Zapowiedź Polskiego Klasyka
12 września 2026, 22:00 | Autor: Oskar
Przed Łodzianami prawdopodobnie jedna z najważniejszych kolejek w tym sezonie, zważając na rywala i stadion, na którym odbędzie się to spotkanie. W ramach 8. kolejki Ekstraklasy Widzew Łódź zmierzy się w stolicy z Legią Warszawa już z nowym trenerem na ławce.
Starcia z „Wojskowymi” są tymi najbardziej emocjonującymi spotkaniami dla widzewskiej społeczności i w dużej większości dla tej warszawskiej. Mimo wielu lat posuchy przy Piłsudskiego, mecz ten dalej rozpatrywany jest w kategorii Polskiego Klasyku, co tylko świadczy o historii między tymi klubami i emocjami, jakie ten pojedynek wzbudza. Już w zeszłym roku wydawało się, że mecz ten nabierze większego prestiżu, zważywszy, że finansowo Widzew dojechał do Legii – jak się okazało, tylko pozornie. Warszawiacy przez ponad połowę sezonu okupywali dolne miejsca w tabeli, a niemal cały sezon sytuacja ta dotyczyła Widzewiaków. Dalej czekamy na hit, na miarę tego z lat 90. Wydaje się jednak, że z obecnym Widzewem i obecną Legią możemy o tym pomarzyć.
Legia, tak jak Widzew, odpadła już w 1. rundzie Pucharu Polski, więc obu ekipom pozostało spokojne granie raz w tygodniu do końca maja. Dotychczasowe mecze pokazują, że lepiej do sezonu przygotowani są „Wojskowi”. Zajmują oni drugie miejsce w tabeli z piętnastoma punktami na koncie (2,14 pkt/mecz). RTS jest dopiero trzynasty i ma osiem punktów mniej. Warszawiacy w dotychczas rozegranych siedmiu kolejkach wygrali cztery razy i trzykrotnie remisowali. U siebie w trzech spotkaniach dwa razy wygrali i tylko raz remisowali. Są tym samym jedną z dwóch na razie niepokonanych ekip (drugą jest Lech Poznań). Z drugiej zaś strony łódzki Widzew znacznie lepiej radzi sobie właśnie na wyjazdach. W delegacji zagrali trzy razy – raz wygrywali i dwa razy remisowali. Przy czym warto dodać, że udało się wygrać z Jagiellonią, zremisować ze Śląskiem, grając cały mecz w osłabieniu jednego gracza (i tak czerwono-biało-czerwoni zostali okradzeni z rzutu karnego) – i tak samo było w Płocku, gdzie również faulowany był Kornvig. Świadczy to tylko o tym, że Łodzianie mogą na wyjazdach liczyć na więcej. Trend zatem w przeciwieństwie do zeszłego sezonu obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni.
„Wojskowi” są królami końcówek spotkań, a niewątpliwie pomaga w tym niosący do walki stadion. Cztery z piętnastu goli Warszawiaków padło po dziewięćdziesiątej minucie. Dzięki tymże bramkom zdobyli aż sześć dodatkowych punktów. RTS natomiast nie ma szczęścia do końcówek już od poprzedniego sezonu, w którym zresztą Legia przeciwko Widzewowi zdobyła bramkę w 85. minucie w Łodzi na 1:1 i w 97. minucie w Warszawie na wagę zwycięstwa. Natomiast w tym sezonie RTS dał sobie zabrać punkty w końcówce meczu ze Śląskiem i w ostatniej akcji meczu w starciu z Lechem.
W XXI wieku Widzew Łódź wygrał z Legią tylko raz. Było to 10 marca 2024 roku w Łodzi. Bramkę w samej końcówce zdobył wtedy Fran Alvarez, czym zakończył fatalną serię prawie dwudziestu czterech lat bez wygranej nad stołeczną drużyną. Dalej jednak trwa seria bez zwycięstwa w Warszawie. Po raz ostatni Łodzianie wygrali tam 18 czerwca 1997 roku. Był to sławetny mecz o mistrzostwo Polski. Legia prowadziła 2:0, ale Widzewiacy pokazali wtedy owiany w kolejnych latach sławą widzewski charakter. Najpierw Sławomir Majak strzelił gola w 88. minucie, a następnie w 90. minucie strzelali Dariusz Gęsior i Andrzej Michalczuk. RTS wygrał i po tym szalonym meczu został po raz czwarty mistrzem Polski. Spotkanie to stało się koszmarem Legionistów i jedną z największych kompromitacji w historii tego klubu. Widzew czeka zatem na wygraną w Warszawie ponad dwadzieścia dziewięć lat.
Obie ekipy łączy obecnie wielu piłkarzy, ale także pracowników klubu. Idąc od góry, należy zacząć od Franciszka Golańskiego. Młody Widzewiak, który jest jeszcze bez debiutu w pierwszym zespole i na razie stanowi o sile trzecioligowych rezerw jest byłym zawodnikiem młodzieżowych zespołów warszawskiej Legii. W obronie w pierwszym składzie Łodzian występuje dwóch byłych Legionistów – Steve Kapuadi, który przeniósł się do „Serca Łodzi” zimą tego roku oraz Marcel Krajewski, który zamienił Legię na Widzew ponad dwa lata temu. Na ławce wśród defensorów zasiądzie natomiast Mateusz Żyro – rodowity Warszawianin i wychowanek „Wojskowych”. Drużynę Widzewa prowadził do niedawna jej były zawodnik i trener Aleksandar Vuković.
W drugą stroną widzewskich akcentów nie brakuje także w zespole jutrzejszych gospodarzy. Tym najbardziej wyróżniającym się jest Rafał Augustyniak, czyli wychowanek Widzewa, któremu trybuny już nigdy nie wybaczą transferu do warszawskiej Legii. Innym graczem jest Łukasz Zjawiński, który w Łodzi spędził rok na wypożyczeniu z Lechii Gdańsk w pierwszym sezonie po powrocie do Ekstraklasy. Byłego Widzewiaka znajdziemy również w sztabie Marka Papszuna. Chodzi o jednego z asystentów, a konkretnie o Marka Wasiluka, który jako piłkarz w 2014 roku przez pół sezonu był związany z łódzkim Widzewem.
Legia Warszawa może się obecnie pochwalić najlepszą ofensywą w naszej lidze, która strzeliła piętnaście goli (2,14/mecz). Warszawiacy jak dotąd oddali 118 strzałów (drugi najwyższy wynik w lidze – 16,86/mecz). Mają 31% celności strzałów, co jest siódmym wynikiem w naszej lidze i oznacza, że – zaokrąglając – trzydzieści siedem razy zmuszali bramkarza rywali do interwencji, czyli pięć razy w meczu. Legioniści mają także drugie najwyższe xG, które wynosi 13,50. Oznacza to również, że zdobyli „półtora gola” więcej niż powinni. Co ważne Legia ma największą liczbę goli strzelonych głową w Ekstraklasie. Z piętnastu bramek, aż pięć padało po uderzeniach głową. Przyjrzeliśmy się głębiej, jak zawodnicy jutrzejszych gospodarzy zdobywali bramki. Cztery razy pokonywali bramkarza po stałym fragmencie gry, a czterokrotnie po dośrodkowaniach w pole karne. Tylko raz udało im się zdobyć bramkę z połączenia obu tych rzeczy, czyli po bezpośrednim dośrodkowaniu ze stojącej piłki na głowę jednego z graczy. Pozostałe sześć bramek było zdobywanych w inny sposób. Nie musimy Wam chyba przypominać ile bramek po stałych fragmentach gry i dośrodkowaniach stracił w tym sezonie Widzew.
Mają również piątą najlepszą defensywę, która pozwoliła na stratę jedynie sześciu bramek (0,86/mecz). Według współczynnika xGA (oczekiwane gole stracone), który wynosi obecnie 8,12 (piąty najlepszy wynik w lidze), powinni byli stracić dwie bramki więcej. Legia z piątym najlepszym wynikiem w lidze pozwoliła rywalom na oddanie osiemdziesięciu pięciu strzałów (12,14/mecz), z czego 31% tych uderzeń to strzały celne. Zaokrąglając, jest to dwadzieścia sześć strzałów, czyli 3,71/mecz. Sprawdziliśmy też, jak „Wojskowi” gole tracili. Dwukrotnie wyjmowali piłkę z siatki po stałym fragmencie gry i raz po dośrodkowaniu. Do tego raz stracili gola po bezpośrednim dośrodkowaniu stojącej piłki na głowę zawodnika rywali. Legioniści są także piątą najczęściej faulującą ekipą w naszej lidze.
Jeśli chodzi o indywidualności to obecnie najważniejszą osobą w Legii jest bez wątpliwości Marek Papszun. Wielu fanów naszej ligi łapie się za głowy, że z tak ograniczonym polem manewru jest w stanie wykręcać takie wyniki. Co do piłkarzy to największe zagrożenie wywodzi się z bocznych sektorów, gdzie operują Paweł Wszołek i Ruben Vinagre. Polak ma na koncie już pięć asyst i jest obecnie najlepszym asystentem Ekstraklasy (ex aequo z Bartkiem Nowakiem). Portugalczyk natomiast ma w dorobku jedno trafienie i dwa ostatnie podania. Najlepszymi strzelcami naszego rywala są Rafał Adamski i Łukasz Zjawiński. Obaj trzykrotnie wpisywali się na listę strzelców. Bardzo dobry sezon rozgrywa również Otto Hindrich, który kilkukrotnie już ratował Legię z opresji swoimi interwencjami.
Do kadry Widzewa na mecz z Radomiakiem wrócił już Paulinho. Po raz pierwszy mogliśmy oglądać również Daniego Silvę, który w kadrze po raz pierwszy znalazł się w pucharowym starciu z Koroną, ale wtedy nie podniósł się z ławki. Cieszyć może również dziewięćdziesiąt minut Giannisa Papanikolaou. Dodatkowo w ostatni dzień okna transferowego ogłoszono pozyskanie w ramach wypożyczenia napastnika Ioana Vermesana. Wszystko to składa się na to, że sytuacja kadrowa nieco się poprawiła, a pamiętajmy również, że czas sprzyja Stipe Biukowi, Darianowi Malesowi i wspomnianemu Silvie. W szeregach gości zabraknie Vahana Biczachczjana i Antonio Colaka, którzy są poza kadrą warszawskiej Legii. W ostatnich dwóch spotkaniach w meczowej dwudziestce trójce zabrakło Pawła Wszołka. Portal Legia.net informował, że chodzi o uraz przeciążeniowy. W kadrze gospodarzy powinien się natomiast znaleźć niedawno ściągnięty Shinnosuke Fukuda. Możliwe, że z usług również niedawno ściągniętego Bogdana Wjunnyka będzie mógł przeciwko Widzewowi skorzystać Marek Papszun. Ukrainiec mecz z Motorem przesiedział na ławce rezerwowych, ale znalazł się wtedy po raz pierwszy w kadrze Warszawian.
Po raz pierwszy drużynę RTS poprowadzi Mateusz Stolarski, który przejął zespół po Vukoviciu. Nie będzie miał zbyt dużo czasu na wprowadzanie swoich porządków, a do tego personalia nie są jeszcze na poziomie umożliwiającym większe korekty. Spodziewamy się więc dwóch zmian w wyjściowym składzie. Te nie dotkną linii obrony, skrzydeł oraz pozycji napastnika. Tym razem w środku pola Franowi Alvarezowi będą towarzyszyć Lindon Selahi i Emil Kornvig, natomiast Giannis Papanikolaou oraz Dani Silva zaczną ten mecz na ławce rezerwowych. Portugalczyk nie jest gotowy na więcej niż czterdzieści pięć minut, natomiast dla Greka mecz z Radomiakiem był pierwszym zagranym od początku.
Przewidywana jedenastka Widzewa Łódź:
Drągowski – Krajewski, Wiśniewski, Kapuadi, Garcia – Alvarez, Selahi, Kornvig – Biuk, Świderski, Fornalczyk
Przewidywana jedenastka Legii Warszawa:
Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel – Chodyna, Kapustka, Urbański, Vinagre – Sevcik, Zjawiński, Adamski
Mecz pomiędzy Widzewem Łódź a Legią Warszawa rozpocznie się jutro o godzinie 17:30 na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie. Arbitrem tego spotkania będzie Patryk Gryckiewicz z Torunia. Na liniach wspierać go będą Bartosz Kaszyński oraz Dawid Błażejczyk, natomiast sędzią technicznym będzie Mateusz Jenda. W warszawskim centrum VAR mecz ten będą śledzić Bartosz Frankowski i Jakub Winkler.
Do Warszawy pojedzie spora grupa kibiców czerwono-biało-czerwonych. Jak zawsze na stadionie pojawią się z kolei przedstawiciele Redakcji WTM, którzy przeprowadzą dla Was tradycyjną Relację LIVE. Spotkanie to będzie można śledzić w CANAL+ Sport 3, Canal+ Premium i Ekstraklasa TV a posłuchać go – w RadioWidzew.pl.







Górnik Zabrze
Lech Poznań
Legia Warszawa
Wisła Kraków
Korona Kielce
Zagłębie Lubin
Jagiellonia Białystok
Piast Gliwice
Pogoń Szczecin
GKS Katowice
Cracovia
Radomiak Radom
Widzew Łódź
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Wisła Płock
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Mazovia Mińsk Maz.
Wisła II Płock
Jagiellonia II Białystok
Widzew II Łódź
Wigry Suwałki
Pelikan Łowicz
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Warta Sieradz
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Olimpia Zambrów
ŁKS II Łódź
KS CK Troszyn
Polonia Lidzbark Warm.
Mławianka Mława
ŁKS Łomża
Witam i przepraszam za język odrazu.
Współczuję pracownikom i zawodniką pracować w takim burdelu jaki jest za rządów pana Dobrzyckiego.
Jestem ciekaw czy Pan Dobrzycki swoją potężna firmę też budował w takim bałaganie organizacyjnym wymieniał menadżerów i pracowników w takim tempie i z taką zmianą działania i organizacji.
Klasyk to był kiedyś dziś to mecz jakich dużo my o życie oni o mistrza
Niestety ale na spokojnie tak patrząc z boku to wszystko tak zniesmacza i coraz bardziej zobojętnia, nie mam nawet marzeń o jutrzejszym meczu co będzie to będzie taka korona pokazała że może nas przykryć czapką i to jest przerażające