M. Jop: „Na pewno będzie atmosfera piłkarskiego święta”
15 października 2026, 19:05 | Autor: Bercik
Już jutro w „Sercu Łodzi” czerwono-biało-czerwoni będą podejmować krakowską Wisłę. Na konferencji prasowej wypowiedział się także szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Mariusz Jop. Co mówił?
O kontrowersji w meczu z Legią
„Jeżeli ten aut nie miał znaczenia, no miał znaczenie. Po prostu to trzeba powiedzieć wprost, że to był błąd i tyle – w kwestii analizy tej sytuacji przez sędziego… Wydaje mi się, że trzeba się zastanowić. Jeżeli jest 100 ekspertów i 3 mówi, że jest decyzja prawidłowa, a 97, że jest nieprawidłowa, no to chyba ta osoba, która ma aż tak znacząco odmienne zdanie, powinna się zastanowić, czy to jest dobry kierunek? Bo wielu byłych sędziów, wielu ekspertów, jednak miało odmienne zdanie. No więc myślę, że chyba bardziej trzeba tę analizę pomeczową robić, może bardziej dokładną, precyzyjną. I myślę, że dla ludzi łatwiej jest przyjąć taki komunikat, że popełniłem błąd, bo to jest ludzkie. Każdy popełnia błędy, no a nie iść w zaparte i na zasadzie jak Cię złapali na kradzieży, to mów, że to nie Twoja ręka. Myślę, że to chyba nie ten kierunek”.
O analizie gry w Warszawie
„Myślę, że tam sporo rzeczy nie funkcjonowało tak, jakbyśmy chcieli. Oczywiście na pewno też trzeba mówić o tym, że po drugiej stronie był zespół, który jest dobry w bronieniu. Nieprzypadkowo Legia dotychczas nie przegrała spotkania. To jest zespół, który wie jak się zachowywać, szczególnie w tej fazie bronienia. I jest groźny w kontratakach, przy stałych fragmentach gry. Oczywiście też nie chciałbym, żeby to wybrzmiało tak, że my zrzucamy winę na sędziego. Absolutnie wiemy, co powinniśmy zrobić lepiej w takich spotkaniach. Na pewno, jeżeli chodzi o fazę atakowania, raz precyzja, a dwa – jednak zamykaliśmy się sami trochę na stronie. I to ułatwiało robotę w tym niskim, płaskim bloku Legii w układzie 1-5-4-1. Za mało zmienialiśmy stronę, za mało szukaliśmy czasu i przestrzeni dla zawodnika z piłką. Stąd mało sytuacji. Natomiast tak jak mówiłem na konferencji pomeczowej, że takie mecze wyrównane, bo w mojej ocenie był to mecz wyrównany, no to decydują detale. Decyduje to, że albo wykorzystasz swoją szansę, którą masz, albo jej nie wykorzystasz. Oczywiście jak tam nałożymy na to również detale, które wynikały z błędów sędziowskich, no to mamy taki obraz, jaki mamy. Wiem, że my nie zagraliśmy świetnego meczu, ale to też nie był jakiś bardzo zły mecz w naszym wykonaniu, na tle dobrego rywala. Staraliśmy się oczywiście, jesteśmy niezadowoleni z tego wyniku i wiemy, że kilka rzeczy nie funkcjonowało tak, jak byśmy chcieli”.
O meczu z Widzewem
„Widzew grający u siebie będzie chciał nas zdominować od początku. Są pod dużą presją, bo nie wygrali jeszcze u siebie, ostatnie spotkanie przegrali, a myślę, że ten zespół ma bardzo duży potencjał. Też trzeba przyznać, że często tracą takie proste bramki. Mają właśnie z tym problemy, że w sytuacjach wydawałoby się, które nie są tak trudne, popełniają czasami indywidualne błędy. To też jest wskazówka dla nas. Natomiast na pewno jest to zespół, który nie pokazuje w pełni tego, co mógłby pokazywać, patrząc na ich potencjał. Więc wydaje się, że od początku będą próbowali narzucić swój sposób grania. Zmienił się tam od pewnego czasu trener, który lubi bardziej ofensywną grę. Jest można powiedzieć wyznawcą tej teorii, że chce grać do przodu, że chce grać widowiskowo. Natomiast my mamy swoje problemy. Też po dobrej analizie mamy takie przestrzenie, które chcemy wykorzystać, właśnie w grze defensywnej Widzewa. Jesteśmy przygotowani na kilka scenariuszy. Jednym z nich jest właśnie takie podejście wysokie, jak to próbowali robić w Gliwicach, przy otwarciu od bramki, gdzie szli „jeden na jeden”. Gdzie właśnie grali odważnie. Natomiast wynik jest sprawą otwartą. Tutaj bym jakoś mocno nie skupiał się na tym, co było dwie, trzy kolejki, czy cztery temu. I w naszym przypadku, i w przypadku Widzewa to jest nowe rozdanie, nowy mecz. I każdy będzie walczył o swoje”.
O sytuacji kadrowej
„Sytuacja dalej nie jest łatwa, bo dalej piłkarze zmagają się z różnego rodzaju problemami. Natomiast my skupiamy się na tym i na tych piłkarzach, których mamy do dyspozycji. Absolutnie nie zamierzam tutaj mówić o jakimś usprawiedliwianiu się, bo jesteśmy dalej zespołem. To są sytuacje klasyczne w tym okresie jesiennym, że jest sporo urazów i będziemy robili wszystko, żeby w tym składzie osobowym osiągnąć dobre wyniki”.
O punktowaniu na wyjazdach
„Chcemy punktować na wyjeździe i tak jak mówiłem wcześniej, jak się spojrzy na takie suche statystyki, to tych różnic nie ma dużo pomiędzy tym, co się dzieje u siebie, a tym, co się dzieje na wyjeździe. Skuteczność jest tym elementem, który trochę nam szwankuje. Oczywiście więcej kreujemy u siebie, niż na wyjeździe. A nie mając tej energii od własnych kibiców na swoje murawie, a gdzie musisz się mierzyć z tym dużym dopingiem drużyny przeciwnej, to jest na pewno czynnik, z którym my musimy się oswoić jako zespół. I nauczyć się z tym grać swoją piłkę. Przypomnę, że na poziomie pierwszej ligi takich sytuacji w zasadzie nie było, gdzie był pełny stadion jak w Warszawie, czy będzie w Łodzi. Przed nami są jeszcze takie miejsca, gdzie te stadiony będą też wypełnione. Po prostu my musimy nauczyć się z tą taką dodatkową presją i z energią, jaką mają gospodarze, grać swoją piłkę. To jest też proces, w którym jesteśmy. Oczywiście liczę na to, że już to jutrzejsze spotkanie pokaże lepsze nasze oblicze i wrócimy z Łodzi z punktami. Taki jest nasz cel”.
O meczu przyjaźni na trybunach
„Wspomnienia z takich spotkań są dobre, bo w zeszłym sezonie mieliśmy w spotkaniach z Ruchem podobną atmosferę i podobnie było w Szczecinie, więc absolutnie jest to dla zawodników i myślę, że dla wszystkich kibiców, coś fantastycznego, gdzie słyszymy faktycznie doping dla swoich zespołów, a nie ma tych przyśpiewek skierowanych w stronę rywala. I przede wszystkim są kibice obydwu drużyn, bo to jest tutaj kwestia podstawowa. Więc bardzo dobrze, że jest taka sytuacja, że to będzie mecz, w którym obydwa zespoły będą dopingowane przez swoich kibiców”.
O meczu Widzew-Wisła w 2001 roku
„Chciałbym, żeby się skończył 3-2, ale dla Wisły. Tak, pamiętam ten mecz dobrze i pamiętam ten cały rok. Byliśmy wtedy z Adamem Piekutowskim wypożyczenie do Widzewa. Dla mnie był to dobry czas, bo będąc wypożyczonym z Wisły miałem możliwość ograć się na poziomie wtedy jeszcze pierwszej ligi, bo nie było nazewnictwa Ekstraklasa. Pamiętam Łódź i zespół Widzewa właśnie też z tego dopingu kibicowskiego, gdzie zawsze były pełne trybuny i ten doping był na dobrym poziomie. Więc wiem czego możemy się spodziewać, też jako zespół, jaka będzie atmosfera. Na pewno atmosfera będzie piłkarskiego święta”.
O rywalizacji w składzie
„Na pewno korzystamy wtedy w większej ilości z zawodników z drugiego zespołu, natomiast oczywiście są to piłkarze, na których liczymy, ale wiemy, że taka realna rywalizacja jest czymś, co jest najlepsze dla piłkarza i dla zespołu. Nie chcę też powiedzieć w ten sposób, że jeżeli kolega nie czuje presji kumpla na plecach, że jest w dobrej dyspozycji, to nie trenuje tak jak powinien, bo my tę presję jako sztab szkoleniowy wytwarzamy na zawodnikach. I do samego procesu treningowego ja nie mam żadnych uwag, bo zespół wygląda dobrze pod tym względem. Natomiast oczywiście te umiejętności piłkarskie, rozumienie modelu gry, mają znaczenie, żeby byli piłkarze na wysokim poziomie, bo to wpływa na płynność itd. Wiadomo, że stwarza jedna drugiej drużynie trudniejsze warunki, a te są istotne do tego, żeby się rozwijać. Radzimy sobie tak jak możemy korzystając z piłkarzy z drugiego zespołu”.
O Marcelu Łubiku
„Sama atmosfera stadionu oraz to, że faktycznie w swoim poprzednim spotkaniu stracił sporo bramek – mam tutaj na myśli mecz reprezentacji – to gdzieś mogło być w jego głowie. Na szczęście te błędy w wyprowadzeniu były bez konsekwencji, więc tutaj można powiedzieć, że się udało, ale to też na pewno jest taka informacja dla samego Marcela, że tu trzeba być może nie ostrożniejszym, natomiast bardziej precyzyjnym. Bo wiemy, że on to potrafi świetnie robić i mam nadzieję, że to był taki jednorazowy, gorszy dzień w jego wykonaniu, pod tym względem”.
O trenerze Widzewa
„Myślę, że czas działa na korzyść Mateusza i tej filozofii, którą on chce wprowadzić do zespołu. Bo wiadomo, że to są procesy, które wymagają czasu. Na pewno widać tutaj, że „wajcha” jest przechylona bardziej na grę ofensywną, niż u trenera Vukovicia. Myślę, że na taką grę bardziej proaktywną, niż reaktywną. To jest taka główna zmiana, którą można w łatwy sposób zauważyć”.
foto: Wisła Kraków







Górnik Zabrze
Lech Poznań
Legia Warszawa
Pogoń Szczecin
GKS Katowice
Wisła Kraków
Piast Gliwice
Korona Kielce
Zagłębie Lubin
Jagiellonia Białystok
Cracovia
Wisła Płock
Widzew Łódź
Motor Lublin
Wieczysta Kraków
Radomiak Radom
Śląsk Wrocław
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Wigry Suwałki
Pelikan Łowicz
Mazovia Mińsk Maz.
Wisła II Płock
Ząbkovia Ząbki
Świt Nowy Dwór Maz.
Olimpia Zambrów
Jagiellonia II Białystok
Olimpia Elbląg
Warta Sieradz
Widzew II Łódź
ŁKS II Łódź
Lechia Tomaszów Maz.
Polonia Lidzbark Warm.
Mławianka Mława
KS CK Troszyn
ŁKS Łomża