To już sześć lat, jak Cię z nami nie ma Prezesie!
11 listopada 2014, 08:57 | Autor: RyanDziś mija sześć lat odkąd widzewską rodzinę opuściła największa ikona klubu – Ludwik Sobolewski. Gdyby nie On, Widzew byłby zwykłym osiedlowym klubikiem, na mecze którego przychodzą nie tłumy fanatyków, a kilkudziesięciu miłośników IV-ligowej piłki.
Wiadomość o śmierci „Sobola” zmroziła wszystkich. Dotarła do nas 11 listopada 2008 roku, a więc w szczególny dzień dla wszystkich Polaków – w Święto Niepodległości. To intrygujące, bowiem niepodległość cechowała także poczynania Ludwika Sobolewskiego jako prezesa Widzewa. Był On odporny na komunistyczny system, a wręcz potrafił się w nim odnaleźć. Nie dawał się złamać naciskom ze stolicy, nie dopuszczał do sytuacji, żeby wojskowe Legia i Śląsk cynicznie podbierały Widzewowi najlepszych piłkarzy.
Sobolewski był architektem największych sukcesów klubu. Wprowadził go z III ligi do ekstraklasy. Zdobył dwa tytuły mistrzowskie i jedyny jak dotąd Puchar Polski. Największą sławę przyniosły jednak występy w europejskich pucharach. To właśnie szturm przez Europę i zostawienie w pokonanym polu takich potęg, jak Manchester City, Juventus Turyn, Manchester United czy Liverpool FC sprawiło, że Widzew zyskał miłość całej Polski. Do dziś ślady sympatii do łódzkiego klubu spotkać można w każdym zakątku kraju, co jest wielkim ewenementem. Czy można wyobrazić sobie dzisiejszego mistrza Polski w półfinale Ligi Mistrzów?
Jak mawiali o „Sobolu” znający go, Prezes był człowiekiem wybitnym. Należał do tej wąskiej grupy ludzi, którzy wyprzedzili własną epokę. Mimo komunistycznego reżimu, On myślał biznesowo. Budował wielki klub, jak gdyby robił to w realiach kapitalistycznych. Potrafił dobrać idealnych ludzi do wykonania konkretnych zadań: działaczy, trenerów, piłkarzy. Pod Jego okiem w Widzewie wychowały się takie sławy polskiej i światowej piłki nożnej, jak Zbigniew Boniek, Włodzimierz Smolarek czy Józef Młynarczyk. Funkcję Prezesa Widzewa sprawował w latach 1977-1987, 1992-1993 i w 1998 roku.
Prezes urodził się w Warszawie 17 września 1925 roku. W stolicy ukończył szkołę podstawową, ale dalszą naukę utrudniła mu wojna. W czasie niemieckiej okupacji ukończył gimnazjum na tajnych kompletach. Następnie wstąpił w szeregi Armii Krajowej i przelewał krew za Rzeczpospolitą. Po wojnie wyjechał do Łodzi i tutaj osiadł. Odnalazł się w sporcie rozpoczynając swą pracę w piłce od funkcji kierownika w łódzkim Starcie. W 1970 roku przeniósł się do Widzewa i będąc kolejno: kierownikiem drużyny, wiceprezesem i w końcu Prezesem klubu, uczynił z niego piłkarską potęgę.
Na stadionie przy Piłsudskiego 138, który pośmiertnie nazwany został Jego imieniem, bywał, kiedy tylko mógł. Niestety postępująca choroba nowotworowa znacznie ograniczała nie tylko oglądanie kochanego Widzewa z trybun, ale także codzienne funkcjonowanie. Choroba zakończyła się wraz z odejściem legendy 11 listopada 2008 roku, dwa lata przed 100-leciem klubu.
Prezesie, dziękując za wszystko prosimy: poślij gdzie trzeba Stefana Wrońskiego i załatwcie tam na górze, żeby Widzew znów był wielki. Dla Was nie ma rzeczy niewykonalnych. Nawet w niebie.
Foto: widzew.pl








Legia Warszawa
Górnik Zabrze
Cracovia
Lech Poznań
Zagłębie Lubin
Pogoń Szczecin
GKS Katowice
Widzew Łódź
Wisła Kraków
Jagiellonia Białystok
Korona Kielce
Śląsk Wrocław
Motor Lublin
Piast Gliwice
Wisła Płock
Radomiak Radom
Wieczysta Kraków
Raków Częstochowa 
KTS Weszło Warszawa
Widzew II Łódź
Mazovia Mińsk Maz.
Pelikan Łowicz
Lechia Tomaszów Maz.
Wigry Suwałki
Olimpia Zambrów
Świt Nowy Dwór Maz.
Wisła II Płock
Jagiellonia II Białystok
Olimpia Elbląg
Ząbkovia Ząbki
Warta Sieradz
Mławianka Mława
ŁKS Łomża
Polonia Lidzbark Warm.
KS CK Troszyn
ŁKS II Łódź