A. Derbin: „Wiemy, że idziemy w dobrym kierunku”

3 grudnia 2020, 10:23 | Autor:

Już za kilka godzin widzewiacy powalczą o kolejne ligowe punkty. Ich rywalem będzie przeżywający drobny kryzys zespół GKS Tychy. Przed spotkaniem porozmawialiśmy z dobrze znającym ekipę czerwono-biało-czerwonych trenerem Arturem Derbinem o jego przewidywaniach. Co nam powiedział?

– Zaczniemy od standardowego pytania. Jak trener oceni obecny sezon w waszym wykonaniu?

– Nie ma co ukrywać, zawsze mógłby być lepszy. Biorąc pod uwagę, że to nowa drużyna z nowym trenerem, to mamy kilka powodów do zadowolenia. Zawsze tych punktów mogło być więcej, chociażby te dwa, które straciliśmy z Puszczą. Trochę mi to doskwiera, bo rzut karny został niesłusznie podyktowany. Niestety, tak bywa w piłce. Patrząc jednak na to, jak wygląda współpraca na boisku i w szatni, to wiemy, że idziemy w dobrym kierunku. Cały czas staramy się poprawić naszą grę, aby kreować jeszcze więcej sytuacji do zdobycia bramki.

– Jak większość drużyn w I lidze złapaliście drobny kryzys. Jest on już za wami? Mało która drużyna wyjeżdża z Niecieczy z choćby punktem.

– Optyka do meczu z Miedzią była taka, że wygraliśmy dwa spotkania i trzy zremisowaliśmy, a więc to było pięć spotkań, w których punktowaliśmy. Po tym pojedynku mocno zakrzywiliśmy tę optykę, bo się okazało, że są to trzy remisy i porażka. Kwestia szerszego spojrzenia. Wśród tych remisów jest właśnie to starcie z Niepołomicami, w którym powinniśmy wygrać. Chciałbym to z siebie wyrzucić i nie wracać do tego, ale ciągle to gdzieś we mnie siedzi. Najlepszym sposobem na zapomnienie będzie zwycięstwo w czwartek.

– Za nami już większość rundy jesiennej. Jaki zespół był dotychczas w waszej opinii najgroźniejszy? Przeciwko któremu się najciężej wam grało?

– Już na poprzedniej konferencji wspominałem, że najlepszą drużyną, z jaką się mierzyliśmy była Termalica. Patrząc na resztę ich spotkań, bez cienia wątpliwości są najlepsi w tej lidze. Na to wpływa wiele czynników, choćby stabilność finansowa czy też jakościowi zawodnicy z doświadczeniem ekstraklasowym. Wpływa to na ich sposób gry, za wszelką cenę narzucają swój styl, ale mają też do tego odpowiednich wykonawców.

– Z Widzewem trener mierzył się dwukrotnie, oczywiście jeśli weźmiemy pod uwagę tylko oficjalne mecze. Jakieś wspomnienia z tamtych spotkań?

– Bardzo dobrze pamiętam oba spotkania. W pierwszym meczu na waszym boisku padł bezbramkowy remis. Tamten pojedynek niósł ze sobą ogromny bagaż emocjonalny. Widzew był na fali, dodatkowo niesiony przez swoich kibiców, a my przyjechaliśmy w roli kopciuszka. Emocji było bardzo dużo, sędzia pokazał dwie czerwone kartki gospodarzom, a my nie potrafiliśmy tego wykorzystać i musieliśmy się zadowolić jednym punktem. Jak się okazało później, ten zdobyty punkt był kluczowy w walce o awans. Drugie spotkanie przebiegało pod nasze dyktando, bardzo dobrze je rozegraliśmy, co otworzyło nam drzwi do poziomu wyżej. Byliśmy bardzo zmotywowani przed tym meczem. Już pomijając fakt, że były to derby, na które nie trzeba nikogo motywować. Kibice też dopisali. Wszystko się potoczyło dobrze.

– Trzeci kontakt z Widzewem miał miejsce podczas letniej przerwy i meczu sparingowego. Na boisku lepsi okazali się łodzianie, ale to wy lepiej rozpoczęliście ligowe zmagania. Mieliście wtedy gorszy dzień?

– Nie będę szukał żadnych usprawiedliwień, ale tamtego dnia Widzew był bardzo dobrze dysponowany. Mocno wybiegany, grający agresywnie i wysoko, a dla nas był to ostatni dzień zgrupowania. Daliśmy się zaskoczyć w takich fragmentach gry, w jakich nie powinniśmy tego robić. Po każdym meczu staramy się analizować i usprawniać naszą grę. Patrzymy na to, jak zawodnicy realizują założenia taktyczne oraz dokonujemy korekt.

– Analiza rywala była tylko na podstawie meczów ligowych, czy gdzieś z tyłu głowy mieliście ten sierpniowy sparing?

– To, jak zagraliśmy z Widzewem było nauką na następne mecze. W tygodniu nie mieliśmy dużo czasu, ale udało się zaakcentować kilka rzeczy na temat drużyny z Łodzi. Analizowaliśmy tylko ostatnie ligowe spotkania.

– A obecny Widzew mocno różni się od tego ze sparingu?

– Nie ma zbyt wielu różnic w grze. W dalszym ciągu Widzew chce wysoko odbierać piłki i grać skokami pressingowymi. To są wyróżniające rzeczy w grze łodzian.

– Czy ostrzegał pan swoich podopiecznych przed jakimś zawodnikiem Widzewa szczególnie? Czy skupiliście się na całości?

– Analizowaliśmy Widzew pod kątem całości. To, w jaki sposób próbuje grać i w jaki sposób bronić. Szczegółowe informacje na temat zawodników przekażemy na odprawie.

– A jakie cele przyświecają waszej drużynie w tym sezonie?

– Przemyciłem to wcześniej między wierszami, że zainteresowani jesteśmy miejscem w pierwszej szóstce. Już teraz widać, że bezpośredni awans dość mocno zaklepała Termalica. ŁKS miał podobne aspiracje, ale ostatnio złapał zadyszkę i nic jeszcze nie wiadomo. Liga jest mocno wyrównana, tutaj każdy z każdym może wygrać. Nie powiedziałem niczego nowego, ale w rzeczy samej tak jest. Miejsca barażowe są jak najbardziej w naszym zasięgu.

– Podobny cel ma Widzew…

– Nie mam nic przeciwko, aby Widzew się znalazł na miejscu dającym prawo udziałów w barażach, ale tylko wtedy, jeżeli my tam również będziemy (śmiech)…

Rozmawiał Dawid

Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
4
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x