Futsal: Wielkie emocje do ostatnich sekund
13 października 2026, 14:11 | Autor: RedakcjaKolejne trzy punkty dopisali do swojego dorobku futsaliści Widzewa Łódź! Podopieczni Marcina Stanisławskiego pokonali przed własną publicznością LSSS Lębork 3:2, choć w końcówce musieli mocno walczyć o utrzymanie korzystnego rezultatu. Bohaterem spotkania został Israr Megantara, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
W ramach 4. kolejki I ligi futsalu do Hali Parkowej przy ulicy Małachowskiego zawitał LSSS Lębork. Rywale przystępowali do tego spotkania z trzeciego miejsca w tabeli, mając zaledwie punkt straty do liderujących Łodzian. Lęborczanie mogli również pochwalić się najskuteczniejszą ofensywą rozgrywek, zdobywając w trzech wcześniejszych meczach aż dwadzieścia bramek. Gospodarzy czekało więc wymagające zadanie, tym bardziej że przyjezdni także liczyli na walkę o czołowe lokaty.
Od pierwszego gwizdka to Widzewiacy starali się narzucić własne warunki gry. Już w jednej z pierwszych akcji Filip Marton przedarł się lewą stroną i wywalczył rzut rożny. Gospodarze stosowali wysoki pressing, utrudniając rywalom wyprowadzenie piłki z własnej połowy. Aktywni byli Bene Filppu, Sebastian Baco oraz Israr Megantara, który od początku sprawiał obrońcom sporo problemów. Swoich okazji szukali również Matus Palfi, Davi Moreno i Stanisław Jaśkiewicz, jednak początkowo brakowało im skuteczności.
Przewaga czerwono-biało-czerwonych przyniosła efekt w 7. minucie. Po jednej z ofensywnych akcji piłka trafiła do Israra Megantary, który precyzyjnym uderzeniem lewą nogą pokonał bramkarza gości, Dominika Czekirdę. Trafienie Indonezyjczyka wywołało ogromną radość na trybunach, jednak prowadzenie gospodarzy nie utrzymało się długo. Zaledwie dwie minuty później Lęborczanie wykorzystali błąd w ustawieniu defensywy Widzewa. Po indywidualnej akcji Tomasza Neubauera drogę do siatki znalazł Dawid Łapigrowski, doprowadzając do wyrównania.
Stracona bramka nie podcięła skrzydeł podopiecznym Marcina Stanisławskiego, choć przez pewien czas przyjezdni poczynali sobie coraz odważniej. Szkoleniowiec gospodarzy poprosił o przerwę na żądanie, po której jego drużyna ponownie ruszyła do ataku. Bliski odzyskania prowadzenia był Bene Filppu, który nie wykorzystał płaskiego podania Megantary. Swoich okazji szukali także Marton i Palfi, a kolejne próby Łodzian coraz mocniej niepokoiły defensywę przeciwników.
W 14. minucie gospodarze dopięli swego. Po nieudanym rozegraniu piłki przez Lęborczan okazję wykorzystał Wiaczesław Kozhemiaka, który skutecznym uderzeniem przywrócił Widzewowi prowadzenie. Dla ukraińskiego pivota było to szczególnie ważne trafienie, ponieważ początek sezonu nie należał w jego wykonaniu do najłatwiejszych. Czerwono-biało-czerwoni nie zamierzali jednak poprzestawać na jednobramkowej przewadze.
Minutę później Hala Parkowa ponownie eksplodowała z radości. Po rozegraniu autu Israr Megantara zdecydował się na uderzenie z dystansu, a piłka wpadła do siatki! Indonezyjczyk skompletował dublet, podwyższając prowadzenie gospodarzy na 3:1. Podopieczni Marcina Stanisławskiego nadal szukali kolejnych trafień. Szczególnie blisko szczęścia był Filip Marton, którego strzał po ziemi zatrzymał się na słupku. Przyjezdni również próbowali odpowiadać, ale dobrze między słupkami spisywał się Kamil Izbiański. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.
Drugą połowę gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia Bene Filppu, z którym poradził sobie bramkarz gości. Niedługo później Marton dobrym podaniem uruchomił Megantarę, lecz ten nie wykorzystał dogodnej okazji do zdobycia trzeciego gola. Widzewiacy nadal starali się atakować, choć Lęborczanie coraz częściej przejmowali inicjatywę i odważniej przedostawali się pod bramkę Izbiańskiego. Groźnie było również po akcji Matusa Palfiego i Stanisława Jaśkiewicza, zakończonej niecelnym strzałem Daviego Moreno.
Z biegiem czasu spotkanie stawało się coraz bardziej nerwowe. Nie brakowało ostrych pojedynków, przewinień i dyskusji z arbitrami. Szczególnie dużo emocji wzbudzały starcia z udziałem Wiaczesława Kozhemiaki, który kilkukrotnie znajdował się w centrum boiskowych spięć. Sędziowie musieli sięgać po żółte kartki, a liczne przerwy wpływały na płynność gry. Mimo tego Widzewiacy nadal potrafili stwarzać zagrożenie. Po jednym z uderzeń Daviego Moreno piłka trafiła w słupek, natomiast efektowną próbą z woleja popisał się również Filip Marton.
W 32. minucie przyjezdni zdobyli bramkę kontaktową. Po składnej akcji piłka trafiła do Gracjana Lisa, który płaskim strzałem pokonał Kamila Izbiańskiego. Wynik 3:2 sprawił, że ostatnie osiem minut zapowiadało się niezwykle emocjonująco, a gospodarze nie mogli pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji.
Po stracie gola Widzewiacy próbowali odzyskać kontrolę nad spotkaniem. Davi Moreno miał okazję przywrócić dwubramkowe prowadzenie, lecz w dogodnej sytuacji zabrakło mu zdecydowania. Goście natomiast coraz śmielej atakowali, szukając wyrównania. Szczególnie aktywni byli Juan Bautista, Jhon Lombana oraz Błażej Wenta, którzy starali się wykorzystać każdą lukę w defensywie gospodarzy. Łodzianie odpowiadali szybkimi kontratakami, jednak nie potrafili skutecznie ich wykończyć.
Jedna z najważniejszych sytuacji spotkania miała miejsce w końcowych minutach. Po nieudanej akcji Widzewa goście wyprowadzili kontratak trzech na dwóch. W doskonałej sytuacji do wyrównania znalazł się jeden z Lęborczan, ale kapitalną interwencją popisał się Kamil Izbiański, ratując swoją drużynę przed utratą prowadzenia. Chwilę później gospodarze błyskawicznie przenieśli ciężar gry na połowę rywali, a przed szansą stanął Matus Palfi, lecz nie zdołał podwyższyć wyniku.
W samej końcówce trener przyjezdnych poprosił o czas, a następnie zdecydował się wycofać bramkarza i wprowadzić dodatkowego zawodnika do gry w polu. Widzew został zmuszony do głębokiej defensywy, ale czerwono-biało-czerwoni wykazali się ogromną determinacją. Ważne interwencje zanotowali Matus Palfi i Davi Moreno, skutecznie blokując próby przeciwników. Czujny pozostawał również Kamil Izbiański. Jeszcze w ostatnich sekundach Lęborczanie oddali groźny strzał, jednak piłka minęła bramkę gospodarzy.
Końcowa syrena oznaczała wybuch radości w Hali Parkowej. Widzew Łódź pokonał LSSS Lębork 3:2, odnosząc pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie. Bohaterem ofensywy został Israr Megantara, ale na szczególne wyróżnienie zasłużył także Kamil Izbiański, którego interwencje w końcówce pozwoliły zachować komplet punktów. Podopieczni Marcina Stanisławskiego pozostają niepokonani, a po czterech kolejkach mają na koncie dziesięć punktów i przewodzą tabeli grupy północnej I ligi.
Widzew Łódź – LSSS Lębork 3:2 (3:1)
7′, 15′ Megantara, 14′ Kozhemiaka – 9′ D. Łapigrowski, 32′ Lis
Widzew:
Izbiański – Baco, Marton, Filppu, Megantara
Rezerwowi: Dąbrowski, Guzek – Bobrowski, Grabowski, Jaśkiewicz, Kozhemiaka, Medon, Davi Moreno, Palfi
Trener: Marcin Stanisławski
LSSS:
Czekirda – Bautista, Lis, Lombana, Wenta
Rezerwowi: Jeliński – Choszcz, Krzyżanowski, D. Łapigrowski, P. Łapigrowski, Marszałkowski, Neubauer
Żółte kartki: Kozhemiaka – Wenta, Lis, Czekirda, Neubauer
Trener: Jacek Burglin
Sędzia: Michał Waskowski (Komorniki)
Mooshinsky








Górnik Zabrze
Lech Poznań
Legia Warszawa
Pogoń Szczecin
GKS Katowice
Wisła Kraków
Piast Gliwice
Korona Kielce
Zagłębie Lubin
Jagiellonia Białystok
Cracovia
Wisła Płock
Widzew Łódź
Motor Lublin
Wieczysta Kraków
Radomiak Radom
Śląsk Wrocław
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Wigry Suwałki
Pelikan Łowicz
Mazovia Mińsk Maz.
Wisła II Płock
Świt Nowy Dwór Maz.
Ząbkovia Ząbki
Olimpia Zambrów
Jagiellonia II Białystok
Olimpia Elbląg
Warta Sieradz
ŁKS II Łódź
Widzew II Łódź
Lechia Tomaszów Maz.
Polonia Lidzbark Warm.
Mławianka Mława
KS CK Troszyn
ŁKS Łomża