Oceny widzewiaków po meczu z Zagłębiem

12 sierpnia 2021, 09:58 | Autor:

Podopieczni Janusza Niedźwiedzia ponownie dali sporo powodów do radości swoim sympatykom i dopisali do dorobku w tabeli kolejny komplet punktów. Tym razem mecz nie układał się po ich myśli, ale w odpowiednim momencie potrafili odwrócić jego losy. Jak oceniliśmy piłkarzy za starcie z Zagłębiem Sosnowiec?

Jakub Wrąbel:
Początek meczu nie był w jego wykonaniu najlepszy, bo już właściwie pierwszy celny strzał gospodarzy zatrzepotał w siatce. Przy straconym golu nie był bez winy, bowiem tej klasy bramkarz powinien obronić uderzenie w bliższy róg. Niemniej jednak, wszystkie winy odkupił w drugich czterdziestu pięciu minutach, gdy dwukrotnie uchronił swój zespół przed stratą bramki. W obu przypadkach próbował bardzo aktywny tego dnia Szymon Sobczak.
Ocena: 7

Patryk Stępiński:
Zagrał drugi mecz w środku obrony i widać było, że na nowej pozycji czuje się komfortowo. Był najskuteczniej interweniującym defensorem Widzewa, ale też wprowadzał swoisty spokój w poczynania całej formacji. Po meczu mógł czuć lekki niedosyt, gdyż dwukrotnie miał dogodne sytuacje do zdobycia bramki, ale zabrakło centymetrów, aby po końcowym gwizdku mógł mieć jeszcze więcej powodów do radości.
Ocena: 7,5

Michał Grudniewski:
Nie zaczął najlepiej spotkania, bo jego nieporozumienie z Krystianem Nowakiem skończyło się utratą bramki. Później już było znacznie lepiej i urodzony w Warszawie stoper wrócił na właściwe tory. Znowu był pewnym ogniwem zespołu, które nie dało się zaskoczyć.
Ocena: 7

Krystian Nowak:
To właśnie on z całej formacji defensywnej wyglądał najsłabiej. Przy bramkowej akcji gospodarzy dwukrotnie minął się z piłką, przez co napastnik sosnowiczan miał wolną autostradę do bramki Jakuba Wrąbla. Później też zdarzały mu się kiksy, ale żaden nie był już tak brzemienny w skutkach. Dobrych interwencji miał sporo, lecz musi częściej zachowywać spokój i koncentrację, zwłaszcza, że zdrowy jest już Daniel Tanżyna.
Ocena: 6,5

Paweł Zieliński:
W niedzielne popołudnie zaliczył solidny występ. Ustrzegł się większych pomyłek, ochoczo włączał się do ataków, ale nie przełożyło się to na liczby. Co może się podobać w grze tego wahadłowego? Przede wszystkim spokój, jaki towarzyszy w każdym jego zagraniu. Nie wybija piłek na oślep, tylko zawsze szuka wolnego kolegi z zespołu.
Ocena: 7,5

Marek Hanousek (piłkarz meczu):
Ponownie nie będziemy dyskutować z kibicami i tak jak oni uważamy, że 30-letni Czech zasłużył na tytuł piłkarza meczu. W destrukcji grał koncertowo, doskonale się ustawiał, a jeszcze lepiej czytał grę. Właściwie każde zagranie tego pomocnika było idealne. Był też jednym z motorów napędowych Widzewa w ofensywie. Odpowiednio nadawał tempo akcjom, przez co rywalom zdarzały się proste błędy.
Ocena: 8,5

Dominik Kun:
Kibice czerwono-biało-czerwonych prawdopodobnie przecierają oczy ze zdumienia nad tym, jak w ciągu miesiąca może zmienić się piłkarz, który jeszcze w czerwcu mógł odejść z klubu i nikt by po nim nie zapłakał. Na murawie w Sosnowcu był aktorem pierwszoplanowym, który dołożył ogromną cegiełkę do końcowego sukcesu łodzian. To po jego rajdzie lewą stroną przepisy przekroczył defensor Zagłębia, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Dodatkowo każdy jego kontakt z piłką mógł powodować palpitacje serca u gospodarzy.
Ocena: 8

Radosław Gołębiowski:
Drugi mecz tego młodzieżowca w czerwonym trykocie i drugi bardzo udany. Tym razem ukoronował go trafieniem, które w końcowym rozrachunku dało trzy punkty łodzianom. Przy pierwszym golu też maczał palce, bo to on znakomitym podaniem uruchomił Dominika Kuna. Momentami na boisku wygląda jak junior, który nie boi się wejść w drybling i przepełniony jest młodzieńczą odwagą. Z kolei w trudnych momentach zachowuje się jak stary wyga, mający za sobą kilka sezonów na centralnym szczeblu.
Ocena: 8,5

Karol Danielak:
Przez długi czas był całkowicie niewidoczny na boisku. Przypomniał o sobie kibicom, gdy został przesunięty na pozycję napastnika. Od razu jakby odżył, urywał się obrońcom i stwarzał zagrożenie pod bramką gospodarzy. W końcówce kibice mogli pomyśleć, że na placu gry znajduje się Daniel Mąka, który słynął z doskonałej gry na czas oraz z największą łatwością wymuszał na arbitrach używanie gwizdka, dodając przy tym sporo od siebie. Były zawodnik Podbeskidzia Bielsko-Biała w niedzielę również skradł bardzo dużo sekund w końcówce.
Ocena: 7

Mateusz Michalski:
W niektórych fragmentach mógł irytować, bo brakowało mu decyzyjności. Z drugiej strony bardzo dużo walczył, co przekładało się na to, że to łodzianie częściej utrzymywali się przy piłce, a gospodarze za nią biegali. Finalnie zapisał na swoim koncie asystę przy drugim trafieniu, więc także dał coś od siebie.
Ocena: 7,5

Paweł Tomczyk:
Drugi raz w tym sezonie egzekwował rzut karny i ponownie zrobił to bezbłędnie, a tym razem presja była większa, bowiem wynik nie był korzystny dla łodzian. Cały czas ma problemy ze skutecznym wykańczaniem akcji, ale nie można mu odmówić serca do walki. Miejmy nadzieję, że już w najbliższą niedzielę ta sztuka mu się uda, dzięki czemu wspólnie z fanami będzie mógł się cieszyć z kolejnych trzech punktów.
Ocena: 7,5

REZERWOWI

Juliusz Letniowski:
Niczym się nie wyróżnił. Zagrał dość przeciętnie.
Ocena: 6

Abdul Aziz Tetteh:
Motorycznie nie wygląda najlepiej, ale dobrze czuje grę. W niedzielę szukał najprostszych oraz najbezpieczniejszych środków, czyli podań do najbliżej ustawionego kolegi. Na jego obronę przemawia fakt, że wraz z piłką przesuwa się i on.
Ocena: 6,5

Filip Becht:
Wszedł na boisko, aby zabezpieczyć lewą stronę. Biegał, walczył, ale błędu się nie ustrzegł. W końcówce spotkania dał się bardzo łatwo minąć swojemu rywalowi. Gospodarzom nie udało się wykorzystać tej sytuacji, ale w przyszłości ktoś może być skuteczniejszy.
Ocena: 6

Tomasz Dejewski:
W debiucie zagrał zbyt krótko, aby ocenić jego występ.
Ocena: brak

Skala ocen: 1-10 (wyjściowa 6)
1 – najgorszy mecz w życiu
2 – poniżej wszelkiej krytyki
3 – fatalnie
4 – bardzo źle
5 – źle
6 – przeciętnie
7 – dobrze
8 – bardzo dobrze
9 – blisko perfekcji
10 – mecz życia

Metodologia oceniania:
Każdy zawodnik zaczyna mecz z wyjściową oceną 6. Po udanym zagraniu otrzymuje pół punktu, a jeśli jest to kluczowe dla przebiegu meczu (np. gol, asysta, ważne podanie lub istotna interwencja obronna), cały punkt. Analogicznie punkty są odejmowane po nieudanym zagraniu. Na koniec spotkania punkty są zliczane, tworząc finalną ocenę. Pod uwagę bierzemy tylko graczy, którzy spędzili minimum piętnaście minut regulaminowego czasu gry.

Subskrybuj
Powiadom o
8 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
8
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x