Bytovia Bytów – Widzew Łódź 2:1 (1:0)

3 sierpnia 2019, 18:01 | Autor:

Nie udała się drużynie Widzewa wyprawa do Bytowa. Po spotkaniu ze spadkowiczem z I ligi łodzianie wracają do domów na tarczy. Przegrali z gospodarzami 1:2, tylko momentami prezentując przyzwoity poziom.

Trener Marcin Kaczmarek nieznacznie zmienił wyjściowy skład swojego zespołu. Choć w tygodniu zarząd zakontraktował dwóch nowych piłkarzy, w podstawowej jedenastce doszło tylko do jednej zmiany względem spotkania z Gryfem. Bohater tamtego starcia, Przemysław Kita, zajął miejsce Rafała Wolsztyńskiego.

Początek spotkania wyglądał podobnie do przedtygodniowego starcia w Wejherowie. Łodzianie od razu przejęli inicjatywę, starając się na wczesnym etapie otworzyć wynik. Brakowało jednak klarownych sytuacji. Gdy jakąś udawało się już wykreować, zawodził moment podjęcia decyzji. Z czasem coraz śmielej zaczęła poczynać sobie Bytovia, która egzekwowała sporą ilość stałych fragmentów gry. Choć po każdej centrze było groźnie, kończyło się na strachu.

W 19. minucie uderzył Daniel Mąka, ale lecącą w światło bramki piłkę zdołał odbić jeden z obrońców i Bartosz Rynglewski nie musiał interweniować. Kolejna ciekawa akcja wydarzyła się dopiero w 32. minucie. Po stracie w środku pola z szybkim atakiem ruszyli gospodarze, którzy po nieco chaotycznym rozegraniu znaleźli się w polu karnym. Doszło tam do starcia Sebastiana Rudola z Karolem Czubakiem, ten drugi przewrócił się i domagał odgwizdania jedenastki. Bardzo przeciętnie prowadzący zawody Szymon Lizak gwizdka jednak nie użył.

Najlepszą okazję widzewiacy stworzyli sobie w 39. minucie. Z piłką środkiem boiska ruszył Marcin Robak, mógł decydować się na strzał, ale zagrał do Mąki. Skrzydłowy nie zastanawiał się ani chwili, uderzył bez przyjęcia, ale prosto w dobrze ustawionego Rynglewskiego. Przed zakończeniem pierwszej połowy swoją szansę mieli także bytowianie, którzy wykorzystali bierność piłkarzy Marcina Kaczmarka pod własną bramką. Sprytem wykazał się Daniel Feruga, ale Patryk Wolański uratował zespół po strzale z bliska. Dwie minuty później był bez szans. Kolejne niezdecydowanie łodzian wykorzystał Czubak, otwierając wynik! Zaraz po golu sędzia skończył pierwszą część meczu.

Od razu po przerwie Widzew podkręcił tempo, jednak wciąż brakowało mu pomysłu na zawiązanie ciekawego ataku. Mnożące się faule wybijały łodzian z uderzenia, ale w 52. minucie udało się przedrzeć przez zasieki miejscowych graczy. Akcję rozpoczął Marcel Pięczek, zagrał do Robaka, a ten idealnie w tempo wypuścił Przemysława Kitę. Napastnik doszedł do prostopadłego podania i nie pomylił się w pojedynku z Rynglewskim! Po chwili przyjezdni mogli wyjść na prowadzenie, znów piłkę rozrzucił Robak, Mąka zagrał do wbiegającego Kity, a ten spóźnił się dosłownie o włos!

Po doprowadzeniu do remisu, widzewiacy nabrali wiatru w żagle. Szansa na strzelenie drugiej bramki była także po rzucie wolnym. Marcin Robak przymierzył w okienko, ale piłka minęła słupek o kilkadziesiąt centymetrów. Po kwadransie zaczęła budzić się Bytovia. Było gorąco po dośrodkowaniu Adriana Bielawskiego, jednak udało się oddalić zagrożenie spod własnej bramki. W odpowiedzi uderzał Kita, ale zrobił to za mocno i zbyt niecelnie. W 68. minucie czujność Wolańskiego sprawdził Feruga, ale golkiper wyciągnął się jak struna i odbił bardzo soczyste uderzenie.

Cztery minuty później miejscowi odzyskali prowadzenie. Znów źle na przedpolu ustawili się łodzianie, a ich niemrawość po centrze z rzutu rożnego wykorzystał niekryty Norbert Hołtyn. Strzelenie tego gola całkowicie „zabiło” spotkanie. Bytowianie skupili się wyłącznie na przerywaniu, choćby faulem, akcje gości. Gra zrobiła się przez to szarpana i w ten sposób minęło przeszło piętnaście minut. Dopiero w 90. minucie zerwał się Robak, oszukał dwóch rywali i zagrał wzdłuż bramki. Niestety, nie było tam nikogo, by wpakować piłkę do siatki. Najlepszą okazję czerwono-biało-czerwoni mieli w 93. minucie. Na 5. metr dośrodkował Rafał Wolsztyński, a tam znalazł się biegający w końcówce w ataku Tanżyna. Stoper uderzył w okienko, ale fantastycznym refleksem popisał się Rynglewski, parując strzał na poprzeczkę!

Po dwóch wyjazdowych spotkaniach, Widzew dopisał na swoje konto trzy punkty, za mało, by zadowolić kibiców, trenera i samych siebie. Styl musi ulec poprawie, szansa na zmazanie bytowskiej plamy nadarzy się w najbliższy piątek, gdy do Łodzi przyjadą mający na koncie komplet „oczek” Błękitni Stargard.

Bytovia Bytów – Widzew Łódź 2:1 (1:0)
45+2′ Czubak, 70′ Hołtyn – 52′ Kita

Bytovia:
Rynglewski – Deleu, Bąk, Kawula, Liberacki – Wasiak (53′ Bielawski), Feruga, Lech, Kwiatkowski (81′ Wolski) – Czubak (82′ Giel), Hołtyn (90+4′ Janik)

Rezerwowi: Syldatk – Szel, Stanczew, Rutkowski, Lengiewicz

Widzew:
Wolański – Turzyniecki (74′ Kosakiewicz), Rudol, Tanżyna, Pięczek – Mąka (62′ Mandiangu), Poczobut, Radwański, Ameyaw (81′ Gutowski) – Kita (70′ Wolsztyński) – Robak

Rezerwowi: Pawłowski – Zieleniecki, Kordas, Stefaniak, Zejdler,

Żółte kartki: Lech, Kawula, Liberacki, Bąk, Czubak – Tanżyna

Sędzia:

Widzów:

Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x