T. Tułacz: „W tej lidze wygrywa bardziej zmotywowany”

8 kwietnia 2021, 19:30 | Autor:

W najbliższy piątek piłkarze Widzewa Łódź powalczą o ligowe punkty z Puszczą Niepołomice. Podopieczni Tomasza Tułacza znajdują się na fali i w dwóch ostatnich meczach zgarnęli komplet punktów. Szkoleniowiec „Żubrów” tonuje jednak nastroje w drużynie i podkreśla, że to gospodarze są faworytem tego spotkania. Co jeszcze powiedział w przedmeczowej rozmowie z WTM?

Właściwie wszyscy pierwszoligowi trenerzy mówią jednym głosem, że w Niepołomicach gra się trudno, a Puszcza każdemu może urwać punkty. Patrząc na wasze ostatnie wyniki, to i na wyjazdach chyba czujecie się mocni?

– W tamtym sezonie wygrywaliśmy tylko na wyjazdach, a u siebie mieliśmy problem. W tym sezonie się to troszeczkę obróciło, jednak ostatnie wyniki pokazują, że i wyjazdy nam niestraszne. Ta liga jest specyficzna. Czym szybciej zespoły nauczą się reguł tutaj panujących, to tym lepsze wyniki będą osiągały. Puszcza bardzo dobrze czuje się w tej lidze.

– Będzie to już wasz czwarty wyjazd z rzędu. Odczuwacie zmęczenie tą sytuacją?

– Niestety taki jest kalendarz rozgrywek. Nie mamy na niego wpływu, a ja mam prostą zasadę. Nie zastanawiam się nad rzeczami, z którymi nie mogę nic zrobić.

– Ale zapewne ma to wpływ na wasz mikrocykl treningowy.

– Nie narzekamy. W dzisiejszych czasach staramy się jako zespół patrzeć mniej krytycznie na różne rzeczy. Eliminujemy negatywne myśli. Jest mnóstwo osób, które mają gorzej niż my, mają więcej powodów do zmartwień niż niekorzystny kalendarz rozgrywek. Musimy odnajdywać ścieżki, które prowadzą do pozytywnych rozwiązań i na tym się skupiamy. Ogólnie wszyscy za dużo narzekają. Mamy możliwość pracy, robienia tego, co się lubi, a jest całe gros osób, które tego nie mają.

– A jak trener oceni wiosnę w waszym wykonaniu? Dziewięć punktów w pięciu meczach to dużo? Czy może za mało?

– Rollercoaster. Zaczęliśmy świetnie, bo od pokonania Lechii. Potem dostaliśmy oklep od Arki, a następnie my ją zlaliśmy. Po drodze był jeszcze Rzeszów i granie na betonie. To był zły czas, bo oprócz porażki trzech naszych piłkarzy skończyło z kontuzjami. Jeszcze ulegliśmy Koronie, a dwa ostatnie mecze zakończyły się naszymi zwycięstwami. Sam teraz widzisz, że to jest istny rollercoaster. Dziewięć punktów to satysfakcjonujący wynik, więc oceniam to pozytywnie.

– Do Łodzi przyjeżdżacie w komplecie?

– My walczymy z koronawirusem i nie jest to tajemnica. Bardzo mocno przestrzegamy ogólnych reguł oraz wytycznych, a inni nie zawsze to robią. Nie dajemy piłkarzy na mecze rezerw, a wiele drużyn tak postępuje. Pomimo to dotykają nas problemy. Na dzisiaj wszyscy już wrócili z kwarantanny, ale wrócić a być gotowym do gry to dwie różne rzeczy. Na Widzew przyjedziemy tymi zawodnikami, którzy będą zdrowi i gotowi.

– A jak poszło rozpracowanie Widzewa? Czy ostatnia wpadka w Sosnowcu była mocniej analizowana?

– Widzew Łódź to jest markowy klub. Z dużymi tradycjami. Nie muszę nikogo w swojej drużynie motywować przed takim meczem. Takie sytuacje jak w Sosnowcu się zdarzają, ale jeżeli Widzew chce osiągnąć swój cel, to musi unikać takich wpadek. Myślę, że był to mecz, który nijak się ma do dyspozycji i potencjału Widzewa. Wiemy, na co stać naszego rywala.

– Na dużo stać Widzew? Co według trenera jest najmocniejszą stroną łodzian?

– Widzew z tym składem i tymi finansami powinien bez większych problemów awansować do Ekstraklasy. Oczywiście w Łodzi mają też swoje problemy, które jutro będziemy chcieli wykorzystać i wygrać. Na takie mecze się czeka. Nie można mówić o najmocniejszych stronach, bo cała drużyna stanowi siłę.

– To gdzie leży problem, że Widzew nie może udowadniać wyższości na boisku?

– Nie do mnie już to pytanie, ale zdradzę ci sekret. W tej lidze wygrywa drużyna, która jest bardziej zmotywowana, która bardziej chce. Teraz ja ci zadam pytanie. Co według ciebie stało się w Sosnowcu? Czemu przegraliście?

– Uważam, że całkowicie oddaliśmy środek pola i przegrywaliśmy właściwie wszystkie pojedynki. Każda odbita piłka lądowała pod nogami piłkarzy Zagłębia. Byliśmy o jedno tempo spóźnieni.

– Masz sto procent racji. Tylko ta piłka nie lądowała pod nogami piłkarzy Zagłębia sama, oni doskakiwali do niej. Bardziej im zależało na zwycięstwie niż Widzewowi. Czemu byliście spóźnieni o tempo? Bo piłkarze Zagłębia za wszelką cenę chcieli być pierwsi przy piłce.

– Trudno się nie zgodzić z trenerem. Zmieniając jednak temat: jak to się stało, że Marcel Pięczek trafił na wypożyczenie do Puszczy? Trener go chciał mieć u siebie, a może kierował tym przypadek?

– Powiem krótko: to był mój autorski pomysł. Ten chłopak bardzo pomógł wam w awansie do pierwszej ligi. Ma swoje atuty. Byłem zaskoczony, że na tym poziomie nie dostawał w ogóle szans. Gdy pojawiła się możliwość pozyskania go, to od razu ją wykorzystaliśmy. Na ten moment odpłaca się swoją postawą.

– Marcel wspominał kiedyś, że najlepiej czuje się w pomocy. Ostatnio grał w obronie, a jaką pozycję widzi dla niego trener? Lewy defensor?

– Gra tam, bo problemy zdrowotne ma nasz kapitan. Marcel to wykorzystuje. Największym jego atutem jest duży entuzjazm w pracy. Pozycja to jest drugorzędny problem. Grał u nas na defensywnym pomocniku, na lewej i prawej obronie. To bardzo uniwersalny zawodnik, a to, że czasem popełnia błędy, to trudno. Prawie każdy młody chłopak je popełnia, ale ważne, aby plusów było więcej.

– Macie tylko cztery punkty straty do miejsca, które daje prawo gry w barażach o Ekstraklasę. Wpływa to na cele drużyny w tym sezonie?

– Moja filozofia piłki polega na tym, że trzeba osiągać to, na co nas stać. Nie można zdobyć wszystkiego. Grajmy jak najlepiej, punktujmy jak najlepiej. My mamy zawsze jeden cel. Mamy się rozwijać i z roku na rok poprawiać swoją lokatę w lidze. W poprzednim sezonie zajęliśmy ósme miejsce, a więc teraz celujemy w siódme. Oczywiście nie obrazimy się, jak będziemy jeszcze wyżej. Idziemy w dobrym kierunku.

Rozmawiał Dawid

Foto: Puszcza Niepołomice

Subskrybuj
Powiadom o
6 komentarzy
Starsze
Nowsze Najwięcej ocen
Inline Feedbacks
View all comments
6
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x