Niegroźny niczym atak Widzewa Łódź

18 lipca 2026, 19:02 | Autor:

W naszych podsumowaniach wiosny przyglądaliśmy się już statystykom dotyczącym bramkarzom, obrońcom oraz pomocnikom. Pora przeanalizować liczby wykręcane przez atak Widzewa w minionej rundzie. A raczej te nie wykręcane…

Mogłoby się wydawać, że z ofensywą Łodzian nie było tak źle, skoro jej lider – Sebastian Bergier – zdobył w całym sezonie czternaście bramek i uplasował się w ścisłej czołówce strzeleckiej ligi. To jednak tylko pozory, które dość skutecznie zaciemniają obraz sytuacji. Dużo słabiej wypadł bowiem drugi z napastników, czyli Andi Zeqiri, a niewielki wkład w grę do przodu wnosili zawodnicy z pozostałych formacji. Za ofensywę odpowiada bowiem cały zespół, który w tym elemencie spisał się dramatycznie źle!

Sprawdzanie, jak Widzewiakom wiodło się na tle rywali tradycyjnie postanowiliśmy podzielić na pięć części, uwzględniając następujące parametry:

  • liczba strzelonych goli
  • liczba strzałów celnych (średnio na mecz)
  • celność strzałów
  • jakoś okazji bramkowych (xG)
  • skuteczność w zamienianiu strzałów na gole

Pod względem liczby trafień do siatki Widzew był jednym z czterech zespołów, którego średnia nie osiągnęła nawet jednego na mecz. Gorsi od Łodzian byli tylko piłkarze Wisły Płock i ex aequo Cracovii i Zagłębia Lubin. Zdobywanie bramek zdecydowanie nie było więc ich mocną stroną.

Największą siłą rażenia mogli pochwalić się wiosną Poznaniacy, którzy swoim rywalom strzelali średnio prawie dwa gole w każdym spotkaniu! Wysoko w tej klasyfikacji uplasowali się także GKS Katowice oraz Jagiellonia Białystok. Cała trójka zajęła ostatecznie miejsca dające im przepustkę do gry w Europie, więc można powiedzieć, że atakowanie im się opłaciło.

Stara piłkarska prawda mówi, że bez strzałów nie ma goli. Żeby je zdobywać, trzeba uderzać celnie, zmuszając golkiperów rywali do maksymalnego wysiłku. Pod tym względem także najlepszy okazał się Lech, który podejmował średnio ponad sześć celnych próby na mecz. Na podium uplasowali się także gracze Lechii Gdańsk oraz Jagiellonii, z kolei najgorzej wypadli w tym elemencie Widzewiacy, którzy nie zbliżyli się nawet do średniej trzech celnych uderzeń na bramkę przeciwnika…

Niewiele lepiej poradził sobie Radomiak Radom, a trzecie miejsce od końca zajęli znów kiepscy w ataku „Miedziowi„.

Można powiedzieć, że od ilości ważniejsza jest jakość. Jak to wygląda, jeśli chodzi o procentową celność poszczególnych drużyn Ekstraklasy? Pierwsze miejsce dla „Jagi, która statystycznie pudłowała najrzadziej. W czołówce uplasował się też Raków Częstochowa, a podium zamknęła dość nieoczekiwania Lechia.

Niestety, czerwono-biało-czerwoni znów znaleźli się na dole zestawienia i ponownie w towarzystwie jeszcze słabszych Radomian. Problemy z celnością miała też Korona Kielce.

Nie każdy strzał jest taki sam. Jak porównać ze sobą uderzenie z kilku metrów na pustą bramkę z próbą pokonania golkipera z kilkudziesięciu metrów? Pomocą służy tutaj coraz bardziej powszechny wskaźnik goli oczekiwanych (xG). Im wyższy, tym teoretycznie okazja do zdobycia gola była korzystniejsza. Niewiele się tu jednak zmienia – najgroźniejszy kolejny raz okazał się „Kolejorz„, który wyprzedził biało-zielonych oraz… Piasta Gliwice. Obecność podopiecznych Daniela Myśliwca na podium jest niemałą niespodzianką.

Widzew znów wypadł najgorzej w całej stawce, ledwo przekraczając granicę jednego gola oczekiwanego na mecz, co jest powodem do dużego zażenowania. Tutaj też nie za dobrze pokazali się Lubinianie, a mało konkretny pod bramką przeciwnika był też Motor Lublin.

Na koniec zostawiliśmy sobie statystykę dotyczącą skuteczności zespołów. Tym razem dzieląc liczbę zdobytych goli przez liczbę wszystkich oddanych strzałów. Okazało się, że najlepiej poradzili sobie w Lublinie, co wypada wręcz szokująco w korelacji z poprzednim zestawieniem. Można więc powiedzieć, że Motor i tak wycisnął bardzo dużo ze swojej ofensywnej (nie)aktywności. Mocni w tym aspekcie byli też Pogoń Szczecin i Legia Warszawa.

Widzewowi tym razem udało się uniknąć pozycji na samym dole tabeli, ale i tak powodów do zadowolenia nie ma. Skuteczność na poziomie 8,4% dała mu dopiero czternastą pozycję – gorzej wypadli Zagłębie, GKS, Wisła i Cracovia.

Z przytaczanych przez nas w całym cyklu wiosennych podsumowań statystyk rysuje się obraz drużyny kompletnie bezradnej w ofensywie, która miała przy tym co najwyżej solidnego bramkarza i przeciętną linię pomocy. Największym atutem Widzewa była gra obronna, na której Aleksandar Vuković oparł misję ratowania Ekstraklasy. Zadanie się powiodło, ale żeby myśleć o czymś więcej, niezbędna jest poprawa w kreowaniu okazji bramkowych, a następnie ich wykorzystywaniu. Jeśli uda się tego dokonać bez jednoczesnego obniżania działań defensywnych, będzie to duży sukces serbskiego trenera.

Subskrybuj
Powiadom o
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Pablo
3 godzin temu

Ta statystyka mówi sama za siebie a wydano w dwóch okienkach transferowych ponad dwadzieścia milionów euro,to jest dramat,tragedia jak łatwo wywalono miliony euro na wynalazki nie dające nic.

Noname
Odpowiedź do  Pablo
2 godzin temu

Co z tego że wydałeś miliony jak te miliony nie grały. Nie wiesz co by było, gdyby te miliony miały tyle samo szansy na pokazanie się co inni. Większość nie widzi tego że te miliony wypuszczane były na boisko pod koniec spotkań, gdy gra opierała się na ladze do przodu.
Fanatyk tfu partizana o to zadbał.

Zbigniew
2 godzin temu

Moze Karol Świderski wzmocni atak. Może też powrót Samuela Akere także wzmocni ofensywę.

Reminio
2 godzin temu

Dawno nie widziałem tak tragicznych statystyk. A my nadal bez ofensywnych grajków. Mocnych skrzydłowych i środkowych pomocników pomocnika ofensywnego.

Last edited 2 godzin temu by Reminio
4
0
Would love your thoughts, please comment.x