M. Koniarek: „Traktuję GKS i Widzew po równo”
30 października 2026, 19:14 | Autor: RedakcjaPrzed nami kolejne spotkanie Łódzkiego Widzewa, który zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Katowice. Jest to idealny moment, by na chwilę zamienić parę słów z Markiem Koniarkiem – jedną z legend Widzewa oraz naszych najbliższych rywali. Porozmawialiśmy nie tylko na tematy aktualne, ale też na chwilę przenieśliśmy się w czasie do najlepszych lat Widzewa.
– Miałem już kiedyś przyjemność z panem rozmawiać. Było to też przed meczem Widzewa z GKS-em. Wtedy obie drużyny grały jeszcze w drugiej lidze. Teraz wychodzi na to, że oba kluby już na dobre zadomowiły się w Ekstraklasie. Chciałbym się zapytać, jakie to jest dla pana uczucie móc ponownie oglądać swoje dwie ulubione drużyny na najwyższym poziomie rozgrywkowym?
– To nie jest pierwszy mecz, który będę oglądał tych drużyn. Byłem już na Widzewie i na GKS-ie. Co ja mogę powiedzieć? Wiadomo, jak się grało tyle lat w jednym klubie i w drugim. Jest to coś na pewno przyjemnego dla mnie. Mam nadzieję, że wygra lepsza drużyna w tym meczu.
– Ten sezon na pewno lepiej zaczął GKS. Teraz jednak oba kluby są dalekie od optymalnej formy. Jakiego meczu się pan spodziewa w sobotę?
– Spodziewam się wyrównanego meczu. GKS odpadł na Łęcznej z Pucharu Polski. Kolejna porażka z rzędu – już chyba trzecia. Już ta forma nie jest taka jak w tamtym sezonie. Ale mogą dojść do siebie. Tam też jest ciekawa sytuacja, bo jedna, dwie porażki i są w strefie spadkowej. Także oni też sobie nie mogą pozwolić na jakiś luźny mecz. Tego meczu nie powinni przegrać. Trudno powiedzieć.
– Nie chciałbym dopytywać, dla której drużyny pana serce bije mocniej, ale jestem ciekawy, czy mecze właśnie Widzewa z GKS-em – zwłaszcza teraz – kiedy obie drużyny są w Ekstraklasie, traktuje pan w wyjątkowy sposób?
– Jeżeli grają między sobą – to tak jak powiedziałem – niech wygra lepszy. Nie mogę powiedzieć, że jestem za GKS-em czy za Widzewem. Traktuję te drużyny po równo. A jeśli oglądam te drużyny jak grają z kimś innym, to zawsze kibicuję albo GKS-owi, albo Widzewowi. Także w sobotę będzie trudno. Jasne, że punkty będą potracone, chyba że będzie remis.
– Sebastian Bergier – podobnie jak pan – grał zarówno dla GKS-u, a teraz dla Widzewa. Jest to zawodnik, którego obserwuje pan ze szczególnym zainteresowaniem? Zwłaszcza że gra na tej samej pozycji co pan.
– Ma coś w sobie. Jest niezłym zawodnikiem. Tutaj w GKS-ie też go widziałem. Na Widzewie też go oglądałem ze stadionu czy telewizji. Oczywiście jest dobrym zawodnikiem, ale też bez przesady. Nie jest jakąś wielką rewelacją. Także jest na pewno pomocny w Widzewie, ale jeszcze troszeczkę mu brakuje. Musi odnaleźć przede wszystkim formę.
– W dzisiejszym Widzewie wydaje się, że teoretycznie jest wszystko – bogaty właściciel, infrastruktura, piłkarze z bogatym CV, oczywiście kibice. Porównując Widzew z pana czasów do Widzewa obecnego, czego pana zdaniem brakuje dzisiaj Widzewowi do osiągnięcia tak długo wyczekiwanego sukcesu?
– Powiem tak – nie chwaląc się – bo tam różnie rozmawiam z zawodnikami Widzewa z którymi grałem, ale nie ma porównania. W tamtych czasach Widzew na każdej pozycji miał gracza na topowym poziomie. Od bramkarza – Andrzeja Woźniaka – czy po pomoc, przód, przez Citkę czy Ryśka Czerwca. Po kolei bym musiał wymieniać tych zawodników, których Widzew teraz nie ma. Niestety, takich zawodników Widzew nie ma. Łapiński, Siadaczka… Ach, no nie idzie porównać. Na pewno byli to lepsi zawodnicy. No i właśnie pytają mnie, że Widzew ma duże pieniądze, tak? Ale powiem tak: wiadomo, że wszystko mają i na wszystko ich stać, ale to nie jest jeszcze drużyna. To są zawodnicy nieźli, ale to musi być jeszcze drużyna. Bo tam nie gra jeden za jednego, tak jak myśmy grali. Ktoś stracił piłkę, to zaraz kolega odebrał, pomógł. Myśmy siedzieli na tyłkach – a oni nie. Oni po niektórych meczach to mogą stroje z siebie zdjąć i nie muszą dawać ich do prania. Także tutaj pod tym względem słabo to widzę. Ale może to się jakoś odwróci jeszcze.
– Twierdzi pan, że słabo to pan widzi. Wszyscy wiemy na jakim miejscu znajduje się Widzew. To jest moment – według pana – w którym należy już zacząć bić na alarm, czy jeszcze może warto zachować spokój?
– Ja bym na ich miejscu spokoju już nie zachowywał. Nie ma wielkiej różnicy w tabeli. Tam jest jeden, dwa mecze i już się zrobi bardzo gorąco. Wydaje mi się, że sytuacja jest tak napięta, że muszą zacząć dawać z siebie wszystko już od najbliższego meczu. Tu nie ma co czekać.
– Chciałbym jeszcze wrócić do czasów gry pana w Widzewie. Jest pan jedną z legend naszego klubu. Co najmilej pan wspomina z tamtych lat lub z czego jest pan najbardziej dumny?
– Co wspominam? Dobra drużyna od początku tam była. Czy za pierwszym czy drugim razem jak przyszedłem. Jak można nie być zadowolonym z takiego sezonu, kiedy nie przegraliśmy żadnego spotkania przez cały sezon. Tyle meczów, a ani jednego żeśmy nie przegrali. Także dobrze wspominam Franka Smudę. No a poza tym trochę bramek tam się nastrzelało. Było trochę ciekawych meczów.
– Myślę, że „trochę bramek” to spore niedopowiedzenie z pana strony…
– Tak. Grali na mnie chłopcy. Wierzyli we mnie. Jak coś nie szło, to samemu trzeba było coś zrobić. No ale taka jest piłka.
– Odważy się pan obstawić jakiś wynik w sobotę?
– Ja bym postawił na 1:1. Grają na GKS-ie. Oni też teraz są po paru porażkach z rzędu – a szczególnie wczoraj – co przegrali na Łęcznej. Na pewno wyjdą u siebie z wielkim zaangażowaniem, a to nie jest łatwy teren.
Mateusz






Lech Poznań
Górnik Zabrze
Pogoń Szczecin
Legia Warszawa
Wisła Kraków
Piast Gliwice
Zagłębie Lubin
GKS Katowice
Korona Kielce
Jagiellonia Białystok
Wisła Płock
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Śląsk Wrocław
Wieczysta Kraków
Radomiak Radom
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Wigry Suwałki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mazovia Mińsk Maz.
Pelikan Łowicz
Warta Sieradz
Ząbkovia Ząbki
Wisła II Płock
Olimpia Zambrów
Jagiellonia II Białystok
Olimpia Elbląg
Widzew II Łódź
ŁKS II Łódź
Polonia Lidzbark Warm.
Lechia Tomaszów Maz.
Mławianka Mława
KS CK Troszyn
ŁKS Łomża