się wśród rezerwowych. Pojawił się bowiem w Łodzi dość późno, pod koniec tureckiego obozu, więc może jeszcze nie był w pełni zaadaptowany do wymogów taktycznych Jovićecivia.

Stawiamy więc, że przeciwko Jagiellonii zobaczymy od pierwszej minuty Marcela Krajewskiego, dla którego byłoby to wtedy starcie o bardzo dużym znaczeniu. Dobry występ może dać mu sporo punktów, słabszy sprawić, że wszyscy będą wyczekiwać Hiszpana. Ostatnim do gry będzie zapewne Peter Therkildsen, którego akcje zmalały przede wszystkim po koszmarnym meczu w Lublinie. Może być on także wykorzystywany jako defensywny pomocnik, gdzie był już próbowany, ale zapewne jedynie w ekstremalnie trudnej sytuacji kadrowej. Teraz może być wykluczony z powodu drobnego urazu.

ŚRODEK OBRONY

1. Przemysław Wiśniewski
2. Ricardo Visus
3. Stelios Andreou (awaryjnie prawa obrona)
4. Mateusz Żyro
5. Polydefkis Volanakis

Na środku defensywny doszło do ciekawego przetasowania. Gdy tworzyliśmy analizę kadry przed startem sezonu, pierwsze miejsce wśród stoperów zajmował Mateusz Żyro. Dziś jest ostatni, czym „zapracował” sobie mocno przeciętną jesienią. Patrząc na przymiarki sztabu szkoleniowego w ostatnich sparingach, wyżej w hierarchii są już od niego zarówno Ricardo Visus, jak i mogący w końcu w pełni skupić się na grze na swojej nominalnej pozycji Andreou. Zapewne tę właśnie parę zobaczymy w sobotę przeciwko „Jadze„, bo najnowszy nabytek – Przemysław Wiśniewski – będzie mieć za sobą zaledwie dwa treningi z drużyną.

Docelowo to właśnie reprezentant Polski będzie liderem całego bloku obronnego i pytanie brzmi tylko, kto będzie jego partnerem. Stawiamy na Visusa, mającego sporo atutów w postaci otwierania akcji długim podaniem, ale Cypryjczyk może na niego mocno naciskać. Ciekawi jesteśmy też, jak znaczne zwiększenie konkurencji wpłynie na Żyrę. Osłabi jego morale czy może zmotywuje do lepszej gry, znanej z poprzednich sezonów?

Polydefkisa Volanakisa wymieniamy jedynie dlatego, że teoretycznie wciąż znajduje się w kadrze. Nie ma jednak żadnych szans na grę.

LEWA OBRONA

1. Christopher Cheng
2. Dion Gallapeni
3. Samuel Kozlovsky

Rywalizacja na lewej stronie wydaje się być bardziej wyrównana niż na prawej. Dion Gallapeni musi w końcu zacząć prezentować się tak, jak w reprezentacji Kosowa, w której jesienią robił istną furorę. Sęk w tym, że rzadko kiedy przekładał to na rozgrywki ligowe. Pod koniec ubiegłego roku został nawet posadzony na ławce rezerwowych przez Samuela Kozlovskyego, który przecież wciąż nie odzyskał formy, jaką imponował w swoim pierwszym półroczu przy Piłsudskiego. Nie przez przypadek Słowak stracił nie tylko uznanie kibiców, ale też miejsce w reprezentacji narodowej.

Na papierze wydaje się, że powyższą dwójkę „pogodzi” sprowadzony z ligi norweskiej Christopher Cheng. Wydane na jego transfer 900 tysięcy euro nie powala na kolana, w porównaniu do innych zakupów, ale nie brakuje opinii, że to właśnie Norweg z hongkońskimi korzeniami okaże się jednym z najciekawszych ruchów tej zimy. Naszym zdaniem to właśnie ten ofensywnie usposobiony gracz będzie pierwszym wyborem trenera. Przynajmniej na początku rundy.

DEFENSYWNA POMOC

1. Lukas Lerager
2. Lindon Selahi
3. Leon Madej
4. Kuba Nawrocki

O ile określenie konkretnego układu taktycznego w formacji obronnej nie stanowi problemu, to w linii pomocy w naszej analizie zaczynają pojawiać się schody. Wszystko przez możliwość żonglowania ustawieniem drużyny i grą z nominalną „szóstką”, jak i bez niej. Widzew dysponuje dwójką bardzo mocnych defensywnych pomocników, którzy powinni brylować na tej pozycji w wariancie 4-1-4-1. Lukas Lerager to kandydat na jednego z liderów całego zespołu, mający poza kapitalnym CV, topowe umiejętności piłkarskie, bardzo solidną fizyczność oraz deficytową dotąd w RTS mentalność zwycięzcy. Jego dublerem będzie Lindon Selahi, który również posiada dużą jakość i poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Istnieje też możliwość, że ta dwójka będzie od czasu do czasu grała razem.

Obecność w tym gronie młodych Leona Madeja i Kuby Nawrockiego to jedynie tzw. kronikarski obowiązek. Zapewne nieco inaczej byłoby z Szymonem Czyżem, który okazjonalnie mógłby schodzić niżej na rysunku taktycznym, ale jak wiadomo jego z gry do końca sezonu wyeliminowała poważna kontuzja.

PRAWA POMOC

1. Osman Bukari
2. Angel Baena

Nie może być inaczej – najdroższy piłkarz w historii Ekstraklasy w teorii powinien być gwiazdą nie tylko Łodzian, ale całej ligi. Początkowo Osman Bukari może mieć pewne problemy z adaptacją do warunków pogodowych (zawodnicy z Afryki często źle znoszą ujemne temperatury), ale z czasem powinien rozkręcić się i pokazać różnicę. Jeżeli i on miałby nie wypalić, trzeba będzie chyba definitywnie dać sobie spokój z pozyskiwaniem prawych pomocników z „Czarnego Lądu„. Wierzymy jednak, że wydane na niego 5,5 miliona euro okaże się znakomitą inwestycją. Zarówno wtedy, gdy Ghańczyk będzie wcielał się w rolę klasycznego atakującego skrzydłowego w systemie 4-3-3, jak również wtedy, gdy trzeba będzie więcej popracować w obronie w ustawieniu 4-1-4-1 lub 4-4-2.

Biorąc pod uwagę styl gry Bukariego, opierający się głównie na dynamice, wraz z upływem meczów może on tracić siły, a co za tym idzie swój główny atut. Wtedy na murawie może pojawić się Angel Baena, który już jesienią miał przebłyski niezłej gry. Hiszpan dobrze prezentował się też w zimowych sparingach, więc może być jednym z kluczowych zmienników, ale dopiero od spotkania w Katowicach, ponieważ w sobotę będzie pauzował za żółte kartki.

ŚRODEK POMOCY

1. Lukas Lerager
2. Juljan Shehu
3. Emil Kornvig
4. Fran Alvarez
5. Lindon Selahi
6. Leon Madej
7. Kuba Nawrocki

Najmocniej obsadzony element w widzewskiej układance taktycznej. Nadal królem środka pola powinien być Lerager, który może nawet zyskać na przesunięciu go nieco wyżej. Jeżeli będzie miał tylko jednego partnera, najprawdopodobniej będzie to Juljan Shehu, bez którego nikt nie wyobraża sobie wyjściowej jedenastki, w każdym układzie. Albańczyk sprawia wrażenie, że cały czas się rozwija, a jego zeszłosezonowe przestawienie z „szóstki” na „ósemkę” pozwoliło odblokować jego ofensywny potencjał. Mając u boku walecznego i wybieganego Duńczyka, będzie mógł z jeszcze większym poczuciem bezpieczeństwa wspierać ataki zespołu z drugiej linii. Z kolei w ustawieniu 4-1-4-1 może nawet grać jako „fałszywa dziesiątka”.

Patrząc na bogactwo, jakim w tej strefie dysponuje Jovićević, grzechem byłoby je marnotrawić, dlatego bardzo możliwy jest system z trójką środkowych pomocników. To otwierałoby możliwość skorzystania z drugiego mobilnego, niezwykle wszechstronnego i groźnego dla rywala pod oboma polami karnymi piłkarza, czyli Emila Kornviga. Dla wielu to właśnie on będzie najlepszym zakupem tej zimy, więc szkoda byłoby trzymać go na ławce. Docelowo, bo biorąc pod uwagę późne dołączenie do RTS, początkowo może być dublerem. W niemal każdym zestawie personalnym miejsca w podstawowym składzie może brakować dla Frana Alvareza, co jeszcze niedawno byłoby istną herezją. Hiszpan wciąż ma jednak na tyle duże umiejętności, że powinien stanowić bardzo dobre wsparcie jako zmiennik lub „starter”, gdyby potrzebna była szersza rotacja, choć tylko w systemie 4-3-3. W innym straci większość swoich atutów.

Madeja i Nawrockiego ponownie wymieniamy jedynie kurtuazyjnie, a pomysł z Bartłomiejem Pawłowskim w centralnym miejscu boiska też wydaje się być już porzucony. Przy tak silnej konkurencji, potrzebny będzie w nieco innej, specyficznej roli.

LEWA POMOC

1. Mariusz Fornalczyk
2. Bartłomiej Pawłowski (awaryjnie środek pomocy lub atak)

Ponieważ przed inauguracją wiosny nie sprowadzono żadnego nowego klasycznego skrzydłowego, znów pewniakiem wydaje się być Mariusz Fornalczyk. Zawrotne kwoty, wydane na nowych graczy, powinny zdjąć z niego sporo z ciężaru oczekiwań i kto wie, czy w takich realiach 22-latek w końcu nie „odpali”. W układzie z trójką atakujących wydaje się jedyną sensowną opcją, z kolei w ustawieniu z dwójką napastników może czuć większą presję ze strony Pawłowskiego. Pod koniec poprzedniego roku pomysł z wykorzystaniem kapitana jako fałszywego lewego pomocnika, schodzącego do środka pola w celu wspierania tej strefy i robienia korytarza dla lewego obrońcy, wypalił świetnie, a mający już swoje ograniczenia w szerokiej grze „Pawłoś” zyskał nowe życie.

Bardzo możliwe, że tak właśnie czerwono-biało-czerwoni zaczną sobotni pojedynek z rywalem z Białegostoku. A gdy będzie taka potrzeba, wprowadzenie Fornalczyka może dać zupełnie inne możliwości na lewym skrzydle.

ATAK

1. Sebastian Bergier
2. Andi Zeqiri
3. Antoni Klukowski

Środek ataku to obok lewej pomocy jedyna niewzmocniona zimą pozycja w zespole. Świadczy to przede wszystkim o bardzo dużym zaufaniu Igora Jovićevicia do dwójki swoich koronnych napastników. Sebastian Bergier zapracował na nie świetną skutecznością w rundzie jesiennej, dlatego w naszej opinii to on jest liderem pierwszej linii. Andi Zeqiri posiada olbrzymie umiejętności, ale dotąd nie był w stanie na dobre ich zaprezentować. Wiosna ma już należeć do niego, dlatego w momencie, gdy sztab postanowi wyjść z jedną „dziewiątką”, będzie mieć spory ból głowy. Dylemat znika, gdy Bergier i Zeqiri współpracują razem na murawie – zyskiwał na tym zwłaszcza Szwajcar. Pod koniec 2025 roku wyglądało to znakomicie.

Gdyby zaszła potrzeba dokonania zmiany, w odwodzie pozostaje młody Antoni Klukowski, który dotychczas był słabo wykorzystywany. Latem zamienił Szczecin na Łódź, by bardziej regularnie występować na boiskach Ekstraklasy, tymczasem zaliczył dużo mniej minut. Kto wie, może teraz będzie inaczej i posiadający także kanadyjskie obywatelstwo 18-latek dostanie więcej szans?

Przewidywana jedenastka na mecz z Jagiellonią:

Drągowski – Krajewski, Andreou, Visus, Cheng – Bukari, Lerager, Shehu, Fornalczyk – Bergier, Zeqiri

Przewidywana ławka rezerwowych:

Ilić, Kikolski – Isaac, Wiśniewski, Żyro, Gallapeni, Kozlovsky, Selahi, Kornvig, Alvarez, Fornalczyk, Klukowski

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Zdziwiony
3 godzin temu

Emil Kornvig, taki mocny transfer i nie ma go nawet na ławce rezerwowych ?

1
0
Would love your thoughts, please comment.x