K. Gutowski: „Chcemy grać swoją piłkę”

13 listopada 2021, 16:15 | Autor:

Przez ponad dwa sezony w Widzewie Łódź występował Konrad Gutowski. Młody pomocnik pomógł w wywalczeniu awansu z II ligi na zaplecze Ekstraklasy, jednak dość szybko odszedł do Podbeskidzia Bielsko-Biała. Teraz piłkarz po raz pierwszy spotka się ze swoimi byłymi kolegami. Jak się czuje przed dzisiejszym meczem?

W piątek 22-latek był gościem klubowej rozgłośni Widzew.FM. Zdradził on, co u niego słychać po opuszczeniu al. Piłsudskiego. „Czuję się bardzo dobrze. W Widzewie spędziłem dwa i pół roku, z mojego punktu widzenia to była kupa czasu. Później wróciłem do Ekstraklasy, ale nie udało się w niej utrzymać. Szkoda, bo może wszystko potoczyłoby się inaczej. Nie dostałem jednak tylu szans, ilu myślałem, że dostanę. Teraz w I lidze chcę pokazać, że nie przyszedłem tu siedzieć w rezerwie, tylko chcę być ważnym ogniwem Podbeskidzia” – powiedział zawodnik.

W Ekstraklasie Gutowski rozegrał tylko cztery mecze. Dlaczego nie udało mu się za bardzo zaistnieć? „Zacząłem wchodzić do gry w końcówce jesieni. W meczu z Lechem Poznań trener Brede dał mi szansę od początku, lecz później zachorowałem na koronawirusa. Następnie skończyła się runda. Liczyłem, że w okresie przygotowawczym uda mi się przekonać sztab do swojej osoby, ale w grudniu zmienił się szkoleniowiec. Przyszedł trener Kasperczyk, który powiedział mi, żebym został i rywalizował o miejsce w składzie. Tak naprawdę rywalizowałem jednak sam ze sobą, bo już w sparingach podczas obozu w Chorwacji praktycznie nie grałem, więc trener nie miał mnie nawet jak ocenić. Z mojej perspektywy straciłem pół roku. Myślałem, że utrzymamy chociaż Ekstraklasę, niestety także nie wyszło” – zdradził na antenie.

Po spadku, Podbeskidzie nie zaczęło najlepiej obecnego sezonu. Teraz jednak stopniowo się rozkręca. „Początek był bardzo trudny. Jesteśmy w miejscu tabeli, w jakim jesteśmy, ale moglibyśmy być trochę wyżej. Straciliśmy sporo bramek w końcówkach spotkań, co poskutkowało stratą dużej liczby punktów: choćby w Katowicach, z Zagłębiem Sosnowiec czy ostatnio z Arką. W Gdyni przegraliśmy, a mogliśmy dowieźć przynajmniej remis. (…) Musimy pamiętać, że przed sezonem przyszli nowi trenerzy, na zajęciach czasem było nas dziesięciu czy jedenastu. Czekaliśmy na transfery, żeby skompletować kadrę. Trudny początek mógł się wiązać właśnie z tym. (…) Teraz wszystko będzie szło już tylko w dobrą stronę” – usłyszeliśmy.

W Widzewie Gutowski grał jako skrzydłowy. Aktualnie jest jednak wahadłowym. Skąd taka zmiana? „W Podbeskidziu początkowo rywalizowałem na skrzydle. Później przyszedł mecz Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin, a trener zapytał mnie, czy mógłbym zagrać na prawej obronie. Powiedziałem, że nie ma problemu. Teraz przyszli trenerzy Dymkowski z Jawnym, zaczęliśmy grać trójką z tyłu, więc moją naturalną pozycją stało się wahadło. Nie mam kłopotów z bieganiem czy wytrzymałością, jestem uniwersalnym zawodnikiem. Mam bramkę i trzy asysty, zatem to nie jest tak, że jestem wyłączony z zadań w ofensywie” – wyjawił piłkarz.

A jak były młodzieżowy reprezentant Polski nastawia się na spotkanie ze swoimi byłymi kolegami? „Zawsze jest tak, że mecze z byłymi klubami budzą pozytywne emocje. W Widzewie wciąż jest paru zawodników, których znam, więc to będzie miłe spotkanie. Chcielibyśmy oczywiście wygrać, zwłaszcza że Widzew jest w bardzo dobrej dyspozycji, co pokazuje tabela. To jest dodatkowy bodziec, że przyjeżdża lider (…) Byłem długo w Łodzi, staram się oglądać mecze, zwłaszcza że gramy w tej samej lidze, więc ja osobiście Widzew mam dobrze przeanalizowany. Skupiamy się jednak na sobie. Nie możemy się jedynie dostosowywać do przeciwnika. Chcemy grać swoją piłkę, realizować swoje założenia” – podsumował Gutowski.

Subskrybuj
Powiadom o
7 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
7
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x