Wigry Suwałki – Widzew II Łódź 6:3 (3:2)
20 września 2026, 19:50 | Autor: Oskar
Niestety rezerwy łódzkiego Widzewa po raz czwarty z rzędu – a trzeci w lidze – muszą uznać wyższość swojego rywala. Podopieczni Pawła Ściebury po imponującej pogoni za rywalem nie zdołali jednak dotrzymać mu tempa i ponieśli wysoką porażkę.
Trener Paweł Ściebura zdecydował się na kilka zmian względem pucharowego starcia z Polonią Bytom, co raczej nie dziwi. W bramce Franciszka Golańskiego – obecnego w piątek na rozgrzewce pierwszego zespołu przed meczem z Wieczystą – zastąpi dawno niewidziany Jan Krzywański. Trener dał odpocząć Marcinowi Kozłowskiemu, którego zmienił Mikołaj Kopko. Wyżej doszło do jeszcze dwóch zmian. W miejsce kontuzjowanego Marka Hanouska wskoczył 16-letni Jan Głąb, natomiast Mikołaja Czerniatowicza zastąpił Paweł Kołodziejczyk.
W 5. minucie pierwsi zaatakowali goście. Zakotłowało się w polu karnym Widzewa i w dobrą okazję miał Kacper Noworyta, do którego piłka trafiła na piątym metrze. Nieczysto trafił w futbolówkę napastnik gospodarzy, przez co zdołał obronić to uderzenie Krzywański, choć nie obyło się bez problemów. W minucie ósmej Noworyta już się nie pomylił. W jego kierunku została zagrana długa piłka z defensywy, aż za plecy obrońców czerwono-biało-czerwonych. Z bramki wyszedł Krzywański i zachował się jak Bartłomiej Drągowski w meczu z Lechem Poznań. Około dwadzieścia metrów od bramki nasz bramkarz nie trafił w piłkę i w konsekwencji się z nią minął. Dopadł do niej napastnik Wigier i wpakował ją do pustej bramki. W piętnastej minucie dośrodkowywały płasko z rzutu rożnego Wigry. Znów zakotłowało się w polu karnym gości, ale tym razem obyło się bez straty bramki. Gospodarze mieli jednak drugi rzut rożny. Piłkę udało się wybić, ale nie na długo. Z głębi pola ponownie dośrodkowywał ją gracz ekipy z Suwałk – tym razem było to Kacper Rejterada. Najwyżej w polu karnym wyskoczył Oliwier Kucharczyk, który strzałem głową z około dziesiątego metra pokonał Krzywańskiego.
Próbowali odgryźć się Widzewiacy. W 23. minucie podanie z prawej strony pola karnego otrzymał Daniel Gryzio. Skrzydłowy szukał dośrodkowania i to mu się udało. Dograł futbolówkę przed bramkę rywala, a po drodze ta trafiła w rękę zdobywcy drugiego trafienia dla gospodarzy – Kucharczyka. Do jedenastki podszedł Szymon Sołtysiński i pewnie pokonał bramkarza. Rezerwy złapały kontakt jeszcze przed przerwą. W 36. minucie bardzo dobrą okazję zmarnował Sołtysiński. Głąb świetnie ze środka przerzucił do lewej strony do Igora Busza. Skrzydłowy dośrodkował z głębi pola w szesnastkę idealnie między dwóch stoperów, gdzie był napastnik Widzewa. Z bramki wyszedł Mateusz Taudul i próbował go lobować zdobywca pierwszej bramki dla gości. Niestety nieznacznie się pomylił.
W minucie trzydziestej ósmej przeciął na własnej połowie podanie rywala Kopko. Futbolówka trafiła do Głąba, a ten genialnie podał prostopadle między trzech graczy Wigier do Sołtysińskiego. Nasz napastnik wyszedł sam na sam z Taudulem i delikatnie podciął nad nim piłkę, doprowadzając do wyrównania. Jak się później okazało – nie na długo. W 40. minucie gospodarze mieli rzut rożny, który wypiąstkował Krzywański. Wigry utrzymały się jednak przy futbolówce daleko od pola karnego Łodzian. Posłano dośrodkowanie z prawej strony na bliższy słupek, które przedłużył Piotr Witasik. Do piłki dopadł Kucharczyk, który nie trafił w nią, czym szczęśliwie zmylił Krzywańskiego. Bramkarz Widzewa rzucił się, a futbolówka została pod nogą obrońcy Wigier, który z bardzo bliskiej odległości wpakował ją do bramki. W 44. minucie mieliśmy świetną okazję do ponownego wyrównania. Świetnie w kole środkowym zastawił się Sołtysiński, który podał do lepiej ustawionego Głąba. Pomocnik RTS-u od razu ruszył do przodu, prowadząc piłkę przez kilkadziesiąt metrów. Będąc przed szesnastką, podał futbolówkę w pole karne, do wbiegającego w nie po prawej stronie Gryzia. Skrzydłowy przyjął piłkę kierunkowo do lewej nogi, czym zgubił rywala i oddał strzał. Niestety się pomylił. Miał jeszcze do niego pretensje lepiej ustawiony – bo na linii pola karnego – Głąb, który był kompletnie niekryty i miał sporo miejsca na oddanie strzału.
W pierwszym kwadransie niewiele się działo. Pierwsza warta wyróżnienia akcja wydarzyła się równo po godzinie gry. Genialnym crossowym podaniem popisał się Sebastian Zieleniecki. Adresatem był Busz, który przyjęciem piłki zwiódł jednego z rywali i wpadł w pole karne. Skrzydłowy stanął oko w oko z Taudulem i oddał mocny strzał z ostrego kąta. Piłka zatrzepotałaby w siatce, gdyby nie interwencja głową na linii Magnuszewskiego. Na nasze szczęście defensor Wigier swoim swoim wyblokiem tego strzału, trafił w Sołtysińskiego. Piłka odbiła się od napastnika i wpadła do bramki. Widzew znów miał remis, ale niestety znów nie na długo. W 62. minucie za rywalem daleko na połowę gospodarzy wybiegł Knapek, który dał się ograć przyjęciem kierunkowym. Zostawił tym samym za swoimi plecami sporo wolnego miejsca, z którego skorzystał Szymon Skonieczny. Gracz Wigier dobiegł aż pod pole karne Widzewa i obsłużył podaniem Michała Bajdura. Próbował zabrać mu piłkę wślizgiem Kopko, ale nieskutecznie. Doświadczony pomocnik stanął sam na sam z Krzywańskim i płaskim strzałem po długim słupku pokonał golkipera czerwono-biało-czerwonych. To nie był koniec złych informacji. W 68. minucie zaczynaliśmy od bramki krótko i pod własnym polem karnym faulował Filip Przybułek. Do piłki podszedł Kacper Głowicki, który miał około dwadzieścia cztery metry od bramki. Gracz Wigier uderzył naprawdę słabo, ale wystarczyło, że celnie. Krzywański nie zdołał obronić tego uderzenia i ekipa z Suwałk podwyższyła prowadzenie.
To nie był jednak koniec koszmaru rezerwistów. Dwie minuty później łatwo stracił piłkę na połowie rywala Sołtysiński. Napastnik ruszył do defensywy po drodze taranując Bajdura, ale mieliśmy przywilej korzyści. Rywal na drodze nie przeszkodził naszemu napastnikowi dopaść do rywala, który był przy piłce. Za drugim razem interweniował już sędzia, który pokazał mu żółtą kartkę najpierw za pierwszy faul i po chwili za drugi. „Sołtys” obejrzał zatem w dziesięć sekund dwie kartki i wyleciał z boiska. Od tej sytuacji inicjatywę całkowicie przejęli gospodarze. W 82. minucie wystarczyły dwa podania, żeby Wigry przetransportowały piłkę z własnej połowy, aż pod pole karne Widzewiaków z prawej strony. Olaf Gohlike łatwo ograł Jana Mroza i podał między obrońców gości do lepiej ustawionego Bajdura. Ten oddał strzał z ostrego kąta, który Krzywański sparował na wprost bramki. Skorzystał z tego Gohlike, który rozpoczynał tę akcję. Zawodnik Wigier wpakował piłkę do niemalże pustej bramki.
Wigry Suwałki – Widzew II Łódź 6:3 (3:2)
8′ Noworyta, 16′, 41′ Kucharczyk, 61′ Bajdur, 68′ Głowicki, 82′ Gohlike – 24′ (k), 38′, 60′ Sołtysiński
Wigry:
Taudul – Kucharczyk, Witasik, Magnuszewski – Skonieczny, Gużewski, Baranowicz (55′ Kluska), Głowicki – Rejterada (55′ Michałowski), Bajdur – Noworyta
Rezerwowi: Iwanowski – Pajnowski, Wiśniewski, Sowulewski, Gohlike, Fronczak, Guzdek
Trener: Arkadiusz Szczerbowski
Widzew II:
Krzywański – Kopko, Zieleniecki, Tanżyna, Knapek (80′ Mróz) – Kołodziejczyk (80′ Dryzner) – Gryzio (52′ Stachowicz), Głąb (52′ Czerniatowicz), Przybułek, Busz – Sołtysiński
Rezerwowi: Łastowski – Śmiechowski, Kozłowski, Kisiel
Trener: Paweł Ściebura
Żółte kartki: Magnuszewski – Sołtysiński x2
Czerwona kartka: Sołtysiński
Sędzia: Kamil Żmijewski (Elbląg)







Górnik Zabrze
Legia Warszawa
Lech Poznań
Wisła Kraków
Pogoń Szczecin
Korona Kielce
Zagłębie Lubin
Piast Gliwice
GKS Katowice
Jagiellonia Białystok
Wisła Płock
Widzew Łódź
Cracovia
Radomiak Radom
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Mazovia Mińsk Maz.
Pelikan Łowicz
Ząbkovia Ząbki
Wisła II Płock
Jagiellonia II Białystok
Świt Nowy Dwór Maz.
Warta Sieradz
Widzew II Łódź
Wigry Suwałki
Olimpia Zambrów
Lechia Tomaszów Maz.
ŁKS II Łódź
Olimpia Elbląg
Mławianka Mława
KS CK Troszyn
Polonia Lidzbark Warm.
ŁKS Łomża
Mecz na youtube na stronie Wigier
Wstyd
Leją nas na każdym froncie , wstyd i żenada niestety
Leją nas wszyscy jprd
To jest padaka, żeby rezerwy nie mogły awansować do 2 ligi od kilku sezonów
Kolejny dramat. Może niech nasi kopacze z jedynki i rezerw pojadą np. do Rąbienia. Może tam coś wreszcie ugrają ? Powtarzam jak mantrę. Gdybym ja tak pracował, to już dawno by mnie pracodawca wywalił na zbity pysk. A tutaj nasi nieudacznicy liczą co miesiąc dziesiątki tysięcy na swoich kontach za brak jakichkolwiek wyników. Amen.
Parodyści, a Krzywański to lepszy niż Monty Phyton. Wszyscy powinni dostać podwyżki i kontrakty co najmniej do 2036 roku. Cyrk. Dziwne, że właściciel tego nie widzi ale co tam. Wystarczy popatrzeć na pierwszą drużynę i ,,sztab”. I ,,kontuzjowany ” leser, który na kadrę jedzie.
ta bramka z wolnego to kwintesencja umiejętności krzywańskiego i zdolności oceniania potencjału zawodników przez sztab szkoleniowy… co tu się kurvva dzieje?