Wokół meczu z Rakowem Częstochowa
9 kwietnia 2026, 15:03 | Autor: RyanSobotnia batalia pod Jasną Górą przyniosła sporo emocji, zwłaszcza w jej doliczonym czasie. Poniżej zebraliśmy szystkie najciekawsze „smaczki”, związane z meczem Raków – Widzew z 27. kolejki Ekstraklasy.
„VUKO” WCIĄŻ NIEPOKONANY
Spotkanie w Częstochowie było czwartym z Aleksandarem Vukoviciem na ławce trenerskiej. Co prawda Serb tylko raz w tym czasie zdołał sięgnąć po zwycięstwo (2:1 w debiucie z Lechem Poznań), ale z drugiej strony wciąż jest niepokonany. A trzeba przyznać, że terminarz Widzewiaków nie rozpieszczał, ponieważ mierzyli się z dwoma kandydatami do mistrzostwa Polski, bardzo silnym Górnikiem Zabrze, który właśnie awansował do finału Pucharu Polski, a także na bardzo trudnym terenie, jakim jest boisko Arki Gdynia.
Początek pracy „Vuko” w Łodzi jest więc obiecujący, choć nie można zapominać to tym, iż przejął od drużynę na przedostatnim miejscu w tabeli i nadal się na nim znajduje. Za to winić trzeba już poprzedników.
VISUS WRÓCIŁ DO ŁASK
Obecność Ricardo Visusa w wyjściowym składzie Widzewa była dla wielu jego kibiców niemałym zaskoczeniem. Hiszpański obrońca nie dostawał dotąd szans od Aleksandara Vukovicia, nawet na minutę nie wchodząc na boisko w trzech poprzednich meczach. Tym razem zdecydował się po niego sięgnąć, ponieważ nieobecny był Steve Kapuadi, a trener nie chciał rezygnować z ustawienia z trzema stoperami, przynajmniej w fazie obronnej. Gdy Łodzianie byli w ataku, tylna formacja liczyła bowiem czterech zawodników.
Po raz pierwszy od objęcia sterów przez „Vuko” miejsce w jedenastce znalazło się dla Mariusza Fornalczyka, Samuela Kozlovskyego, Lindona Selahiego i Andiego Zeqiriego, którzy dotąd wchodzili na murawę jako zmiennicy lub wcale.
ZNOWU KIEPSKA WIELKANOC
Dla kibiców z Piłsudskiego była to z rzędu Wielkanoc, podczas której nie mogli w pełni cieszyć się z wyniku ich drużyny. Przed rokiem było jeszcze gorzej, bowiem Łodzianie przegrali wówczas w Wielką Sobotę na własnym stadionie z Motorem Lublin. Ostatnie zwycięstwo miało miejsce w wielkanocny poniedziałek 2024 roku, gdy udało się pokonać u siebie Koronę Kielce. Trzeba więc liczyć, że następnym razem także spotkanie z udziałem graczy RTS odbędzie się w drugi dzień świąt.
WŁADZE KLUBU I OKO SELEKCJONERÓW
Do Częstochowy wybrało się nie tylko ponad trzystu fanów Widzewa, ale też jego najważniejsi szefowie. Na stadionie Rakowa pojawili się prezes Michał Rydz, pełnomocnik zarządu ds. sportu Dariusz Adamczuk oraz dyrektor ds. pionu sportowego Piotr Burlikowski, a więc cały tercet osób odpowiedzialnych w największym stopniu za piłkarskie funkcjonowanie klubu. Na trybunie VIP wypatrzeć można było też selekcjonera kadry młodzieżowej Jerzego Brzęczka czy Jacka Magierę, a więc jednego z asystentów Jana Urbana w pierwszej drużynie narodowej.
KLASY NIE KUPISZ
Wsłuchując się w repertuar, jaki w Wielką Sobotę zaproponowali fani Rakowa, można było poczuć się jak na Derbach Łodzi. Zdecydowana większość okrzyków lub przyśpiewek, jaki serwowali z „młyna” gospodarze, tyczyła się Widzewa i jego fanów, a hasła dopingujące Częstochowian należały do rzadkości. Ten dziwny obyczaj kontynuowany był nawet po tym, jak grająca przez 2/3 spotkania w osłabieniu drużyna „Medalików” zdołała wyrównać i sięgnąć po cenny punkt. Zamiast nagrodzić piłkarzy za walkę i ambicję, miejscowi woleli ubliżać rywalom.
„Klasę” pokazali też stadionowy spiker oraz ludzie odpowiedzialni za stadionową oprawę. Tuż po wyrównującym golu Stratosa Svarnasa zapanowała konsternacja, bowiem nie było wiadomo, co dolega Bartłomiejowi Drągowskiego. Bramkarz RTS wyglądał na znokautowanego, więc w pierwszej chwili wszyscy zawodnicy, włącznie z gospodarzami, skupili się na sytuacji golkipera. Nie było celebracji trafienia, by okazać graczowi szacunek. Nie przeszkodziło to jednak spikerowi w głośnych okrzykach, puszczaniu dyskotekowej muzyki czy dymów umieszczonych za siatką…
JAK CZĘSTOCHOWA, TO W PRZEWADZE
Spotkanie z Rakowem było dopiero pierwszym w tym sezonie, w jakim Widzewiacy grali z przewagą zawodnika. Wcześniejsze dwadzieścia sześć konfrontacji za każdym razem przeciwnik kończył w komplecie, a gdy sypały się czerwone kartki, sędziowie pokazywali je wyłącznie czerwono-biało-czerwonym. Ostatni przypadek, gdy to rywal musiał zmagać się z grą w osłabieniu miał miejsce w ostatniej kolejce poprzedniej kampanii… w Częstochowie! Wówczas za dwa żółte kartoniki z boiska wyleciał Fran Tudor.
POWRÓT CZYŻA
Choć wydawało się to mało prawdopodobne, Szymon Czyż kontynuuje misję powrotu do zdrowia bez ingerencji chirurgicznej. Pomocnik pod koniec stycznia zerwał więzadło krzyżowe w kolanie, a mimo to nie poddał się zabiegowi operacyjnemu i póki co była to bardzo dobra decyzja. Zgodnie z założeniami, pod koniec marca zawodnik wrócił do pełnych treningów, a teraz został przez sztab szkoleniowy zabrany do Częstochowy i umieszczony w meczowej kadrze. Był to dla niego ważny moment także ze względu na fakt, iż do Widzewa trafił właśnie z Rakowa. Całe zawody spędził jednak na ławce rezerwowych.














Lech Poznań
Jagiellonia Białystok
Górnik Zabrze
Zagłębie Lubin
Wisła Płock
Raków Częstochowa
GKS Katowice
Motor Lublin
Lechia Gdańsk
Korona Kielce
Cracovia
Piast Gliwice
Radomiak Radom
Pogoń Szczecin
Legia Warszawa
Arka Gdynia
Widzew Łódź
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Wisła II Płock
Ząbkovia Ząbki
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Jagiellonia II Białystok
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
Widzew II Łódź
GKS Bełchatów
GKS Wikielec
Mławianka Mława
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
W Szczecinie graliśmy ostatnie minuty w przewadze po czerwonej kartce rywala… A Cracovią też nie kończyła w komplecie z nami bo miała kontuzję i brak zmian
Patrząc na miny naszej „Trójcy” odnoszę wrażenie, że wszyscy są pod wrażeniem „hegemona” jakiego stworzyli przez ostatnie dwa okienka transferowe. Aż mowę dosłownie odejmuje.
Mam jednak nadzieję, że Vuko nie przyszedł za późno i uda mu się na tyle zestroić grajków by wygrali 4 mecze i sezon był uratowany. Głupio byłoby trochę by w ostatniej kolejce Myśliwiec przewrócił ostatnią kostkę domina i zgasił swiatło…