Masłowski o nowej polityce finansowej: „Krótkofalowo niczego się nie zbuduje”
24 września 2026, 20:14 | Autor: RyanWraz z pojawieniem się w klubie nowego dyrektora pionu sportowego w osobie Łukasza Masłowskiego w Widzewie diametralnie zmieniła się polityka transferowo-płacowa. O szczegółach tych działań i ich powodach, a także pierwszych tygodniach pracy w Łodzi mówił w programie „Sport po łódzku” sam zainteresowany. Poniżej fragmenty.
O pierwszych tygodniach pracy w Widzewie
„Z pewnością był to wymagający okres. Nie spodziewałem się też wielu tematów, jakie wyszły w trakcie tego okresu, ale w sporcie tak bywa. Pracujemy przede wszystkim na żywym materiale i na emocjach, które często piłce towarzyszą. Dużo się działo, nie zakładaliśmy, że będzie aż tak dużo zmian. Również, jeśli chodzi o zmianę trenera, jak niektórzy mówią. Dementuję, że było to przyjęte wcześniej zamierzenie – po prostu doszliśmy do wniosku, że powinniśmy obrać inną drogę. Wszystko się kumulowało i tej pracy było i jest sporo. Myślę, że jeszcze sporo jej będzie”.
O niepokojących wnioskach z raportu „Finansowa Ekstraklasa”
„Moja opinia jest podobna, jak u wielu ludzi. Dla mnie jest to czerwona flaga i sygnał, żeby zastanowić się, czy to był dobry kierunek. Z tego, co widzimy, nie do końca. Zatrudnienie mnie przez Roberta Dobrzyckiego mówi nam, że obrał on teraz budowę klubu na trochę innych zasadach niż do tej pory. Tamte nie dały oczekiwanego skutku. Uważam, że tak się klubu nie buduje, stąd minione okno transferowe i cały dotychczasowy okres był trudny, bo trzeba było to wszystko uporządkować. Raport pokazuje wiele zagrożeń. Głównym jest to, że w przypadku różnych losowych zdarzeń lub błędów decyzyjnych bez wsparcia właściciela ten klub nie przetrwa. Jest to bardzo niebezpieczne i chyba nikt nie wyobraża sobie kolejnej reaktywacji od IV ligi. Ambicje i plany się nie zmieniają, klub jest bezpieczny w rękach Dobrzyckiego, ale to nie jest dobry kierunek. Podchodzimy do tego racjonalność, stąd ostrożność w ruchach transferowych. Ona nie wynika z tego, że ktoś się czegoś boi, tylko z odpowiedzialności finansowej za klub. Nie wystarczy budować go tak, jak chce właściciel, ale trzeba też dbać o to, co się dzieje z jego pieniędzmi. Jako szef pionu sportowego mogę się pomylić, bo jestem tylko człowiekiem, ale nie mogę mylić się w kwestii odpowiedzialności finansowej, bo to bardzo niebezpieczne dla przyszłości Widzewa”.
O długoterminowych celach w Widzewie
„Uważam, że klub nie może być uzależniony wyłącznie od prywatnych środków właściciela, ale móc na siebie zarabiać. Duże profity są z wyników sportowych i do tego będziemy dążyć. Żeby zespół był mocniejszy, grał coraz lepiej i w niedalekiej przyszłości walczył o europejskie puchary. Ale Widzew musi mieć też piłkarzy z potencjałem sprzedażowym, aby do klubu wpływały środki zewnętrzne. To długofalowa strategia, ale to, co wydarzyło się w tym oknie transferowym, przygotowuje klub do zmiany polityki płacowej. Celem jest być jak najwyżej w tabeli, a w przyszłości liczyć się w Polsce. Na to potrzeba czasu, krótkofalowo niczego się nie zbuduje. Potrzebne są solidne fundamenty”.
O zachowaniu balansu płacowego
„Musimy patrzeć na to, jakie mamy obecnie koszty, stąd decyzja na przykład o nie pozyskiwaniu Efthymisa Koulourisa. Albo w kontekście kontuzji Jusufa Gazibegovicia nie może być tak, że będziemy mieli na kontrakcie trzech czy czterech prawych obrońców. Grałby jeden, a płacić trzeba byłoby wszystkim. Musimy patrzeć szerzej, a nie tylko na bieżące oczekiwania. Kadra zespołu musi być odpowiednio zbilansowana także pod względem finansowym. Nie jest możliwe, by właściciel utrzymywał drużynę z czterdziestoma pięcioma wysokobudżetowymi zawodnikami. Tak to nie działa i do niczego dobrego nie prowadzi. Musieliśmy najpierw pewnym piłkarzom podziękować i kosztem jednych, przyszli drudzy. Wszystko musi być racjonalne”.
O porównaniu do transferowych działań Korony Kielce
„Korona jest na innym etapie. Robiono te transfery w momencie posiadania ustabilizowanej kadry: liczebnie, płacowo i sportowo. Mogli pozwolić sobie na wykonanie mocniejszych ruchów. Wstrzymałbym się jednak z oceną i był cierpliwy, ponieważ to dopiero początek sezonu. Efektywność tych transferów poznamy prawdopodobnie dopiero na koniec rozgrywek i wtedy można rozliczać. Prawdą jest oczywiście, że początek mają optymistyczny, piłkarze dobrze wkomponowali się w zespół. Czas pokaże, jak będzie dalej”.
O letnim „czyszczeniu szatni” i racjonalnych ruchach przychodzących
„Widzew miał wielu zawodników na wysokich kontraktach, którzy nie dają odpowiedniej jakości. Nie wszyscy mieli też uznanie w oczach trenera czy pasowali do tego, w jakim kierunku klub ma zmierzać, jeśli chodzi o wartości, żeby być gotowym na poświęcenia. Dużo czynników sprawiało, że należało to uporządkować. Niektórych graczy pożegnać ze względów finansowych, innych ze względów sportowych, a jeszcze innych z powodów mentalnych. Mając to uporządkowane, można pozwolić sobie na wyższe budżetowo transfery, choć nadal racjonalne, a nie przepłacać na rynku. Nie jestem zwolennikiem płacenia za coś, co nie ma odpowiedniej wartości rynkowej. Jeśli coś jest warte 10 złotych, to nie zapłacimy za to 20 złotych”.








Górnik Zabrze
Legia Warszawa
Lech Poznań
Wisła Kraków
Pogoń Szczecin
Korona Kielce
Zagłębie Lubin
Piast Gliwice
GKS Katowice
Jagiellonia Białystok
Wisła Płock
Widzew Łódź
Cracovia
Radomiak Radom
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Mazovia Mińsk Maz.
Pelikan Łowicz
Ząbkovia Ząbki
Wisła II Płock
Jagiellonia II Białystok
Świt Nowy Dwór Maz.
Warta Sieradz
Widzew II Łódź
Wigry Suwałki
Olimpia Zambrów
Lechia Tomaszów Maz.
ŁKS II Łódź
Olimpia Elbląg
Mławianka Mława
KS CK Troszyn
Polonia Lidzbark Warm.
ŁKS Łomża