P. Barylski: „Tylko odwaga pozwoli nam zrealizować cel”

28 sierpnia 2021, 14:30 | Autor:

Najbliższym rywalem piłkarzy Widzewa Łódź będzie beniaminek z Polkowic, który w ostatniej kolejce sprawił nie lada sensację i pokonał faworyzowaną Arkę Gdynia. Szkoleniowiec Górnika uważa jednak, że dzisiejszy mecz nie będzie łatwiejszy dla jego podopiecznych. Co jeszcze powiedział Paweł Barylski w rozmowie z WTM?

– Do Łodzi przyjechaliście w komplecie? Czy pojawiły się nowe absencje?

– Karola Fryzowicza z nami nie ma, ale to już było od dawna wiadome. Generalnie większych problemów w tym aspekcie nie mamy, no może poza lekkim urazem Mariusza Szuszkiewicza. Zobaczymy, jak to będzie w sobotę wyglądało.

– To byłoby wasze poważne osłabienie, gdyby Szuszkiewicz nie zagrał. Wydaje się, że ma ogromny wpływ na grę Górnika.

– To prawda. Nie boję się tego mówić, ale Mariusz powinien grać w Ekstraklasie. Ma cechy, które są rzadkością na polskich boiskach, a mianowicie potrafi znakomicie posłać piłkę prostopadłą lub z łatwością minąć dwóch rywali. Nie boi się podejmować ryzyka w atakach i nie zawsze idzie na łatwiznę. Niby ma 31 lat, lecz jeszcze dużo dobrego przed nim. Jego organizm nie jest tak wyeksploatowany jak na przykład u Mariusza Pawelca, który od siedemnastego roku życia grał w Ekstraklasie.

– Jakie są wasze pierwsze wrażenia z początku sezonu? Zarówno dla trenera, jak i dla piłkarzy jest to nowy etap, nowa liga?

– Z mojej perspektywy nic się nie zmieniło, za wyjątkiem roli. Jak wcześniej podkreślałem, najważniejsza jest dla mnie współpraca całego sztabu trenerskiego, który całościowo pracuje na dobro i wyniki zespołu. Grupa asystentów z macierzystego klubu musi być wsparciem dla pierwszego trenera. Zawsze o to się starałem i tak samo jest w Polkowicach. Futbol to gra zespołowa, więc trenerzy też muszą współpracować. Oczywiście, gdy są sukcesy, to spija je pierwszy trener, ale gdy wyniki są rozczarowujące, to również on bierze na siebie całą krytykę. Co do poziomu rozgrywek, to raczej nie jesteśmy zaskoczeni. Mamy w swoich szeregach piłkarzy, których umiejętności są odpowiednie na ten poziom. Sam sztab też jest bardzo fajny, każdy ma coś do dodania. Dyskutujemy wspólnie, a z tego zawsze biorą się dobre rzeczy. Z przytakiwania drugiej osobie nic się nie stworzy.

– A jak zarząd klubu zareagował na ten start? Terminarz mieliście dość trudny, a trochę punktów urwaliście swoim rywalom.

– Myślę, że większość osób w klubie jest usatysfakcjonowana z naszego startu. Wiadomo, że tych punktów mogło być więcej, bo na analizach pomeczowych wychodzi, że mamy często więcej dogodnych sytuacji do zdobycia bramki niż nasz rywal. Niestety taka jest piłka nożna, że liczy się to, co jest w sieci.

– Z kim wam się grało do tej pory najtrudniej?

– Ten ostatni mecz był najtrudniejszy, ale nie chodzi tu o przebieg, a bardziej o to, że byliśmy przed nim w dołku. Takie starcie jak z Chrobrym może podcinać skrzydła piłkarzom, bo zremisowaliśmy, a graliśmy w przewadze dwóch zawodników. Co więcej, w końcówce uratował nas słupek. Wbrew pozorom, gra w takiej przewadze nie jest łatwa. Dochodzi ogromna presja, że jak się wygramy takiego spotkania, to kibice będą nas uważać ich za nieudaczników lub beztalencia. To z kolei mocno wiąże nogi. Nikt przecież nie będzie mówił, że zespół miał osiem znakomitych sytuacji do wygrania, a o wyniku i okolicznościach. Pokazaliśmy charakter w następnej kolejce i pokonaliśmy Arkę. Teraz już powinno być łatwiej. Zespół zareagował w najlepszy z możliwych sposobów.

– A jakim trenerem jest Paweł Barylski? Górnik od dawna chce grać ofensywną piłkę. Czy to się zmieni?

– Takim, który adaptuje się do danych warunków. W Polkowicach są piłkarze, którzy są predysponowani do ofensywnego stylu gry, więc nie można tego zmieniać. Trzeba to podtrzymać i dalej rozwijać piłkarzy, aby ci stawali się lepsi.

– To jutro spotkają się dwa zespoły, które chcą grać w piłkę, a nie za nią biegać. Kibice mają prawo oczekiwać dobrego widowiska?

– My wiemy, co chcemy grać, ale i Widzew nie zamierza dostosowywać się do przeciwnika. Liczę na to, że zaprezentujemy się przed łódzką publicznością z dobrej strony. Wiadomo, że za styl nie przyznawane są punkty, ale dobre występy budują zespół. Chcemy zagrać dobry mecz, bo to będzie znaczyło, że realizujemy zadania, które sobie stawiamy.

– W jednej z rozmów trener przyznał, że nie chce robić rewolucji kadrowej i da szansę tym, którzy wywalczyli awans. Dużo piłkarzy współpracowało z trenerem Niedźwiedziem. Czy byli pomocni w rozpracowaniu Widzewa? Podpowiadali podczas odprawy?

– Analiza rywala była taka sama jak zawsze. Piłkarze doskonale znają Janusza Niedźwiedzia i wiedzą, czego wymaga od piłkarzy. Rozmawiali między sobą, wymieniali się uwagami. Znamy mocne i słabe strony Widzewa, te pierwsze będziemy próbowali zniwelować, zaś te drugie wykorzystać. Nic nowego, nieprawdaż?

– Stadion będzie niemal w pełni zapełniony. Taki doping wiąże nogi u rywali?

– Raczej nie. Ja się wychowałem bardzo blisko stadionu Widzewa i wiem, że atmosfera tam jest niepowtarzalna. Niemniej jednak, to my musimy być odważni, bo tylko odwaga może nas doprowadzić do realizacji celu. Jeśli skupimy się na wszystkich pobocznych rzeczach, to może być trudno o punkty. Poznałem już tych chłopaków i wiem, że poradzą sobie z tą atmosferą.

– Cele Górnika znam, więc nie będę o nie pytał. A kogo trener upatruje jako faworytów ligi?

– Myślę, że o awans powalczy dużo zespołów. Widzew, Korona, Miedź, ŁKS, ale wydaje mi się, że i Podbeskidzie do tej walki się włączy. Mają niemrawy początek, lecz jest to klasowy zespół.

Rozmawiał Dawid

Foto: ksgornik.eu

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
1
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x