Kim jest następca Vukovicia?
13 września 2026, 12:01 | Autor: Alan10 września decyzją władz Klubu trener Aleksandar Vuković został odsunięty od pełnienia roli pierwszego trenera Widzewa Łódź. Serb nie zdołał przekonać do siebie władz klubu, a jego następcą został przedstawiony dziś Mateusz Stolarski. 33-letni szkoleniowiec nie jest nazwiskiem z pierwszego szeregu trenerskich celebrytów, ale trudno odmówić mu ciekawej drogi zawodowej. Zaczynał od pracy z młodzieżą, później terminował jako asystent, aż w końcu dostał własny zespół i poprowadził go do Ekstraklasy.
Historia Stolarskiego rozpoczyna się w Krakowie. To właśnie tam 3 stycznia 1993 roku przyszedł na świat przyszły trener Widzewa. Jako młody chłopak trafił do Wisły Kraków, gdzie występował w zespołach juniorskich. Kariera piłkarska nie potrwała jednak długo – już w wieku 15 lat postanowił zawiesić buty na kołku. Dla większości nastolatków oznaczałoby to prawdopodobnie koniec przygody z futbolem. Stolarski uznał jednak, że skoro nie będzie piłkarzem, to może zostać trenerem. I tak rozpoczęła się droga, która po kilkunastu latach zaprowadziła go na ławkę Widzewa.
W 2012 roku wrócił do Wisły, tym razem już w roli szkoleniowca. Przez kolejne osiem lat pracował w akademii krakowskiego klubu, prowadząc między innymi zespoły roczników 2003, 2004, 2005 i 2007. Była to szkoła cierpliwości, pracy u podstaw i przede wszystkim rozwijania zawodników. Wśród młodych piłkarzy, z którymi pracował, znaleźli się późniejsi zawodnicy pierwszej drużyny Wisły, między innymi Aleksander Buksa, Daniel Hoyo-Kowalski czy Patryk Warczak. Stolarski zbierał też doświadczenie w reprezentacji Małopolski. W 2017 roku został ponadto nominowany do nagrody dla najlepszego trenera młodzieży w województwie małopolskim. Po ośmiu latach spędzonych w klubie przy Reymonta przyszedł czas, by sprawdzić się w innym środowisku.
W 2019 roku Stolarski przeniósł się do Stali Rzeszów. Początkowo nadal zajmował się przede wszystkim szkoleniem młodzieży i rezerw, ale szybko zaczął zbliżać się do pierwszego zespołu. Od stycznia 2020 roku był już członkiem sztabu seniorskiej drużyny. Współpracował między innymi z Krzysztofem Letochą, a także z Januszem Niedźwiedziem oraz Danielem Myśliwcem, którzy później prowadzili Widzewa. Rzeszów okazał się dla niego ważnym etapem. To tutaj mógł od środka zobaczyć, jak wygląda codzienna praca w profesjonalnej piłce seniorskiej. Nie był już tylko trenerem odpowiedzialnym za rozwój nastolatków. Musiał funkcjonować w środowisku, w którym liczy się wynik, tabela, presja i oczekiwania kibiców. W sezonie 2021/22 Stal wywalczyła awans do I ligi. Stolarski był częścią sztabu, który doprowadził rzeszowski klub na zaplecze Ekstraklasy.
Pierwszą poważniejszą szansę otrzymał w końcówce sezonu 2021/22, gdy przejął występującą w III lidze Wólczankę Wólka Pełkińska. Był to jednak dopiero krótki epizod skazany raczej na porażkę. Zespół z Podkarpacia zajmował 18. – ostatnie miejsce, a do końca sezonu pozostało 5 spotkań i 10 punktów straty do bezpiecznej pozycji w lidze. Prawdziwa kariera pierwszego trenera miała dopiero nadejść.
We wrześniu 2022 roku Stolarski trafił do Motoru Lublin. Został asystentem Goncalo Feio. I tutaj zaczyna się najważniejszy rozdział jego kariery. Motor znajdował się wówczas na dnie tabeli II ligi. Sytuacja wyglądała więc mniej więcej tak, jak zwykle wygląda sytuacja, kiedy ktoś mówi: „spokojnie, gorzej już być nie może”. A później okazuje się, że może. Tym razem jednak Motorowi udało się odbić od dna. Zespół zaczął punktować, a Stolarski zdobywał kolejne doświadczenia u boku Feio. Efektem końcowym był awans do I ligi po barażach. Współpraca obu trenerów trwała również w kolejnym sezonie. Do momentu, gdy 18 marca 2024 roku Goncalo Feio przestał być trenerem Motoru. I wtedy telefon zadzwonił do jego asystenta.
Mateusz Stolarski dostał zadanie poprowadzenia Motoru do końca sezonu. Nie było czasu na budowanie autorskiego projektu od zera. Nie było też szczególnego marginesu błędu. Motor walczył o miejsce premiowane awansem i każdy kolejny mecz miał ogromne znaczenie. Debiut nowego szkoleniowca zakończył się remisem 1:1 z GKS-em Tychy. Potem było już zdecydowanie ciekawiej. Motor zakwalifikował się do baraży o PKO Ekstraklasę, a następnie najpierw pokonał Górnik Łęczna, by w finale zmierzyć się z Arką Gdynia. Lublinianie wygrali 2:1 i po 32 latach wrócili do najwyższej klasy rozgrywkowej. Stolarski w kilka miesięcy przeszedł więc drogę od asystenta do trenera, który wprowadził Motor do Ekstraklasy. I właśnie wtedy rozpoczęła się jego prawdziwa weryfikacja.
Przed sezonem 2024/25 Motor był jednym z kandydatów do walki o utrzymanie. Beniaminek, który dopiero co wrócił do Ekstraklasy po ponad trzech dekadach, miał przede wszystkim nie zginąć. Tymczasem Motor zaczął punktować. I to punktować na tyle skutecznie, że po rundzie jesiennej znajdował się na siódmym miejscu. Stolarski zaczął być wymieniany w gronie najciekawszych młodych polskich trenerów. W listopadzie 2024 roku został wybrany najlepszym trenerem miesiąca w Ekstraklasie. Później znalazł się również w gronie nominowanych do nagrody dla najlepszego szkoleniowca w Polsce w plebiscycie „Piłki Nożnej”. Motor ostatecznie zakończył sezon na siódmej pozycji. Jak na beniaminka? Bardzo dobrze. Jak na zespół, który jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej grał w II lidze? Jeszcze lepiej. Stolarski pokazał przy tym, że nie zamierza ustawiać swojego zespołu wyłącznie po to, żeby przetrwać. Motor miał grać odważnie, intensywnie i próbować narzucać rywalom własne warunki. Wysoki pressing, aktywność bez piłki i szybkie przechodzenie do ataku stały się znakami rozpoznawczymi zespołu z Lublina.
Drugi sezon Stolarskiego w PKO Ekstraklasie nie był już tak efektowny. Motor musiał mierzyć się z większymi oczekiwaniami, a rywale znali już jego sposób gry. Nie oznaczało to jednak katastrofy. Lublinianie ponownie osiągnęli podstawowy cel, utrzymując się w Ekstraklasie. Sezon 2025/26 zakończyli na dwunastym miejscu. Mimo tego latem 2026 roku doszło do rozstania. 18 czerwca Motor poinformował o zakończeniu współpracy ze Stolarskim.
Na swojej trenerskiej drodze Mateusz Stolarski miał okazję pracować w kilku różnych systemach, dostosowując ustawienie do zespołu, zawodników oraz pomysłu swoich przełożonych. U boku Janusza Niedźwiedzia w Stali Rzeszów najczęściej funkcjonował w ustawieniu 4-4-2. Po przejęciu zespołu przez Krzysztofa Letochę pojawiały się natomiast warianty 4-4-2, 4-2-3-1 oraz 4-1-4-1. Współpraca z Danielem Myśliwcem przyniosła kolejną zmianę. Zespół początkowo korzystał z ustawienia 4-1-4-1, które z czasem ewoluowało w bardziej ofensywne 4-3-3. W Motorze Lublin, pracując u boku Goncalo Feio, Stolarski funkcjonował już przede wszystkim w ofensywnym wariancie 4-3-3. Co ciekawe, właśnie ten system stał się później jego znakiem rozpoznawczym. Po przejęciu Motoru w roli pierwszego trenera Stolarski konsekwentnie stawiał na ofensywne 4-3-3, bazujące na aktywnej grze, wysokiej intensywności i próbie narzucania rywalowi własnych warunków.
Jaką twarz pokaże Widzew pod wodzą nowego szkoleniowca? Czy Mateusz Stolarski wprowadzi do drużyny wysoką intensywność i ofensywne nastawienie drużyny jak to było w Motorze? Skoro, nasza formacja defensywna wraz z bramkarzem stoi na dobrym stabilnym poziomie, to zmiana powinna wpłynąć na większe kreowanie i finalizowanie akcji.
Nowy trener nie przychodzi na Piłsudskiego sam. Wraz z nim do drużyny dołączają jego zaufani współpracownicy, dokooptowaniu do sztabu szkoleniowego. Mowa o dwójce, z którą Stolarski działał już w Lublinie, czyli Przemysławie Jasińskim oraz Marcelu Kotwicy. Cała trójka to młodzi ludzie, ale mający już swoje doświadczenie na poziomie Ekstraklasy, zdobyte właśnie podczas prowadzenia Motoru.
Jak bywa w takich przypadkach, sztab opuścili natomiast trenerzy związani z poprzednim szefem – Vukoviciem. Pierwotnie rozstania miały być dwa i dotyczyć Kacpra Marca oraz Mateusza Soboty. W sobotę dołączyć do nich sam postanowił też Jakub Dziółka. Pozostali członkowie sztabu szkoleniowego na razie zostają do dyspozycji nowego bossa.
Na debiut w roli trenera Widzewa nie będzie musiał długo czekać. Pierwsze spotkanie poprowadzi już w dziś o godzinie 17:30, co oznacza, że miał zaledwie nieco ponad dwa dni na przygotowanie zespołu do nowego rozdania. I to nie byle jakiego, bo na dzień dobry czeka go jedno z hitowych starć całego sezonu – Widzew zmierzy się w Warszawie z Legią, która jak dotąd pozostaje niepokonana.
Ewentualne zwycięstwo na inaugurację, i to odniesione przeciwko takiemu rywalowi, byłoby dla Mateusza Stolarskiego wymarzonym początkiem pracy przy al. Piłsudskiego. Taki wynik nie tylko ucieszyłby kibiców Widzewa, ale mógłby również sprawić, że nowy szkoleniowiec zyskałby ogromną sympatię i kredyt zaufania fanów już w pierwszych dniach swojej pracy w Łodzi.
Grafiki wygenerowane z pomocą AI










Górnik Zabrze
Lech Poznań
Legia Warszawa
Wisła Kraków
Korona Kielce
Zagłębie Lubin
Jagiellonia Białystok
Piast Gliwice
Pogoń Szczecin
GKS Katowice
Cracovia
Radomiak Radom
Widzew Łódź
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Wisła Płock
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Mazovia Mińsk Maz.
Wisła II Płock
Jagiellonia II Białystok
Widzew II Łódź
Wigry Suwałki
Warta Sieradz
Pelikan Łowicz
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Elbląg
Olimpia Zambrów
ŁKS II Łódź
KS CK Troszyn
Polonia Lidzbark Warm.
Mławianka Mława
ŁKS Łomża
Póki co nikim specjalnym. Ale jako kibic Widzewa życzę mu jak najlepiej..
To co się dzieje w tym klubie to ….
Ostatni mecz 800 biletów wolnych, do Warszawy nie na ponoć kompletu…
Bo.jak to kibice piszą, dzwonią i mówią w programach…mają dość klubu, oglądania i rzygają tym co sie dzieje od dłuższego czasu.
I w sumie nie ma co się im dziwić….I do tego dziś legia i kolejna mokra szmata.
Kim jest? Autonomicznym wyborem Masło i za to będzie rozliczony. Dla mnie na razie czystą kartą – następcą Vuko, który pomimo przeszłości z Legią to dla nas się zasłużył i o nas wypowiadał szczere i oddane słowa.
Gościem z piskliwym głosem, bez osiągnięć i znajomości dużej piłki, przez co o dość u ujemnej charyzmie.
Na więcej będzie sobie musiał zasłużyć, o ile będzie się umiał skomunikować z piłkarzami w szatni, gdzie niektórzy mają zdecydowanie więcej doświadczenia niż on w seniorskiej piłce…
Może do końca rundy jesiennej dociągnie, niekoniecznie z lepszym dorobkiem punktowym od poprzednika.