Start Widzewa: postęp w ataku, regres w obronie (analiza)
13 sierpnia 2026, 21:21 | Autor: RyanWidzewiacy mają za sobą całkiem przyzwoity start sezonu w Ekstraklasie. Widać też, że drużyna Aleksandara Vukovicia zmieniła się taktycznie i preferuje już nieco inny styl. Przyjrzeliśmy się, co trener zmodyfikował, a co pozostało w jego modelu gry takie same.
Po rozczarowującej inauguracji nowego sezonu z Motorem Lublin i niedosycie strzeleckim z Wisłą Płock, piłkarze sprawili w Białymstoku miłą niespodziankę. Po trzech kolejkach drużyna Widzewa ma na koncie pięć punktów. Łodzianie znajdują się w gronie czterech ekip, które nie zaznały jeszcze goryczy porażki, ale z drugiej strony wygrali tylko raz. Patrząc na ich wejście w rozgrywki, mogłoby się wydawać, że było ono solidne, ale jak pokazuje ligowa matematyka przed rokiem – jeszcze pod wodzą Zeljko Sopicia – zaczęli jeszcze lepiej. Wtedy po trzech potyczkach nie mieli co prawda statusu niepokonanych, ale na ich koncie widniało sześć oczek.
Porównywać obecnego zespołu do tego, który prowadził Chorwat, nie ma jednak większego sensu. Zdecydowanie bardziej rzetelne jest zestawienie tego, co czerwono-biało-czerwoni prezentują obecnie pod sterami Vukovicia, z postawą z jedenastu kolejek poprzedniej kampanii, gdy Serb zasiadał na ich ławce. Zaczynając od samej średniej punktowej widać, że póki co jest ona niemal identyczna. „Vuko” skończył poprzedni sezon z wynikiem 1,64 punktu na mecz, co w tabeli uwzględniającej okres jego pracy dało siódme miejsce. Taką samą lokatę RTS zajmuje teraz, notując średnią 1,67 punktu na mecz, a więc minimalnie wyższą. Jako ciekawostkę można powiedzieć, że poprzednio taki dorobek dałby wicemistrzostwo Polski i przepustkę do eliminacji Ligi Mistrzów.
Wiosną szkoleniowiec działał jednak w dużo mniej komfortowych warunkach. Po pierwsze nie miał żadnego wpływu na stan kadry, który „odziedziczył” po zimowych ruchach, konsultowanych z Igorem Jovićeviciem. Był również skazany na efekt pracy poprzednika w zimowym okresie przygotowawczym, który zdarzyło mu się skrytykować. Kamera stacji Canal+ zarejestrowała bowiem stwierdzenie Vukovicia, że Widzew był najgorzej przygotowaną fizycznie ekipą. Jeśli miał rację, z pewnością niełatwo było mu to zmienić już w trakcie rozgrywek, a końcówki spotkań i mnóstwo traconych w nich goli są niejako potwierdzeniem tych słów. Po trzecie trener wszedł do szatni kompletnie rozbitej mentalnie, tuż po ugrzęźnięciu Łodzian w strefie spadkowej i odpadnięciu z Pucharu Polski.
Wydawałoby się więc, że mając możliwość przeprowadzenia zawodników przez pełny letni okres, a także wpływ na personalia w składzie i ludzi o spokojnych głowach, w których nie dominuje obawa o możliwość degradacji do I ligi, efekty sportowe będą jeszcze lepsze. Póki co jest oczywiście za wcześnie, by to oceniać, ale można już pokusić się o pierwsze obserwacje w kontekście postawy Widzewiaków. A niektóre elementy są widoczne gołym okiem.
Głównym zarzutem pod adresem Aleksandara Vukovicia była gra zbyt pragmatyczna, a co za tym idzie – brzydka dla oka. Większość kibiców rozumiała, że przyjęcie defensywnego stylu było niezbędne do utrzymania, dlatego zaakceptowano podejście zakładające przede wszystkim nie stracenie gola, a dopiero w drugiej kolejności starania o trafienie do siatki przeciwnika. Łatwiej było się z tym pogodzić zwłaszcza po ostatnim spotkaniu z Piastem Gliwice, po którym cel został osiągnięty. Liczono jednak, że latem Widzew przejdzie wyraźną metamorfozę i zacznie grać z większym polotem, odwagą i chęcią dominacji nad rywalem, zamiast chować się za podwójną gardą. Nadzieję na to dawały słowa samego trenera, który również zapowiadał dążenie do tego, co zespół pokazywał na przykład w pierwszej połowie starcia z Lechią Gdańsk, wygraną aż 3:0.
Czy po trzech dotychczasowych konfrontacjach można powiedzieć, że widać diametralną zmianę strategii? Ogólne liczby pokazują, że tak. Łodzianie częściej utrzymują się przy piłce i dokładniej podają ją między sobą. Znacznie lepiej wyglądają w pojedynkach powietrznych i notują wyraźnie mniej strat. Rzadziej faulują i nie dają się łapać w pułapki ofsajdowe. Nieznacznie pogorszył się efekt walki o tzw. drugą piłkę i spadła liczba odzyskiwania futbolówki. Na minus można też zapisać delikatne zwiększenie żółtych kartek, co zwiastuje bardziej agresywną grę, skoro przypadki przekraczania przepisów zdarzają się rzadziej. Pozostałe parametry są na razie bardzo zbliżone. Uwagę zwrócić należy głównie na kwestię średniej długości podań, która nawet trochę urosła.
Dużo więcej różnic – na szczęście pozytywnych – widać w ataku, czyli elemencie, który wiosną zdecydowanie kulał. W oczy rzuca się przede wszystkim bardzo duży wzrost współczynnika goli oczekiwanych, do którego póki co nie dochodzi odpowiednia skuteczność. Gdyby stała ona na wyższym poziomie, RTS miałby kilka bramek więcej. Nie można jednak nie przyznać, że Vuković poprawił kreację i zespół nastawiony jest bardziej ofensywnie. Jego piłkarze oddają dużo więcej strzałów, choć mocno spadła im ich celność, a oddawane są one z bliższej odległości. Zwiększyła się liczba zagrań w tercję ataku, lecz zmalała w samo pole karne. Można więc przyjąć, że panuje niewielki problem z tzw. ostatnim podaniem, po którym powinna nastąpić finalizacja akcji. Mimo to, zwiększyła się częstotliwość kontaktów z piłką w „szesnastce”, więc nie jest to wielkim problemem.
Na duży plus zapisać trzeba też lepszą skuteczność w pojedynkach ofensywnych i dryblingach. Widzew częściej kończy swoje ataki strzałem, a zanim do tego dojdzie, robi lepszy użytek z posiadania piłki, przechodząc z nią na połowę przeciwnika i pod jego pole karne. Poza skutecznością i celnością uderzeń, co może być ze sobą powiązane, nie ma się do czego przyczepić.
Niestety, jest też druga strona medalu, czyli gra obronna. Tutaj nie jest już tak kolorowo, jak wiosną poprzedniego sezonu, gdy drużyna „Vuko” była najlepsza w Ekstraklasie. Co prawda suchy wynik traconych goli nawet minimalnie się poprawił, ale wynika to w dużej mierze z nieskuteczności rywali i świetnej formy Bartłomieja Drągowskiego. Widać to po wyraźnym wzroście współczynnika goli oczekiwanych – zawodnicy z Piłsudskiego nie byli w trzech pierwszych spotkaniach tak dobrze zorganizowani w destrukcji. Z czego może to wynikać? Wpływ na taki stan rzeczy może mieć spora rotacja personalna (każdy mecz to inna czwórka defensorów), bo liczby nie zdradzają konkretnych problemów. Wspomnieć należy jedynie o spadku skuteczności w pojedynkach obronnych i trudnościach w zatrzymywaniu prób dryblingów. Łodzianie zbyt często dopuszczają rywali do sytuacji strzeleckich.
Co dobrego można powiedzieć o zabezpieczeniu tyłów? Przede wszystkim cieszy wzrost przechwytów, nastąpiła też mała poprawa parametru P.P.D.A, który określa liczbę podań wykonanych przez przeciwnika, zanim jego posiadanie piłki się zakończy.
Podsumowując, twarde dane liczbowe pokazują ewidentną zmianę nastawienia, choć nie można tu mówić o obrocie o sto osiemdziesiąt stopni i rewolucji ofensywnej. Aleksandar Vuković stawia na spokojną ewolucję, co potwierdza też średnia wysokość linii obrony. Widzew ustawia się o półtora metra dalej od własnej bramki, choć pamiętajmy, że został zepchnięty mocno w okolice własnego pola karnego w starciu z Jagiellonią, co wyraźnie zaburza obraz. Jak na razie atak Łodzian zdecydowanie się poprawił i jeśli zaczną lepiej wykorzystywać swoje okazje, będą mieć jeszcze więcej punktów. W defensywie jest jednak gorzej i pytanie brzmi, czy uda się wrócić do świetnej obrony z wiosny, przy jednoczesnym nie osłabianiu ofensywy. Wydaje się to kluczem do sukcesu serbskiego szkoleniowca.











Lech Poznań
Legia Warszawa
Górnik Zabrze
Pogoń Szczecin
Wisła Kraków
Jagiellonia Białystok
Widzew Łódź
Śląsk Wrocław
Wisła Płock
GKS Katowice
Zagłębie Lubin
Radomiak Radom
Piast Gliwice
Cracovia
Korona Kielce
Motor Lublin
Raków Częstochowa
Wieczysta Kraków 
Świt Nowy Dwór Maz.
Pelikan Łowicz
Wisła II Płock
KTS Weszło Warszawa
Wigry Suwałki
Jagiellonia II Białystok
Widzew II Łódź
Mazovia Mińsk Maz.
Olimpia Elbląg
Olimpia Zambrów
Mławianka Mława
Warta Sieradz
Ząbkovia Ząbki
Lechia Tomaszów Maz.
ŁKS Łomża
ŁKS II Łódź
Polonia Lidzbark Warm.
KS CK Troszyn