Oceny Widzewiaków po meczu z Lechem
10 marca 2026, 12:32 | Autor: OskarPrawie pięć miesięcy kibice czerwono-biało-czerwonych czekali na zwycięstwo w „Sercu Łodzi”. Przybył „Aleksandar Wielki” i dał to, na co czekał lud. Jak oceniliśmy Widzewiaków za to spotkanie?
Veljko Ilić:
Zacznijmy od tych mniej przyjemnych rzeczy, czyli od straconej bramki. Powinien się tam lepiej zachować Ilić, bo bramkarz nie może sobie pozwolić na stratę gola z tak ostrego kąta. Nie najlepiej również wypadł pod kątem dokładności podań, bo zaliczył 52% celności podań. Dalej ma problem z długimi podaniami, co wielokrotnie mu zarzucano jesienią. Po meczu jesteśmy jednak w stanie przymknąć na to oko, gdyż na sześć strzałów gości, obronił pięć, z czego dwukrotnie ratował kolegów z opresji. Najpierw w pierwszej połowie, kiedy minął się z piłką Krajewski i z bliskiej odległości uderzał Bengtsson i w szczególności w samej końcówce, kiedy popisał się fenomenalną paradą po strzale głową Skrzypczaka. Podsumowując, Serb wychodzi na plus.
Ocena: 6,5
Mateusz Żyro:
Sensacyjnie odkurzony przez trenera Vukovicia i trzeba przyznać – dowiózł. Nie zawinił przy straconej bramce i dał solidne podstawy, żeby sądzić, że może stworzyć solidny tercet stoperów z Kapuadim i Wiśniewskim. Sześć razy tracił piłkę i dziewięciokrotnie ją odzyskiwał. Do tego wygrał pięć z sześciu starć w defensywie. Zaliczył również najwięcej przechwytów – siedem i najczęściej wybijał futbolówkę – siedmiokrotnie.
Ocena: 7
Przemysław Wiśniewski:
Cały blok defensywny zagrał naprawdę dobre zawody. „Wiśnia” dziewięć razy tracił piłkę i dziesięciokrotnie ją odzyskiwał (najwięcej w zespole). Wygrał wszystkie trzy stoczone pojedynki w defensywie i cztery z siedmiu w powietrzu – tych notabene stoczył ze wszystkich zawodników najwięcej. Ma na koncie jeszcze dwa przechwyty, pięć wybić i jeden zablokowany strzał. Reprezentant Polski zapoczątkował również jedną akcję Łodzian, która dobrze się zapowiadała, kiedy na nos przerzucił piłkę do Marcela Krajewskiego. Wrzutka wahadłowego nie znalazła wtedy adresata.
Ocena: 7
Steve Kapuadi:
W akcji bramkowej „Kolejorza” popełniono w zasadzie trzy błędy, a więc trzy razy tę akcję można było powstrzymać. Wydaje się, że Kapuadi trochę przysnął i to zza jego pleców wybiegł Thordarson. Nie on jednak jest najbardziej odpowiedzialny za tę bramkę. Poza tym małym minusem zagrał naprawdę dobre zawody. Nawet jak już dobrze naciskał go w pierwszej połowie Ismaheel, to zdołał uciekać spod jego pressingu i zagrywać piłkę w kierunku kolegi z drużyny. Najrzadziej tracił futbolówkę, bo pięciokrotnie, a odzyskiwał ją osiem razy. Kongijczyk wygrał trzy z czterech starć w defensywie, jeden z dwóch w ofensywie i dwa z pięciu w powietrzu. Dołożył do tego zablokowane uderzenie, cztery przechwyty i jedno wybicie. Przy Kapuadim warto wspomnieć, że nasz blok obronny stoczył razem trzynaście starć w defensywie i przegrał tylko dwa. W samej końcówce dobrze blokował dośrodkowanie jednego z Lechitów, dzięki czemu od bramki wznawiał Ilić. To był jego dopiero drugi mecz od pierwszej minuty i wydaje się, że może być tylko lepiej, a już w sobotę było naprawdę nieźle.
Ocena: 6,5
Marcel Krajewski:
Nie był najmocniejszym punktem zespołu. Niemniej zostawił sporo zdrowia – przebiegł ponad dziewięć kilometrów i miał drugą co do wielkości ilość sprintów ze wszystkich graczy Łodzian. Co najważniejsze, dołożył asystę przy bramce wyrównującej. Musi jednak popracować nad dośrodkowaniami, bo aż ośmiokrotnie dogrywał piłkę w pole karne i tylko dwa razy celnie. Jako wahadłowy będzie miał często okazję do dogrania piłki na głowę jednego z kolegów i musi poprawić ten element. Dwanaście razy piłkę tracił i dziewięć razy ją odzyskiwał. W defensywie wypadł solidnie, wygrywając pięć z ośmiu starć, a w ofensywie nie wygrał żadnego z trzech pojedynków. Miał też najwięcej przechwytów – siedem (ex aequo z Mateuszem Żyrą). Na minus akcja z pierwszej połowie, kiedy źle obliczył tor lotu piłki i ta w polu karnym trafiła pod nogi Bengtssona. Wyratował wtedy naszego wahadłowego Veljko Ilić.
Ocena: 6
Lukas Lerager (zawodnik meczu):
Jak tak dalej pójdzie to niedługo w domu Arka Stolarka szykowany będzie karton z napisem: „Lukas Lerager Ballon d’Or”. Zdajemy sobie sprawę, że Duńczyk zrobił znacznie większą karierę od Hanouska, ale wszyscy chyba zrozumieją, jak napiszemy, że złapała nas nostalgia. Lerager w kwestiach defensywnych jest po prostu genialny i przypomniał się nasz czeski pomocników z najlepszego okresu gry. Obie akcje bramkowe zaczęły się od jego przechwytów, z czego przy drugim trafieniu 32-latek odbierał piłkę we własnym polu karnym. Cały czas instruował kolegów, podpowiadał. Zachowywał się jak prawdziwy lider. Przebiegł prawie 11,5 km (drugi wynik w zespole). Wygrał do tego siedem z jedenastu starć w defensywie, trzy z pięciu w powietrzu i dwa z trzech o bezpańską piłkę. Dołożył do tego cztery przechwyty. Oglądało się go z ogromną przyjemnością.
Ocena: 8
Juljan Shehu:
Liczbowo – co nas nieco szokuje – był najlepszym zawodnikiem na boisku. Przebiegł największy dystans na boisku, miał stuprocentową skuteczność w dryblingu, dziewięć razy piłkę tracił i ośmiokrotnie ją odzyskiwał. Stoczył siedem starć w defensywie i wygrał sześć z nich, natomiast w ofensywie górą był w trzech z czterech pojedynków. W powietrzu był bezbłędny, gdzie wygrał wszystkie trzy starcia, a do tego dołożył trzy przechwyty. Wnioski są takie, że choć nie błyszczał tego dnia na boisku, to w bezpośrednich starciach po prostu był znacznie lepszy od przeciwników. Warto też dodać, że po przechwycie Leragera, to on przyspieszył kontrę na 2:1, kiedy prostopadłym podaniem uwolnił Bergiera. Nie przeszkadzał i nie irytował, a wręcz był pomocny na boisku. To już dobry sygnał, bo w ostatnich kilku spotkaniach 27-latka bardzo ciężko się oglądało.
Ocena: 6
Christopher Cheng:
W ofensywie dał mało, ale w defensywie wygrał siedem z dziewięciu starć. Dołożył do tego cztery przechwyty i dwa wybicia. Pokonał drugi co do wielkości dystans spośród wszystkich Widzewiaków i z próby oka wydaje się, że zostawił na boisku sporo zdrowia. Pamiętamy również błahą sytuację, kiedy zastawił piłkę przed napierającym go Golizadehem, a rozłoszczony Irańczyk huknął leżącą za linią końcową piłką prosto w bandy, za co obejrzał kartkę. Pokazał również próbkę umiejętności technicznych w drugiej połowie przy linii bocznej, kiedy ładną sztuczką techniczką uciekł spod pressingu rywala. Zarówno przy nim, jak i przy Krajewskim, a konkretnie ich liczbach, przejawia się pragmatyzm (wygrane pojedynki w defensywie), o czym mówił trener Vuković. Obaj muszą jednak poprawić walory ofensywne.
Ocena: 5,5
Emil Kornvig:
Duńczyk zdobył drugą bramkę w barwach czerwono-biało-czerwonych. Gol trochę z przypadku, ale odpalił rakietę i bez szans był Mrozek. Swoje wybiegał, wypressował i brał znaczący udział w zwycięstwie. Jego liczby, jeśli chodzi o dośrodkowania, dryblingi i pojedynki są słabe, ale strzelając zwycięską bramkę i nie popełniając błędu w obronie, można chyba przymknąć oko.
Ocena: 6
Fran Alvarez:
Drugi z odkurzonych przez Vukovicia piłkarzy, który za zaufanie odwdzięczył się bramką. Hiszpan miał również dobrą próbę z dystansu, ale wtedy jego intencje wyczuł Mrozek. W liczbach – tak jak Kornvig – wypadł słabo, ale to ma chyba do siebie pragmatyczny styl gry, że nie będzie się to zgadzało w tabelkach. Liczyć się będzie ta jedna akcja, którą uda się wypracować. Ta zamieniona na gola będzie rekompensować wszystko. Po Alvarezie było widać luz, chęć gry i po prostu radość, czego za Jovićevicia ewidentnie brakowało. Przypomniał o sobie kibicom i wysłał jasny sygnał, że wciąż jest ważnym elementem zespołu. Trzeba jednak napomknąć o minusie z tego meczu. Zawinił przy bramce dla gości. Nie odbudował formacji, przez co korytarz do podania miał Ouma. Cieszy, że w przeciwieństwie do niektórych potrafił na konferencji przyznać, że mógł zachować się lepiej. Tyle i aż tyle.
Ocena: 6
Sebastian Bergier:
Zamieszany był w oba strzelone gole. Zaliczył ładną asystę drugiego stopnia przy pierwszej bramce, natomiast przy drugiej dobrze uwolnił się spod krycia i podciągnął piłkę pod pole karne rywala. Solidny występ, choć nie najlepszy, bo przyzwyczaił nas do jeszcze większego zadowolenia. Ostatnio jest trochę pod formą i chociażby taki mecz powinien dać mu pozytywny impuls. Za tydzień w Gdyni będzie jedynym dostępnym napastnikiem, więc sporo odpowiedzialności spada na jego barki.
Ocena: 6
REZERWOWI
Mariusz Fornalczyk:
Miał jedną dobrą okazję, kiedy wpadł w pole karne, ale wydaje się, że sam Fornalczyk nie do końca wiedział, co chce zrobić z piłką i wyszło tak, że nie oddał nawet strzału. Grał bardziej zachowawczo, a może nawet bardziej inteligentnie, bo kiedy dobrym podaniem wypuścił go Zeqiri – nie szedł na przebój. Pokręcił się i poszukał faulu, dając tym samym kolegom czas i oddech w bardzo trudnej końcówce.
Ocena: 5
Andi Zeqiri:
Sporo walczył i nie dał najgorszej zmiany. Dobrze wypuszczał Fornalczyka po opanowaniu piłki i raz – kiedy ruszaliśmy z kontrą – dobrze chciał uwolnić Kornviga, który nieco się nie połapał w tej sytuacji. W Gdyni niestety nie zagra, gdyż obejrzał czwartą żółtą kartkę w tym sezonie.
Ocena: 5
Angel Baena:
Dwa razy podawał piłkę i dwukrotnie celnie. Ani razu jej nie tracił i dwa razy ją odzyskał. W defensywie stoczył trzy starcia i dwa wygrał. Wszedł w momencie głębokiej obrony Widzewa i po liczbach można stwierdzić, że pomógł drużynie w dowiezieniu tego rezultatu.
Ocena: 5
Lindon Selahi:
Jego liczby przy tych Baeny nie wyglądają już tak dobrze. W piętnaście minut stracił piłkę trzy razy, a odzyskiwał ją zaledwie dwukrotnie. Stoczył w defensywie dwa pojedynki i wygrał jeden, a na sześć wymienionych podań, tylko trzy były celne.
Ocena: 4
Skala ocen: 1-10 (wyjściowa 5)
Metodologia oceniania:
Każdy zawodnik zaczyna mecz z wyjściową oceną 5. Po udanym zagraniu otrzymuje pół punktu, a jeśli jest to kluczowe dla przebiegu meczu (np. gol, asysta, ważne podanie lub istotna interwencja obronna), cały punkt. Analogicznie punkty są odejmowane po nieudanym zagraniu. Na koniec spotkania punkty są zliczane, tworząc finalną ocenę. Pod uwagę bierzemy tylko graczy, którzy spędzili minimum piętnaście minut na boisku.








Lech Poznań
Jagiellonia Białystok
Górnik Zabrze
Wisła Płock
Zagłębie Lubin
GKS Katowice
Raków Częstochowa
Motor Lublin
Lechia Gdańsk
Korona Kielce
Radomiak Radom
Legia Warszawa
Cracovia
Pogoń Szczecin
Piast Gliwice
Arka Gdynia
Widzew Łódź
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
Warta Sieradz
ŁKS Łomża
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
KS CK Troszyn
Jagiellonia II Białystok
Ząbkovia Ząbki
Lechia Tomaszów Maz.
Widzew II Łódź
Olimpia Elbląg
Świt Nowy Dwór Maz.
Broń Radom
GKS Bełchatów
GKS Wikielec
Mławianka Mława
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
A gdyby Ilic fenomenalnie nie obronił dalej Wiśniewskiego byś chwalił. Sugeruję przetrzeć okulary
Oooo i Zyro bezbłędnie i wygralismy z nim.
Czyli jak ma się trenera, która ustawi go i drużynę, jak ma lepszych partnerów w obronie to może dobrze wyglądać.
A jak wystawi mu się obok bocznych z tylka to musi ich ogarniać. Albo jak za defensywę odpowiada Czubak miszcz badz motywator to już lipa.
Jak ma lepszych to i on dobry a jak ma slabych to tylko on dobry ? On swoja pozycje rzadko ogarnial … a jak sie zapedzal na boki to tylko orzeszkadzal jak chociazby w Lublinie . Jeden dobry mecz i fani Mateusza w natarciu :)) Urban to dobry trener i w kadrze obroncy niezli to Zyro powinnien dostac powołanie skoro taki solidny z innymi dobrymi . Nornalnie gwarancja sukcesu . Tylko Mateusz moze dac nam bilet na mundial . Jak pisalem po meczu ze Alvarez dał ciała przy golu dla lecha to minusy lecialy a chyba tylko slepy nie widzial… Czytaj więcej »
Zgadzam się, że Ilić nie miał prawa tego wpuścić. Wybicia też koszmarne w dalszym ciągu, tu chyba kamyczek do ogródka do Woźniaka skoro nie widać żadnej poprawy. Odbiór Leragera rozpoczynający akcję bramkową genialny. Zeqiri z perspektywy trybun rusza się jak betonowy klocek. Nie wiem też co musi zrobić Fornal żeby w końcu trafić. Wjechał w pole karne i tym razem brakło zdecydowania. Uderz chłopaku – a nóż pójdzie gdzieś po udzie czy gdzieś szczęśliwie się odbije :) trochę mnie smuciły też komentarze przed meczem „remis mnie zadowoli”. No w naszej sytuacji to trzeba punktować za 3. Nie daj Boże polegną… Czytaj więcej »
Wykopy nadal tragiczne ale w bramce OK !
przy takim strzale bramkarz nie ma szans chyba że zostanie trafiony. W sytuacji sam na sam naturalnie obniża się pozycję żeby zasłonić więcej bramki na dole. Strzał pod poprzeczkę jest trudniejszy ale praktycznie nie do obrony(jak Grzelczak z Barceloną). Kapuadi też nic nie mógł zrobić może co jedynie Wiśniewski ale w ogóle nie zareagował, gdyby były mniejsze odstępy między obrońcami to może udałoby się uniknąć takiego przeszywającego podania.
Bardzo dobry komentarz zgadzam sie w pełni. Komentarze odnosnie pierwszego gola, że Ilic powinien to obronic sa nietrafione. Dają je Ci co chyba nigdy nie stali na bramce.
ty chyba spektakularnych parad z bliska nie widziałeś, lol
Głos rozsądku… Brawo.
Obwinianie bramkarza za wpuszczoną bombę pod ladę jest zwyczajnie głupie…
Trener Vuković – 9!!!
Nie jestem zwolennikiem ilicia ale wybronil wynik myślę że jakby bronił Drągowski dostał by 8….
Moim skromnym zdaniem cichym bohaterem tego dla Widzewa arcyważnego pojedynku był jednak Velijko Ilić, który fakt bramkę zawalił, ale… pewnie dlatego jest on tylko rezerwowym. W decydującej akcji meczu, gdy mający przewagę, nie oszukujmy się, Lech naciskał, dał jakoś radę i stanął na wysokości zadania, broniąc uderzenie tego… 'Skrzypka na dachu”, który latem nie trafił do Widzewa, a wiosną… mógł go już pogrążyć…
Cheng 5.5? Ocena jakby zawalił gola i nic więcej nie wniósł. Rzadko komentuję wasze oceny pomeczowe, ale tym razem chyba ogólnie nie zgadzam się z większością ocen.Niektórzy za wysoko, niektórzy za nisko. Ja rozumiem że to subiektywne itd. że Żyro zawsze musi mieć jedną z najwyższych ocen w drużenie, ale 5.5 dla Chenga za ten mecz to jak potwarz.
„Gol trochę z przypadku”
I co z tego? Takie sytuacje też trzeba umieć wykorzystać i próbować strzelić, za co wielkie brawa. A nie – cyk do kolegi, do kolegi, do kolegi z tyłu, do kolegi z tyłu i do swojego bramkarza, jak często to bywa.
Żyro powinien grac na środku obrony a Wiśnia na prawym.
Jak dla mnie o 0,5 pkt za wysoko. Oczywiście cieszy zwycięstwo, o niebo lepsza gra, ale trochę jednak szczęścia też mieliśmy i 29% posiadania nie pokazuje poziomu, jakiego wszyscy oczekujemy. Mam nadzieję, że Wam w którymś momencie skali zabraknie, jak wreszcie zaczniemy grać tak, jak powinniśmy.