Bez gola, ale z trofeum

3 marca 2026, 14:32 | Autor:

Dzisiejsza konfrontacja w Katowicach będzie już piątym spotkaniem obu zespołów w rozgrywkach Pucharu Polski. Dotychczas Łodzianom nie udało się nawet zdobyć w nich bramki, ale z drugiej strony… sięgnęli po trofeum jedyny raz w historii pokonując właśnie „Gieksę”!

Pierwsza pucharowa potyczka była jednocześnie tą o najwyższą możliwą stawkę. Po wyeliminowaniu kolejno Jadowniczanki Jadowniki (7:1), Piasta Nowa Ruda (3:0), Lecha Poznań (0:0 i 3:1) oraz Górnika Zarze (3:0 i 1:3) czerwono-biało-czerwoni dotarli do finału rozgrywanego na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie. Pod koniec czerwca 1985 roku zespół prowadzony przez trenera Bronisława Waligórę przystępował do meczu w roli faworyta. Trzy dni wcześniej rozegrano bowiem ostatnią ligową kolejkę, po której piłkarze RTS założyli na szyje brązowe medale, podczas gdy GKS musiał zadowolić się dopiero 10. miejscem. Z drugiej strony, w bezpośrednich starciach najpierw lepsi byli rywale (0:1), a w rewanżu padł bezbramkowy remis.

Zawody na obiekcie Legii nie układały się po myśli Waligóry i jego zawodników. Dobre okazje do otwarcia wyniku zmarnowali Tadeusz Świątek i Jerzy Leszczyk, a późniejszy bohater Henryk Bolesta musiał ratować drużynę po atomowym uderzeniu Zbigniewa Krzyżosia. Jedni i drudzy nie potrafili umieścić piłki w siatce (Widzewiacy już trzeci raz w tamtym sezonie w potyczkach z Katowiczanami), więc doszło do dogrywki. Ona również nie przyniosła rozstrzygnięcia, więc o wszystkim decydować musiały rzuty karne. Tam błysnął wspomniany Bolesta, który obronił trzy jedenastki, a potem… sam wykorzystał ostatnią, dając jedyne jak dotąd pucharowe trofeum w historii łódzkiego klubu!

40 lat temu Widzew sięgnął po jedyny Puchar Polski!

W listopadzie 1989 roku doszło do dwumeczu, który tak jak dziś odbył się w fazie ćwierćfinału. Pierwsze starcie miało miejsce w Łodzi, a gospodarze podtrzymali w nim kiepska passę bez strzelonego „Gieksie” gola. Po bezbramkowym remisie w nieco lepszej sytuacji byli więc przeciwnicy, którzy kropkę nad i postawili w rewanżu. Po trafieniach Janusza Nawrockiego i Piotra Szlezingera wygrali 2:0. Co ciekawe, w półfinale okazali się lepsi także od Hutnika Kraków (2:0 i 1:1), a w finale walczyli z Legionistami na… stadionie Widzewa! Nie dali jednak rady „Wojskowym” (0:2) i puchar pojechał do stolicy.

Ostatni do dziś pojedynek w „Turnieju Tysiąca Drużyn” pomiędzy Widzewiakami a GKS odbył się w maju 1997 roku na Górnym Śląsku. Podopieczni ŚP. Franciszka Smudy walczyli wówczas o podwójną koronę, lecz ostatecznie musieli zadowolić się „tylko” obroną mistrzostwa Polski, zapewnioną miesiąc później. Przy Bukowej musieli obejść się smakiem. Już w 3. minucie wynik meczu otworzył bowiem Adam Bała, a niedługo przed przerwą prowadzenie gospodarzy podwyższył Adam Kucz. W drugiej połowie Widzew rzucił się do odrabiania strat, ale znów nie zdołał strzelić nawet jednego gola i pożegnał się z marzeniami o dublecie. Z kolei Katowiczanie w finale ponownie przegrali z Legią, w dodatku znów w Łodzi, choć tym razem na obiekcie przy al. Unii 2.

Do dzisiejszej batalii obie drużyny przystąpią w odmiennych nastrojach, ale tym razem to rywal uchodzi za nieznacznego faworyta. Lepiej radzi sobie w Ekstraklasie, a niedawno w jej ramach pokonał RTS po trafieniu Lukasa Klemenza. Może paradoksalnie dziś triumfują „ci słabsi”?

Historia pucharowych meczów Widzewa z GKS:

1. 26.06.1985, Widzew Łódź – GKS Katowice 0:0, karne 3:1
2. 08.11.1989, Widzew Łódź – GKS Katowice 0:0
3. 23.11.1989, GKS Katowice – Widzew Łódź 2:0 (Nawrocki, Szlezinger)
4. 14.05.1997, GKS Katowice – Widzew Łódź 2:0 (Bała, Kucz)

Bilans: 0 zwycięstw Widzewa, 2 remisy, 2 zwycięstwa GKS. Bramki: 4:0 dla GKS.

Foto: Telewizja Polska

Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Bolek
3 godzin temu

To Katowice pewniak u buka i ładny kurs jest

Widzu
3 godzin temu

Dziś sytuacja wygląda tak: jeśli przegramy – będzie słabo, bo odpadniemy z pucharów, może (piszę MOŻE) na plus, że zmienimy trenera. Wygramy – będzie ok, tylko znów niepewność, co w lidze, bo trener się obroni. Szczerze, to wolałbym się utrzymać każdym kosztem, nawet pucharów.

Łódź Bałuty
3 godzin temu

I macie błąd
Statystyki…
1 zwycięstwo Widzewa, 1 remis, 2 zwycięstwa GKS.
Mecz po dogrywce 0:0, ale zakończony zwycięstwem Widzewa po rzutach karnych. To nie jest remis szanowna redakcjo
W tym meczu zwycięzca został wyłoniony
Pozdrawiam
Nie ma za co.

Zygmunt
3 godzin temu

Kto pamięta bramkę Dziekanowskiego z Górnikiem na 3 – 0? Kompletnie niesygnalizowany strzał z dystansu na pełnym biegu! To były początki bardzo mocnego Górnika II połowy lat 80-tych, ale Widzew pokazał jeszcze raz prawdziwy widzewski charakter!

4
0
Would love your thoughts, please comment.x