Dobrzycki zmienił zdanie. Bez pucharowej presji na nowy sezon
10 lipca 2026, 14:01 | Autor: RyanWejściu Roberta Dobrzyckiego do klubu, jako głównego akcjonariusza, towarzyszyło hasło „Make Widzew Great Again”. Maksyma ta wciąż jest aktualna, ale właściciel postanowił nieco zwolnić tempo i wycofać się z wcześniejszych założeń na sezon 2026/2027.
Początki nowego szefa były bardzo spokojne, ponieważ pakiet kontrolny spółki objął on krótko po zamknięciu zimowego okna transferowego w rozgrywkach 2024/2025. Na dodatek Łodzianie chwilę wcześniej zatrudnili nowego dyrektora sportowego w osobie Mindaugasa Nikoliciusa oraz wybranego przez niego trenera Zeljko Sopicia. Właściciel postanowił więc z boku przyglądać się temu, jak pracuje zastana przez niego kadra zarządzająca, nie dokonując również żadnych zmian na stanowiskach prezesa i wiceprezesa. W efekcie czerwono-biało-czerwoni z umiarkowanym spokojem dokończyli kampanię, finiszując na trzynastym miejscu w tabeli.
Ubiegłego lata Dobrzycki przystąpił jednak do zakupowej ofensywy. Sprowadzono aż trzynastu nowych piłkarzy, wydając na same tylko kwoty odstępnego ponad 7 milionów euro. Celem nie była jednak natychmiastowa walka o najwyższe lokaty, ale podniesienie piłkarskiej wartości drużyny. Komunikaty płynące z ust najważniejszych ludzi w klubie mówiły konsekwentnie o chęci zaliczenia progresu względem poprzedniego sezonu. Obawiano się bowiem – zresztą całkiem słusznie – że przy tak drastycznie zmieniającej się strukturze kadry zespołu zabraknie mu zgrania i wyniki na boisku będą początkowo skromne. Nawet najbardziej ostrożni nie przypuszczali jednak aż tak dużych problemów. „Od początku mówiłem, że obecny sezon traktuję jak przejściowy, choć przy tej skali inwestycji w drużynę nie zakładałem, że będzie gorzej – liczyłem, że będzie lepiej. Być może zrobiliśmy za dużo, ale chcieliśmy podnieść jakość. Okazuje się, że w krótkim okresie pieniądze nie grają, w dłuższym powinno być lepiej” – mówił w połowie marca, w wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero.
Po ciężkiej walce Widzewowi udało się jednak uniknąć katastrofy. Dzięki świetnej pracy Aleksandara Vukovicia (czwarty trener w całych rozgrywkach) piłkarze w końcówce ligi uciekli ze strefy spadkowej, a kropkę nad i postawiła w ostatnim meczu, pokonując Piasta Gliwice. Gdy wszystkim kibicom spadł z serca ogromny kamień, powróciła nadzieja, że kolejne rozgrywki będą już mniej dramatyczne. Zwłaszcza, że wcześniejsza narracja właściciela była jasna – w drugim roku drużyna ma atakować szczyt tabeli. „W następnym sezonie chcemy grać o wyższe cele, a obecny traktujemy jako przejściowy. W krótkim okresie było bardzo dużo zmian, także właścicielskich czy w pionie sportowym. Jak widać te kluby, które grają od lat tym samym składem osiągają lepsze wyniki. My zmieniliśmy najwięcej, dlatego traktuję ten sezon jako okres przejściowy. Później będziemy mieć na myśli europejskie puchary” – zapowiadał Dobrzycki w lutym na antenie TVP Sport.
Wygląda jednak na to, że nowy prezes (biznesmen obsadził sam siebie w tej roli kilka tygodni temu) zmienił podejście. Zamiast walki o puchary już w zbliżającej się kampanii 2026/2027, Widzewiacy mają mieć inny cel. „Więcej spokoju, lepsza gra i wyniki. Jeśli będzie ten progres, to będę szczęśliwy” – stwierdził podczas Gali Ekstraklasy, zamykającej symbolicznie minione rozgrywki. „Wydawało mi się, że przez to jak bardzo jesteśmy ambitni i chcemy zrobić coś szybciej, to będzie okej, ale wygląda na to, że wywołuje to olbrzymią presję, która w piłce nie pomaga” – dodawał kilka dni później na łamach Interii. Można więc powiedzieć, że Robert Dobrzycki doszedł do wniosku, że przy Piłsudskiego nie sprawdza się metoda dokładania jeszcze większego ciężaru oczekiwań. Presja głodnych sukcesu trybun i tak jest olbrzymia bez tego. Dla części fanów może być to oznaką niekonsekwencji lub wręcz minimalizmu, ale również dobrze może być celową próbą „spuszczenia powietrza” i zwiastować lepsze zrozumienie uwarunkowań, jakie funkcjonują wokół klubu. W niedalekiej przeszłości można bowiem znaleźć przykłady na to, że spokojniejsze podejście daje lepsze rezultaty.
Od początku reaktywacji Widzew miał bowiem walczyć co roku o najwyższe możliwe cele, by w jak najkrótszym czasie wrócić do Ekstraklasy. Pierwsze kłopoty napotkał już w swojej inauguracyjnej rundzie, gdy jesień w IV lidze skończył dopiero na czwartej pozycji, za takimi ekipami, jak Zjednoczeni Bełchatów, rezerwy GKS Bełchatów i liderującym KS Paradyż. Dopiero wielkie inwestycje – jak na ówczesną skalę – poczynione zimą, pozwoliły całkowicie zdominować konkurencję i zająć pierwszą lokatę bez przegranego meczu. W III lidze nie zamierzano jednak zdejmować nogi z gazu. Miał być kolejny awans, a skończyło się rozczarowaniem w postaci finiszu za plecami ŁKS-u oraz Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie. Powrót na szczebel centralny nastąpił dopiero za drugim podejściem, a później sytuacja się powtórzyła. Choć Łodzianie skończyli sezon w czołówce, zajęli tylko piąte miejsce i I ligę przywitali dopiero rok później.
Fundamentalna zmiana, jeśli chodzi o podejście do ligowej walki, nastąpiła przed sezonem 2021/2022. Po przejęciu klubu Tomasz Stamirowski zapowiedział, że nowa ekipa, z prezesem Mateuszem Dróżdżem i trenerem Januszem Niedźwiedziem na czele, dostaje zaufanie i czas na spokojną budowę komercyjnych i sportowych struktur. Dano sobie wtedy dwa lata, by wywalczyć awans do Ekstraklasy, a brak presji sprawił, że cel ten udało się zrealizować w pierwszym roku. Był to dowód na to, że przyjęcie ostrożnej i wyważonej strategii potrafi przynieść lepsze rezultaty niż działanie na zasadzie „sukces albo śmierć”.








Legia Warszawa
Górnik Zabrze
Cracovia
Lech Poznań
Pogoń Szczecin
Zagłębie Lubin
Wisła Kraków
GKS Katowice
Widzew Łódź
Jagiellonia Białystok
Korona Kielce
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Piast Gliwice
Wisła Płock
Radomiak Radom
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Widzew II Łódź
Mazovia Mińsk Maz.
Pelikan Łowicz
Lechia Tomaszów Maz.
Wigry Suwałki
Olimpia Zambrów
Świt Nowy Dwór Maz.
Wisła II Płock
Jagiellonia II Białystok
Olimpia Elbląg
Ząbkovia Ząbki
Warta Sieradz
Mławianka Mława
ŁKS Łomża
Polonia Lidzbark Warm.
KS CK Troszyn
ŁKS II Łódź
Jakie puchary? Ktoś znowu odleciał… Standardowo rozpaczliwa walka o utrzymanie w EX, nic więcej.
Jest i on, Smerf Maruda. Przynajmniej nie musi się specjalnie wysilać co by tu „mądrego” napisać :)))
Na al. Unii na pewno. Walka o utrzymanie w 1 lidze
I prawidłowo.
Budować na spokojnie a prędzej przyjdą wyniki niż coś narzucać
Nie można było tak, od razu, mówić: step by step, a nie już od razu puchary!
W tej dziwnej lidze wszystko jest możliwe. Pierwszych 10 meczow pokaże o co gramy. Poza lechem trudno wskazać faworyra. Legia samym papszynem i dyscyplina taktyka wiele nie osiągnie. Brak kasy I transferów nie pomogą. Rakow to już nie ten rakow. Też odejścia, słabszy trener. Gornik dla mnie niewiadoma. Jaga się skończyła. Odejścia I brak transferów, wieczne oszczędności.
Tak więc kilka druzyn będzie walczyć o miejsca 2-7. I teraz wszystko zależy od nas, trenera, transferów, szczęścia i ….sędziów.
Mnie się bardziej wydaje, że końcówka rundy da większą odpowiedź co do jakości drużyny i ewentualnych korekt w składzie ale zobaczymy.
Z jagą był był ostrożny, póki co mają dobrego trenera. Ale zgadzam się całkowicie z tym co napisałeś.
Każdy wynik poniżej piątego miejsca będzie porażką.
Jak będzie progres w grze to i 6 przyjmuję z pokorą.
A jak będzie PP to wystarczy.
I stało się to co było nieuniknione. Robert przejrzał na oczy! Dokładanie kasy i kupa potencjalnych gwiazd nie dają pożądanego efektu! To się udaje raz na jakiś czas i nie jest regułą! Spokojne budowanie poprzez dokładanie kolejnych wyselekcjonowanych zawodników oraz dobry trener i z biegiem czasu to wypali! Zamysł na początku był dobry (kupno pseudo gwiazd na hura i dominujemy ligę oraz puchary i kaska się stopniowo zwraca). Lecz jak to w życiu – pucharów brak, gwiazdy nie błyszczały kasa zainwestowana na ten czas się nie zwróciła. Więc trzeba dokładać. A Robert jednak kasę potrafi liczyć i stąd wyhamowanie bo… Czytaj więcej »
„Ludzie uczą rozumu”,tak mówi powiedzenie. Pan Robert zatrudniając fachowców sądził,że wszystko wypali. Jak było widzieliśmy do końca walcząc o utrzymanie. Nastąpiła zmiana w strukturach działu sportowego i na stanowisku Prezesa. Teraz trwa porządkowanie po szale zakupów poprzedników. Vuko będzie mądrzejszy po obozie jakimi piłkarzami dysponuje. Ktoś na pewno będzie do pożegnania. Wzmocnienia także,ale konkretne. Jedno już jest. Pan Robert dostał nauczkę,ale cóż człowiek uczy się całe życie. Dotyczy to nas wszystkich.Ważne aby wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. A takie Pan Robert wdraża w Widzewie. Powodzenia!
Wg mnie, bardzo dobrze, przecież ten obóz dopiero niweluje wszelakie błędy które się natworzyły przez ostatni sezon i dopiero kolejne obozy będą na budowę czegoś więcej, niestety liczba obozów nie jest z gumy, a korekty w ciągu tygodnia mogą nie starczać. Jednak patrząc na jakość niektórych zawodników i kilku postaci w klubie, istnieje możliwość jak najbardziej dostania się na miejsce pucharowe. W sumie to zobaczymy co to wyjdzie po tym obozie, bo ciężko przewidzieć. Górna połówka tabeli z możliwością startu w pucharach jest możliwa. Chociaż patrząc jaka była rotacja na miejscach pucharowych w ciągu roku, to chyba w totka łatwiej… Czytaj więcej »
Czyli ty kibicu kupuj jeden z najdroższych karnetów w ekstraklasie i płać nawet za mecz sparingowy, a my znowu zapewnimy ci dramatyczną walkę o spadek. Co tu się wyrabia w tym klubie???
Nikt Cię do zakupu karnetu nie namawiał. Jak Ci żal wydać niecałe dwie dychy na prezentację to świadczy tylko o tobie.
Nie chcesz kolego, nie kupuj. Wolna wola. Kupa ludzi chetnie kupilaby karnet ale nie ma takiej mozliwosci.
Co w tym dziwnego, że sparing na własnym stadionie jest biletowany?
Już walczymy o spadek płaczku?
Najłatwiejsza droga do pucharów to PP. I tam nie wolno odpuszczać, testować tylko grać na maxa. Marzy mi się widzewska armia na Narodowym.
Ponieważ kiedyś pisałem już o tym, więc teraz się tylko powtórzę. Dzisiejszy Widzew z tą swoją grą „o spadek” sportowo i ambicjonalnie… wskoczył w buty… LKS-u sprzed lat, a LKS, któremu też zawsze coś przeszkadzało, jak obecnemu Widzewowi, praktycznie piłkarsko… przestał istnieć… I o ile to ostatnie stwierdzenie ani trochę mnie nie smuci, o tyle to pierwsze cały czas jest powodem do nieustających zmartwień…
Słuchajcie no :) po co przy każdym newsie rozbudowujecie artykuł o początki Widzewa, Prezesa, Trenera itp. :) trzy razy w tygodniu czyta się to samo :) zróbcie krótkie info + wnioski i wystarczy :) TYLKO WIDZEW
Puchary?Ta ekipa ledwie się utrzymała w tym sezonie,Dobrzycki zakręca kurek nie będzie wielkich transferów.
A ja chciałem stawiać kasę że Widzew na miszcza. Lech ma najwyższe noty u Buków, ale wiadomo ze 3 raz z rzędu pierwszy nie będzie. Widzew ma niewiele gorsze…
Przecież będą mecze w pucharach, to znaczy w Pucharze Polski. Grają tam rezerwy i pierwsza drużyna. Co najmniej dwa mecze.
Dobra Robert ja wiem ty nie możesz mówić. To ja powiem za ciebie…milcz!…ja mówię, walimy tą ligę na ciipę! Wszystkie dziewczyny nawet te zza torów!
Są duże szanse na puchary. Formę od przejęcia zespołu przez vuko mieliśmy na drugie miejsce w tabeli!! Nie bez kozery buki typują nas na vice-mistrzów
Dokładnie. Niech grają bez presji a na tabelę zerkną po 30 kolejce.
Czytając artykuły i komentarze zastanawiam się kto ma większe oczekiwania względem drużyny właściciel , kibice czy dziennikarze i eksperci?. O ile rozumiem presję właściciela i kibiców ni w ząb nie pojmuję presji nakładanej na drużynę przez media i nie mówię tu o tych związanych ściśle z klubem. Jaki będzie ten sezon zobaczymy niebawem wydaje się, że w klubie ochłonęli z zakupów na potęgę i rozważają spokojne transfery ale …..?
metoda jest prosta jak piłka nożna. wystarczy w każdym meczu strzelić jedną bramkę więcej niż rywal. I mówię Wam – będzie MP ;-))))))