Widzew Łódź – ŁKS Łódź 0:2 (0:1)

16 września 2020, 19:10 | Autor:

To były wyrównane 65. Derby Łodzi. Piłkarze Widzewa przez długi czas toczyli zacięty bój z ŁKS, ale w kluczowych momentach popełnili proste błędy, a sami nie potrafili wykorzystać swoich sytuacji, w konsekwencji czego to goście odnieśli zwycięstwo 2:0. Do siatki trafiali Maksymilian Rozwandowicz i Adrian Klimczak.

Trener Enkeleid Dobi postanowił zaskoczyć, dokonując w wyjściowej jedenastce aż… ośmiu zmian! W bramce zadebiutował Miłosz Mleczko, w środku obrony zagrali ze sobą Krystian Nowak oraz Michał Grudniewski, z kolei na lewej stronie defensywy Filip Becht. W pomocy szansę dostał Patryk Mucha, a na skrzydłach Merveille Fundambu z Dominikiem Kunem. Duet napastników stworzyli Karol Czubak i Marcin Robak. W zestawieniu ŁKS żadnych niespodzianek nie było.

Widzewiacy zaczęli dzisiejsze spotkanie bardzo ofensywnie, od pierwszych minut stosując wysoki pressing na rywalu. Już w 2. minucie mogło dać to efekt! Bartłomiej Poczobut odebrał piłkę i został sfaulowany, a dośrodkowanie Łukasza Kosakiewicza trafiło do Fundambu. Ten wrzucił w stronę Nowaka, ale obrońca nie był w stanie opanować futbolówki. Po początkowym naporze gospodarzy, w kolejnych fragmentach gry inicjatywę przejęli goście. Uderzenia z daleka próbował Antonio Domignuez, na szczęście na posterunku był Mleczko.

Niestety, w 15. minucie debiutantowi między słupkami nie udało się już zapobiec stracie bramki. Z rzutu wolnego celnie dośrodkował Pirulo, a Maksymilian Rozwandowicz precyzyjną główką w sam róg otworzył wynik meczu. Piłkarze Widzewa dość szybko otrząsnęli się po tej sytuacji i próbowali cierpliwie konstruować swoje akcje. Niestety, brakowało w nich dokładności, zwłaszcza już w polu karnym przeciwników. Mnóstwo było za to fauli, za które żółte kartki otrzymali Poczobut oraz Michał Trąbka.

W ostatnich minutach pierwszej połowy widzewiacy przypuścili jeszcze kilka niezłych ataków na bramkę Malarza. Do Czubaka podawał Poczobut, ale rosły napastnik nie sięgnął piłki. Już w doliczonym czasie gry prawą stroną przedarł się mało widoczny Kun, lecz jego wrzutkę z głowy Robaka w ostatniej chwili zdjął bezbłędny Maciej Dąbrowski. Po chwili rywala ośmieszył Fundambu, niestety strzał Kongijczyka był zbyt lekki. Szanse na podwyższenie prowadzenia mieli również ełkaesiacy – Pirulo huknął niecelnie, zaś Becht w ostatniej chwili powstrzymał próbę Domingueza. Do przerwy ŁKS wygrywał zatem jednym golem.

Na drugą część spotkania Widzew wyszedł bez zmian w składzie, za to z postanowieniem szybkiej zmiany wyniku. Dobrą okazję miał Kun, lecz jego strzał przeleciał metr obok bramki Malarza. Po chwili Czubak uruchomił na prawym skrzydle Fundambu, ten wrzucił, ale piłka minęła głowę Robaka. Zdecydowanie najgroźniej było jednak w 56. minucie! Nowak podał do Fundambu, a Kongijczyk zgrał do środka, do Czubaka. Napastnik huknął, niestety z najwyższym trudem interweniował golkiper ŁKS.

Zamiast bramki dla Widzewa, gola strzelili goście. Jeden z ełkaesiaków wykorzystał niezrozumienie w szykach obronnych i znalazł na lewej stronie Adriana Klimczaka. Lewy obrońca z al. Unii uderzeniem w długi róg nie dał szans Mleczce, zamykając ten mecz. Po straconym golu widzewiacy kompletnie stracili wiarę w korzystny wynik. Podopieczni Wojciecha Stawowego mądrze rozgrywali piłkę, nie dając rywalom zbyt dużego pola do popisu. Na boisku pojawiło się kilku nowych zawodników, jednak nie dali oni świeżości.

W końcówce gospodarze próbowali jeszcze rozpaczliwie atakować. W pole karne z piłką wpadł Henrik Ojamaa, ale zamiast strzelać podawał, główką uderzał też Daniel Tanżyna, lecz na wysokości zadania ponownie stanął Malarz. Szansę na doprowadzenie do remisu ostatecznie rozwiał Poczobut, który wdał się w przepychankę z przeciwnikiem i został ukarany swoją drugą żółtą kartką. Nic więcej w tym spotkaniu się już nie zdarzyło.

Piłkarze Widzewa przegrali 65. Derby Łodzi 0:2. Trudno odmówić podopiecznym trenera Dobiego zaangażowania i walki, za co słusznie zebrali brawa od kibiców. Zabrakło im wyrachowania oraz umiejętności czysto piłkarskich. ŁKS do bólu wykorzystał wszelkie błędy gospodarzy, dzięki czemu mógł się cieszyć ze zwycięstwa. Czerwono-biało-czerwoni wciąż mają zero punktów, a szansę na zmianę tego stanu dostaną już w sobotę, gdy zmierzą się na własnym boisku ze Stomilem Olsztyn.

Widzew Łódź – ŁKS Łódź 0:2 (0:1)
15′ Rozwandowicz, 64′ Klimczak

Widzew:
Mleczko – Kosakiewicz, Nowak, Grudniewski (68′ Tanżyna), Becht (80′ Stępiński) – Fundambu (80′ Michalski), Mucha, Poczobut, Kun (72′ Ojamaa) – Czubak (72′ Ameyaw), Robak

Rezerwowi: Pawłowski – Rudol, Możdżeń, Mąka

ŁKS:
Malarz – Wolski, Dąbrowski, Sobociński, Klimczak – Pirulo (87′ Nawotka), Dominguez (60′ Srnić), Rozwandowicz (65′ Tosik), Trąbka, Ratajczyk (65′ Gryszkiewicz) – Corral (87′ Sekulski)

Rezerwowi: Arndt – Moros Gracia, Ibe-Torti, Sajdak

Żółte kartki: Poczobut, Nowak, Michalski – Trąbka, Dąbrowski, Pirulo, Klimczak, Wolski

Czerwona kartka: Poczobut (za drugą żółtą)

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Piekary Śl.)

Widzów: 5600

Subskrybuj
Powiadom o
124 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
124
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x