A. Vuković: „Nie było różnic w założeniach na mecze wyjazdowe i domowe”
26 czerwca 2026, 08:33 | Autor: Marcel
Trener pierwszej drużyny Widzewa Łódź, Aleksandar Vuković, w czwartkowy wieczór był gościem „Rozmów Totalnie Swobodnych” w Radiu Widzew. Co mówił?
O starcie przygotowań do sezonu
„Tak jak zaplanowaliśmy, pierwszy tydzień chcieliśmy spędzić na stadionie – tak też robimy. Plan jest realizowany też pod tym kątem, że jest nas mniej, niż docelowo ma być nas od poniedziałku, gdy de facto zaczniemy nasze zgrupowanie w Austrii. Ta grupa ludzi pracująca na chwilę obecną, realizuje plan bardzo dobrze, po dwa treningi codziennie. Zakończymy ten tydzień sparingiem ze Stalą Rzeszów, więc wtedy będziemy mogli powiedzieć, że tydzień przebiegł według planu”.
O nazywaniu go „strażakiem”.
„To określenie bardziej determinuje sytuacja klubu, drużyny, którą akurat prowadzę. Znajdując Widzew w strefie spadkowej, z obiektywnymi szansami na to, że źle się to skończy, to naturalnie też można to nazwać w ten sposób, że jako trener mam coś do uratowania. Ja w ogóle nie biorę tego pod większą uwagę, znam swoją wartość i trudno ją zmienić innym ludziom poprzez ich działania. To coś, co mnie cechowało zawsze. Nie uważam tego za mankament, żeby wierzyć w siebie i swoje możliwości. Wtedy łatwiej się akceptuje to, co dzieje się dookoła. Jako trener kilkakrotnie byłem w sytuacji, że ratowałem drużyny przed spadkiem, ale parę razy prowadziłem drużynę do sukcesu budując ją od podstaw. Odnosiłem sukcesy w obu rolach, w obu się odnajdowałem. To potwierdzają wyniki i każdy kto spojrzy obiektywnie to przyzna. Reszta jest przed nami”.
„Dziś na szczęście nie zaczynam od ratowania, tylko jest czas na zbudowanie czegoś i pokazania się w innych okolicznościach i w innej roli – tego samego trenera, ale z innymi zadaniami. Każdy zaczyna z tego samego pułapu i zobaczymy, dokąd jesteśmy w stanie doskoczyć i co możemy pokazać”.
Czy świadomie ustawiał drużynę defensywnie na wyjazdach i czy w tym sezonie „czysta” tabela wpłynie na styl gry?
„Może to mieć duże znaczenie. Ja sobie przypominam momentu drużyny, gdy ją obejmowałem. 24 punkty po 23 meczach i w pespektywie mecze z Lechem, Arką, która wtedy była najlepsza w kraju w kontekście punktowania u siebie, a także z Górnikiem i Rakowem. To było wręcz przerażające spojrzenie. Większość tych rywali, których chciałbyś dogonić, była na poziomie 30 punktów. Gdybyśmy nie punktowali w tych pierwszych czterech meczach, to praktycznie byłoby pozamiatane na samym moim wejściu”.
„Nie chciałem nigdy się tym dzielić, bo to usprawiedliwianie siebie, ale trafiłem do drużyny, która była po okresie przygotowawczym, po okienku transferowym i było zero możliwości zmiany. Trzeba było dostosować się do potrzeb drużyny. Zdecydowanie się one różniły od wyobraźni każdego. Podstawą było zadbać o to, żeby drużyna sobie pomogła jak najbardziej, a mogła sobie pomóc tylko grając pragmatycznie i grając na tyle, na ile w danym momencie będzie ją stać. Jeżeli każde następne potknięcie sprowadza drużynę do jeszcze gorszej pozycji i stanu mentalnego, to wtedy człowiek nie wybiera środków czy sposobów trudnych, a te najprostsze”.
„Nie było żadnych różnic w założeniach, jeśli chodzi o mecz domowy i wyjazdowy. Można powiedzieć, że ta różnica jest nie do kwestionowania. Na pewno lepiej graliśmy u siebie. Jeden słabszy mecz domowy był z Górnikiem, a pozostałe mecze graliśmy co najmniej dobrze. To też nam dawało trzy punkty. Na wyjazdach też nie było tak, że każde spotkanie było słabe, natomiast każdy wynik był słaby i niestety jest prawdą, że ten wynik najczęściej determinuje odbiór. Teraz trzeba szukać powodów, dlaczego tak było. Jedna z takich diagnoz to po prostu strefa mentalna. To też jednak nie może być jedyny powód, ani usprawiedliwienie. Teraz przed nami sezon, w którym będziemy chcieli to zmienić, tak samo jak też obraz gry. Mi też wielokrotnie nie podobało się, jak wyglądaliśmy pod kątem piłkarskim, mnie też bolały zęby. Myślę też, że najbardziej ze wszystkich rozumiałem, że tego w tej chwili nie zmienimy i nie przeskoczymy”.
„Bardzo życzeniowe jest oczekiwanie, że ona będzie widowiskowa i pewna swoich poczynań, mając nóż na gardle. Cały czas walczyłem z tym, by nasi kibice rozumieli, nie dali się oszukiwać. Oczywistością jest, że niektóre mecze były nie do oglądania, ale nasza sytuacja będzie nie do pozazdroszczenia. Jedno z drugim się wiąże i trzeba to rozumieć. Czasem trzeba po prostu dowieźć wynik. Jestem bardzo, bardzo dumny z wyniku 18-punktowego w tych 11 meczach, gdzie zakładałem, że faktycznie tyle życzeniowo chciałbym zrobić. Oczywiście marzył mi się inny rozkład, że może ten problem będzie z głowy wcześniej, ale na koniec bardzo się cieszyłem. Uważam, że to był maksimum w tej sytuacji”.
O słowach po meczu z Piastem, że byli najgorzej przygotowaną drużyną na świecie
„To jest moja chwila nieuwagi, bo nie wiedziałem lub zapomniałem, że Juljan jest akurat pod mikrofonem. Unikam takich głosów, bo zostawiam je dla siebie i szatni. Dla mnie są to często słowa brzmiące jak usprawiedliwienia, ale też wypowiedzi nieetyczne, jeśli chodzi o sam zawód i wobec ludzi pracujących z drużyną. Nie moim celem jest, by to tak zabrzmiało. Byłem też pod emocjami związanymi z tym meczem i faktem, że wiedziałem, że w 60. minucie około połowa drużyny potrzebuje zmiany z różnych powodów, głównie dlatego, że nie są w stanie intensywnie grać do końca”.
„To na pewno jest problemem dla drużyny, że na ławce masz pięć możliwości, a zmiany potrzebuje więcej. Momentami ciężko jest wytrzymać ten wysiłek narzucony przez cały sztab, więc przypominam o tym, że chcemy być lepiej przygotowani. Liczę, że nam się to uda i że będziemy lepsi pod tym kątem”.
O tym, jak długo zastanawiał się nad przyjęciem posady
„Miałem praktycznie jedną noc na przespanie się z tym. Po meczu pucharowym w Katowicach, gdzie akurat mieszkałem i byłem na stadionie, dostałem telefon. To było bardzo późno. Nie było łatwo się na to zdecydować, bo uważałem, że biorę na siebie podwójne ryzyko. Po pierwsze, widziałem drużynę, którą jako obiektywny obserwator wymieniałem wśród głównych kandydatów do spadku w rozmowach prywatnych. To samo w sobie było dla mnie duże ryzyko. Drugi aspekt był taki, że wiedziałem, że pojawia się wątki, że jestem związany z Legią. Wiedziałem, jak świat dziś funkcjonuje. Z drugiej strony jest podwójny smak tego zwycięstwa i poczucia, że ta robota była zrobiona dobrze. Odnieśliśmy małe, ale ważne zwycięstwo w postaci utrzymania”.
O Świderskim, Bergierze i słabej formie Zeqiriego
„Zastałem i kończyłem sezon z Sebastianem i Andim. Jestem bardzo zadowolony z postawy Sebastiana, ale nie byłem zadowolony z tego, ile dawał Zeqiri – to oczywiste. To spowodowało potrzebę tego, żebyśmy rozejrzeli się za kolejnym napastnikiem. Pozyskaliśmy piłkarza, który daje pewną gwarancję poziomu. Teraz kwestia dotycząca całej trójki – czas to potwierdzić na boisku, w treningu, w meczach. Czas udowodnić, że jest się dobrym napastnikiem. Od tego będzie zależeć, czy na boisku będzie ich dwójka, czy pojedynczo, czy żaden z nich. Każdy zawodnik swoją postawą musi udowodnić, że należy mu się miejsce na boisku. Każdy będzie miał na to szansę, dopóki z nami trenuje. To dotyczy tej trójki i każdego innego piłkarza, który jest pod kontraktem”.
Dlaczego Bukari dostawał tak mało minut?
„Ja dobrze pamiętam i wszystko analizuje. Przez pierwsze trzy mecze faktycznie nie korzystałem z Osmana. W nich dobrze wyczułem potrzeby drużyny, bo dałem pierwszeństwo zawodnikom takim jak Fran Alvarez, Emil Kornvig czy Sebastian Bergier i tu się nie oszukałem. Potem był jego wyjazd do Afryki w przerwie na kadrę. To był też moment, który mógł przepracować i wygrać coś dla siebie – jak chociażby Mariusz Fornalczyk, który był w pierwszych meczach zawodnikiem drugoplanowym, a podczas przerwy reprezentacyjnej wywalczył sobie szanse w kolejnych meczach. To są takie detale, które decydują”.
„Trzeba przyznać, że Bukari nie wyjechał ze swojej winy i nie było go przez trzy tygodnie, bo była załatwiana wiza na pobyt w Polsce. Jak wrócił, to inni zawodnicy mieli określoną pozycję. On i tak chwilę po powrocie dostał minuty z Radomiakiem, Legią i Koroną. Niefortunnie się złożyło, że to są te mecze przegrane. Konkluzja jest prosta – grałem tymi, którzy zapewniali drużynie zwycięstwa”.







Cracovia
GKS Katowice
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Korona Kielce
Lech Poznań
Legia Warszawa
Motor Lublin
Piast Gliwice
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Raków Częstochowa
Śląsk Wrocław
Widzew Łódź
Wieczysta Kraków
Wisła Kraków
Wisła Płock
Zagłębie Lubin 
Legia II Warszawa
ŁKS Łomża
Warta Sieradz
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Wisła II Płock
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
Lechia Tomaszów Maz.
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
GKS Wikielec
Broń Radom
GKS Bełchatów
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Tylko żeby trener nie wiązał nóg piłkarzom, pozwalał im oddawać strzały na bramkę i atakować, a powinno być dobrze. Jak tak nie będzie to w przerwie na reprezentację będziemy mieć nowego trenera.
Puknij się w czoło dzieciaku,bo według ciebie zawiązanymi drużynie nogami, Vuko zdobył z ległą Mistrzostwo Polski..Gdzie byłeś jak nasi zawodnicy zamiast trenować na obozie siedzieli w okolicznych kawiarniach,pili piwo i jeśli lody??? Nasz zespół był źle zawodniczo skonstruowany,źle przygotowany do rundy wiosennej i bardzo źle prowadzony przez ówczesnego trenera Jovicevica..Potem wszyscy krzyczeli że Widzew gra antyfutbol,że są na boisku tchórzami i tylko hańbią nasz klub.Domagali się ciągłego atakowania i pójścia na wymianę ciosów nawet z najlepszymi zespołami z Ex.Gdyby Vuko was wtedy posłuchał,to porażki po 5:0-6:0 sypałyby się jak z rękawa.Vuko to jest dobry fachowiec i potrafi zbudować silną drużynę,ale… Czytaj więcej »
Wywiad fajny. Ale chciałbym poszerzyć temat. Vuko podobno rozmawiał z Masło i ten drugi chciałby byśmy grali ofensywnie. Jovicević też już grał ofensywnie. Może zacznijmy od tego by w pierwszej kolejności grać skutecznie, a dopiero później bawmy się we wrażenia artystycznie. Co z tego, że ładnie dla oka będzie wyglądać nasza gra jak punktów z tego nie będzie. Kolejny temat powiązany z powyższymi, troszkę swojego zdania chciałby przedstawić, może zostanę zminusowany ale spoko. Wg mnie dopiero ten sezon będzie przejściowy i wymaganie byśmy grali z miejsca cud miód i orzeszki, wygląda średnio. Poprzedni sezon (który miał być przejściowy) wygląda wg… Czytaj więcej »
Co to za wytyczne. Dyrektor moze rozmawiać z trenerem, zgłaszać uwagi, podpowiadać, itd, ale żeby takie wytyczne. I tak Vukovic zrobił dużo, patrz wyniki poprzedników, a i styl pod koniec był lepszy. Takie wytyczne nie na miejscu, nie szanuje się ludzi. Zapowiada się że będą ciągle zmiany bo ktoś błądzi. Vukovic powinien pracować cały sezon, a Pan Masłowski nie zrobił jeszcze żadnego transfery a już wymaga. Jak został potraktowany kierownik drużyny, którego widziałem w transmisjach jak się cieszy. Najemnicy z zewnątrz nie kochają tak tego klubu. Panie Robercie….
To o czym piszesz to tylko plotki dziennikarskie, nie wiadomo o czym Masło roz.awial z Vuko a nie wydaje mi się żeby dawał jakieś wytyczne w pierwszym dniu! To są bujdy
.aslo raczej jest rozsądnym gościem i nie gada bzdur
Może tylko rzucił że chciałby żeby nasza gra cieszyła kibiców i tyle a nie które balasy to rozdmuchalyl
Ja proponuję wyluzować. Teraz dopiero zobaczymy pracę trenera, grę zawodnikow itp.
Gra o utrzymanie jest specyficzna i potrzebowała pragmattzmu. Teraz zawodnicy będą przygotowani, ustawieni.
Teraz zobaczymy co chce grać trener.
Uważam, że Shehu może grac lepiej Teraz. Tak samo mogą odpalić Bukari Zeqiri badz inni jeśli zostaną. To będzie mimo wszystko inna drużyna.