Dobrzycki wyjaśnił kwestie kapitału i pożyczki

3 lutego 2026, 21:12 | Autor:

W ostatnich dniach Robert Dobrzycki był bardzo aktywny medialnie, udzielając kilku dłuższych wywiadów. W jednym z nich właściciel Widzewa poruszył kwestie kapitału spółki i sposobu jej finansowania. Rozwiał też wszelkie obawy odnośnie przyszłej stabilności klubu.

Odkąd szef Panattoni rządzi przy Piłsudskiego, zapanowały kompletnie nowe realia. Zamiast oglądać każdą złotówkę z wielu stron, przed jej wydaniem, środki płyną szerokim strumieniem. Głównie wydawane są one na zakup nowych zawodników, lecz spore inwestycje są też czynione w kwestii infrastruktury, a będą one jeszcze większe. W letnim i zimowym oknie transferowym Łodzianie wydali już ponad 20 milionów euro na same kwoty odstępnego za piłkarzy. „Wydawanie pieniędzy nie jest celem samym w sobie. Celem jest tylko podniesienie jakości sportowej, bo gdy przejmowałem klub mieliśmy pod tym względem bardzo duże braki. Szybka poprawa wymaga poniesienia takich wydatków, szczególnie zimą, gdy za piłkarzy trzeba więcej zapłacić” – mówił m.in. na kanale Tomasza Ćwiąkały właściciel.

Zgodnie z zapowiedzią zawartą w oficjalnym komunikacie, po przejęciu 28 marca pakietu kontrolnego akcji (zarówno poprzez nową emisję, jak i przez odkupienie części akcji od Tomasza Stamirowskiego), biznesmen zasilił kapitał spółki kwotą 13,4 miliona złotych, z czego trafiło na kapitał zakładowy poprzez emisję akcji. Drugie „dosypanie” środków, w kwocie 19,6 miliona złotych miało miejsce jesienią. Było to spowodowane w potrzebą zachowania płynności finansowej po tym, jak latem przeznaczono na transfery znacznie więcej pieniędzy niż pierwotnie planowano. Doszło wówczas do kolejnej emisji akcji, w całości nabytych przez Dobrzyckiego.

Analiza wpisów do Krajowego Rejestru Sądowego rodziła jednak drobne wątpliwości, ponieważ pokazywały one, iż podwyższenie kapitału nastąpiło w znacznie mniejszym stopniu niż ogłaszano. „Wiem, że były z tym kontrowersje, więc wyjaśniam, że nie wszystko widać w KRS. Część podwyższenia szło na kapitał podstawowy, a część na zapasowy i ten drugi nie jest widoczny w KRS, ale w sprawozdaniu finansowym już tak. Dlatego kwoty w KRS są mniejsze od rzeczywiście wpłaconych. Razem z płatnością za udziały dla pana Tomasza Stamirowskiego, dało mi to 76% akcji, co sprawia, że następne podwyższenia mogę generować jednostronnie” – tłumaczył w Radiu Widzew. Dodał też, że po drugim dokapitalizowaniu jego udziały wynoszą 83,2%, ale wkrótce znów urosną, ponieważ planowane są kolejne podwyższenia kapitału. Nastąpią one jednak później, co wynika z przyjętych założeń. „Doszliśmy do wniosku, że zamiast robić te podwyższenia co miesiąc, zrobimy jedno po sześciu miesiącach” – wyjaśniał w rozmowie z Maciejem Winczewskim.

Drugą sprawą, która wzbudziła zainteresowanie kibiców, była pożyczka, jakiej spółka Dobrzyckiego (RD Sports sp. z o.o), udzieliła Widzewowi. W ten sposób na jego konto trafić mają 22 miliony złotych, wypłacane w transzach. Jeśli nie zostaną zwrócone na czas, dług zostanie przekonwertowany na akcje, więc procentowy udział głównego właściciela znowu wzrośnie. Z góry założono jednak, że tak się właśnie stanie, a ten rodzaj dofinansowania klubu został wybrany z przyczyn technicznych. „Rozwiązaniem są pożyczki krótkoterminowe, które skonwertujemy na akcje za jakiś miesiąc lub dwa, gdy już wody się ustoją po zimowym oknie transferowym. Tym razem pójdzie to w całości w kapitał zakładowy, więc będzie widoczne w KRS, przez co klub też będzie inaczej postrzegany” – mówił Dobrzycki. Dlaczego pożyczki? Bo to bardziej efektywne i szybsze działanie, niewymagające przeprowadzania obrad rady nadzorczej, zwoływania posiedzeń Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy i uruchamiania całej lawiny urzędniczej. Nie rodzi to na szczęście obaw, że dojdzie do wygenerowania tzw. długu wewnętrznego, co jest kulą u nogi wielu polskich klubów

Wiadomo formalnie, że biznesmen przeznaczył na klub już 55 milionów złotych, ponieważ tyle wynosi suma środków przekazanych na podniesienie kapitału oraz udzielonej pożyczki. Trzeba jednak również pamiętać, że Robert Dobrzycki pompuje do spółki pieniądze również poprzez sponsoring. Od lata sponsorem strategicznym jest należący do niego Newport by Panattoni, a taki sam status w powstającym ośrodku Widzew Training Center ma inna firma bossa – Blue Assets. Przed paroma dniami ogłoszono też, że „główne” Panattoni będzie… sponsorem autokaru, którym piłkarze podróżują na mecze. A przecież wydał też sporo kasy na odkupienie części akcji Stamirowskiego (nieoficjalnie mówiło się, że 29 mln zł) i choć Widzew akurat na tym nie zyskał ani złotówki, Dobrzycki musiał po nie sięgnąć do własnej kieszeni. Nie znamy jednak oficjalnych kwot, jakie z tego tytułu uszczupliły jego konto, ale dodając do tego pomoc dla sekcji futsalu czy koszykówki można zaryzykować stwierdzenie, że na różne widzewskie projekty przeznaczył on więc łącznie około 90 milionów złotych!

Wydatki Roberta Dobrzyckiego na „widzewskie projekty”:

– podniesienie kapitału zakładowego Widzew Łódź S.A. – 8,25 mln zł
– podniesienie kapitału zapasowego Widzew Łódź S.A. – 24,75 mln zł
– pożyczka dla Widzew Łódź S.A. z konwersją na akcje – 22 mln zł
– zakup akcji Tomasza Stamirowskiego – 29 mln zł (nieoficjalnie)
– sponsoring – 6 mln złotych (szacunkowo)
– futsal i koszykówka – 1 milion złotych (szacunkowo)

Razem: 90 milionów złotych

Dobrzycki uspokoił także tych kibiców, którzy martwią się, iż w pewnym momencie właściciel straci swój entuzjazm i determinację do działań w RTS. „To jest trochę patrzenie przez pryzmat innych ludzi, działających w piłce, bądź traumatycznych przeżyć w Widzewie. Gwarantuję, że na dzień dzisiejszy całkowicie nie widzę takich zagrożeń. Widzew jest dla mnie projektem długoterminowym, misyjnym. Nie za zagrożeń, że się nim znudzę, bo nie nudzę się od 1982 roku. Dlaczego miałby zacząć teraz? Nie zrażę się i już zaczynam myśleć o tym, jak ustawić klub, by mógł on działać beze mnie, bo kiedyś taki moment nastąpi. Chciałbym go zabezpieczyć i zostawić po sobie taką spuściznę” – mówił u Ćwiąkały.

Docelowo Widzew ma jednak osiągnąć finansową samowystarczalność. Ma to nastąpić w momencie, gdy inwestycje w drużynę przyczynią się do sukcesów sportowych na krajowym podwórku oraz trwałej obecności w europejskich pucharach. Zwłaszcza ten drugi element pozwoli znacznie podnieść poziom przychodów z tytułu nagród i praw telewizyjnych, ale jednocześnie powinno też oznaczać znaczny wzrost ekspozycji piłkarzy na rynku transferowym. Klub zacznie zarabiać duże pieniądze na sprzedaży zawodników i właściciel nie będzie musiał dokładać do interesu. „Taki jest cel, choć oczywiście zawsze będę gotowy pomóc, jeśli zajdzie taka potrzeba” – zapewnił Robert Dobrzycki.

Póki co poniesione inwestycje nie przekładają się na wyniki sportowe. Drużyna Igora Jovićevicia przegrała na inaugurację ligowej wiosny z Jagiellonią Białystok 1:3 i najbliższe dni spędzi w strefie spadkowej Ekstraklasy. Poniedziałek może znaleźć się nawet na ostatnim miejscu tabeli.

Foto: youtube/TomaszĆwiąkała

Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Ginekolog
2 godzin temu

A ja głupi czekam i czekam aż… piłkarskie wody odejdą wreszcie i coś tu się w końcu narodzi! Czekam i czekam i nie mogę się doczekać. Czasem już nawet zastanawiam się, czy w ogóle… doszło do jakiegoś zapłodnienia, bo ileż można czekać? Czekam i czekam i konia z rzędem temu, kto mi powie, ile jeszcze… będę czekał…

marek
1 godzina temu

Fajnie się ten Piast ogląda momentami. Dobry mecz w drugiej połowie. Widać rękę Trenera. Ciekawe czy my się pozbieramy?

Widzewiak
1 godzina temu

Pyry znowu przemarzły i na razie są do wyrzucenia. Trzeba było lepiej obłożyć kopiec słomą. Szkoda, że inne zaległe się nie odbyły, bo byłaby już pełna jasność odnośnie tego kto gdzie jest ;)))

Michal
1 godzina temu

Spadniemy i to z hukiem teraz 2 ciężkie wyjazdy jak nie przewieziemy 4 punktów to czas myśleć o budowie drużyny bo te gwiazdy za miliony uciekną

4
0
Would love your thoughts, please comment.x