Byli dyrektorzy sportowi kiepsko sobie radzą. Właśnie jeden stracił pracę
12 kwietnia 2026, 20:23 | Autor: RyanOd momentu reaktywacji Widzewa w 2015 roku miał on już dużą liczbę dyrektorów sportowych. Niemal wszyscy po opuszczeniu Łodzi radzą sobie kiepsko – albo tracą pracę w futbolu, albo o nich nie słychać. Teraz ze stanowiskiem pożegnał się kolejny.
W pierwszych miesiącach po odbudowie klubu misję tworzenia zespołu (w zasadzie od zera) realizowano gremialnie. Uczestniczył w niej zarząd w osobach prezesa Marcina Ferdzyna i wiceprezesa Rafała Krakusa, wspierany krótko przez Stanisława Sygułę. Ten ostatni dość szybko jednak obraził się i odszedł. Dużą rolę w kształtowaniu kadry odegrał też pierwszy trener, ŚP. Witold Obarek, który z pomocą doświadczonych zawodników obdzwaniał kandydatów do gry. Dopiero w przerwie zimowej pojawił się człowiek, który w znacznym stopniu przejął obowiązki dyrektora sportowego – Mirosław Leszczyński.
Leszczyński pojawił się w RTS razem z tzw. Zaciągiem Chodakowskim, a więc grupą piłkarzy, którzy wcześniej reprezentowali barwy Bzury Chodaków. Początki miał imponujące, bowiem prowadzona przez niego drużyna przeszła przez rundę wiosenną jak burza i po początkowych problemach pewnie wywalczyła awans do III ligi. Później pozycja Leszczyńskiego zaczęła słabnąć, do czego mocniej przyczyniło się pojawienie ludzi związanych z Murapolem, który miał docelowo przejąć klub. Wówczas dużo do powiedzenia miał Zdzisław Kapka, ale po finalnym wycofaniu się dewelopera, powrócono do poprzedniego układu personalnego. Dziś nie słychać, by Mirosław Leszczyński działał w futbolu na wysokim szczeblu, choć cały czas żyje losami Widzewa i jest na bieżąco z jego sytuacją.
Nie była to jedyna osoba, odpowiadająca za transfery, ale niepełniąca formalnie roli dyrektora sportowego. Podobnie wyglądało funkcjonowanie Rafała Pawlaka, który był doradcą prezes Martyny Pajączek. W tamtym czasie Łodzianie zatrudniali na potęgę znanych piłkarzy, płacąc im bardzo solidnie. Największa transakcja dotyczyła wówczas Marcina Robaka, który otrzymał gwiazdorski, jak na II ligę, kontrakt, ale na boisku był prawdziwym liderem. Omawiany sezon skończył się słodko-gorzkim awansem, po pamiętnym meczu ze Zniczem Pruszków, ale w kolejnym zespołowi nie szło już tak dobrze. W dodatku zaczęły pojawiać się problemy z płynnością finansową i Pajączek została pożegnana. Co dziś porabia jej przyboczny? Pawlak udziela się w Polskim Związku Piłkarzy, ale jako dyrektor w żadnym poważnym klubie nie pracuje.
Niedługo później przy Piłsudskiego nastały rządy Tomasza Stamirowskiego. Jego pierwszym wyborem w kwestii obsady stanowiska dyrektora sportowego był Łukasz Stupka, który przetrwał na nim zaledwie kilka miesięcy. Tajemnicą poliszynela był fakt, iż nie dogadywał się z prezesem Mateuszem Dróżdżem i zimą musiał odejść. Od tamtej pory nic o nim nie słychać, pomijając to, że czasami pojawia się w widzewskich mediach i widać wówczas, że również jest na bieżąco. Stupka nie kryje, że zżył się z Widzewem i cały czas mocno mu kibicuje. Jego zadania przejął ówczesny szef skautingu Tomasz Wichniarek, realizując je najdłużej spośród wszystkich oficjalnych i nieoficjalnych dyrektorów sportowych. Po odejściu z klubu w ubiegłym roku związał się z Zagłębiem Sosnowiec, zostając pełnomocnikiem zarządu, ale związek z II-ligowcem właśnie się zakończył. Rozstanie ogłoszono w czwartek, więc sprawa jest jeszcze świeża.
Następcą Wichniarka w Widzewie został Mindaugas Nikolicius. Z pewnością wydawało mu się, że kupił los na loterii, bo tak należałoby określić jego możliwości po tym, jak nowym właścicielem czerwono-biało-czerwonych został Robert Dobrzycki. Litewski działacz dostał duży kredyt zaufania i olbrzymi budżet transferowy. Latem wydał na nowych piłkarzy ponad 7 milionów euro, ale większość tych zakupów już można uznać za nieudane. Obroniło się tylko kilka jego pomysłów, a cierpliwość do Nikoliciusa wyczerpała się bardzo szybko. W październiku zdecydowano, że musi odejść, a w jego buty wszedł Dariusz Adamczuk, odpowiedzialny za sprawy sportowe po dzień dzisiejszy. Może okazać się, że i on zbyt długo nie zagrzeje w Łodzi miejsca, ponieważ w kuluarach coraz więcej mówi się o jego chwiejącej się posadzie. Wracając do „Niko„, póki co nie pojawił się na piłkarskim rynku, więc można założyć, że i on pozostaje aktualnie bez stołka, wpisując się w cały szereg eks dyrektorów, o których słuch zaginął lub wiodło im się słabo.
Wyjątek jest jeden i znajduje się na Podlasiu. Mowa oczywiście o Łukaszu Masłowskim, który znakomicie odnalazł się w Jagiellonii Białystok. Zdążył wywalczyć z nią mistrzostwo Polski i dotrzeć do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Przy Piłsudskiego bardzo za nim tęsknią, ponieważ cyklicznie w mediach powraca temat jego ponownego angażu. Na razie jednak się na to nie zanosi. Zanim Masłowski znalazł się w Białymstoku, ściągnięto go do Łodzi z Wisły Płock, ale wytrwał na stanowisku dyrektora tylko jeden sezon, oficjalnie nawet niepełny, bo klub zmienił dopiero w połowie sezonu.
W ciągu niespełna jedenastu lat, w Widzewie było już dziewięciu architektów drużyn, co daje średni czas pracy dla każdego z nich wynoszący nieco ponad rok. Co jak co, ale w „Mieście Włókniarzy” do tych specjalistów nie ma cierpliwości.
Oficjalni i nieoficjalni dyrektorzy sportowi Widzewa po reaktywacji:
1. Dariusz Adamczuk (obecnie)
2. Zdzisław Kapka
3. Łukasz Masłowski
4. Mindaugas Nikolicius
5. Mirosław Leszczyński
6. Rafał Pawlak
7. Łukasz Stupka
8. Stanisław Syguła
9. Tomasz Wichniarek







Lech Poznań
Górnik Zabrze
Jagiellonia Białystok
Raków Częstochowa
GKS Katowice
Legia Warszawa
Zagłębie Lubin
Wisła Płock
Pogoń Szczecin
Radomiak Radom
Korona Kielce
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Piast Gliwice
Lechia Gdańsk
Arka Gdynia
Termalica Nieciecza 
Legia II Warszawa
ŁKS Łomża
Warta Sieradz
Wigry Suwałki
KS CK Troszyn
Wisła II Płock
Widzew II Łódź
Jagiellonia II Białystok
Lechia Tomaszów Maz.
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mławianka Mława
Olimpia Elbląg
Broń Radom
GKS Wikielec
GKS Bełchatów
KS Wasilków
Znicz Biała Piska
Wywalić Adamczuka za jego bezsensowną rozrzutność i przepraszać Wichniarka! Chłop z niczego stworzył zgrany zespół. Można pomyśleć, co by było, gdyby… miał tak duże fundusze jakie są dziś.
„Osiągnięciem” Adamczuka jest „zbudowanie” w pół roku najgorzej garjącej drużyny (obok Termaliki) za rekordowe w skali ekstraklapy pieniądze. Co gorsze, na dzień dzisiejszy wydaje się, że te ogromne pieniądze zostały utopione raz na zawsze i nigdy nie będą do odzyskania. O gigantycznych stratach wizerunkowych nie wspomnę. Patrząc na całokształt osiągnięć Adamczuka, to Adamczuk powinien buty czyścić Wichniarkowi, który potrafił bez pieniędzy, zmuszony do szukania po urazówkach zbudować drużynę na środek ekstraklapy. Żal tylko Roberta Dobrzyckiego, że zaufał tak niekompetentnej grupie ludzi, z tym naddyrektorem sportowym na czele.
Ta szkoda że większość tych piłkarzy nie przyszło gdy dyrektorem był Adamczuk :)
Z pewnych zrodel wiadomo, ze nowym dyrektorem sportowym bedzie R.Majdan , rzecznikiem prasowym perfekcyjna M.Rozenek a nowym prezesem I prawa reka wlasciciela Krzysztof Jarzyna ze Szczecina
Czy was pogrzało?
Wichniarka właśnie zwolnili z klubu, który walczy o utrzymanie w 2 lidze, a wy go chcecie u nas?
Rynek go zweryfikował, a wam się sentyment załącza?
Zachowujecie się jakby na świecie było 4 dyrektorów sportowych i wszyscy już się przez nasz klub przewinęli…
Otóż niespodzianka – jest ich znacznie więcej.
Tylko jakie on miał środki w tej 2 lidze i jakie w Widzewie ,gdyby miał takie jak teraz to na pewno było by duxo lepiej
Za co ktoś miałby przepraszać Wichniarka? Sklad z rundy na rundę był coraz słabszy i według mnie od tego zaczęły się problemy Widzewa. Na wiosnę 2025 graliśmy fatalnie, niezależnie od tego kto prowadził drużynę. Krytykujemy Niko za zbyt gruntowną przebudowę składu, ale jak się przeanalizuje kto odszedł, to niestety te decyzje w większości się bronią (w zasadzie poza rozstaniem z Kerkiem) i ilość transferów była koniecznością (niekoniecznie jakość sprowadzanych zawidników). Tak „mocny” był skład skomponowany przez Wichniarka.
Cóż za zaskoczenie. Dlaczego nie dziwi mnie też, że oddanie tak bogatego Widzewa w ręce ludzi, którzy w piłce nie mają jakichś większych osiągnięć, kończy się walką o utrzymanie?
Ana 1 miejscu jest za wszystko odpowiedzialny właściciel który tych wszystkich ludzi zatrudniał nikt inny
u nas i dyrektorzy i prezes…
Prezes Dobrzycki nie ma szczęścia do ludzi w Widzewie, dobrze że są jeszcze pieniądze. Zaciąg z Pogoni do wywalenia po sezonie bo przerobili prezesa na bogato co przeczuwał M. Tłokiński. Staliśmy się pośmiewiskiem w ekstraklasie bo skład za miliony euro gra paździerz, przykładem mecz z Termaliką ledwo wygrany 1:0. Wstyd panowie, dziś zamiast o pucharach myślimy o utrzymaniu
Co ty majaczysz o tym że bedzie to paleniem kasa w kominku mówił juz zimą były współwłaściciel Legii pan Leśniadorski ,i nie chodzi tu o konkretnych piłkarzy i za ile przyszli tylko o to że tak sie nie da stworzyć zespół zbieraniną obcych sobie ludzi i na to trzeba lat
„Bogusław Leśnodorski w 2026 roku krytycznie oceniał politykę finansową Widzewa Łódź, określając rekordowe wydatki mianem „palenia pieniędzmi w kominku”. Były prezes Legii wyrażał wątpliwości co do strategii klubu, choć jednocześnie pozytywnie ocenił zatrudnienie Aleksandara Vukovicia, twierdząc, że uratuje on zespół przed spadkiem.”
Nic nie majaczę czytaj ze zrozumieniem, wywalą ich po sezonie bo nie chcą robić zamieszania w samej końcówce.
Brakuje prezesa że znajomością tematyki piłkarskiej.
Szkoda, że się starzejemy. Gapek byłby do dziś.
chyba rydz tez jest skonczony
Czy jest jakis chetny na Zaqiriego? Jezeli tak to sprzedac chlopa w trybie pilnym. To jest dopiero zagadka transferowa…
Wyrzucić Adamczuka i wykorzystać AI, będzie z pewnością dogłębna analiza i optymalne rozwiązania, bez kolesiostwa i gwardii przybocznej. Owszem za dobre algorytmy warto zapłacić ale z pewnością zaprocentuje to w przyszłości.
Rydz niewinny! Wszyscy winni! Rydz nie!