S. Bergier: „Trener Vuković nas poukładał”

25 czerwca 2026, 08:35 | Autor:

Snajper Widzewa Łódź, Sebastian Bergier był w środowy wieczór gościem cyklu „Rozmów Totalnie Swobodnych” w „Radiu Widzew”. Co mówił? 

O tym, jak odnalazł się w poprzednim sezonie

„Dla każdego z nas nie był to łatwy sezon – dla działaczy, piłkarzy i przede wszystkim kibiców. Powiedziano wiele, o tym jaki ma być Widzew, a potem liga to zweryfikowała. Czasem trzeba mniej mówić, a więcej robić. Wiadomo, że sezon całościowo był ciężki. Indywidualnie był to dla mnie dobry sezon, zagrałem w prawie wszystkich meczach od pierwszej minuty. Przychodziłem jako druga, trzecia opcja, ale w mojej głowie byłem numerem jeden i po czasie udowodniłem, że zasługuję na zaufanie. Wiem, że gdy będę miał minuty, to ta gra będzie dobra. Wiem, że teraz przede mną cięższe zadanie – by to potwierdzić, a nie zadowalać się tym co było”.

O tym, dlaczego zeszły sezon tak wyglądał

„Dużo nad tym myślałem, po sezonie i w jego trakcie. Czasem może być tak, że będzie dużo zmian i to odpali. Myślę, że przede wszystkim było czterech trenerów, bramkarzy, dwóch dyrektorów sportowych. Z reguły musisz mieć trzon zespołu i dokładać do tego elementy, by to funkcjonowało. Mieliśmy młodą szatnię, to była prawie najmniej doświadczona drużyna. Wiadomo, że nasza liga jest specyficzna – każdy mecz jest wyrównany. Każdy z trenerów miał swoją filozofię, inne formacje, sposoby bronienia i atakowania. To było bardzo ciężkie dla zawodników. To wydaje się proste, że masz automatyzmy, ale tak to nie wygląda. Trzeba mieć swój sposób gry i go udoskonalać, bo czasem mieszało się w głowach.

„Dobrze, że skończyło się tak a nie inaczej, bo przed tym ostatnim meczem wszystko było możliwe, mogliśmy być dziś w innym miejscu. Trener Vuković nas poukładał, wydobył z nas charakter. Byliśmy konsekwentni w meczach u siebie. Gdyby nie to, to myślę, że bylibyśmy w innym miejscu. To pozwoli nam wejść na zdecydowanie wyższy poziom. Musimy pokazać, że ten sezon to był wypadek przy pracy. Widzę po chłopakach, że każdy z nas jest zmotywowany. Powinno być zdecydowanie lepiej”.

O dysproporcji między meczami domowymi i wyjazdowymi

„Tak jak powiedziałeś, graliśmy bardziej zachowawczo. Trener też czasami chciał zagrać bardziej wyrachowanie, byliśmy ustawieni nisko i schodziliśmy na piątkę z tyłu. Być może nie byliśmy przystosowanej drużyny do gry na wahadła, bo trzeba tam mieć bardziej skrzydłowych, a my mamy raczej typowo bocznych obrońców. Szybko wyciągnięto wnioski, potem na mecze domowe wychodziliśmy z innym nastawieniem. W dużej mierze dzięki kibicom, którzy zawsze wypełniają ten stadion i to nam pomaga”.

„Jeśli chce się grać o coś więcej, to coś musi się zmienić. Na wyjazdach wyglądaliśmy zupełnie inaczej – bojaźliwie. Czasem mecze były 50 na 50, ale kto pierwszy strzelał gola, ustawiał mecz. Staraliśmy się grać dłuższym podaniem, te akcje były mniej składne. W tych meczach mieliśmy jednak swoje szanse, które gdybyśmy wykorzystali, to ułożyłyby się inaczej”.

O meczu z Cracovią w rundzie jesiennej i anulowaniu gola przez jego faul

„Błędy sędziów były, są i będą. Powinno być tego coraz mniej, ale czasem człowiek zastanawia się, jak to jest możliwe, że w takich sytuacjach są dyktowane takie decyzje. Tak samo rzut karny z Arką Gdynia. W meczu z Rakowem moja przysłowiowa ręka, którą zobaczyli na środku boiska. Takie sytuacje mogą decydować o być albo nie być, ale każda drużyna jest często krzywdzona i nie mamy na to wpływu”.

O tym, czy w trakcie sezonu wątpił w utrzymanie

„Nie miałem takiego myślenia, że nie udźwigniemy Ekstraklasy. Bardziej miałem kryzys mentalny w drugiej rundzie, gdzieś po meczu z Płockiem. Nie mogliśmy strzelić, nie dochodziłem do sytuacji, blado wyglądaliśmy w ofensywie. Nie mogliśmy wygrać meczu i czasem nawet w treningu czułem, że tych sytuacji nie ma, ta piłka się nie klei. Czasem człowiek miał chwile zwątpienia bardziej w siebie, że może czegoś brakuje. Potem mówiłem sobie, że dziś jest ten dzień, w którym wszystko się odwróci i myślę, że wiara do końca pozwoliła nam przywrócić charakter, który leżał. Byliśmy podłamani naszą postawą, bo nie wiedzieliśmy co i jak poprawić. Po ludzku nie wychodziło. Ta głowa nie pracowała tak jak powinna”.

O współpracy z Karolem Świderskim i gry na dwójkę napastników

„Zależy od sposobu gry narzuconego przez trenera. Gdy grałem na dwóch napastników, to dobrze się czułem, bo miałem więcej miejsca, obrońcy nie byli tak skupieni na mnie, tylko ich uwaga się dzieliła. To musi być dobra współpraca, nie można być samolubem. Obrońcy muszą cały czas być skoncentrowani. Są jeszcze skrzydłowi, boczny obrońca i wtedy naprawdę robi się problem dla rywala. Muszą to być dobrze dobrane jednostki. Teraz mamy napastników, którzy mogą współpracować ze sobą. Mamy doświadczonego trenera, który wie, jak to wszystko zestawić. Jestem pozytywny. Znam Świdra z rozmów telefonicznych”.

„W meczach reprezentacji nieraz pokazywał, że nie jest typem napastnika samolubnego, tylko robi też dużą robotę dla zespołu i skupia na sobie przeciwników. Dzięki temu ta druga osoba ma więcej miejsca. Sztab najlepiej oceni to po okresie przygotowawczym. Ja jestem zadowolony, że będę mógł współpracować z takim zawodnikiem. Ma dobre CV, wiele spotkań na dobrych poziomie. To będzie ciekawa współpraca”.

Czy może obiecać, że zostanie do końca sezonu?

„To zależy. Ja mam ambicję, żeby grać. Gdy będę widział, że coś jest nie tak, to na pewno będę chciał to zmienić. Na ten moment jestem bardzo szczęśliwy w Widzewie. Cały klub we mnie wierzy, właściciel też. Na ten moment nie myślę o żadnym odejściu. Wiadomo, że chciałbym spróbować swoich sił w jakiejś lidze zagranicznych. Jeśli byłaby oferta nie do odrzucenia dla mnie czy klubu, to obie strony byłyby zadowolone. Na ten moment nie ma takich ofert, jestem w Widzewie, dobrze się tu czuję i chciałbym coś tu osiągnąć. Wiem, że taką drogą można zapisać się potem w historii klubu. Czasem pewne rzeczy nie są zależne od końca. Klub może mnie nie chcieć, mogą się pojawić oferty. Na ten moment nie chcę o tym myśleć, chcę dobrze przygotować się do sezonu, a co przyniesie przyszłość, to zobaczymy. Czuję, że Widzew w Polsce jest klubem rozwijającym się i widzę tu olbrzymi potencjał”.

Czy jest coś, co funkcjonuje w jego życiu, czego nauczył się od Jacka Magiery?

„Na pewno to, żeby zawsze być gotowym, niezależnie od wszystkiego. Musisz być gotowy na 100% i wykorzystać okazję, którą dostaniesz. Czasem ta szansa może się nie powtórzyć. Dużo razem rozmawialiśmy, dawał wiele cennych wskazówek. Z większością się zgadzałem, z niektórymi nie, ale szkoda, że nie ma go już z nami. Miał wpływ na wielu zawodników”.

Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Reminio
5 godzin temu

Po co wracać do tamtego sezonu…
Dla mnie dwa momenty byly najważniejsze do utrzymania.
Bramka z termalica w doliczonym czasie dala kopa i nadzieje. Bez niej byłoby trudno.
No i brak czerwonej kartki dla Isaca. Raczej byśmy nie wygrali.
To takie dwa szczęśliwe dla nas i ważne sutuacje.

lol
Odpowiedź do  Reminio
4 godzin temu

pytasz po co wracać do tamtego sezonu, a w następnych zdaniach do niego wracasz

Rysiek
Odpowiedź do  Reminio
4 godzin temu

Akurat brak czerwonej dla nas to błąd sędziego. A ile my straciliśmy pkt przez ich błędy

Piotr_57
Odpowiedź do  Reminio
2 godzin temu

Po co wracać do poprzedniego sezonu? By się uczyć na błędach i nie powielać ich w kolejnym. A tych przełomowych momentów to było mnóstwo, np odwołany karny w Gdyni, bo moje oczy nie widziały tego o czym mówili sędziowie i ekspert C+, straty bramek w końcówkach spotkań w Częstochowie i Warszawie, nieprawidłowa bramka w Kielcach itd. Jeszcze więcej działo się w gabinetach, gdzie pycha zapowiadała upadek. Najpierw Szymański, Wichniarek i Rydz pozbyli się Myśliwca, bo ten domagał się bardziej jakościowych transferów. Później zatrudniano trenerów z gorsxym warsztatem lub nie znających realiów naszej ligi i dawano im bardziej jakościowe transfery. Mocno… Czytaj więcej »

4
0
Would love your thoughts, please comment.x