Mały krok, duży sygnał – Widzew wdraża plan „Utrzymanie”
19 lutego 2026, 08:25 | Autor: MartiW piłce nożnej czasem jeden mecz znaczy tyle, co kilka tygodni terapii grupowej. Tak było po wyjazdowym zwycięstwie Widzewa w Płocku. 0:2, bramki Bergiera i Kornviga, trzy punkty, wydostanie się z czerwonej strefy. To niby tylko mały krok. A jednak sygnał – głośny, wyraźny, słyszalny aż w „Sercu Łodzi”.
Widzew wygrał z Wisłą Płock i zrobił to w momencie, w którym margines błędu był już cieńszy niż linia spalonego przy VAR. To było pierwsze zwycięstwo w tym roku i to na ciężkim terenie wicelidera tabeli. Drużyny, której nikt nie zdołał strzelić dwóch bramek w meczu – najszczelniejszej obrony w Ekstraklasie. Tyle i aż tyle. Wyjazdowe punkty smakują podwójnie, ale to nie czas na fanfary.
Proroctwo spełnione szybciej niż planowano
Trener Wisły, Mariusz Misiura, rzucił przed meczem zdanie, które stało się cytatem dnia: „Na dziesięć meczów, Widzew musi wygrać z nami dziewięć z nich”. No cóż. Na razie mamy jeden z jednego. Matematyka bywa bezlitosna. Można się uśmiechnąć i odczytać to jako element przedmeczowej psychologii, ale w Płocku to Widzew wyglądał jak zespół bardziej przekonany do własnych argumentów. I to jest w tym wszystkim najważniejsze – wróciło poczucie, że na boisku jest drużyna, nie zbiór indywidualności próbujących wygrać mecz kierując się egoistycznymi ambicjami.
Zespół zamiast nazwisk
Oczywiście, były jednostki, które nadawały ton. Mariusz Fornalczyk – pracowity, bezkompromisowy z szansą na gola i okradziony z asyst. Emil Kornvig – konkretny, skuteczny, wybiegany, inteligentny, z bramką na koncie. Ale tym razem indywidualności nie przykryły kolektywu. Były jego częścią. To subtelna różnica, ale w walce o utrzymanie – fundamentalna. Bo nie oszukujmy się – to nie był mecz idealny. Był przeplatany stu procentowymi sytuacjami, posiadaniem inicjatywy, ale i pełen kontrowersji sędziowskich. Były decyzje, po których jedni łapali się za głowę, inni za serce. Taka jest Ekstraklasa. Czasem bardziej teatr absurdu niż taktyczne laboratorium. I właśnie tutaj pojawia się pytanie, które unosi się nad tym zwycięstwem jak dym z racowiska w kształcie serca walentynkowego nad boiskiem: czy zadziałała „Logika Ekstraklasy”? Czy Widzew wygrał, bo zrobił realny progres, czy dlatego, że tym razem piłkarskie kostki spadły na właściwą stronę?
Mały gest, duży sygnał
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wydarzyło się coś, czego w tej historii nie wolno pominąć. Drużyna podeszła do kibiców, by podziękować i poprosić o wsparcie. Gest? Owszem. Symbol? Zdecydowanie. Historycznie taka sytuacja nie miała jeszcze miejsca. A jednak stała się faktem. W czasach, gdy słowo „polaryzacja” odmieniano w widzewskim środowisku przez wszystkie przypadki, ten obrazek powiedział więcej niż tysiąc komunikatów prasowych. Po takim zwycięstwie „polaryzacja” na chwilę znika ze słownika. Wraca wspólny mianownik: utrzymanie.
Uwaga na wielkie słowa
Już słyszę te hasła: „Mecz założycielski”, „Punkt zwrotny sezonu”, „Nowe otwarcie”. Brzmi pięknie. Prawie epicko. Tylko że to był dopiero pierwszy wygrany mecz w tym roku. Batalia o utrzymanie trwa w najlepsze. Tu nie ma miejsca na samozachwyt, tu potrzebna jest seria. Stabilizacja. Punkty zbierane metodycznie, bez fajerwerków, za to z konsekwencją. Wsparcie i cierpliwość – te hasła nadal są aktualne. Może nawet bardziej niż przed tygodniem.
Głos z szatni
Po meczu trener Widzewa, Igor Jovićević powiedział: „Jestem dumny z postawy drużyny. Zagraliśmy dziś dobre spotkanie. To była tylko kwestia czasu, gdy zaprezentujemy się w taki sposób, bo znam ten zespół, widzę jak pracuje i jak przygotowuje się do meczów”. To nie jest cytat z trenera, który właśnie wygrał finał. To wypowiedź kogoś, kto wierzy w proces. W pracę. W to, że maszyna zaczyna działać, nawet jeśli jeszcze nie pracuje na pełnych obrotach. I może właśnie to jest najważniejsze – poczucie, że to nie przypadek, tylko efekt ciężkiej pracy. Choć odpowiedź poznamy dopiero w kolejnych tygodniach.
Nadzieja wraca do „Serca Łodzi”
Przed meczem z Cracovią apetyt wzrósł. I to niebezpieczne, ale piękne uczucie. Bo nagle zespół, który jeszcze chwilę temu bronił się przed wpadnięciem w przepaść, zaczyna nieśmiało spoglądać w górę tabeli z lekkim błyskiem w oku. Cracovia przyjedzie na Piłsudskiego 138, a „Serce Łodzi” znów będzie pulsować szybciej. Kibice zobaczyli drużynę, która walczy. To wystarczy, by trybuny dały jak zwykle coś od siebie.
Czy Widzew jeszcze namiesza w „Uniwersum Ekstraklasy”? Czy to początek serii, czy jednorazowy zryw? Jedno jest pewne – plan „Utrzymanie” został wdrożony. Pierwszy etap zaliczony. Mały krok wykonany. Teraz potrzeba następnych. Bez patosu. Bez frazesów. Z koncentracją na najwyższym poziomie.








Jagiellonia Białystok
Górnik Zabrze
Wisła Płock
Zagłębie Lubin
Cracovia
Lech Poznań
Raków Częstochowa
Korona Kielce
Radomiak Radom
Lechia Gdańsk
GKS Katowice
Piast Gliwice
Pogoń Szczecin
Motor Lublin
Widzew Łódź
Arka Gdynia
Legia Warszawa
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
KS CK Troszyn
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
GKS Bełchatów
Mławianka Mława
GKS Wikielec
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Wierzę że ta drużyna w tym kształcie dopiero się zgrała i że mecz w Płocku był przełamaniem , zresztą naprawdę dobrze się to oglądało ( byłem na meczu i widziałem ) , jeśli zagrają podobnie z Cracovią to o wynik jestem spokojny
Pozdrawiam Widzewiaków
Drobna poprawka, dopiero sie zgrywa i to jeszcze potrwa długo, ale ten tlen był niesamowicie potrzebny! Chociażby po to, żeby wybić z głowy pomysły na kolejne zamieszanie w klubie i np. zmianę trenera…
Chyba chciałeś napisać „dopiero się zgrywa”. Jeszcze będą wahania formy. Człowiek potrzebuje czasu by się zaadoptować do nowych warunków. Będą jeszcze wzloty i upadki. Ale w utrzymanie wierzę.
Fajny i rzeczowy artykuł.
Liczymy na stały progres zespołu i do przodu!
Walczysz Widzew
Najgorsze co się Widzewowi może teraz przytrafić, to euforia i głupi samozachwyt. Ta sama Wisła Płock kilka lat temu po bardzo dobrej jesieni, kiedy nawet przez dłuższy czas była liderem, spadła z ligi. My póki co wygraliśmy jeden mecz i jeszcze wiele się może wydarzyć. Nadal każdy mecz będzie walką o życie, zwłaszcza, że Legii nie należy traktować jako rywala w tej walce. Oni nie spadną, niezależnie od tego co będą prezentować na boisku. Nieciecza jest pewnym spadkowiczem, Arka ma spore szanse, jest jeszcze Motor… i my. Nadal. I warto o tym pamiętać.
Witam.
Nie ma pewnych spadkowiczów!!!
Nieciecza jest ostatnia lecz 9 Radomiak ma tylko 7 pk. przewagi. Czy to dużo?
Każda ekipa do 9 miejsca jest teraz realnie zagrożona spadkiem więc nie ma co wyrokować kto ma większe szanse. My mamy grać swoje i nie oglądać się na innych czy to z góry czy z dołu.
Fajny felieton, ale czemu az tak bardzo czuć w nim „pióro” AI ?
Wszystkie artykuły autorstwa Martiego, który pewnie nie istnieje, to AI. Niestety mimo krytyki, to WTM dalej w to brnie.
To pisał człowiek, bez wątpienia. Czytam różne teksty codziennie od pięćdziesięciu lat i wiem, co mówię.
Nie jestem taki pewny. AI uczy się wielokrotnie szybciej niż człowiek. W przyszłości między sztuczną inteligencją a ludzkim mózgiem będzie przepaść jak między ludźmi a szympansami (albo jeszcze większa).
Ty to wszedzie widzisz ostatnio AI
Bierzesz pod uwage ,ze niektorzy potrafia sklecic pare zdan z sensem ?
Sa ludzie ze starszego pokolenia ktorzy ciagle posiadaja taki organ jak mozg . Bo obecne zamiast mozgu ma telefon ,tablet czy komputer.
Walczysz w lidze, walczysz!
Artykuł w punkt. Dobrze się to czytało.
Przełamanie to będzie jak trzy razy z rzędu zapunktujemy. Jednym dobrym meczem nie ma się co podniecać
Jedyne czego sobie życzę na tą chwilę to walki takiej jak w ostatnim meczu , a gdy boiska się zazielenią wtedy wyjdą prawdziwe umiejętności i zgranie naszych zawodników
Wszystkie zespoły wychodzą na nas z nożami w oczach. Musimy tak jak w Płocku twardo odpowiedzieć. Widać było jak Misiura nastawił swoich zawodników, faul za faulem na Fornalczyku. Trzeba ostro reagować, nawet kosztem żółtych kartek bo przeciwnik chce brudną grą zamieniać mecz w wojnę. Najlepiej żeby przeciwnik nie wrzucał za łatwo piłek w pole karne bo tam już dzieją się cuda nad którymi nikt nie ma kontroli. Odkrył to trenerski geniusz- grubas z Niepołomic który kazał wrzucać piłkę z autu w pole karne.
No ja już kiedyś słyszałem po meczu z Bełtami gdzie grając w 9 wyjeździli na tyłkach remis, a CAŁY, dosłownie CAŁY stadion bodajże od 70 minuty śpiewał tonkę już do samego końca. To było coś pięknego i chyba nigdy się już coś takiego na naszych trybunach nie powtórzyło żeby cały stadion ryczał jedną śpiewkę tyle czasu. Myślałem, że po czymś takim to już będzie team spirit w drużynie. Tak więc na chłodno podchodzę do tych „meczów założycielskich”.
w piatek sie okaże , oby zagrali jak drużyna , mile widziani polacy w składzie przynajmniej ci co nie zawiedli w płocku , fornal albo bukari oby któryś z bramka
Garść statystyk odkąd wróciliśmy do Ex…
Wygrane 42 remisy 24 porażki 57
U siebie 26-8-27
Wyjazd 16-16-30
bramki 150-174.
Szczególnie boli bilans u siebie… oby jutro dzieci na trybunie znów nie zobaczyli porażki jak to najczęściej bywało… Walczysz Widzew walczysz! Oby juz było tylko lepiej!