Krytyka stałych fragmentów vs fakty (analiza)
12 lutego 2026, 20:09 | Autor: RyanW dwóch pierwszych meczach rundy wiosennej stałe fragmenty gry nie były mocną stroną Widzewa. Łodzianie źle je wykonywali, a w dodatku porażka w Katowicach nastąpiła w konsekwencji rzutu rożnego. Uruchomiło to falę krytyki tego elementu. Sprawdziliśmy, czy słusznie.
Inaugurujący tegoroczne granie mecz z Jagiellonią Białystok nie obfitował zbyt mocno w stałe fragmenty, ale te i tak rzuciły się kibicom w oczy. Głównie za sprawą kiepsko wykonywanych kornerów przez Bartłomieja Pawłowskiego, gdy piłka nie dolatywała w strefę, gdzie znajdowali się jego partnerzy. Kapitan tłumaczył to później w wywiadzie udzielonym Tomaszowi Ćwiąkale, skarżąc się na warunki atmosferyczne. „Piłka była twarda jak kamień” – wyjaśniał pomocnik. Oprócz niego, w narożniku boiska pojawiali się wtedy także Christopher Cheng i… Sebastian Bergier, co wywołało spore poruszenie. Ciąg dalszy nastąpił w niedzielnej potyczce z GKS, gdy snajper trzykrotnie podchodził do rzutu rożnego, a raz wykonywał też rzut wolny.
Egzekwowanie stałych fragmentów gry najczęściej należy do najlepiej technicznie wyszkolonych zawodników, do których rzadko zaliczają się klasyczni środkowi napastnicy. Standardem jest, że „dziewiątki” czekają na dośrodkowanie w miejsce, z którego mogą strzelić gola, a nie sami wrzucają piłkę w tę strefę. Bergier niejednokrotnie udowodnił, że radzi sobie w pojedynkach powietrznych z rywalami i dobrze oddaje uderzenia głową. Według statystyk publikowanych na oficjalnej witrynie Ekstraklasy, wygrał 29% takich starć, a trzy z jego dziesięciu bramek to właśnie tzw. główki.
Dlaczego więc to najlepszy strzelec zespołu, skuteczny w powietrzu, opuszcza pole karne, by wrzucać piłkę innym zawodnikom? Na konferencji prasowej w Katowicach zapytaliśmy o to trenera Łodzian. „To interesujące pytanie. Mamy opracowanych kilka wariantów rozegrania stałych fragmentów, a w jednym z nich Bergier rzeczywiście jest wyznaczony do ich wykonania. Kylian Mbappe jest najlepszym strzelcem na świecie, a też zdarza mu się wykonywać rzuty rożne w barwach Realu Madryt” – nieco zaskakująco odpowiedział Igor Jovićević. Nie chciał jednak wchodzić w szczegóły dotyczące trafienia Lukasa Klemenza, któremu zostawiono zbyt wiele miejsca. „Wiemy, kto powinien tam być i pokażemy to piłkarzom. Nie ma co ukrywać, że ten rzut rożny okazał się kluczowy dla losów spotkania” – dodawał Chorwat.
W rundzie jesiennej Bergier stronił od wykonywania SFG. Tylko raz zdarzyło mu się wykonać rzut rożny, ani razu nie podchodził do wolnego. Najczęściej w drużynie jest to domena Frana Alvareza (93 razy), który kornery egzekwował aż pięćdziesiąt siedem razy spośród wszystkich osiemdziesięciu ośmiu. Hiszpan podchodził najczęściej również do rzutów wolnych, z których można było dośrodkować piłkę. Robił to trzydzieści sześć razy na pięćdziesiąt siedem wszystkich prób Widzewiaków. Drugi pod tym względem jest Bartłomiej Pawłowski, a „Bergi” wskoczył właśnie na podium, gdzie towarzyszy mu Tonio Teklić. Nie wiadomo jednak, czy 26-latek dalej będzie powiększał swój licznik, ponieważ nowe światło na sprawę rzucił w czwartek Jovićević. „Jeśli nie chcecie, by Bergi wrzucał, to nie będzie wrzucał” – stwierdził z przymrużeniem oka na konferencji przed meczem z Wisłą Płock.
Jakie efekty przynosiły stałe fragmenty w wykonaniu Alvareza i jego kompanów? Przeanalizowaliśmy dokładnie statystyki wszystkich drużyn Ekstraklasy, a wnioski zostawiamy już Czytelnikom. W pierwszej kolejności sprawdziliśmy, jak często zespoły trafiały do siatki po rozegraniu rzutów rożnych. W tym aspekcie najlepsza okazała się Pogoń Szczecin, która zdobyła w ten sposób siedem goli, a najgorsze są Piast Gliwice i Zagłębie Lubin, które tylko raz zamieniły korner na bramkę. Widzewiacy dokonali tego czterokrotnie i na tle konkurencji spisali się przeciętnie.
Kto najlepiej bronił się przed rzutami rożnymi przeciwników? Korona Kielce i Raków Częstochowa, dając się pokonać w ten sposób tylko dwa razy. Tu Łodzianom poszło nieźle, bowiem stracili trzy bramki i dzięki ogólnemu dodatniemu bilansowi (+1) zajmują siódme miejsce, ex aequo z Górnikiem Zabrze. Najlepszy stosunek mają „Portowcy„, a listę zamykają wspomniane Piast i Zagłębie.
Pod lupę wzięliśmy także rzuty wolne, zarówno jako okazja do bezpośredniego uderzenia, jak i rozegrania piłki przez podania po ziemi czy dośrodkowania. W tym elemencie najlepsza okazała się Jagiellonia Białystok, zaliczając sześć trafień, ale piłkarze RTS nie mają powodów do wstydu, bowiem ustąpili jej minimalnie. Jedyną drużyną, której rzuty wolne nie przyniosły dotąd bramkowych zdobyczy, jest Lech Poznań.
Odwracając rolę, można też odwrócić pozycję Widzewa w rankingu. Jeśli chodzi o tracone gole, tylko Raków i Termalica Nieciecza mają ich więcej – po sześć. Ogólny bilans i tak jest jednak pozytywny i daje czerwono-biało-czerwonym czwartą pozycję, na równi z Radomiakiem Radom. Najlepiej poszło wspomnianej „Jadze„, a najgorzej „Medalikom„.
Cios rywalom zadać można także poprzez rozegranie piłki z autu. Wbrew pozorom, wcale nie było ich mało, bowiem najlepsi w tej materii „Miedziowi” aż pięć takich akcji zamienili na gole. Lech, Raków oraz Wisła Płock mają w tej kwestii zerowy dorobek. Ekipa z Piłsudskiego także nie zaszalała, bo po aucie strzeliła tylko jedną bramkę.
Co ciekawe, Lubinianie dawali się także sami najczęściej zaskoczyć w ten sposób, ale ostatnie miejsce w defensywie dzielą z Pogonią. Bilans Widzewiaków wyszedł na zero, tak jak czterech innych zespołów. Pięciu drużynom udało się uniknąć niemiłej niespodzianki.
Sumując wszystkie bramki, zdobyte po stałych fragmentach gry na trzy wymienione wyżej sposoby, największą zdobyczą może pochwalić się jak na razie Jagiellonia, ale RTS znów gorszy jest tylko o jedno trafienie, tak jak GKS Katowice oraz Pogoń. Najsłabsi są „Nafciarze” – sobotni rywal zamienił na gole tylko pięć SFG.
Płocczanie rzadko przekuwają te okazje na bramki, ale równie ciężko pokonać ich obronę. Tylko cztery gole ze stałych fragmentów straciła też Korona Kielce. Widzew wyciągał piłkę z siatki ośmiokrotnie, ale patrząc na bilans – znów jest bardzo poprawnie (+2). W klasyfikacji prowadzą gracze z Podlasia, a zamykają ją trzy zespoły ex aequo.
Powyższe wyliczenia nie zawierają jednak bramek strzelanych z rzutów karnych. To oczywiście także umiejętność, którą można trenować i doskonalić, ale nie wynika ona z wypracowanych rozwiązań zespołowych, tylko z indywidualnej jakości zawodnika. Dlatego wykonywane „jedenastki” potraktowaliśmy nieco oddzielnie, lecz mimo to warto się im przyjrzeć. Okazuje się bowiem, że Widzewiacy mają w tym względzie najlepszy bilans w całej Ekstraklasie (+3)! Na minus dwa wypadło aż pięć ekip.
Podopieczni Jovićevicia, a w zasadzie Bergier (to on oddał wszystkie cztery uderzenia), nie mają jednak na koncie najwięcej trafień. O jedno wyprzedziło ich Zagłębie, z kolei Arka Gdynia oraz „Gieksa” nie ustawiały dotychczas piłki „na wapnie” ani razu!
Doliczając gole zdobyte z 11. metra, Widzew jest drużyną z największą liczbą na koncie, ex aequo z Białostocczanami, a patrząc tylko przez stosunek strzelonych i straconych bramek (+5), jest wyraźnym liderem! Stawkę zamykają Gdynianie, którzy mają aż sześć trafień na minusie. Arkowcy sami zadali najmniej ciosów – zaledwie sześć.
Dla przeciwwagi warto zwrócić uwagę, że nawet uwzględniając „jedenastki”, sobotni rywal z Płocka jest najtrudniejszy do ugryzienia ze stałego fragmentu gry, tracąc w ten sposób tylko pięć goli. Największy kłopot z obroną przed SFG przeciwników mieli „Słonie” oraz Zagłębie.
Pod lupę wzięliśmy jeszcze skuteczność ekstraklasowiczów, zestawiając ich bramkowe zdobycze ze wszystkimi rzutami rożnymi i wolnymi, jakie wykonywali w tym sezonie. Jak można się domyślać, jest ona u wszystkich ligowców niewielka, ale warto na nią rzucić okiem. Ponownie odsiewając trafienia z rzutów karnych, najlepszy odsetek mają Katowiczanie – 3,4%. Co prawda różnice pomiędzy zespołami są bardzo małe, ale i tak należy docenić fakt, iż Łodzianie znaleźli się na szóstej pozycji. Zestawienie zamyka póki co „Kolejorz„.
Na koniec przyjrzeliśmy się jeszcze udziałowi goli ze stałych fragmentów gry we wszystkich bramkach drużyn w elicie. Pod kątem ofensywnym największy udział widać… w Widzewie – 43,5%! Duży odsetek trafienia z SFG ma miejsce jeszcze w Piaście oraz Termalice. Najmniejszy znajduje się w Górniku – 20,7%. Na drugim biegunie plasują się Lechia Gdańsk, Korona oraz Lech, jako ci, których udział tego typu goli jest najmniejszy w stosunku do całości. W oczy rzuca się fakt, iż w przypadku Cracovii oraz Zagłębia co druga stracona bramka to efekt właśnie stałych fragmentów gry!
W meczach której ekipy pada najwięcej goli po rozegraniu autów, rzutów rożnych lub wolnych? W tym elemencie góruje Piast, a listę zamykają Zabrzanie. Z kolei u czerwono-biało-czerwonych sytuacja nie odbiega od ligowej normy.
Wygląda na to, że kolejny raz powszechna opinia kibiców kompletnie mija się z faktami. Twierdzenie, że Widzew Łódź fatalnie radzi sobie w elemencie futbolowego rzemiosła, jakim są stałe fragmenty gry, jest błędne. Oczywiście w dwóch tegorocznych spotkaniach powodów do zadowolenia nie było, ale nie może to przesłonić ogólnego obrazu, który jest naprawdę bardzo solidny. Przy okazji – doceniając pracę odpowiedzialnego za ten aspekt trenera Łukasza Włodarka – warto jednak zauważyć, że tylko 56,5% wszystkich bramek w dorobku RTS to trafienia z gry, a gdyby pod SFG podciągnąć jeszcze rzuty karne, gole ze „stojącej piłki” stanowią większość! Naszym zdaniem to właśnie jest kluczowa sprawa, jaką muszą zająć się przy Piłsudskiego.

















Jagiellonia Białystok
Wisła Płock
Górnik Zabrze
Zagłębie Lubin
Cracovia
Raków Częstochowa
Lech Poznań
Radomiak Radom
Korona Kielce
Piast Gliwice
GKS Katowice
Lechia Gdańsk
Motor Lublin
Pogoń Szczecin
Arka Gdynia
Legia Warszawa
Widzew Łódź
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
KS CK Troszyn
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
GKS Bełchatów
Mławianka Mława
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Skoro jest tak dobrze, to niech dalej Fran z rzutu różnego podaje piłkę po ziemi do pierwszego obrońcy.
Skoro statystyki wyglądają tak pozytywnie, to skąd wzięła się tak powszechna krytyka? Kibice masowo odnieśli złudne wrażenie? Jestem też ciekaw jak to było liczone i chętnie zobaczyłbym kompilację tych bramek, bo jakoś nie tylko w tym, ale ogólnie w ostatnich sezonach nie za dużo przypominam sobie goli typu „dośrodkowanie z różnego —> główka —> gol” (choć akurat w moim przypadku może to być demencja starcza).
Cytując klasyka : są trzy rodzaje klamstw. Duże klamstwa, małe i…statystyki. Z tym ostatnim mamy do czynienia tutaj.
Rzuty rożne wykonywane przez Widzew w tym roku to kryminał. Większość to niedoloty na bliższy słupek. Na początku myślałem, że chcą zmylić rywala i kolejny będzie już lepszy. Niestety nie doczekałem się tego lepszego.
Totalne zaklamanie. Nie pamiętam i nie mogę sobie przypomnieć bramki z rzutu rożnego. I to typowej jak gks nam. A o to są największe pretensje. To są podstawowe bramki z tzw rogu.
O kurde. Jednak jest cudownie. Super wyniki. Coś mnie chyba ominęło.
Ciekaw jestem jak ta statystyka wygląda za obecnego trenera