Oceny Widzewiaków po meczu z Cracovią

24 lutego 2026, 20:05 | Autor:

W 22. kolejce PKO BP Ekstraklasy Widzew Łódź podejmował Cracovię, z którą bezbramkowo zremisował. Łodzianie odnotowali drugie czyste konto z rzędu i drugi mecz z rzędu bez porażki. Samo spotkanie, jak najbardziej do zapomnienia, jednak z kronikarskiego obowiązku, przygotowaliśmy dla Was tradycyjne pomeczowe oceny.

Bartłomiej Drągowski:
Chyba najsłabszy mecz Polaka dla Widzewa. Choć bramki nie stracił, to widzewska obrona pozwoliła rywalowi na oddanie jednego celnego strzału. Zaliczył 69% celności długich podań. Na plus operowanie w obrębie własnej szesnastki, bo jest pewny, gdy wychodzi do długiej piłki rywala, czy do dośrodkowania. Na minus interwencja przy golu nieuznanym, ale trzeba przyznać, że arbiter go uratował. Bardzo dziwna była to interwencja, która na powtórce wygląda po prostu bardzo źle. 
Ocena: 5

Marcel Krajewski:
Według liczb wypadł bardzo solidnie. Zaliczył tylko dziewięć strat, aż siedemnastokrotnie futbolówkę odzyskiwał (najwięcej w zespole). Wygrał aż jedenaście z trzynastu pojedynków w obronie i trzy z pięciu o bezpańską piłkę. Do tego dołożył cztery przechwyty (trzeci wynik w zespole) i trzy wybicia. Z perspektywy trybun nie wyglądał już tak dobrze. Doceniamy jego pracę w defensywie, ale jego niecelne podania powodowały nerwówkę, a jego wypady do ofensywy nie były skuteczne. Wygrał jedno starcie z pięciu w ataku i nie wykonał w tym spotkaniu żadnego dośrodkowania lub dryblingu. 
Ocena: 4,5

Stelios Andreou:
Popełnił bardzo podobny faul, co w meczu przeciwko Wiśle Płock. Ostry wślizg przed rywalem, bardzo blisko pola karnego. Nie może tak igrać z ogniem. W tamtej sytuacji trzeba też podkreślić, że wraz z Chengiem zostali ograni przez Bogacza i ten faul uchronił Drągowskiego od sytuacji jeden na jeden. Andreou nie jest też tak dobry w rozegraniu piłki, jak Przemysław Wiśniewski, a w tym meczu musiał wziąć na siebie to zadanie, gdyż rywale zakładali pressing na reprezentanta Polski. Dziesięć razy piłkę tracił i ośmiokrotnie ją odzyskiwał. W defensywie wygrał zaledwie jedno starcie z trzech. Zaliczył również najwięcej przechwytów w zespole – sześć i najwięcej wybić – cztery. Należy się do niego przyczepić, bo to spod jego krycia uciekł Zahiroleslam, kiedy strzelał ostatecznie nieuznaną bramkę. Uważamy jednak, że RTS ogólnie wygląda solidnie w defensywie. Do perfekcji jeszcze daleka droga, ale na naprawdę niewiele pozwalamy rywalom.
Ocena: 5

Przemysław Wiśniewski:
Za nim bardzo trudne spotkanie, gdyż był priorytetem pressingowym ofensywnych graczy Cracovii. Niech świadczy o tym fakt, że Andreou wymienił prawie dwa razy więcej podań od reprezentanta Polski. Wiśniewski wygrał wszystkie cztery pojedynki w defensywie, natomiast w powietrzu był górą w czterech z siedmiu pojedynków. Dołożył do tego dwa przechwyty i trzy wybicia. Trzeba też dodać, że przy straconej bramce – ostatecznie nieuznanej z powodu pozycji spalonej – też maczał palce. Wydaje się, że trochę przysnął i gdyby zdążył obiec napastnika Cracovii w tempo z jego lewej strony, to mógłby jeszcze to uderzenie blokować. Zahiroleslam wygrał jednak pozycję, co spowolniło Wiśniewskiego. 
Ocena: 5

Christopher Cheng:
Dużo dobrego mówił o nim Dariusz Adamczuk i pewien błysk można było zauważyć na tureckich sparingach. W lidze dotychczas wygląda blado. Trzeba mu oddać, że z Wisłą Płock zagrał dobrze, ale to zdecydowanie za mało. Miał 69% celności podań, zero udanych dośrodkowań i dziesięciokrotnie tracił piłkę, kiedy odzyskiwał ją zaledwie siedem razy. Spisał się w pojedynkach defensywnych, gdyż wygrał ich siedem z ośmiu stoczonych. W ofensywie natomiast górą był w dwóch starciach z sześciu. Jest jednak cały czas elektryczny. Bardzo nam się nie podoba jego branie odpowiedzialności za piłkę, kiedy na przykład w pierwszej połowie był ostatnim obrońcą, mógł piłkę wybić, odwrócić się i podać do Drągowskiego, a tak długo zwlekał z podaniem, że w końcu doskoczył do niego zawodnik „Pasów”. Dobrze, że nie narodziła się z tego akcja bramkowa. Warto jeszcze dodać, w jak prosty sposób ograł go Bogacz w doliczonym czasie gry. 
Ocena: 4

Emil Kornvig:
Przebiegł jeszcze więcej niż w Płocku, ponad dwanaście kilometrów. Liczby ma przeciętne, ale z perspektywy trybun ciężko sobie teraz wyobrazić drużynę bez niego. Czuć od niego jakości, tak jakby w każdej chwili mógł nagle wyczarować coś z niczego. Jego wybieganie, pressing i wykonywane sprinty są nieocenione i bardzo ułatwiają drużynie ustawianie się i funkcjonowanie. Jesteśmy pewni, że gdy w pełni się rozkręci i zaaklimatyzuje, to będziemy mieli „Pana Piłkarza”.
Ocena: 5

Lukas Lerager (zawodnik meczu):
Wybór był prosty. Nie ujmując Duńczykowi, ale granie w piłkę na tym boisku było tak trudne, że obie ekipy wypadły bardzo słabo w ofensywie. Miał stuprocentową skuteczność w dryblingu na dwie podjęte próby. Wygrał jedenaście z piętnastu starć w defensywie, wszystkie pięć w powietrzu i jedno z trzech w powietrzu. Do tego zaliczył sześć przechwytów (najwięcej w zespole ex aequo ze Steliosem Andreou). Trzykrotnie wykonywał wślizg i dwukrotnie z pozytywnym skutkiem. W destrukcji był po prostu genialny i nie bez powodu znalazł się w jedenastce kolejki. Coś, co jest pewną rysą na tym występie to ilość strat i celność podań. Mianowicie 32-latek tracił futbolówkę aż dwadzieścia razy, najwięcej na boisku, mimo że siedemnastokrotnie ją odzyskiwał (najlepszy pod tym względem na boisku ex aequo z Marcelem Krajewskim). Co do celności podań to środkowy pomocnik nie może być zadowolony z 59% celności. Tłumaczymy to sobie tą nawierzchnią, ale – tak czy siak – to po prostu za mało. Trzeba mu oddać, że najlepiej dostosował się do tego chaosu, warunków i najefektywniej wykorzystał swoje atuty. 
Ocena: 6

Juljan Shehu:
Shehu zagrał wiosną jeden – nie dobry – a przyzwoity mecz i był to najlepszy mecz Widzewa za trenera Jovićevicia. Wydawało się, że w Płocku odbił się po słabym początku, no ale nie. Siedemnaście razy piłkę tracił (drugi najgorszy wynik w zespole), wygrał połowę z dziesięciu pojedynków w obronie i siedem z jedenastu starć w ofensywie. Dołożył do tego pięć przechwytów i cztery wybicia. Jego najlepszy moment to celny strzał z rzutu wolnego, który sprawił trochę trudności Madejskiemu. Poza tym Albańczyk znów był zgaszony, nie kreował gry i niestety cały czas jest pod formą.
Ocena: 4

Osman Bukari:
Stuprocentowa skuteczność w dryblingu, ale zaledwie trzy starcia w ofensywie wygrane z ośmiu. Miał naprawdę dobry momenty – kiedy minął z łatwością Dominika Piłkę i wbijał piłkę w gąszcz zawodników w polu karnym, czy jak wystawiał piłkę na skraju szesnastki Kornvigowi, kiedy ten uderzył wysoko nad poprzeczką. Tego dnia to było za mało. Widać, że potrafi i lepiej czuje gra niż Samuel Akere, który bazował raczej tylko na fantazji. Bukari wydaje się bardziej poukładany, a i pokazał, że jest bardziej zdyscyplinowany taktycznie pod kątem gry w obronie. Nie dostawał tego dnia też wielu szans na ściganie się, czy pojedynkowania, które może pozwolić zejść do środka i oddać strzał. Raz był dobrze ustawiony i mógł mieć genialną pozycję do oddania strzału, ale nie zauważył go Fornalczyk, do którego za chwilę przejdziemy. Warto jeszcze pochwalić jego podanie do Frana Alvareza w drugiej połowie. Hiszpan dobrze w tempo minął się z linią obrony Cracovii i stanął sam na sam z Madejskim, ale niestety nie opanował piłki.
Ocena: 5,5

Andi Zeqiri:
Sporo osób się na niego rzuciło po tym spotkaniu, a według nas nie zagrał źle, jak na możliwości, które napastnik tego dnia miał. Zagrał bardzo defensywnie – często zbiegał niżej po piłkę, pokazywał dobrą zastawkę i chęć do gry. Czasami nie zawsze pomagali mu partnerzy. Najlepsza okazja – poza rzutem wolnym Shehu – to jego strzał z pierwszej połowy, który po rykoszecie minimalnie minął słupek. Wiemy, że spodziewano się po nim znacznie więcej, ale w tym konkretnym meczu, jak na warunki, które były do gry – naprawdę nie zagrał źle. 
Ocena: 5,5

Mariusz Fornalczyk:
Jedna dobra zmiana, druga dobra zmiana, w końcu wychodzi od pierwszej minuty i dalej zachwyca. Wracamy do Łodzi i znów wygląda, jakby był napięty, przemotywowany. Praktycznie cały czas robił jedno i to samo, czyli zejście do prawej nogi i strzał. Raz nie dokręcił piłki, a za drugim, gdy skupił uwagę trzech czy czterech graczy rywala na sobie, to prosiło się, żeby wystawić piłkę kompletnie niekrytemu Bukariemu. „Fornal” jednak dalej szukał strzału. Przez cały mecz wymienił tylko sześć celnych podań, a wymienił ich w sumie dwanaście. Zaliczył również tylko dwa udane dryblingi z sześciu prób. Tego dnia było za dużo samowolki. 
Ocena: 4,5

REZERWOWI 

Fran Alvarez:
Wymienił tylko trzy podania, z czego dwa celne. Miał naprawdę dobrą sytuację, o której pisaliśmy przy ocenie Bukariego i dziw nas bierze, że nie zdecydował się na uderzenie z pierwszej piłki. Szukał jeszcze przyjęcia, a według nas kompletnie niepotrzebnie. To po jego podaniu padł trzeci i ostatni celny strzał Łodzian w tym spotkaniu, kiedy będąc między trzema graczami rywala, dobrym podaniem znalazł Isaaca. Dostaje mało czasu gry, a w spotkaniu z Cracovią mecz ułożył się tak, że było więcej walki, niż gry w piłkę, ale naprawdę na miejscu trenera należałoby sobie zadać pytanie, czy będącego pod formą Juljana Shehu należy trzymać tak długo na boisku, a może nawet dać Hiszpanowi szansę od pierwszej minuty.
Ocena: 4,5

Carlos Isaac:
Grał zbyt krótko, aby móc ocenić jego występ. Oddał celny strzał – trochę z niczego. 
Ocena: brak

Bartłomiej Pawłowski:
Grał zbyt krótko, aby móc ocenić jego występ.
Ocena: brak

Skala ocen: 1-10 (wyjściowa 5)

Metodologia oceniania:
Każdy zawodnik zaczyna mecz z wyjściową oceną 5. Po udanym zagraniu otrzymuje pół punktu, a jeśli jest to kluczowe dla przebiegu meczu (np. gol, asysta, ważne podanie lub istotna interwencja obronna), cały punkt. Analogicznie punkty są odejmowane po nieudanym zagraniu. Na koniec spotkania punkty są zliczane, tworząc finalną ocenę. Pod uwagę bierzemy tylko graczy, którzy spędzili minimum piętnaście minut na boisku.

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x