„Vuko” zaskoczył ustawieniem i brakiem „pewniaków”
8 marca 2026, 20:50 | Autor: Ryan
Wybory personalne Aleksandara Vukovicia przed meczem z Lechem Poznań były bardzo zaskakujące. W wyjściowym składzie pojawili się gracze ostatnio pomijani, natomiast zabrakło „kilku” pewniaków, którzy nie usiedli nawet wśród rezerwowych. Dlaczego?
Ze zdumieniem przyjęto już samo ustawienie taktyczne drużyny. Co prawda już w spotkaniu Pucharu Polski z GKS Katowice trener Igor Jovićević po raz pierwszy zdecydował się na zmianę struktury i grę trójką środkowych obrońców, ale z przodu wystawił też duet napastników Sebastian Bergier – Andi Zeqiri. Tymczasem w sobotę oglądaliśmy tylko tego pierwszego, wspieranego przez dwie „dziesiątki” w osobach Emila Kornviga i Frana Alvareza. Co ciekawe, to właśnie ta dwójka zdobyła po golu, zapewniając Widzewowi pierwsze od 17 października domowe zwycięstwo w Ekstraklasie.
Ogólnie rzecz biorąc, po raz pierwszy od czasów Janusza Niedźwiedzia z sezonu 2022/2023 (w następnym zmienił system na czterech obrońców) Łodzianie zagrali większość meczu w ustawieniu 3-4-3 lub nawet 3-4-2-1. Po wejściu Mariusza Fornalczyka i Zeqiriego nastąpiło przejście na 5-4-1 lub nawet 5-2-2-1. Taka struktura taktyczna została zachowana już do końcowego gwizdka, choć zmieniały się jej elementy osobowe. Ciekawostką jest fakt, iż pod koniec spotkania bardzo zmęczony był już prawy wahadłowy, a później prawy obrońca Marcel Krajewski. W 81. minucie musiał zejść z boiska, a jego miejsce zajął ustawiony wcześniej na skrzydle Angel Baena. Dla Hiszpana nie była to nowość, bo jako prawy defensor grywał już czasami w Wiśle Kraków, choć w cztero, a nie pięcioosobowym bloku.
Jak sobotni zabieg taktyczny oceniał sam Vuković? „Powiedziałem na pierwszej konferencji, że będziemy dostosowywać ustawienie do profilu zawodników. Tak, żeby drużyna mogła wyglądać jak najlepiej. Zwróciłbym uwagę na to, z kim gramy i jakie jest ustawienie przeciwnika. Daleko nam do stwierdzenia, że wszystko było super, że świetnie graliśmy w defensywie. Biorąc jednak pod uwagę moment, w jakim się znajdujemy, jak mało czasu mieliśmy na przećwiczenie tego ustawienia i ostatnią ciężką porażkę, to mogę stwierdzić, że chłopaki wypadli dzisiaj lepiej niż super” – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Serb.
Niezdolność do gry u Krajewskiego była w pełni zrozumiała. We wtorek zaliczył on dziewięćdziesiąt minut w Katowicach, będąc bardzo aktywnym na prawej flance. Dziwić mógł więc brak dublera, czyli Carlosa Isaaca, którego Vuković w ogóle nie umieścił w meczowej kadrze. A mógł to zrobić, ponieważ na ławce pozostało jedno niewykorzystane miejsce. Mógł je zająć także Osman Bukari, a jego również „Vuko” pominął w swoich wyborach. Dlaczego? „Chciałem dzisiaj postawić na ludzi, których bardzo dobrze znam. Na ludzi, którzy są sprawdzeni w Ekstraklasie. Chciałem mieć wszystko pod kontrolą. Wiedza na temat chłopaków, którzy byli w kadrze w porównaniu z tymi, których nie było, jest kolosalna” – wyjaśniał nowy trener Widzewiaków.
Decyzja szkoleniowca o odsunięciu Isaaca i Bukariego miała także swoje konsekwencje medialne. Tzw. opinia publiczna przyjęła je z dużym zainteresowaniem i w portalach pojawiło się mnóstwo sensacyjnych artykułów wskazujących na fakt, iż najdroższy piłkarz w historii Ekstraklasy rozdawał paniom kwiaty pod stadionem (akcja marketingowa klubu z okazji Dnia Kobiet), zamiast robić furorę na murawie. „Mamy na szczęście dwudziestu trzech zdrowych piłkarzy. Ktoś musi być poza kadrą. To, że dzisiaj nie było Osmana Bukariego nie oznacza, że nie będzie ważny w kolejnych meczach” – tłumaczył swoją decyzję Vuković, choć nie do końca miał rację. Bukari mógł znaleźć się na ławce i pozostać na niej przez całe zawody. Trener uznał inaczej i w pełni się obronił, ponieważ sięgnął po trzy punkty w konfrontacji z aktualnym mistrzem Polski i kandydatem do kolejnego tytułu. A Ghańczyk zapewne wróci do kadry w następny weekend, ponieważ – jak już pisaliśmy – zagrać nie będzie mógł Zeqiri i trzeba będzie uzupełnić przednią formację.
Przeciwko Lechowi nie zagrał też Bartłomiej Drągowski, który miał wiosną pewne miejsce w bramce. W jego przypadku powodem absencji była kontuzja, którą – według słow szkoleniowca – piłkarz zgłosił dzień przed meczem. W rzeczywistości z urazem golkiper mierzy się już od dłuższego czasu i po prostu stwierdzono, że dłużej przeciąg się tego nie da. Nieznana jest jeszcze konkretna przerwa w grze – trzeba zaczekać na komunikat klubu w tej sprawie. Z kronikarskiego obowiązku dodajmy też, że uraz kolana wciąż wyklucza z gry Szymona Czyża, ale o tym już wszyscy świetnie wiedzą.
W sobotę szansę otrzymać miał więc ktoś z pary Veljko Ilić – Maciej Kikolski. Sztab postawił na tego pierwszego i chyba nie żałuje, biorąc pod uwagę rewelacyjną interwencję Ilicia z samej końcówki, gdy obronił strzał głową w wykonaniu Mateusza Skrzypczaka. Z drugiej strony, Serb mógł nieco lepiej zachować się przy golu Gisliego Thordarsona, a do tego źle odbił piłkę po uderzeniu Alego Gholizadeha, co umożliwiło skuteczną dobitkę Leo Bengtssonowi w 59. minucie. Na szczęście, był wówczas minimalny spalony. Przyczepić można się też do gry nogami 22-latka, ale finałowy akcent występu i zatrzymanie Skrzypczaka, co dało zespołowi dwa bezcenne punkty, z pewnością ważył najwięcej.
Przed czerwono-biało-czerwonym niezwykle istotne starcie z Arką Gdynia, które odbędzie się w niedzielę, 15 marca. Patrząc na styl gry „Kolejorza” i drużyny Dawida Szwargi, należy spodziewać się innego scenariusza, więc Aleksandar Vuković może sięgnąć po inne rozwiązania personalne oraz strategiczne. Oby z podobnym efektem na tablicy wyników!







Zagłębie Lubin
Jagiellonia Białystok
Lech Poznań
Górnik Zabrze
Raków Częstochowa
Wisła Płock
Cracovia
Korona Kielce
Radomiak Radom
Lechia Gdańsk
Pogoń Szczecin
Motor Lublin
GKS Katowice
Piast Gliwice
Legia Warszawa
Widzew Łódź
Arka Gdynia
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Ząbkovia Ząbki
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
KS CK Troszyn
Świt Nowy Dwór Maz.
Lechia Tomaszów Maz.
Broń Radom
Olimpia Elbląg
Jagiellonia II Białystok
Widzew II Łódź
GKS Bełchatów
GKS Wikielec
Mławianka Mława
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Spalony Bengtssona był około pół metrowy (był na takim spalonym w momencie strzału).
Z jakiego powodu Var analizował wcześniejszy moment podania do Ishaka – nie mam pojęcia, ale mogło się skończyć na niebywałym wręcz skandalu…
Najpierw analizowali Ishaka.Gdyby uznali,że nie było spalonego,to sprawdziłoby Bengtssona.Zespol VAT zawsze sprawdza sytuacje w kolejności chronologicznej.Jesli w pierwszej sytuacji jest spalony to reszty nie rozpatrują.Zrobili wszystko podręcznikowo.
Wybór Żyro to bardzo sprytne posunięcie Vuko. Nie zawsze musi decydować tylko jakość. Jak mamy marzyć o utrzymaniu to trzeba stworzyć grupę, która będzie „trzymać” szatnię i grać do jednej bramki z trenerem. Kto nadaje się do tego bardziej niż doświadczeni Żyro, Wiśniewski czy Drągowski? „Stranieri” jednego dnia tutaj są, drugiego dnia może ich nie być. Za pierwszych lat Kloppa w Liverpool-u, szatnię trzymali Henderson, Milner czy Lallana, także krajowi gracze. I zdecydowanie nie byli to najlepsi jakościowo wtedy piłkarze. Majstersztyk w wykonaniu Vuko. Brawo!
Olkowicz mówił w jaki sposób Vuko robił utrzymanie z Legią i Piastem.Otoz zaraz po rozpoczęciu pracy „wyłapywał” liderów szatni i na nich opierał kręgosłup drużyny.Widac,że w Widzewie chce postawić na tych,którzy „już z Widzewem wygrywali mecze wcześniej” – Żyro,Alvarez itd.I ma to sens, bo piłkarsko mogą dać wiele jeśli się na nich jednoznacznie postawi.
Wg mnie to jasny sygnał wysłany przez trenara do dwóch odsuniętych od składu panów, że laba już się skończyła, i najwyższy czas zakasać rękawy i wziąć się do ciężkiej, odpowiedzialnej roboty!
Pstryczek w nosa dla Adamczyka za sprowadzenie tych,, gwiazdorów „, o mega trenerze nie wspomnę.
Bardzo dobre posunięcie z Bukarim. Gra słabo i nie podlega to dyskusji. Można było go wcisnąć na ławkę rezerwowych. Raczej by nie wszedł na zmianę. Więc lepiej posadzić na trybunach. W ten sposób Vuko dał jasny sygnał drużynie, że to, kto ile kosztował nie oznacza, że będzie grał.
Tak na marginesie, to czekam, aż Bukari się przełamie i jeszcze udowodni, że warto było tyle wydać.
„Vuko” pozamiatał, „Vuko” zaskoczył, „Vuko, „Vuko”! Tylko, że Papszunowa legła też dziś wygrała. I nawet jeśli jutro Arka „Szwagra” w Płocku nie zwycięży, to i tak na ten moment nadal pozostaniemy w trójce spadkowej, mimo zwycięstwa świetnego odniesionego nad majstrowskim Lechem… Pomyślcie sobie teraz, co by było, gdyby Widzew nie wygrał wczoraj? A granica pomiędzy jego zwyciestwem, a remisem czy porażką, bo to na jedno wychodzi, była tak cienka, jak… ta lina nad przepaścią, po której tańczymy teraz, a którą dopiero po meczu z Pogonią zdążył zobaczyć… kotłowy Adamczuk i jego zaciąg szczeciński. W rezultacie tego do Gdyni niestety znów… Czytaj więcej »
W Widzewie, z jego olbrzymią otoczką medialną i presją kibiców, potrzebny jest trener silny, wewnątrzsterowny, mający przekonanie do własnej idei i nie ulegający opinion z otoczenia. Jovicević był pod tym względem jak chorągiewka. Przykładowo, po krytyce rzutów rożnych bitych przez Bergiera powiedział w wywiadzie „okej, to już nie będzie ich bił”. Gdy Boniek twierdził, że to absurd, że nie grają od początku piłkarze posprowadzani za miliony, to nagle zaczęli być wystawiani. Vuko w 3 dni pokazał do kogo należą decyzje i gdzie ma te wszytkie opinie. Szacun Trenerze i trzymam kciuki, jednocześnie nie mając wątpliwości, że zbudujesz w końcu Drużynę,… Czytaj więcej »
Tak szczerze to szału nie było ale są punkty i to się liczy.Wróciła wiara w to ,że można grać lepiej.