Jovićević i test wyrozumiałości
13 lutego 2026, 10:06 | Autor: RyanWidzew znów jest na ustach wszystkich. Znów jest „na świeczniku”, znów rozpala wyobraźnię, prowokuje do ocen, analiz, wykresów i wyroków wydawanych zaraz po ostatnim gwizdku sędziego. Rok 2026 to dwa mecze, zero punktów i strefa spadkowa. Wystarczyło, by w przestrzeni publicznej ruszyła karuzela nazwisk potencjalnych następców Igora Jovicevicia. Zaczęto podważać jego warsztat, kompetencje, znajomość ligi. Pojawiły się pytania: czy to ma sens? Czy to ten trener? Czy to ta droga?
A może dziś najważniejsze pytanie brzmi zupełnie inaczej: czy my – jako środowisko – potrafimy być wyrozumiali? Widzew w ciągu ośmiu miesięcy przeszedł rewolucję, jakiej przy Piłsudskiego 138 nigdy nie doświadczono. Dwudziestu jeden nowych zawodników. Rekordowe transfery. Kontrakty, o których jeszcze niedawno mogliśmy tylko czytać w kontekście klubów zagranicznych. Nazwiska z europejskich pucharów, reprezentanci, doświadczenie i ambicja. To nie lifting. To operacja na otwartym sercu, „Sercu Łodzi”.
A operacje – nawet te przeprowadzane przez najlepszych – wymagają czasu na rekonwalescencję. Na złapanie odpowiedniego tętna, unormowanego oddechu.
Dziś łatwo mówić o kominach płacowych, dysonansie w szatni, drużynie dwóch prędkości. Łatwo punktować brak stylu po dwóch meczach. Łatwo wytykać spadek formy „starych” liderów. Trudniej przyznać, że budowa nowego zespołu to proces, nie sprint. Że zgranie, automatyzmy, zaufanie – nie rodzą się w styczniu na obozie w Turcji, lecz w bólu, po błędach i chwilach zwątpienia.
Igor Jovicević jest trzecim trenerem w tym sezonie. Kolejna zmiana oznaczałaby nie korektę kursu, ale kolejne trzęsienie ziemi i możliwą katastrofę w postaci degradacji do I ligi. Tylko ile razy można budować od nowa w ciągu jednego roku? Każdy nowy szkoleniowiec przynosi własną wizję, własny system, własnych ludzi. To znów czas. Znów adaptacja. Znów chaos przejściowy.
Robert Dobrzycki powiedział wprost i tu parafrazuję: Widzew kontra reszta świata. Bez pompowania ego – to, co dzieje się w klubie, kłuje w oczy. Sukces finansowy, ambicje, odwaga transferowa. To budzi emocje. I nie wszystkie są życzliwe. W takiej atmosferze najłatwiej ulec presji. Wykonać gwałtowny ruch, by pokazać, że „coś robimy”. Tymczasem właściciel Widzewa wybrał inną drogę. Wyrozumiałość i stabilizację. Wybrał brak ultimatum dla trenera. Brak publicznych połajanek. To decyzja odważniejsza niż szybkie zwolnienie szkoleniowca. Czy słusznie, pokaże czas.
Wyrozumiałość nie oznacza braku wymagań. Oznacza świadomość procesu. Oznacza zaufanie do ludzi, którym powierzyło się projekt wart miliony – i finansowo, i emocjonalnie. Oznacza zrozumienie, że drużyna złożona z wielu nowych, mocnych osobowości i indywidualności potrzebuje czasu, by stać się zespołem.
Kibic ma prawo się niepokoić. Ma prawo wymagać. Widzew to nie klub naznaczony przeciętnością. Ale kibic ma też siłę, której często nie docenia – może budować albo burzyć. Może nakręcać spiralę paniki albo dać drużynie przestrzeń do pracy.
Nie idźmy drogą emocjonalnych sądów i internetowych wyroków. Nie powielajmy narracji o taktycznych katastrofach po 180 minutach gry. Futbol to nie studio telewizyjne, w którym wszystko da się rozrysować strzałkami w trzy minuty, lub ocena z perspektywy kanapy z pilotem w ręku i orzeczeniem po ostatnim gwizdku. To szatnia, relacje, presja, proces, emocje.
Jedno jest pewne: nie wolno mylić wymagania z agresją. Sceny po meczu w Gdyni, groźby kierowane w stronę zawodników stołecznej drużyny, były ostrzeżeniem, do czego prowadzi brak kontroli nad emocjami. To droga donikąd.
Czy Jovicević podoła? Tego dziś nie wie nikt. Czy Widzew wyjdzie ze strefy spadkowej? To zależy od wielu czynników. Ale jedno jest pewne – kolejny wstrząs może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Być może właściciel rzeczywiście wie coś więcej. Być może widzi w ludziach którym zaufał to, czego my nie widzimy w weekend. Być może dostrzega fundamenty, które dopiero zaczynają się zazębiać. Robert Dobrzycki i pion sportowy nie są ludźmi przypadkowymi. Już pokazali, że potrafią działać szybko i zdecydowanie, gdy sytuacja tego wymaga. Skoro dziś wybierają inną drogę, to nie z braku odwagi, ale z przekonania. „Jeżeli mogę o coś prosić, to o wyrozumiałość, jeżeli coś nie będzie szło tak, jak myśleliśmy. Chcielibyśmy, żeby wszystko działało już od zaraz, ale rzeczywistość taka nie jest” – mówił właściciel w Radio Widzew zaledwie kilkanaście dni temu.
Dziś Widzew nie potrzebuje kolejnej rewolucji.
Potrzebuje czasu.
Potrzebuje spokoju.
Potrzebuje wsparcia.
Potrzebuje wyrozumiałości.
Bo wielkie projekty nie upadają przez chwilowe potknięcia. Upadają wtedy, gdy brakuje cierpliwości.
Marti








Jagiellonia Białystok
Wisła Płock
Górnik Zabrze
Zagłębie Lubin
Cracovia
Raków Częstochowa
Lech Poznań
Radomiak Radom
Korona Kielce
Piast Gliwice
GKS Katowice
Lechia Gdańsk
Motor Lublin
Pogoń Szczecin
Arka Gdynia
Legia Warszawa
Widzew Łódź
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
KS CK Troszyn
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
GKS Bełchatów
Mławianka Mława
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
„Robert Dobrzycki powiedział wprost i tu parafrazuję: Widzew kontra reszta świata. Bez pompowania ego – to, co dzieje się w klubie, kłuje w oczy. Sukces finansowy, ambicje, odwaga transferowa. To budzi emocje. I nie wszystkie są życzliwe. W takiej atmosferze najłatwiej ulec presji.” Panie i Panowie, kto jak nie My, powinniśmy teraz wspierać Nasz klub?
Fajnie napisane przez Ciebie, jak zawsze, ale co ważniejsze w punkt, tu się nic szybko nie zadzieje, potrzeba czasu, po prostu.
Patrząc w terminarz, to za chwilę, jeśli dół tabeli będzie dalej tak punktować, jedynym ratunkiem może być w pewnym momencie już tylko punktowanie całą serią za trzy. Dojdą nerwy, jeszcze większy stres i galaretowate nogi, bo im więcej porażek, tym mocniej piłkarzom będzie wkradać się do głowy, że z hucznych zapowiedzi i wydanych milionów może wyjść spadek i że to oni będą jego twarzą. Z taką grą jak w Katowicach to można wywieszać ręcznik praktycznie w każdym meczu skoro oddaje się jeden strzał. Z Jagą też było słabo. A cierpliwość ma sens jedynie wtedy, gdy na ławce jest odpowiedni człowiek.… Czytaj więcej »
Cierpliwie do 1 ligi
Trafiliście w sedno. Co tu więcej komentować.
Nic dodać, nic ująć. Tylko Widzew, RTS!
Głos (rozsądku) wołającego na pustyni.
Bardzo dobrze, ze ten tekst powstal. W naszym srodowisku wystrcza dwa mecze zeby wiekszosc kibocow zaczela jezdzic po trenerze czy zawodnikach. Taki Franek jest tutaj przez wiekszosc wyszydzany gdzie to byl jeden z 3 najlepszych naszych zawodnikow na jesien. Wiekszosd tego forum szydzicz Niedzwiedzia czy Mysliwca, ktorzy ze znacznie gorszymi kadrami i z Wichniarkiem jako DS robili duzo lepsze wyniki. Tak jak Ryan napisal – tu w pol roku mamy kompletnie nowa druzyne, potrzeba czasu zeby cos z nich zlozyc. Ja jeszcze przed sezonem mowilem ze celem powinna byc po prostu gorna polowka tabeli, o zadnych pucharach nie mowiac. I… Czytaj więcej »