Dlaczego zrezygnowano z Koulourisa? „My na to już się nie chcemy godzić”

5 października 2026, 18:18 | Autor:

Jednym z piłkarzy, łączonych z Widzewem minionego lata, był Efthymis Koulouris. Łodzianie zrezygnowali jednak z walki o angaż napastnika, który ostatecznie wylądował w Wieczystej Kraków. Dyrektor pionu sportowego RTS wyjaśniał, dlaczego odpuścił ten temat. Odniósł się też do… samopoczucie Roberta Dobrzyckiego.

Temat Greka (na zdjęciu obok rodaka Giannisa Papanikolaou) pojawił się w drugiej połowie sierpnia. Media przekazywały, że 30-latek otrzymał atrakcyjną ofertę kontraktową i lada moment może wylądować przy Piłsudskiego. Szybko okazało się jednak, że do gry weszli też włodarze beniaminka, proponując jeszcze lepsze warunki gry. Kibice mieli nadzieję, że czerwono-biało-czerwoni włączą się w rywalizację o ten transfer, ale w klubie mieli inną strategię. Odpuścili dalsze negocjacje z królem strzelców Ekstraklasy z sezonu 2024/2025.

Fani byli zawiedzeni takim obrotem spraw. Po pierwsze wcześniej Widzewiacy lekką ręką wydawali na nowych piłkarzy nawet po kilka milionów euro, a tu nie trzeba było płacić sumy odstępnego, bo snajper był wolnym zawodnikiem. Po drugie Koulouris wydawał się gwarancją wielu goli. Tymczasem liczbami w ofensywie nie imponował Karol Świderski, a Sebastian Bergier był w wyraźnie słabszej formie niż w poprzednich rozgrywkach. Uznano więc, że koło nosa przeszła znakomita okazja na duże wzmocnienie siły rażenia. Niektórzy podejrzewali, że może to być efekt znacznego ograniczenia budżetu transferowego przez właściciela.

Teoria ta nie była jednak zgodna z faktami. Na zamkniętym spotkaniu z sympatykami z Klubu 1910 wyjaśniał to sam Robert Dobrzycki, który zdradził nawet, że sam namawiał pion sportowy do ściągnięcia Koulourisa. Odpowiedzialny za kształt drużyny Łukasz Masłowski miał mieć jednak inne zdanie. Uznał, że ugięcie się przed żądaniami napastnika byłoby złamaniem dopiero co przyjętych zasad, na jakich do zespołu trafiać mają nowi piłkarze. Masłowski chce, by zarabiali oni przede wszystkim dzięki premiom za wyniki, mając w umowach niższe podstawowe wynagrodzenie.

Widzew starał się o Koulourisa? Grek wybrał Wieczystą

„Masło” wyjaśniał to w szczegółach. „Chcieliśmy zmieścić się w nowym budżecie i w nowej strategii płacowo-kontraktowej, gdzie jesteśmy w stanie dużo zapłacić, ale za efekt. Jeśli Koulouris strzeliłby dla Widzewa piętnaście bramek, prawdopodobnie zbliżyłby się do bardzo wysokiego kontraktu. Jeśli do tego Widzew byłby na przykład w pierwszej piątce, piłkarz prawdopodobnie zbliżyłby się do wynagrodzenia, jakie ma w Wieczystej. Jego oczekiwania były gwarantowane, bez względu na to, czy gra, czy nie gra. Chciał po prostu mieć wysoki kontrakt, jako podstawę, a my na to już się nie chcemy godzić” – mówił w podcaście Rozmowy Tylko Sportowe.

Dyrektor pionu sportowego podtrzymał to stanowisko także w wywiadzie dla Radia Widzew. „Moją rolą jest między innymi stać na straży rozsądku i pieniędzy właściciela. Żeby nie przekraczać pewnej granicy, a tu znów byłaby pewna granica przekroczona i byłby to totalny brak rozsądku, gdybyśmy zdecydowali się na oczekiwania, jakie miał Koulouris. Odpowiedzialność to jest bardzo ważne słowo w tym wszystkim. Odpowiedzialność za klub, odpowiedzialność za finanse, odpowiedzialność za przyszłość. Patrzenie na szerszy kontekst” – przekonywał Masłowski. „Oczywiście pewnie wielu kibicom bym się przypodobał ściągając Koulourisa, takie były opinie. Ale mi nie chodzi o to, żeby się komuś przypodobać. Ja po prostu chcę podejmować racjonalne i dobre decyzje dla klubu” – dodał w „Rozmowach Totalnie Swobodnych„.

Zauważyć można także spójność przekazu u Dobrzyckiego i Masłowskiego, jeśli chodzi o zabranie środków nowych zawodników. Prezes na wspomnianym spotkaniu z kibicami miał zapewniać, że gdyby dyrektor chciał wydać kwoty, jakie zimą przeznaczano na przykład na Osmana Bukariego czy Emila Kornviga, miałby taką możliwość. Potwierdził to później Masłowski. „Nie ma tutaj żadnego znaku zapytania. Nie będę miał problemu z wydaniem pieniędzy, kiedy one będą adekwatnie i w dobrym momencie wydane. Wszystko musi mieć swoje miejsce i rozsądek” – padło w Radio Widzew.

Szef sportu w klubie wyraźnie odwoływał się też do położenia Roberta Dobrzyckiego. „Trochę mi go żal ze względu na to, że odkąd został właścicielem, tych chwil przyjemnych w klubie ma, jak na palcach jednej ręki. Utrzymanie w Ekstraklasie to jedna z przyjemniejszych rzeczy, jakie go spotkały. On ma ogromne ambicje i ja naprawdę chciałbym, żeby jak najszybciej poczuł, że jego zapał, jego serducho, jego pieniądze idą w dobrym kierunku, żeby on miał też trochę satysfakcji, trochę przyjemności z tego. Wiadomo, że w ostatnim czasie tego jest bardzo mało” – powiedział „Masło„.

Z podobnych względów nie zdecydowano się też na angaż Kamila Jakubczyka czy nie płakano po tym, jak Pogoń Szczecin wybrał Darko Churlinov. „Gdybyśmy znów wydali duże pieniądze na kolejnego piłkarza, nie zmieniłoby to naszej sytuacji sportowej. Nie byłoby też zgodne z budową fundamentów i tych wartości, które chcemy do klubu wdrożyć. Pogorszyłoby natomiast sytuację finansową i napędzało taką kulę śnieżną, co do tego, jaką mamy dzisiaj opinię. A ja nie chcę, żeby o Widzewie krążyła opinia, że to niego przychodzi się tylko po to, żeby dobrze zarobić. Chcę, by poprzez dobrą grę rozwijał się zawodnik i zespół, a za tym przyjdą wyniki sportowe. Ma to dotyczyć wszystkich. Nie tylko piłkarzy, ale również trenerów, członków sztabu i wszystkich ludzi, którzy dzisiaj w klubie się pojawiają” – zapowiedział Łukasz Masłowski.

Google
Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google?
Dodaj do źródeł Google
Subskrybuj
Powiadom o
5 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
BRZOZA
2 godzin temu

AMEN!!!

Reminio
1 godzina temu

Odpuscilismy, to odpuscilismy…na chust drazyc temat :)

Wiking
1 godzina temu

Wiśniewski katastrofa dajmy szansę młodym ludziom

Reminio
1 godzina temu

Zawsze bylem za tym , by podnosic kase z murawy. Tak jest uczciwie i przejrzyscie….to jest i chyba byl dobry system.
Obawiam sie , ze w dzisiejszych czasach to nie jest do konca dobry sposob. Obecnie pilkarzyki chca kasy od razu i co mi Pan zrobisz, nie mamy twojego plaszcza. Obysmy tak nie stali w miejscu poprzez ten system. Zaznacze, ze jest dobry, ale nie zawsze sie sprawdza. Co zreszta widac po obecnej sytuacji i transferach. Swiat sie zmienia i jak czasem nie posmarujesz to nikt konkretny i dobry nie przyjdzie. Wybierze inny klub, co widac juz w naszej ex.

Robert
3 minut temu

I brawo
kasa na boisku

kouluris na razie lipa a płacic trzeba kontrakt.Zobaczymy ile właśxixiel wieczystej wytrzyma

to samo kielce-za 5-6 kolejek może być zupełnie inna sytaucja.
a takich co wydawali krocie aby szybko odniesc sukces i cashu nie starczyło było wielu
Nam też nie poszło.

Mnie oodejscie Masłowskiego odpowiada.
Mocne transfery przyjdą jestem tego pewien.

5
0
Would love your thoughts, please comment.x