Liczby Drągowskiego nie powalają
10 lipca 2026, 10:03 | Autor: RyanPrzez cały miniony sezon bramki Widzewa Łódź strzegło aż czterech różnych piłkarzy, ale dopiero ten ostatni na stałe zadomowił się w wyjściowym składzie. Mowa o Bartłomieju Drągowskim, którego dokonania w rundzie wiosennej porównaliśmy do ligowej konkurencji.
W naszych analizach wzięliśmy pod uwagę cztery klasyczne parametry, pomagające ocenić formę zawodników stojących między słupkami: liczbę czystych kont, skuteczność obronionych strzałów, dokładność podań oraz różnicę między współczynnikiem goli oczekiwanych rywali a faktyczną liczbą przepuszczonych bramek. Jak zwykle podkreślamy, że statystyki są tylko jednym z wielu elementów, składających się na końcową opinię na temat danego piłkarza. Wszak nie wszystko da się policzyć.
Wiosną najczęściej schodziło z boiska jako niepokonani, aż siedmiu bramkarzy. Sześciokrotnie sztuka ta udała się Jasminowi Buriciowi z Zagłębia Lubin, Valentinowi Cojocaru z Pogoni Szczecin, Otto Hindrichowi z Legii Warszawa, Marcelowi Łubikowi z Górnika Zabrze, Bartoszowi Mrozkowi z Lecha Poznań, Kacprowi Trelowskiemu z Rakowa Częstochowa oraz – co dla nas najważniejsze – Bartłomiejowi Drągowskiemu.
Nie wolno jednak pominąć faktu, że na brak straconych bramek wpływ na również – a może nawet przede wszystkim – skuteczna postawa formacji defensywnej, a nierzadko całego zespołu. Mówi się przecież, że we współczesnym futbolu gra obronna zaczyna się już od naciskających na rywali napastników. Jakim parametrem określić więc skuteczność samych bramkarzy? Najlepiej sprawdzając procent obronionych przez nich strzałów. W tym aspekcie zdecydowanie najlepszy w lidze był jesienią Trelowski, a na podium uplasowali się jeszcze Cojocaru oraz Burić, a więc najstarszy golkiper w stawce.
Tym razem Drągowski spisał się kiepsko, ponieważ jego skuteczność, wynosząca 69,2% nie pozwoliła mu znaleźć się w czołowej piętnastce ligi. Widzewiak zanotował dwadzieścia siedem obron, podczas gdy na jego bramkę oddano łącznie trzydzieści dziewięć strzałów.
Pamiętajmy jednak, że nie każdy strzał jest również groźny i nie każda próba rywala sprawia, że golkiper ma poważne kłopoty. Z pomocą przychodzi więc kolejna statystyka, starająca się jak najdokładniej określić poziom trudności pracy bramkarzy. Wystarczy porównać parametr goli oczekiwanych przeciwnika z realną liczbą straconych bramek. Tutaj najlepszy okazał się Ivan Brkić z Motoru Lublin, który według danych WyScouta uchronił swój zespół przed utratą nawet dziewięciu goli! Tuż za nim znalazł się znów będący w czołówce Cojocaru, a niedługo później ponownie wyróżnił się Burić.
I w tym przypadku „Drążek” nie ma specjalnie czym się pochwalić – tu też zabrakło go w ligowym TOP 15. Dwanaście przepuszczonych przez niego strzałów „wyceniono” na poziomie xGO 10,05, co oznaczałoby, że reprezentant Polski dał się pokonać dwa razy za dużo. Pozwala to wysnuć teorię, że porządna liczba czystych kont wynikała z pracy całej drużyny, a w mniejszym stopniu widzewskiej „jedynki”.
Na koniec postanowiliśmy sprawdzić też, jak bramkarze Ekstraklasy radzili sobie w wyprowadzaniu piłki, co stanowi coraz ważniejszy element ich wyszkolenia w dzisiejszym futbolu. Pod lupę wzięliśmy więc najprostszy do ocenienia parametr – dokładność podań. Okazało się, że najlepszy w lidze był pod tym względem Frantisek Plach z Piasta Gliwice, który może pochwalić się90% dokładnością zagrań. Docenić trzeba także Gaspera Tratnika z Motoru oraz Mrozka, którzy skończyli sezon z niemal takim samym wynikiem.
Bartłomiej Drągowski skończył kampanię z dokładnością podań na poziomie 81,7%, ale na jego obronę trzeba przypomnieć, że po objęciu sterów przez Aleksandara Vukovicia niemal w całości zrezygnowano z krótkiego wyprowadzania piłki, stawiając na bezpośrednie dalekie wybicia. To z pewnością wpłynęło na większy brak precyzji niż w przypadku bramkarzy, którzy mogli spokojnie „klepać” piłkę ze swoimi obrońcami.
W kolejnych odcinkach zaprezentujemy na łamach WTM szereg danych statystycznych, określających postawę piłkarzy Widzewa Łódź z formacji obrony, pomocy oraz ataku. Porównamy także całe bloki na tle ligowej konkurencji.












Cracovia
GKS Katowice
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Korona Kielce
Lech Poznań
Legia Warszawa
Motor Lublin
Piast Gliwice
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Raków Częstochowa
Śląsk Wrocław
Widzew Łódź
Wieczysta Kraków
Wisła Kraków
Wisła Płock
Zagłębie Lubin 
Jagiellonia II Białystok
KS CK Troszyn
KTS Weszło Warszawa
Lechia Tomaszów Maz.
ŁKS Łomża
ŁKS II Łódź
Mazovia Mińsk Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
Olimpia Zambrów
Pelikan Łowicz
Polonia Lidzbark Warm.
Świt Nowy Dwór Maz.
Warta Sieradz
Widzew II Łódź
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Ząbkovia Ząbki
Za to liczby hiszpańskiego asa, który ma dotrzeć niebawem na zgrupowanie do Austrii robią wręcz piorunujące wrażenie i wkręcają w fotel! Przyjrzyjcie się lepiej im, a nie szukajcie jak na razie „dziury w całym”, przyglądając się (akurat teraz!) liczbom Drągowskiego, który może i nie broni jakoś nadzwyczajnie (też spodziewałem się więcej po nim), ale jak dotąd „swoje” robi i jest na pewno sporym wzmocnieniem bramki Widzewa. Ciekawe, czy to samo da się powiedzieć o lewym obrońcy z La Ligi 2, sprowadzanym niejako w zastępstwie Wdowika na Piłsudskiego?
Mamy od lat problem z bramkarzami. Ktokolwiek nie stanie u nas między słupkami nie jest kimś kto daje drużynie „coś ekstra” coś co powinno wpaść, ale bramkarz pokazał ponadprzeciętne umiejętności.
To skłania do refleksji co do sztabu szkoleniowego bramkarzy i samego Pana Woźniaka. Pan Andrzej to legenda i należy mu się szacunek, ale w ostatnich latach jako trener bramkarzy nie broni się wynikami swoich podopiecznych.
W punkt.
niestety nie zgodze sie z tym, nie pamietasz Henricha Ravasa?
Miejmy nadzieję, że zacznie przynajmniej odbijać kopniętą w jego kierunku piłkę, bo póki co to najwyżej przeciętny, przereklamowany bramkarz.
Co do xG. Czy w tej statystyce uwzględnia się tylko celne strzały czy całe xG przeciwnika? To dość istotne bo pytanie czy bramkarz wykazał się obrona czy napastnik spartolil nie trafiając nawet w bramkę (na przykład). Weźmy sytuację Baeny z Gdańska. Niby kopnąl piłkę w sytuacji z wysokim xG, ale to że bramka nie padła nie była żadna zasługa bramkarza. Choć akurat w tej sytuacji to był nawet celny „strzał” :) ale wiadomo o co mi chodzi. Jak napastnik nie trafia w bramkę z patelni to czy w tej statystyce idzie to na plus dla gk? Stąd moje pytanie.
Każdy bramkarz przy Wozniaku ma regres. Może wyjątkiem był Ravas ale i on jak nie umiał wykopywać to i i nas się nie nauczył.