M. Rydz: „Są rzeczy, z których mogę być dumny”

29 października 2026, 20:03 | Autor:

Były prezes Widzewa Łódź, Michał Rydz, udzielił wywiadu na kanale YouTube Napoljan, w którym opowiedział o kulisach swojej pracy w klubie. Poruszył między innymi temat rekordowego transferu Osmana Bukariego, zakresu odpowiedzialności Dariusza Adamczuka oraz powodów, dla których zespół po udanej jesieni musiał walczyć o utrzymanie w Ekstraklasie. Co mówił?

O kulisach transferu Osmana Bukariego

„To był temat, który bardzo mocno był rozpracowany przez dyrektora Dariusza Adamczuka i Sławka Rafałowicza, który wspólnie z Darkiem dołączył do Widzewa. Pracowali razem w Pogoni Szczecin. Oni tego zawodnika znali już wcześniej, obserwowali go za czasów szczecińskich, można powiedzieć, więc to był zawodnik, który znajdował się bardzo wysoko na ich listach. Po prostu dla nich był to piłkarz, którego bardzo chcieli w Widzewie. Nie było tam wielkich zwrotów akcji. Negocjacje z amerykańskimi właścicielami zawodnika przebiegały spokojnie, a początkowe oczekiwania finansowe były znacznie wyższe od ostatecznie uzgodnionej kwoty. Nie chcę w żaden sposób się do tej kwoty odnosić, ani jej potwierdzać. Natomiast ta pierwotna kwota, od której wychodzili Amerykanie, była znacznie, znacznie większa. Ostatecznie stanęła na kwocie X i ta kwota została zaakceptowana”.

O odpowiedzialności za transfer i ocenie Bukariego

„Dariusz Adamczuk przedstawił taką rekomendację na wspólnej grupie, którą mieliśmy ja i prezes Robert Dobrzycki. Ostatecznie te warunki zostały zaakceptowane na podstawie rekomendacji pionu skautingowego Sławka Rafałowicza, Dariusza Adamczuka i Rafała Żerebeckiego, bo to były osoby, które najmocniej miały zweryfikowanego Osmana Bukariego. Różnie go można oceniać. Oczywiście dzisiaj Osman w Widzewie nie zafunkcjonował, natomiast funkcjonuje na poziomie Crvenej Zvezdy Belgrad. Piłka nie polega na gdybaniu, ale też trzeba sobie zadać pytanie, czy Osman Bukari otrzymał wystarczającą liczbę szans, żeby go w Widzewie zweryfikować. Uważam też, że nie został odpowiednio wprowadzony, bo jednak ta łatka transferu rekordowego bardzo mocno mu ciążyła i to była rzecz, z którą musiał się zmierzyć. Nie do końca sobie z nią – jako zawodnik – poradził. Było dużo takich nowych dla Widzewa sytuacji w zeszłym sezonie – transfery, kwoty, liczba zawodników czy piłkarze, którzy dołączali do zespołu chociażby z poziomu reprezentacji Polski. Z takimi nowymi łatkami szatnia musiała się zmierzyć”.

O roli Dariusza Adamczuka w Widzewie

„Jeśli chodzi o dyrektora Minaugasa Nikoliciusa, to wtedy jeszcze tworzyliśmy zarząd z Maćkiem Szymańskim. Cele określaliśmy przede wszystkim jako konieczność przebudowy zespołu pod kątem docelowej walki o europejskie puchary. Chcieliśmy też szukać zawodników, na których możemy postawić i których możemy zbudować, bo uważam, że klub musi sprzedawać piłkarzy, żeby generować przychody. Darek Adamczuk dostał bardzo duże zaufanie ze strony właściciela i to on tak naprawdę kreował politykę transferową czy politykę sportową. Moja rola była już bardziej rolą spajania klubu pod kątem organizacyjnym i udrożniania procesów między pionem sportowym a organizacją. Za kreowanie polityki transferowej i kierunek budowy zespołu w stu procentach odpowiadał Darek. Ta decyzja dotycząca zmiany trenera też była jego. Nielogiczne byłoby, gdybym ja stawiał na Patryka Czubaka, żeby za dwa miesiące mu podziękować i zatrudnić Igora Jovićevicia. To była decyzja już bezpośrednio dyrektora Adamczuka”.

O przyczynach słabszej rundy wiosennej po powrocie do Ekstraklasy

„Nigdy nie ma jednego elementu. Na pewno dzisiaj, z perspektywy czasu, wskazałbym kilka czynników. Pierwszy to trochę zakrzywiony obraz sportowego potencjału tego zespołu. Nie umniejszając, bo naprawdę chłopaki robili kapitalną robotę, ale mieliśmy tak zwane over performance, czyli wyniki w pierwszej rundzie były trochę powyżej tego, jak zespół funkcjonował i jak układały się mecze. Drużyna została niewystarczająco wzmocniona zimą. To zawsze jest dylemat. Też byłem przy tych rozmowach, współdecydowałem i byłem za tym, żeby dać tej drużynie zaufanie i nie wrzucać zbyt wielu nowych zawodników. Z perspektywy czasu dzisiaj pewnie te dwa, trzy ruchy więcej mogłyby tej drużynie pomóc jakościowo i sportowo. Infrastruktura na pewno nie przystawała do warunków ekstraklasowego zespołu. Wtedy pracowaliśmy tylko i wyłącznie na Łodziance. Wróciliśmy z Turcji, gdzie warunki były trudne, a boiska były rzadkie i trudno się na nich pracowało”.

O Bartłomieju Pawłowskim i piłkarzach, których ceni

„Jestem niesamowicie wdzięczny Bartkowi Pawłowskiemu za to, jak bardzo mogłem na niego liczyć i jakim był kapitanem Widzewa. To muszę powiedzieć i nieraz podkreślałem to publicznie, ale mogę powiedzieć jeszcze raz, że Widzew miał duże szczęście, że Bartek był jego kapitanem. Fran Alvarez to kapitalny piłkarz. To człowiek, na którego patrzy się z ogromną przyjemnością, jak gra w piłkę. Myślę, że wielu kibiców nie zdaje sobie sprawy, jak mocny charakter ma Fran. Julian Shehu ma świetny charakter, jest świetnym człowiekiem, ma bardzo mocny głos w szatni i jest oddany zespołowi. Zawsze mogłem liczyć na jego zdanie. Ono nie zawsze było politycznie poprawne, ale takich ludzi w Widzewie potrzeba. Wielki ukłon dla niego za to, jak zachował się po zerwaniu więzadła krzyżowego i przedłużył kontrakt. Uważam, że dzisiaj cały czas w tym zespole jest bardzo dużo jakości piłkarskiej, ale też dużo dobrego charakteru, który pozwoli tej drużynie wydźwignąć się z problemów”.

O rozbudowie stadionu Widzewa

„Kiedy opuszczałem klub, zostawiłem taki projekt czy taką wycenę w klubie. Ona jest oczywiście dostępna i projekty są wykonane. Pierwotny kosztorys, który zakładał rozbudowę stadionu, był faktycznie wysoki, więc w kolejnym etapie pewnie trzeba by było pochylić się nad wykonalnością tego projektu i zastanowić, gdzie te kwoty można obniżyć, żeby inwestycja była realna. Pod kątem samego tego, czy Widzew powinien mieć większy stadion, oczywiście, że tak. Od wielu lat pokazują to dane, a także ogólny trend w polskiej piłce, gdzie frekwencja bardzo mocno rośnie. Myślę, że ta sytuacja będzie odczuwalna, kiedy Widzew awansuje do europejskich pucharów, a wierzę, że prędzej czy później się to wydarzy”.

O swojej pracy w Widzewie i planach na przyszłość

„Mam takie poczucie, że powinniśmy osiągnąć czy zrobić więcej. Na pewno dwa elementy siedzą we mnie najbardziej, czyli Puchar Polski i mecze ćwierćfinałowe, ale chyba ten mecz z Wisłą Kraków nawet bardziej, bo odpadliśmy wtedy w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Są rzeczy, z których na pewno mogę być dumny i możemy być wszyscy dumni. To nie tylko powrót do Ekstraklasy, ale chociażby ośrodek Widzew Training Center, który rośnie jak na drożdżach. Z wielką przyjemnością przyglądam się tej budowie i cieszę się, że zmierza w dobrym kierunku. Zagłębie Lubin? Były takie rozmowy. Jeśli chodzi o inne oferty, szanując osoby, które je składają, czy z którymi odbywają się rozmowy, nie chcę wskazywać konkretnie. Na pewno różne rozmowy prowadziłem czy prowadzę. Nie rezygnuję z piłki, natomiast dużą część czasu poświęcam teraz na swoje prywatne projekty, z czego się cieszę, bo od wielu lat nie było na to przestrzeni. Na pewno z tyłu głowy jest cały czas moja gotowość do tego, żeby być w piłce. Jeżeli rozmowy będą zmierzały do współpracy, to na pewno tej współpracy unikać nie będę”.

Mooshinsky

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
polexit
1 godzina temu

kulawe pokraki alvarez i shehu sa dobre,ale moze gdzies na 3 lige …. albanska

kapitan Żbik
1 godzina temu

Chyba z pryszczy na twarzy

asas
55 minut temu

niech on sie schowa i nie wychodzi z nory bedzie lepiej dla wszystkich

Kibic74
41 minut temu

Mandarynki i schab z 9,99 to jest portal dla Kibiców???rydzowe to robią mu reklamę ale czas pokaże co to za grzyb,nie wstyd wam???

4
0
Would love your thoughts, please comment.x