M. Stolarski: „Na razie najważniejsze dla mnie jest tu i teraz”
30 października 2026, 09:16 | Autor: RyanW piątkowy poranek w sali konferencyjnej „Serca Łodzi” z dziennikarzami spotkał się trener Mateusz Sttolarski. Szkoleniowiec czerwono-biało-czerwonych udzielał odpowiedzi na pytania dotyczące jutrzejszego spotkania z GKS Katowice. Co mówił?
O elementach wymagających poprawy
„Pierwsza czwórka w tabeli odjechała nam na dwanaście punktów, ale my skupiamy się na tym, żeby wyjść z aktualnej swojej sytuacji. Cały czas analizujemy, co może nam przynieść efekt. Na dziś wiemy, że gra z piłką to coś, co musimy nadal utrzymywać w treningu i znaleźć lepsze rozwiązania, by dojść do większej liczby sytuacji bramkowych. Natomiast poza kwestiami taktycznymi, bardzo ważne jest zarządzenie w momencie, gdy Widzew prowadzi. Kiedy chcemy wygrać mecz i pierwsi strzelamy gola, jest to dla nas duży handicap i musimy być bardzo mądrzy, żeby tego prowadzenia już nie wypuścić. To był jeden z głównych tematów naszych rozmów w tym tygodniu – docenić, że prowadzimy. Trwa praca nad aspektami ofensywnymi i zarządzeniem meczem, która – mam nadzieję – jutro przyniesie już efekty”.
O zdobytym punkcie z Górnikiem lub straconych dwóch
„Myślę, że to zyskany punkt. Jak już mówiłem, gdyby nie położenie, w jakim się znajdujemy, ten remis z Górnikiem Zabrze, który jest w dobrej formie i przyjechał jako lider, to nie jest zły wynik. Zbyt długo wszyscy tu czekamy jednak na zwycięstwo, dlatego dla wielu z nas potraktowało to, jak porażkę”.
O budowie monolitu w zespole
„Idzie to w dużo lepszym kierunku. Musimy w końcu wygrać mecz, stworzyć zespół, który jest w stanie regularnie lub przynajmniej zdecydowanie częściej punktować za trzy. Jeżeli jutro wygramy, nasza sytuacja nie zmieni się jakoś bardzo mocno, jeśli chodzi o proces budowania drużyny. Zauważam od dwóch tygodni, że pomimo nienajlepszego meczu z Wisłą Kraków i przeciętnej drugiej połowy z Górnikiem Zabrze, byliśmy w stanie wybronić rezultat czy poświęcić się. Mogliśmy porozmawiać o dobrych rzeczach, które dostrzegliśmy. Mówiąc więc o patrzeniu w górę mam na myśli spojrzenie na najbliższy cel. Jeśli będziemy w stanie robić progres dzień po dniu, będziemy mogli mówić w przyszłości o czymś więcej. Na razie najważniejsze dla mnie jest tu i teraz. Nie czarujmy się – dzisiaj Widzew musi wykonać w środku dużo pracy nad budową fundamentów, a nie patrzeć w górę tabeli”.
O bezkompromisowej postawie GKS Katowice
„Tak, to zespół, który na pewno będzie chciał iść po zwycięstwo. Zwłaszcza grając u siebie. Od momentu oddania tego stadionu, punktuje tam bardzo dobrze. GKS jest ostatnio podawany przez media, jako przykład budowania drużyny. Jest bardzo powtarzalna, oparta na Polakach, którzy rozumieją, czym jest GKS i jakie standardy powinny w nim panować. Dodatkowo zawodnicy będący w środku potrafią szybko adaptować nowych. Czeka nas spotkanie z bardzo ułożoną i zintegrowaną drużyną. To jest przede wszystkim siła Gieksy, a dla nas to idealny moment na pokazanie naszej drużynowości, zawziętości i poświęcenia”.
O bólu głowy pod kątem sytuacji kadrowej
„Na kilku pozycjach on jest, na innych nie. Spodziewam się jednak więcej powrotów i jedynie Mariusz Fornalczyk nie jest do dyspozycji na sobotni mecz. Będziemy reagować, więc można spodziewać się zmiany ustawienia lub przesunięć na niektórych pozycjach, jeżeli będziemy mieli braki w danym miejscu. Nie ukrywam, że tak jest. Jeśli chodzi o kontuzje, przekaz do szatni jest jasny: nie ma miejsca na kalkulacje. Zawodnicy muszą się poświęcić się tu i teraz. Jeżeli tylko będę mógł skorzystać z Fornalczyka wcześniej niż wiosną, choć będzie się z tym wiązało jakieś ryzyko, zarówno ja, jak i on, będziemy chcieli, żeby zagrał. Nie narzekam, tylko szukam rozwiązań, mimo że nie jest optymalnie.
Co do zawodników z akademii, dwóch z nami cały czas trenuje. Robią dobrą robotę i szukam przestrzeni, żeby dać Widzewowi młodego zawodnika, identyfikującego się z klubem. Tylko musi to być odpowiedni moment. Dzisiaj najważniejszą rzeczą jest to, żeby pchać Widzew do góry i stworzyć fundamenty na coś więcej niż jedno zwycięstwo, które nie rozwiąże sprawy. Raz już zespół wygrał i na żadną serię się to nie przełożyło. To nasza odpowiedzialność – moja i tych, którzy przyszli tu z dużych klubów”.
O trudniejszym momencie GKS w sezonie
„Gieksa na pewno jest podrażniona, szczególnie tą porażką w Pucharze Polski. Mocno liczyli na grę o to trofeum w tym sezonie, więc będą mieli dobry argument do rehabilitacji przed własną publicznością. Jeśli chodzi o ich grę, to jest to dla nich pierwszy sezon, gdy muszą grać co trzy dni, ale tabela pokazuje, że jakoś mocno się to na nich nie odbiło. Zrobiono tam dobre ruchy transferowe, wzmacniające zespół, pasującymi do strategii GKS. Dość mocno rotują zawodnikami – dokonali siedmiu zmian przed meczem pucharowym. Uważam, że powinniśmy spróbować wykorzystać to, że nie są w dobrym momencie, a do tego mają duże nawarstwienie spotkań w tym miesiącu”.
O wyzwoleniu większej odwagi w grze piłkarzy
„Zbyt łatwo oddajemy prowadzenie. Idąc dalej w kierunku statystyk, jesteśmy jedną z najczęściej obejmujących prowadzenie drużyn w lidze. Musimy umieć tym zarządzić, choć nie mam na myśli cofnięcia się do defensywy, tylko podejmowanie ryzyka w wyprowadzaniu piłki. Chcemy budować akcje, grać ofensywnie, ale trzeba też czytać momenty. Stracony gol z Górnikiem na 1:1 miał miejsce w momencie, w którym nie byliśmy gotowi przeprowadzić ataku, nawet gdyby podanie było celne. Musimy czuć, kiedy jest szansa na przeprowadzenie ataku, a kiedy należy poczekać na odpowiednie ustawienie zawodników na boisku. Można to nazwać zarządzeniem poprzez czytanie gry.
Nie podoba mi się również nasza postawa po stracie bramki. Mowa ciała pokazuje, że zabiera nam to pewność siebie. Zwłaszcza, gdy mówimy o golu wyrównującym dla rywala, ponieważ gdy my pierwsi go tracimy, potrafimy zareagować, bo nie mamy nic do stracenia. Ale odebranie nam prowadzenia sprawia, że nasza postawa jest zła. Musimy pokazać, że jesteśmy silną drużyną, mamy team spirit i możemy z tego wyjść. Jeżeli coś tracimy, musimy szybciej wrócić do meczu. Nie jest to rzecz, na którą nie zwracam uwagi – wręcz przeciwnie. Widzę delikatne sygnały, że może to pójść w dobrą stronę”.
O motywacji do pracy u zawodników
„Jest duża chęć do rozwoju u tych piłkarzy. Pod kątem pracy treningowej czy zaangażowania, nie mam poczucia, że muszę ich do czegoś namawiać. Sebastian Bergier poprosił sam we wtorek, żeby mógł zostać kwadrans dłużej na boisku. Nastawienie jest czymś, nad czym się skupiamy i chcemy, żeby do lepiej wpływało na drużynę niż sama chęć rozwoju, bo ta jest na dobrym poziomie”.






Lech Poznań
Górnik Zabrze
Pogoń Szczecin
Legia Warszawa
Wisła Kraków
Piast Gliwice
Zagłębie Lubin
GKS Katowice
Korona Kielce
Jagiellonia Białystok
Wisła Płock
Motor Lublin
Cracovia
Widzew Łódź
Śląsk Wrocław
Wieczysta Kraków
Radomiak Radom
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Wigry Suwałki
Świt Nowy Dwór Maz.
Mazovia Mińsk Maz.
Pelikan Łowicz
Warta Sieradz
Ząbkovia Ząbki
Wisła II Płock
Olimpia Zambrów
Olimpia Elbląg
Jagiellonia II Białystok
Widzew II Łódź
Polonia Lidzbark Warm.
ŁKS II Łódź
Lechia Tomaszów Maz.
Mławianka Mława
KS CK Troszyn
ŁKS Łomża