Futsaliści wypuścili wygraną z rąk

16 marca 2026, 08:26 | Autor:

Na dwie minuty przed końcem wydawało się, że Widzewiacy zgarną tak długo wyczekiwany komplet oczek. Niestety, goście zdołali dwukrotnie trafić do siatki i ostatecznie mecz zakończył się remisem 3:3.

Ekipy przystępowały do tego spotkania w różnych nastrojach, jednak obie miały jeden cel – zdobycie kompletu oczek. Od samego początku spotkania gra była bardzo wyrównana. Zawodnicy Widzewa, wspierani głośnym dopingiem kibiców, próbowali od pierwszych akcji narzucić własne tempo gry, jednak zespół z Wrocławia skutecznie zatrzymywał ataki gospodarzy. W 4. minucie rzut wolny dla gospodarzy dobrze obronił bramkarz Śląska. W ósmej minucie dwie doskonałe okazje miał Filip Marton, ale pierw obronił Kamil Izbiański, a potem gości uratował słupek.

Widzew dopiął swego w 15. minucie starcia – Dima Rybicki mocno wstrzelił piłkę w pole karne po aucie, co przełożyło się na trafienie samobójcze Maimona. Radość z prowadzenia trwała raptem 120 sekund. Pod własną bramką z pressingiem nie poradził sobie Ruben Sanchez, którego nacisnął Joselito i trafił do siatki. Widzewiacy walczyli do końcowej syreny i to przyniosło skutek. Znów mocno piłkę wstrzelił Rybicki, a sprytem wykazał się Marton i Widzew wyszedł na prowadzenie na czterdzieści sekund przed końcem pierwszej połowy.

Druga część spotkania rozpoczęła się od ofensywnych akcji zespołu z Wrocławia. Przyjezdni kilka razy zmusili Michala Hulę do skutecznych interwencji, choć defensywa czerwono-biało-czerwonych funkcjonowała całkiem solidnie. Łodzianie na kolejnego gola musieli czekać do 26. minuty. W zamieszaniu najlepiej odnalazł się Jefferson Ortiz i podwyższył prowadzenie na 3:1. Wydawało się, że Widzew ma mecz pod kontrolą.

Wrocławianie szukali swoich szans, lecz dobrze w bramce spisywał się Hula. W końcówce Śląsk zdecydował się na wycofanie bramkarza, nie mając już nic do stracenia. Wykorzystują przewagę jednego zawodnika do pustej bramki trafił Joselito. Po chwili powinno być 4:2, lecz po uderzeniu Sebastiana Baco piłka wylądowała na słupku. W ostatniej minucie goście znów wykorzystali przewagę lotnego golkipera i do remisu doprowadził Ribeiro. W ciągu ostatnich sześćdziesięciu sekund dwie świetne okazje miał Widzew, ale bramkarz WKS był na posterunku.

Ostatecznie mecz zakończył się remisem 3:3 i sytuacja w tabeli nie uległa zmianie. Czerwono-biało-czerwoni wciąż okupują miejsce w strefie spadkowej i do samego końca będą walczyć o utrzymanie. W najbliższy weekend Łodzianie zagrają na wyjeździe z Red Dragons Pniewy. Początek meczu w sobotę o godzinie 16:00.

Widzew Łódź – Śląsk Wrocław 3:3 (2:1)
15′ Maimon (s), 20′ Marton, 26′ Ortiz – 17′, 38′ Joselito, 40′ Ribeiro

Widzew:
Hula – Ortiz, Rybicki, Baco, Davi Moreno

Rezerwowi: Dąbrowski – Grabowski, Pióro, Babilov, Marton, Jaśkiewicz, Ruben Sanchez

Trener: Marcin Stanisławski

Śląsk:
Izbiański – Maimon, Ribeiro, De Agostini, Santos

Rezerwowi: Bukowski – Moen, Witek, Jajko, Dasaiev, Joselito, Herterich, Krawiec, Gomez

Trener: Chema Jimenez

Żółte kartki: Rybicki

Sędzia: Jan Gawle

foto: Widzew Futsal

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x