Widzew II Łódź – Pelikan Łowicz 0:0, kr. 4:3
6 czerwca 2026, 20:16 | Autor: OskarWidzew II Łódź z wojewódzkim Pucharem Polski! Piłkarze Pawła Ściebury nie potrafili złamać oporu Pelikana Łowicz i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych, które lepiej wykonywali czerwono-biało-czerwoni! Zdobyli nie tylko trofeum, ale także awans na szczebel centralny rozgrywek!
Trener Paweł Ściebura nie zdecydował się na żadne niespodzianki. W „Sercu Łodzi” postawił na najmocniejszą możliwą wyjściową jedenastkę, która powalczy o awans do ogólnopolskich rozgrywek Pucharu Polski w przyszłym sezonie. Cieszy obecność na ławce Jana Głąba, który po raz pierwszy w kadrze meczowej pojawił się w ostatniej kolejce tego sezonu w mecz z Ząbkovią. 15-latek zadebiutował w tymże spotkaniu, a dziś po raz pierwszy będzie miał okazję zagrać w „Sercu Łodzi” – może jeszcze nie dla pierwszej drużyny, ale mamy nadzieję, że prędzej czy później to się wydarzy.
Bardzo groźna sytuacja w szóstej minucie. Przechwyciliśmy piłkę pod polem karnym rywala. Tomasz Bała przytomnie podał do lepiej ustawionego na skraju szesnastki Leona Madeja, ale ten nie przypilnował linii spalonego i w bardzo prostej sytuacji spalił. Szkoda, bo zapowiadało się na stuprocentową sytuację. Pierwszą groźną akcję zawodnicy gości przeprowadzili w dziewiątej minucie. Piłka została dograna z lewej strony w pole karne, gdzie dobrze przyjął ją zawodnik Pelikana, uwalniając się spod krycia. Oddał strzał z ostrego kąta, ale pewnie bronił Jan Krzywański, który momentalnie wznowił grę. Byliśmy już pod polem karnym Łowiczan. Zatańczył z rywalem Adam Ratajczyk, który następnie wystawił piłkę z lewej strony Janowi Juśkiewiczowi. Młodzian dogrywał przed bramkę płasko, ale interweniowali obrońcy. Mieliśmy jeszcze rzut rożny. Futbolówka została dograna przed pole karne na Marcina Kozłowskiego, który uderzył z woleja z pierwszej piłki. Dobrze interweniował Mateusz Wlazłowski.
Na kolejne zagrożenie ze strony Łodzian czekaliśmy do 27. minuty. Popędził prawą stroną Szymon Sołtysiński, który zagrał przed linię obrony w pole karne do Kozłowskiego. Ten oddał ją do obiegającego go Madeja, a ten odegrał do Kozłowskiego. Świetną okazję miał prawy obrońca rezerw Widzewa, ale piłka po jego strzale odbiła się od jednego z rywali i minimalnie minęła prawy słupek bramki. Mieliśmy jeszcze rzut rożny, z którego głową uderzał Bała. Bronił jednak Wlazłowski.
Odgryźli się goście w 33. minucie. Pomknął prawą stroną Maksymilian Czeczko i idealnie wystawił piłkę ustawionemu w świetle bramki Pawłowi Płachecie. Ten miał przed sobą niemalże pustą bramkę. Uderzał na wślizgu i posłał piłkę wysoko nad bramką. Było bardzo groźnie. Chwilę później z lewej strony do środka ścinał gracz Pelikana, który zdecydował się na strzał z dystansu. Na szczęście było on niecelny. Podkręcił tempo czwartoligowiec w ostatnich minutach. Do końca pierwszej połowy już nic się nie wydarzyło i po pierwszych czterdziestu pięciu minutach mieliśmy bezbramkowy remis.
Mocno zaczął Pelikan. Akcja prawą stroną, przeprowadzona przez Pawła Gieracha. Skrzydłowy dośrodkowywał, ale jego dogranie zatrzymało się na Tanżynie. Gierach spróbował po raz drugi i tym razem dograł idealnie na głowę Czeczki. Ten uderzył głową i trafił w słupek! Było bardzo groźnie. Widzew miał nieźle zapowiadającą się akcję w 55. minucie. Piłka przechwycona na połowie rywala napędziła szybki atak. Oczami wyobraźni widzieliśmy piłkę w siatce, ale źle to rozegrali Łodzianie i nie udało się nawet oddać strzału.
Na kolejną dobrą akcję trzeba było poczekać do 67. minuty. Udało się przedrzeć lewą stroną. Piłkę w polu karnym otrzymał Bała, który skutecznie się zastawił. Napastnik dobrze zgrał ją do wbiegającego w pole karne Ratajczyka. Skrzydłowy uderzał z dosyć ostrego kąta, ale lepszy w tym pojedynku był Wlazłowski.
W minucie osiemdziesiątej pierwszej faulowany był Daniel Gryzio. Mieliśmy okazję do dogrania piłki w pole karne. Futbolówka spadła idealnie na czoło Daniela Tanżyny, ale ten nie zdołał w nią trafić czysto i tylko nieznacznie ją musnął. Akcję zamykał Sebastian Zieleniecki, ale on również nie zdołał wpakować piłki do siatki. 85. minuta i świetna akcja gospodarzy. Kozłowski minął na połowie boiska rywala, a następnie podał do Madeja. Ten przyjęciem kierunkowym zgubił krycie i podprowadził futbolówkę pod pole karne. Zagrał ją do biegnącego z prawej strony Sołtysińskiego, który miękko dograł na piąty metr. Tam był Kuba Nawrocki, który uderzał głową i trafił w poprzeczkę. Było bardzo blisko! Chwilę później Nawrocki ruszył z kontrą. Pomocnik zdecydował się na indywidualny rajd zwieńczony płaskim strzałem, ale ten był zbyt lekki, żeby sprawić trud Wlazłowskiemu. W dziewięćdziesiątej czwartej minucie na jeszcze jeden podryg zdali się dominujący w końcówce Widzewiacy. Filip Przybułek dośrodkował w pole karne, a tam był dobrze ustawiony Sołtysiński. Napastnik oddał strzał głową, ale zbyt lekki. Pewnie bronił Wlazłowski. Po dziewięćdziesięciu minutach dalej brakowało rozstrzygnięcia w tym spotkaniu, a to oznaczało dogrywkę.
Pierwsza groźna akcja dogrywki miała miejsce w setnej minucie gry. Kozłowski dograł piłkę w pole karne, a ją opanował Sołtysiński. Napastnik nieatakowany zdecydował się na strzał z półobrotu i trafił w spojenie! Chwilę później dalekie podanie w kierunku Gryzia. Ten przerzucił piłkę nad obrońcą i wpadł w pole karne. Oddał strzał, który w ostatniej chwili na wślizgu blokował obrońca Pelikana. Mieliśmy tylko rzut rożny, z którego niestety nic nie wyniknęło.
Drugą część dogrywki lepiej zaczęli Widzewiacy. Z lewego skrzydła do środka zszedł Ratajczyk, który dosyć szczęśliwie przekazał piłkę ustawionemu na szesnastym metrze Przybułkowi. Ten oddał strzał, ale był zbyt słaby, żeby zaskoczyć Wlazłowskiego. Chwilę później zza pola karnego uderzał Mikołaj Szatas, ale jego uderzenie udało się zablokować. Rywale mieli jeszcze rzut rożny, ale nic z niego nie wyniknęło. W 118. minucie bardzo groźnie w polu karny Łodzian. Piłka spadła na jedenastym metrze na nogę jednego z graczy Pelikana, a ten bez zastanowienia huknął jak z armaty. Futbolówkę głową z linii bramkowej wybijał Zieleniecki. Ależ to była interwencja defensora Widzewa!
Strzelaliśmy na bramkę bliżej kibiców Pelikana Łowicz. Pierwsza seria – obaj strzelcy byli bezbłędni. Było tak również w drugiej, jak i trzeciej serii. W czwartej kapitalną interwencją popisał się Krzywański! W odpowiedzi gola dla Łodzian zdobył Leon Madej, który tym samym wyprowadził rezerwy na prowadzenie w serii rzutów karnych. Do piątego karnego podszedł znany w Łodzi Ernest Kurzawa. Po raz drugi jednak lepszy był Krzywański! Golkiper czerwono-biało-czerwonych obronił dwie jedenastki i zagwarantował swojej drużynie zwycięstwo w finale Wojewódzkiego Pucharu Polski!
Widzew II Łódź – Pelikan Łowicz 0:0 kr. 4:3
Widzew II:
Krzywański – Kozłowski, Zieleniecki, Tanżyna, Juśkiewicz – Kołodziejczyk (78′ Nawrocki) – Sołtysiński, Madej, Przybułek, Ratajczyk – Bała (68′ Gryzio)
Rezerwowi: Błocki – Dryzner, Przybylski, Żytek, Kopko, Pokorski, Głąb
Trener: Paweł Ściebura
Pelikan
Wlazłowski – Skibiński, Dudziński, Dąbrowski, Gapys (116′ Tkacz) – Kurzawa, Musialski (104′ Kuciński), Płacheta (99′ Tomaszewski) – Gierach (85′ Szatas), Czeczko, Supera (70′ Falkowski)
Rezerwowi: Orzeł – Haczykowski, Lus, Ziębacz
Trener: Piotr Kocęba
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Żółte kartki: Kołodziejczyk, Kozłowski, Zieleniecki – Dudzińska, Skibiński, Tkacz
Widzów: 4100








Lech Poznań
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
GKS Katowice
Legia Warszawa
Zagłębie Lubin
Wisła Płock
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Korona Kielce
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Piast Gliwice
Lechia Gdańsk
Arka Gdynia
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
ŁKS Łomża
Warta Sieradz
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Wisła II Płock
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
Lechia Tomaszów Maz.
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
GKS Wikielec
Broń Radom
GKS Bełchatów
KS Wasilków
Znicz Biała Piska