Sędziowskie deja vu. „Są ludzie bezkarni”
23 sierpnia 2026, 11:34 | Autor: RyanKibice Widzewa mają prawo przeżywać bolesne deja vu w kontekście sędziowskich decyzji. Na tym samym etapie poprzedniego sezonu ich drużyna również była ewidentnie krzywdzona przez arbitrów, co ciekawe z udziałem tego samego człowieka z gwizdkiem!
Pierwsze trzy kolejki ubiegłej kampanii przebiegły bez większych kontrowersji. Łodzianie wygrali wówczas na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin (1:0) oraz GKS Katowice (3:0), a porażka w Białymstoku, jaka miała miejsce pomiędzy tamtymi meczami, wynikała wyłącznie z błędów w defensywie. W czwartym spotkaniu mięli jednak olbrzymie poczucie niesprawiedliwości, gdy musieli zadowolić się punktem z Wisłą Płock. W końcówce tamtego starcia, przy wyniku 1:1, rzut karny wywalczył Mariusz Fornalczyk, ale sędzia Tomasz Kwiatkowski zmienił zdanie po interwencji VAR i niesłusznie sankcję odwołał.
Okradanie Widzewiaków kontynuowane było w kolejnym pojedynku, w Krakowie. Niedługo przed przerwą bramkę zdobył Fran Alvarez, ale znów w sprawę wtrącił się VAR, który zasugerował przewinienie Sebastiana Bergiera. Powtórki telewizyjne bez cienia wątpliwości pokazały, że to napastnik był faulowany, a mimo to zdołał zagrać piłkę do Samuela Akere, a ten obsłużył podaniem Alvareza. Prowadzący tamten mecz Marcin Kochanek obejrzał zdarzenie na ekranie i – nie wiedzieć czemu – gola anulował. Ostatecznie Cracovia wygrała 1:0 i do domów trzeba było wrócić na tarczy. W obu tych przypadkach za wideo analizę odpowiadał Jarosław Przybył.
Gorąco było też w trzecim spotkaniu z rzędu, gdy na Piłsudskiego przyjechała Pogoń Szczecin. Przy stanie 0:0 piłkę w ręce złapał bramkarz gości, ale jak znów pokazały ujęcia z kamer – zrobił to poza polem karnym. Zasiadający przed telewizorami Szymon Marciniak jednak tego nie dostrzegł i Valentin Cojocaru kontynuował grę. Niedługo później, choć tym razem słusznie, z boiska wyrzucono Bergiera i kończący w dziesiątkę gospodarze finalnie polegli 1:2. Dodać należy, że po tamtym meczu z posadą nie pożegnał się żaden z popełniających ewidentne błędy arbitrów, tylko… trener Zeljko Sopić.
Obecnie sytuacja wygląda niemal identycznie. Po pierwszych starciach znów najwięcej mówiło się o grze zespołu, jego nieskuteczności w ofensywie i błędach w obronie. W czwartej potyczce sędziowskie demony wróciły z całą mocą. Chodzi o drugiego gola, jakiego w Łodzi zdobyła Korona Kielce, a konkretnie będący na oczywistej pozycji spalonej Morgan Fassbender. O ile interpretacja całej akcji podzieliła środowisko i nie wszyscy byli zgodni, że należało bramkę anulować, to raczej nikt nie ma wątpliwości w przypadku tego, co zdarzyło się w sobotni wieczór we Wrocławiu.
Powtórkę z rozrywki zafundowało najpierw Kolegium Sędziów Polskiego Związku Piłki Nożnej, które do poprowadzenia piątego meczu RTS wytypowało… Marcina Kochanka! Minął więc okrągły rok, odkąd opolski rozjemca znów spotkał się z czerwono-biało-czerwonymi (po wpadce w Krakowie w sezonie 25/26 ani razu nie wyznaczano go do starć łódzkiego zespołu) i 34-latek postanowił przypomnieć się fanom w najgorszy możliwy sposób. Mowa oczywiście o sytuacji z ostatnich sekund, które nie należy nawet nazywać kontrowersyjną, ponieważ była ona oczywista. Szykujący się do zagrania piłki głową dwa metry przed pustą bramką Emil Kornvig zostaje uderzony oburącz w twarz przez obrońcę Śląska, a gwizdek sędziego milczy. Chwilę później słychać go jednak, ale tylko po, by oznajmić koniec spotkania!
Jak później mówiono nieoficjalnie w stadionowych korytarzach, Daniel Stefański (na zdjęciu), zasiadający w centrum VAR, nie podjął interwencji uruchamiającej protokół, przez co Kochanek nie mógł przeanalizować zdarzenia na monitorze. Można więc mieć do niego częściowe pretensje, że nie dostrzegł faulu na Kornvigu, ale jeszcze większe do Stefańskiego, który miał do dyspozycji pełną technologię i nie zrobił nic. Jako ciekawostkę przypomnimy, że sędzia z Bydgoszczy… odpowiadał za analizę wideo także w słynnym spotkaniu Pucharu Polski z Wisłą Kraków, choć tam akurat zachował się prawidłowo i zaprosił Damiana Kosa do ekranu telewizyjnego.
W sobotę Stefański nie był już w tak wysokiej formie. Okazało się bowiem, że popełnił wczoraj jeszcze jeden kluczowy błąd, który został pierwotnie przysłonięty przez aferę z końcówką meczu. Chodzi o sytuację z 46. minuty, w której Kochanek odgwizdał rzut rożny dla gospodarzy, a po nim samobójczego gola na 1:2, dającego rywalom impuls do dalszych ataków, zaliczył Steve Kapuadi. Problem w tym, że nie ma pewności, czy piłka opuściła boisko całym obwodem (ostatnie ujęcie z głównej kamery nie daje pełnej odpowiedzi), więc korner Wrocławianom mógł się nie należeć. Od tego sezonu VAR ma możliwość podpowiedzieć sędziemu głównemu, że ten dokonał złej oceny i stały fragment odwołać. A jeżeli to przeoczono, to pełna analiza (z wykorzystaniem innych ujęć) powinna nastąpić po tym, jak po rzucie rożnym padł gol. Dlaczego nie zareagował w tym momencie tak dobrze, jak na początku zawodów, gdy słusznie całe sędziowskie grono dopatrzyło się faulu Przemysława Wiśniewskiego, za który wyleciał z boiska?
Biorąc pod uwagę powyższe zdarzenia, trudno nie dopatrzeć się analogii do poprzedniego sezonu. Oby tym razem ofiarą sędziowskich działań nie był… Aleksandar Vuković, który z punktów okradany jest tak, jak Zeljko Sopić. „Są ludzie bezkarni i ludzie, których można ukarać. Za lakoniczność i nie przyłożenie się do pracy, można ją stracić” – skomentował sprawę Serb na pomeczowej konferencji prasowej.









Legia Warszawa
Górnik Zabrze
Cracovia
Lech Poznań
Pogoń Szczecin
Widzew Łódź
Zagłębie Lubin
Wisła Kraków
Jagiellonia Białystok
Korona Kielce
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Wisła Płock
Piast Gliwice
GKS Katowice
Wieczysta Kraków
Radomiak Radom
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Mazovia Mińsk Maz.
Pelikan Łowicz
Jagiellonia II Białystok
Wigry Suwałki
Wisła II Płock
Widzew II Łódź
Świt Nowy Dwór Maz.
Olimpia Elbląg
Ząbkovia Ząbki
Warta Sieradz
Lechia Tomaszów Maz.
Olimpia Zambrów
Mławianka Mława
ŁKS Łomża
Polonia Lidzbark Warm.
ŁKS II Łódź
KS CK Troszyn
Od 25 lat Widzew jest przecietniakiem w ekstraklasie i głównie walczy o utrzymanie ale to wina sędziów :)
Związek złodziejii sędziów piłkarskich ma się świetnie i śmieje się wszystkim w pysk „no i co nam zrobicie ? „
Jak nie ukarzą tych sędziów, za prawdopodobne wypaczenie wyniku meczu, to oby ich karma dopadła. Bardzo dobry mecz Widzewa, pomimo gry w dziesiątkę, przez prawie całe spotkanie. Nie ma zmienników? Czy na pewno trzeba karać Ba i Zeqiriego klubem „Kokosa”? Ba żadnej szansy nie dostał, a Zeqiri może był nieskuteczny, ale w każdym meczu nie można powiedzieć, że mu się nie chciało, po prostu mu nie wychodziło. Kontuzje kontuzjami, ale takie sytuacje często dają szansę wykazać się nieoczywistym zawodnikom. Piłkarzom wyróżniającym się w niższych ligach, zdolnym młodzieżowcom, dlatego powinno się ich zabierać na mecze, nawet po to by chłonęli chociaż… Czytaj więcej »
Gdybym ja w swojej pracy porządnie nawalił, to z uwagi na jej specyfikę miałbym prokuratora na karku. A czy ci ludzie zaczną kiedykolwiek odpowiadać w ogóle jakkolwiek za jawne przekręty na oczach tysięcy ludzi? Zarabiają też znacznie więcej od przeciętnego zjadacza chleba. Przecież to jest niemożliwe by cały wóz VAR nagle dostał zbiorowej zaćmy.
Kos ,Kochanek ,Stefański ,ja nie wiem kto mądry dopuszcza ciągle tych tak zwanych sędziów do prowadzenia meczy ? Naprawdę nie ma lepszych?Ile jeszcze błędów muszą popełnić,aby ktoś kompetentny doszedł do odpowiednich wniosków.Chociaż w dobie VAR ,gdzie w zasadzie wszystko można bardzo dokładnie sprawdzić, nie jestem pewien,czy to są błędy i pomyłki, czy raczej celowe podejmowanie złych ,stronniczych decyzji.
„Pierwsze trzy kolejki ubiegłej kampanii przebiegły bez większych kontrowersji. Łodzianie wygrali wówczas na własnym stadionie z Zagłębiem Lubin (1:0) oraz GKS Katowice (3:0)” – to nieprawda, bo z GKS nie uznano nam prawidłowej bramki Shehu Co więcej w tym sezonie już nas skrzywdzono, np. w Płocku. Co jeszcze ciekawsze – w ostatniej akcji meczu. Jakby tego było mało to faulowany był… Kornvig, którego zdzielił łokciem Hamulic w polu karnym. Oczywiście pozostaje jeszcze niesłusznie uznana bramka Korony na 2:1. A co do Śląska – ja np. mam wątpliwości czy był w ogóle rzut rożny w sytuacji gdy Śląsk strzelił na 1:2.… Czytaj więcej »
Bezkarność rozzuchwala.Nie tylko w piłce nożnej,koleś kolesiowi krzywdy nie da zrobić.Klika i mafia.W tamtym sezonie przez wały sędziowskie graliśmy do końca o utrzymanie, a gdyby nie te wały gralibyśmy dzisiaj w pucharach.Święta racja Panie trenerze,za czyjeś niechlujstwo i oszustwo pracę może stracić ktoś uczciwy i pracowity.Wczoraj dopóki sił wystarczyło graliście bardzo ofiarnie i ambitnie,mimo wszystkich przeciwności.Zawsze Tylko Widzew RTS!
Że tego nie sprawdzili nawet, bada kolesi zero pojęcia o pracy sędziego. Biorą za to nie małą kasę zero konsekwencji.
Sędziowska mafia ma się dobrze, i jak widać bawi się dobrze kosztem Widzewa. Widać bardzo nie na rękę jest wysoka pozycja Widzewa.
Najlepsze jest to że zbierze się kolegium sędziów PZPN I stwierdzą że karnego nie powinno być i znajdą jakieś wytłumaczenie! Robią ustawy o ochronie tych dziadów a jakie konsekwencje oni ponoszą? Żadnych! Za taki przekręt powinni byc tez karani np.5 spotkań zawieszeni !
Wszystko prawda, ale poziom tego co zrobił PZPN wczoraj jest hard, chyba tylko urwanie głowy Emilowi i zakończenie meczu było by uznane,za współudział sędziów w morderstwie wtedy.Można to pociągnąć do machlojek hazardowych,że po prostu sędziowie sfingowali/ustawili wynik meczu tak jak miało być. Mam nadzieję,że prokurator zajmie się tym wczorajszym incydentem okradzenia Widzewa na potrzeby mafii hazardowej.
Brawo Vuko za odezwanie się. Szkoda, że w klubie tego nie robią. Wszyscy wiemy jak wygląda sędziowanie. Wiedzieliśmy a teraz po aferze sędziowskie sprzed kilku dni j wiemy więcej. Bagienko .
Czy my majac teorerycznie największe możliwości nie możemy sprowadzić zawidnikow od razu do gry. Przygotowanych bez łapanych kontuzji itp.
Panie Wichniarek, przepraszam za krytykę Pana . Jak na możliwości, które Pan miał….sorki właściwie ich brak , to pościągal zawodnikow I zbudował drużynę lepoej i szybciej niż milionerzy obecni.
Tak wiem…budujemy PROJEKT 2046.
Czego nie rozumiecie Kochanek ze Stefańskim widać obstawili u buka remis i oni tego karnego przez mikroskop elektronowy by nie dojrzeli.