Trwa akcja promocyjna w księgarni Labotiga
26 marca 2026, 15:32 | Autor: Bercik
W latach 1977–1983 i 1985 roku należał do najbardziej charakterystycznych piłkarzy Widzewa. Był piłkarzem słynącym z nadludzkiej siły. Potrafił przesądzać o losach ważnych dla Widzewa meczów. W dziejach łódzkiego klubu zapisał się jako zawodnik od zadań specjalnych. Jego pobyt w ekipie Widzewiaków opisał Marek Wawrzynowski w książce „Wielki Widzew. Historia polskiej drużyny wszech czasów”.
Fragment:
„Jednym z liderów drużyny szybko został Zdzisław Kostrzewiński, który nie utrzymał się w ŁKS-ie. Trener Walczak ściągnął do zespołu Grzegorza Ostalczyka i Kostrzewiński, który do tamtej pory był pewnym punktem drużyny, musiał ustąpić. Zresztą już po sezonie, przy
podziale pieniędzy, pojawił się konflikt. Kostrzewiński dostał znacznie mniejszą sumę od innych, choć nie zagrał tylko w kilku spotkaniach, z powodu kontuzji zresztą. Potem w sparingach pojawiał się na boisku coraz rzadziej.
Rok po nim, w 1973, do Widzewa dołączył Wiesław Surlit, a kilka miesięcy później jego brat Krzysztof, który stał się potem jednym z symboli Wielkiego Widzewa, człowiekiem na trudne chwile, niespotykanie ambitnym zawodnikiem, pojedynczym zrywem wyciągającym zespół
z kryzysu.
W Zelowie przy śmietniku pod ich blokiem stał murek z cegieł. Dziś go nie ma. Wiesiek stawał przed murkiem, a Krzysiek strzelał. Po latach ściana po prostu nie wytrzymała uderzeń młodszego z braci i się zawaliła.
Surlitowie pochodzą z oddalonego o 50 kilometrów od Łodzi Zelowa, choć Wiesław urodził się w Osowie pod Słupskiem. Po wojnie ich rodzice, Antoni i Zofia, przeprowadzili się w pobliże morza do dziadków chłopców ze strony ich ojca, żeby zająć się rolnictwem. Spod Łodzi podróżowali przez wiele dni furmanką. Po ojcu dzieci odziedziczyły niespotykaną siłę fizyczną. Opowiadano potem legendy o tym, że siostra Surlitów na wiejskiej dyskotece odganiała miejscowych, kręcąc trzymaną w dłoniach ławką, a piłkarze Widzewa utrzymują, że widzieli na własne oczy, jak Wiesław i Krzysztof zginają ręcznie metalowe pręty czy nawet wykręcają korki z butów, gdy zawodziły kombinerki.
Na początku lat 50. rodzice Surlitów wrócili do Zelowa. Ojciec dostał pracę w miejscowej cegielni, matka zaś w zakładach bawełnianych. Krzysztof urodził się więc już w tym podłódzkim miasteczku, sześć lat po Wiesławie, jako najmłodszy z piątki rodzeństwa. Między nimi na świat przyszli jeszcze Andrzej, który też próbował kariery piłkarskiej, ale bez powodzenia, oraz dwie siostry. Trzecia zmarła tydzień po porodzie.
Do legendy Widzewa przeszedł przede wszystkim Krzysztof, ale to jego starszy brat przetarł szlaki.
W 1978 roku, po przedłużonej ze względu na mundial w Argentynie przerwie, Widzew wpadł w dołek. W rundzie jesiennej zajmował 10. miejsce w lidze i praktycznie nie miał już szans na tytuł. Oprócz tego Łódź opuścił Paweł Janas. To wszystko przełożyło się na atmosferę w szatni:
„Waligóra nigdy mu tego nie wybaczył, uznał go za dezertera. Obrońca Widzewa odrzuca oskarżenia. Mówi, że wszystko było uzgodnione z Sobolewskim, ale i Marek Tobiasz ma spore wątpliwości co do wersji Janasa:
– Nic nie było uzgodnione, zaskoczył nas. Przyszliśmy do niego do domu, okazało się, że go nie ma. Zabrał rzeczy i zawinął się do Legii.
W Widzewie mieli pretensje, bo przecież dopiero co uratowali Janasa przed wojskiem i nawet załatwili mu za łapówkę studia na Uniwersytecie Łódzkim. Wcześniej wypadł ze składu kontuzjowany Andrzej Grębosz. Widzew zaczął wiosnę beznadziejnie i po 21. kolejce zajmował ostatnie miejsce w tabeli. Zawodnicy Waligóry zdołali jednak w kolejnych pięciu meczach zdobyć dziewięć punktów i na cztery kolejki przed końcem byli właściwie pewni utrzymania, ale na puchary mieli jedynie iluzoryczne szanse.
Szesnastego kwietnia zespół grał w Szczecinie. W przerwie spotkania doszło do awantury. Tłokiński, Burzyński i Surlit oskarżyli Zbigniewa Bońka o sprzedanie meczu.
– Przed spotkaniem doszło do konfliktu. Grupa zawodników chciała sprzedać mecz, inna nie. Na pewno mecz był ustawiony – mówi jeden z piłkarzy.
Koledzy nie mieli żadnego dowodu, tyle że Boniek po raz pierwszy grał na środku obrony i zawalił pierwszą bramkę. W siódmej minucie ‘Zibi’ znalazł się między Tłokińskim i Burzyńskim. Popełnił banalny błąd – nie trafił w piłkę. Jemu takie rzeczy się nie zdarzały. Wyprzedził go Leszek Wolski i strzelił gola na 1:0 dla walczących o utrzymanie gospodarzy. Potem Pogoń zdobyła kolejną bramkę, ale jeszcze przed przerwą dla łodzian trafił Krzysztof Surlit.
Strzelec gola wchodził do szatni wściekły. Gdy Boniek próbował bronić się przed oskarżeniami kolegów, Surlit nie wytrzymał, przepchnął pozostałych piłkarzy i doskoczył do Bońka z pięściami.
‘Zibi’ nie miał żadnych szans.
– Musieliśmy trzymać Krzyśka, bo wyglądało to naprawdę źle, myślałem, że go zatłucze, połamie – mówi świadek zdarzenia.
Po zmianie stron Boniek strzelił nawet gola na 3:2 dla Widzewa, ale ostatecznie Pogoń wygrała 4:3 i oddaliła się od strefy spadkowej.
W trakcie spotkania piłkarze ze Szczecina pytali widzewiaków:
– Po co tak walczycie, przecież daliśmy wam pieniądze”.
Surlit był człowiekiem pełnym sprzeczności. Przykładał wagę do detali, a jednocześnie wyrobił sobie opinię brutala:
„Surlit znany był ze swojego neandertalskiego dowcipu, którego najbardziej wyszukane formy to wiązanie sznurówek z taką siłą, by potem można było je rozwiązać jedynie metodą Aleksandra Macedońskiego. Koledzy pamiętają, że uwielbiał obudzić śpiącego na przednim siedzeniu masażystę potężnym uderzeniem w plecy albo tak uścisnąć dłoń na przywitanie nowemu piłkarzowi lub dziennikarzowi, że ten klękał przed oprawcą z grymasem bólu i ze łzami w oczach”.
Był też człowiekiem pamiętliwym, o czym świadczy scena z jego udziałem po meczu Widzewa z Juventusem w Pucharze Europy:
„Mecz z Juventusem łodzianie zremisowali dzięki dwóm bramkom Krzysztofa Surlita. Prowadzili nawet 2:1, ale w końcówce Michel Platini wyrównał z rzutu karnego. Józef Młynarczyk sfaulował w polu karnym Zbigniewa Bońka.
Kilka dni później, przed treningiem, Zdzisław Rozborski w szatni podsunął Surlitowi pod nos egzemplarz ‘Piłki Nożnej’. Piłkarze zgromadzili się dookoła. Jak zareaguje? Kilka osób z trudem powstrzymywało śmiech. Surlit wpatrywał się w kartkę jakby beznamiętnie, a jedyną oznaką życia były, według relacji Tadeusza Świątka, zmieniające się kolory na jego twarzy. Od czerwieni przez purpurę aż do bieli. Wpatrywał się właściwie w jedno zdanie: »Paradoksem jest, że obie bramki zdobył jeden ze słabszych graczy«.
Trwało to jakąś chwilę. Surlit wyrwał jednym ruchem kartkę, starannie złożył ją w kostkę i wsunął do portfela, mówiąc ściszonym głosem: »On to wpier**li«.
Już po powrocie z Azji do Polski, w połowie lat 90., Świątek spotkał Surlita na meczu oldbojów. Rozmawiali przez jakiś czas, gdy Świątek przypomniał sobie o sprawie.
– A co z tym dziennikarzem? – zapytał.
Surlit wyciągnął portfel, otworzył, wyciągnął kawałeczek papieru złożony w kostkę.
– Jeszcze go nie spotkałem, ale jak go spotkam, to to wpier**li – powiedział sucho.
Stefan Szczepłek, autor tekstu:
– Spotkaliśmy się kilka razy. Może zapomniał, a może mu przeszło…”.
Książkę „Wielki Widzew. Historia polskiej drużyny wszech czasów”, a także „Widzew. Reaktywacja” oraz inne tytuły piłkarskie Wydawnictwa SQN znajdziecie w promocyjnych cenach TUTAJ
Fot. M. Widerkiewicz; Broniący barw Widzewa w latach 1977–1983 i w 1985 roku Krzysztof Surlit uderza na bramkę rywali podczas derbów; na drugim planie Tadeusz Gapiński (piłkarz RTS w latach 1973–1979, później legendarny kierownik drużyny); zdjęcie pochodzi z prywatnego archiwum autora i zostało wykorzystane wyłącznie w celu promocji niniejszej książki; wszelkie prawa zastrzeżone
#reklama #artykuł sponsorowany








Lech Poznań
Zagłębie Lubin
Jagiellonia Białystok
Wisła Płock
Górnik Zabrze
Raków Częstochowa
Motor Lublin
Korona Kielce
Cracovia
GKS Katowice
Piast Gliwice
Lechia Gdańsk
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Legia Warszawa
Arka Gdynia
Widzew Łódź
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Wisła II Płock
Wigry Suwałki
Ząbkovia Ząbki
KS CK Troszyn
Świt Nowy Dwór Maz.
Widzew II Łódź
Olimpia Elbląg
Lechia Tomaszów Maz.
Jagiellonia II Białystok
Broń Radom
GKS Bełchatów
GKS Wikielec
Mławianka Mława
KS Wasilków
Znicz Biała Piska