I. Djurdjević: „Czas w piłce jest najważniejszy”

14 marca 2021, 10:00 | Autor:

Już za kilka godzin piłkarzy Widzewa Łódź czeka trudne zadanie, bowiem na ich drodze stanie solidnie grająca drużyna Chrobrego Głogów. Rywal dobrze rozpoczął rundę rewanżową, a jego trener podkreśla, że nie przyjeżdża na al. Piłsudskiego w celach towarzyskich. Co jeszcze zdradził nam Ivan Djurdjević?

– Pełna mobilizacja przed meczem?

– Jak zawsze! Przed każdym meczem jesteśmy tak samo zmobilizowani. Cieszymy się, że zagramy z dobrym przeciwnikiem i chcemy dobrze się zaprezentować. Nie przyjechaliśmy do Łodzi na wycieczkę.

– Patrząc na tabelę, można wysnuć, że nie jest dla was ważne, gdzie gracie. Czy rzeczywiście tak jest?

– Aktualnie nie ma różnicy. Gramy na równym poziomie i zawsze chcemy dawać z siebie maksimum. Nieważne, czy to domowe spotkanie, czy wyjazdowe, to my gramy w swoim stylu. Rok temu było inaczej. U siebie byliśmy bardzo mocni i punktowaliśmy, a na wyjazdach miewaliśmy z tym problemy.

– W tym sezonie przegraliście na wyjeździe właściwie tylko z czołówką ligi.

– Zgadza się, ale były to zespoły, które mają bardzo dużą jakość. Z Radomiakiem jednak pokazaliśmy, że możemy wygrywać także z silnymi rywalami. Oczywiście chcemy to kontynuować w następnych spotkaniach.

– Początek rundy wiosennej macie lepszy niż jesiennej. Z czego to wynika?

– Potrzebowaliśmy czasu, aby wszystkie ogniwa w zespole zaczęły dobrze działać. Jesteśmy drużyną, która co lato jest mocno przebudowywana. Wyróżniający się piłkarze odchodzą do innych klubów. Na ich miejsce pojawiają się nowi i trzeba ich odpowiednio wkomponować. Jak się wyrwie komuś pięć zębów, to też inaczej mówi. Przede wszystkim potrzebny jest czas. Zawodnicy muszą się poznać. Taki start motywuje wszystkich. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest ważne, jak się zaczyna, a jak się kończy.

– Jakiego meczu się spodziewacie w Łodzi?

– Wiadomo, że Widzew jest mocnym zespołem, zwłaszcza na własnym boisku. Ostatnie mecze miały przybliżyć ich do stawianego celu, ale mimo dobrego początku z Koroną, to później trochę wyhamowali. Mogą odczuwać dużą presję i będą chcieli za wszelką cenę wygrać w niedzielę. Wiedzą, że jak tego nie zrobią, to cel może się oddalić. Punktowo może na to nie wyglądać, ale Widzew to silna drużyna.

– W Głogowie dość łatwo dopisaliście sobie trzy punkty.

– Widzew jest klubem, nad którym zawsze ciąży spora presja. Wiadomo, jak jest w klubach z taka liczbą kibiców. Oczywiście mogą liczyć na ich duże wsparcie, ale ciążą na nich tak samo duże oczekiwania. Byliśmy wtedy zespołem lepszym, ale Widzew też miał swoje okazje. Z tą różnicą, że my je wykorzystaliśmy. Widzew był też świeżo po awansie i zderzył się trochę z inną rzeczywistością.

– Zimą nie było u was dużych rotacji kadrowych. Taki był plan?

– Zima jest specyficznym okresem w klubie. Jeśli dokonujemy wielu transferów, to uderzamy w tę grupę piłkarzy, która już jest. Nie powinno być za dużo rotacji w tym okresie. Ściągnęliśmy awaryjnie Rafała Leszczyńskiego. Do klubu przyszedł także Mavroudis Bougaidis i dwóch juniorów: Dominik Dziąbek oraz Nikodem Niski. To są delikatne zmiany, ale były robione z myślą, że latem może dojść do kilku roszad. Pamiętajmy, że wtedy jest mniej czasu na wcielenie ich do drużyny. Dodatkowo już teraz wzmocnią rywalizację w zespole.

– Czy dobry start wpłynął jakoś na cele stawiane przed pańską drużyną?

– Wynik nie może zmieniać rzeczywistości klubu, a więc nie. Podchodzimy do tego z pokorą, bo znamy swoje możliwości. Chcemy robić wszystko spokojnie i w ciszy. Sukces lubi ciszę. Dla nas byłoby głupotą mówić o wielkich celach, skoro z połową ligi nie możemy rywalizować finansowo, a dodatkowo z klubami takimi jak Widzew, które maja swoją historię i ogromne wsparcie. Dobry start wpłynął jedynie na to, że jesteśmy jeszcze bardziej zmotywowani. To, co robiliśmy do tej pory przyniosło efekty. Chcemy wygrywać i utrzymywać dobrą dyspozycję.

– Chrobry zaczyna słynąć ze spokoju w działaniach. Tamten sezon rozpoczęliście koszmarnie, a skończyliście blisko baraży. W tym roku też zdarzył wam się kryzys i znowu sobie z nim poradziliście. Jak trener to robi? Zdradzi nam ten sekret?

– Tutaj nie ma żadnego sekretu. Nie można patrzeć na piłkę przez pryzmat jednego czy dwóch meczów. Ważny jest sezon. Nieważne, jaki to jest klub, jaki to jest trener i jacy piłkarze, każda drużyna przechodzi w pewnym momencie kryzys. Najważniejszą kwestią jest to, jak ludzie się podczas niego zachowują. W większych klubach jest większa presja na wyniki, a mniej cierpliwości. Zmiana trenera czy piłkarzy wiąże się z tym, że oni potrzebują czasu. Spójrzmy dla przykładu na Termalikę, która potrzebowała trzech sezonów, aby grać taką piłkę, jaką chce grać. Pierwszy był potrzebny na przebudowę, drugi już był lepszy, a teraz są niekwestionowanym liderem ligi. Nie było tam jakichś wielkich zmian w składzie na przełomie sezonów. Jeśli klub zaufał trenerowi i go zatrudnił, to powinien dać mu czas. Trzeba obrać jedną drogę i nią podążać. Jeśli patrzymy jedynie przez pryzmat wyników, a nie patrzymy na to, jakie drużyna przechodzi zmiany, to trudno osiągnąć cel.

– Czyli stabilność jest najważniejsza?

– Piłkarze to są ludzie. Ty jako trener musisz ich poznać, a jeśli nie masz na to czasu, to robisz wszystko na wariackich papierach. Podejmuje się decyzje, nie mając wszystkich informacji o piłkarzu. Żeby móc ocenić zespół za wyniki, potrzeba co najmniej roku. Jeśli wymieni się trenera w trakcie sezonu, to on przyjdzie i przez pierwsze pół roku ma alibi. Nie zna piłkarzy, bo to on ich nie dobierał. Tak wpadamy w błędne koło, z którego trudno jest się wydostać. Klub stoi w miejscu, nic właściwie się nie zmienia i nie ma w tym żadnego przypadku. Później przyjdzie nowy trener i powie, że tych pięciu piłkarzy, którzy doszli zimą jest słabych. W konsekwencji klub traci pieniądze i czas, który w piłce jest najważniejszy.

Rozmawiał Dawid

Subskrybuj
Powiadom o
10 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
10
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x