Trudny rok Dobrzyckiego. Rozczarowanie zamiast MWGA

28 marca 2026, 19:32 | Autor:

Dziś mija równy rok od przejęcia rządów w Widzewie Łódź przez Roberta Dobrzyckiego. Nie jest to jubileusz pełen dumy i radości, bowiem dominują rozczarowanie i smutek. Mimo tego, właściciel klubu zapewnia, że determinacji do osiągnięcia sukcesu mu nie zabraknie.

Początek starań o przejęcie większościowego pakietu akcji przez Dobrzyckiego datowany jest na przełom 2024 i 2025 roku. To wtedy udzielił on pamiętnego wywiadu biznesowemu dodatkowi Gazety Wyborczej, w którym zapowiedział chęć wejścia do polskiego futbolu i uczynić z niego europejską markę.”Chciałbym kupić klub i udowodnić, że można prowadzić go w Polsce sensownie, mieć sukcesy. To trochę hobby, a trochę cel do realizacji. Będę też szczery, że na tym polu chcę sobie samemu, ale też otoczeniu, coś udowodnić. Uważam, że piłka nożna to biznes jak każdy inny. Jest w nim więcej emocji, oczywiście jest też bardziej publiczny, medialny, ale mimo wszystko można go prowadzić w racjonalny sposób. Polska może być liderem Europy, a ja chcę klubu, który będzie to udowadniał także na niwie sportowej” – mówił wtedy, nie przyznając jeszcze, że chodzi właśnie o Widzew.

Dobrzycki potwierdza chęć zakupu polskiego klubu. Dziejowa szansa dla Widzewa?

Środowisko nie miało jednak wątpliwości, że zasłużonym polskim zespołem, któremu chce pomóc przedsiębiorca, jest właśnie RTS. Wydawało się to oczywiste choćby dlatego, że szef Panattoni Europe przy Piłsudskiego obecny był już od kilku lat. Najpierw zaangażował się finansowo w akademię, a latem 2023 roku firma ta została sponsorem strategicznym całego klubu. Medialne doniesienia mówiły, że między rozmowy z Tomasz Stamirowskim już się toczą, a wypowiedź dla „GW” była zaplanowanym elementem negocjacyjnym. Dopiero 19 lutego ubiegłego roku Dobrzycki oficjalnie potwierdził, że jest zainteresowany zakupem akcji czterokrotnego mistrza Polski i chciałby transakcję zrealizować jak najszybciej się da. Przekazał to za pośrednictwem mediów społecznościowych, wywierając dodatkową presję na ówczesnym właścicielu.

Dobrzycki chciał wywołać odpowiednią reakcję społeczną ponieważ wiedział, że oczekiwania kibiców były jasne – chcieli oni zmiany warty, choć nie dlatego, że stracili zaufanie do aktualnego szefa, którego rządy oceniali pozytywnie. Fani słusznie dostrzegali, że przejęcie spółki przez tak majętnego gracza jest szansą, która nigdy więcej może się już nie powtórzyć. Swoje stanowisko jasno wyrazili podczas meczu z Jagiellonią Białystok, kierując pod adresem szefa Avallonu właściwe transparenty. Wymowne były też słowa Michała Rydza, „namaszczonego” na prezesa właśnie przez Stamirowskiego, który przed kamerami Canal+ wprost poparł sprzedaż klubu, co jego przełożony odebrał jako zdradę i wbicie noża w plecy, w dodatku na arenie publicznej.

Dobrzycki mówi wprost – chce wejść w Widzew jak najszybciej!

Przyparcie dotychczasowego głównego akcjonariusza do muru sprawiło, że później sprawy potoczyły się w zasadzie błyskawicznie, biorąc pod uwagę złożoność prawną i finansową całej operacji. W międzyczasie doszło przecież także do fundamentalnej zmiany podejścia przez Roberta Dobrzyckiego, który wstępnie porozumiał się w sprawie zakupu dużo mniejszego pakietu akcji, z perspektywą pozyskania kolejnych w dalszej przyszłości. Stwierdził jednak, że chce iść po magiczne 76%, dające mu od razu pełną kontrolę nad klubem, więc trzeba było dogadać wszystko niemal na nowo.

Finalnie będący pod dużym naciskiem Tomasz Stamirowski skapitulował i zgodził się oddać władzę. Z biznesowego punktu widzenia wyszedł na tym fantastycznie, ponieważ zainwestował w Widzew 10 milionów złotych, a według niepotwierdzonych danych do jego kieszeni wpłynęło po sprzedaży większości udziałów ok. 30 milionów złotych, więc zarobił na całym interesie naprawdę dużo pieniędzy. Nie do końca go to jednak zadowoliło, czego wyraz dał chociażby na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej w łódzkim Monopolis. „Nie kryję, że jestem chyba jedną z nielicznych osób, które zarobiły na inwestycji w piłkę klubową, ale bez wątpienia zamieniłbym to na nowe trofeum w gablocie. Finanse nigdy nie były jednak główną motywacją, bo chodziło przede wszystkim o klub. Czuje lekki niedosyt, bo jestem teraz trochę jak zawodnik, który szykował się cztery lata do olimpiady, ale na nią nie pojechał” – mówił na początku kwietnia.

Oficjalne zawarcie umowy inwestycyjnej nastąpiło 28 marca 2025 roku. Co ciekawe, tego samego dnia czerwono-biało-czerwoni rozgrywali wyjazdowe spotkanie z Piastem Gliwice (wygrali 2:0), a na ławce trenerskiej debiutował Zeljko Sopić, wybrany na to stanowisko chwilę wcześniej przez innego dopiero co zatrudnionego w klubie Mindaugasa Nikoliciusa. Nowy właściciel nie chciał na początku swoich rządów skreślać tych, którzy do Widzewa dopiero dołączyli. Obdarzył zaufaniem zarówno ich, jak i dotychczasowych członków zarządu. Zespół zrealizował pod ich wodzą cel minimum, jakim było spokojne utrzymanie w Ekstraklasie, a następnie przystąpiono do letniej ofensywy transferowej.

Widzew wchodzi w nową erę. Umowa Dobrzyckiego ze Stamirowskim zawarta!

Skala zmian przerosła najśmielsze wyobrażenia. Sprowadzono aż czternastu nowych zawodników, za których zapłacono ponad 7 milionów euro! Choć Raków Częstochowa wydał nieco więcej, dla Łodzian i tak była to olbrzymia rewolucja. Wcześniej pozyskiwano graczy najczęściej bez kwoty odstępnego, a rekord stanowiło 300 tysięcy euro, przeznaczone na angaż Hilarego Gonga. Rozmach był więc potężny, lecz obawiano się, że tak duża liczba nowych twarzy w zespole sprawi, iż proces jego zgrania będzie niezwykle skomplikowany i odbije się na wynikach. Ci, którzy się tym martwili, mieli rację, ale nawet najwięksi pesymiści nie przypuszczali, że skutki uboczne będą aż tak drastyczne.

Początek sezonu nie wyglądał źle. Widzewiacy uporali się na inaugurację z Zagłębiem Lubin, wysoko i pewnie pokonali też GKS Katowice. W międzyczasie polegli w Białymstoku, ale fakt iż prowadzili do 91. minuty i stracili punkty na skutek pecha i prostych błędów, sam w sobie był dobrym prognostykiem. Niestety, później wyniki były gorsze, choć na obronę Sopicia działa częściowo fala sędziowskich błędów, krzywdzących RTS. Tak czy inaczej już po sześciu kolejkach stracono do Chorwata cierpliwość i do roli pierwszego trenera awansowano dotychczasowego asystenta – niedoświadczonego Patryka Czubaka. Niedługo później zaufanie utracił też Nikolicius, którego zwolnienie tłumaczono niezrozumieniem wymagań Dobrzyckiego. Szef chciał, by latem do drużyny trafili zawodnicy o zdecydowanie wyższej jakości tu i teraz, a Litwin miał przeprowadzać zbyt wiele perspektywicznych ruchów, niekoniecznie od razu na topowym poziomie.

Spory wstrząs w tamtym okresie wywołała także tzw. afera grecka, czyli zorganizowanie ślubu ówczesnego wiceprezesa na znanej wyspie Santorini. Tuż po mianowaniu Czubaka, ten wyleciał na imprezę weselną, dając piłkarzom wolne od treningów i odwołując zaplanowany wcześniej sparing. Gdy wszystko wyszło na jaw po trenera wysłano… prywatny odrzutowiec, by ten stawił się w klubie i wytłumaczył powody takich decyzji. Odbiło się to szerokim echem we wszystkich mediach, wystawiając Widzew na PR-owe gradobicie. Mocno ucierpiał też wizerunek młodego szkoleniowca, który otrzymując życiową szansę zawodową wolał plaże w Grecji, zamiast zostać na miejscu i ciężko pracować. „Gdybym był na miejscu Patryka Czubaka, to nie poleciałbym na to wesele. Skupiłbym się na pracy. Troszeczkę się zawiodłem na podejściu trenera. Byłem zaskoczony i zadziwiony, że do takiej sytuacji doszło. Nie spodziewałem się tego. Wyglądało to tak, jakbym dał swoim dzieciom mieszkanie i one by to mieszkanie zdemolowały, bo zamiast przyjęcia urządziłyby imprezę” – komentował później całą sprawę Robert Dobrzycki.

R. Dobrzycki: „Uczę się, jak żyć z krótkoterminową porażką”

Biznesmen wypowiedział jednak te słowa, gdy Macieja Szymańskiego i Patryka Czubaka już w klubie nie było. Tę drugą decyzję podjął Dariusz Adamczuk, zatrudniony w miejsce pożegnanego Mindaugasa Nikoliciusa. Był to pierwszy w pełni samodzielny wybór dyrektora sportowego przez Dobrzyckiego, który obdarzył go dużym zaufaniem, doceniając świetną – jego zdaniem – pracę wykonywaną wcześniej w Pogoni Szczecin. Wsparty Piotrem Burlikowskim pełnomocnik zarządu ds. sportu (taką funkcję oficjalnie objął Adamczuk) zaczął od zaangażowania Igora Jovićevicia, całkowicie na siebie biorąc ten pomysł. Nie spodziewał się zapewne, że będzie to wielki błąd i ten trener również straci posadę jeszcze w trakcie trwania sezonu.

Zanim misję gaszenia pożaru po Jovićeviciu powierzono Aleksandarowi Vukoviciowi, miało jeszcze miejsce epickie zimowe okno transferowe. Adamczuk i Burlikowski, chcąc zadowolić Dobrzyckiego, dążyli do sprowadzenia bardzo jakościowych piłkarzy. Za takich z pewnością uznać należy aktualnych reprezentantów Polski w osobach Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego, pełniącego jeszcze niedawno funkcję kapitana w Lidze Mistrzów Lukasa Leragera czy Emila Kornviga, robiącego furorę w Lidze Europy. Mocnym ruchem było też wykupienie Steve’a Kapuadiego z Legii Warszawa, ale największe zamieszanie wywołało oczywiście sprowadzenie Osmana Bukariego, niemal dwukrotnie bijąc rekord Ekstraklasy! Łącznie zimą wydano na wzmocnienia prawie 16 milionów euro, a więc ponad dwa razy więcej niż latem!

Istne szaleństwo zakupowe niestety nadal nie przekłada się na boisko. Obecny sezon w zasadzie już można uznać za nieudany i jedyne pytanie brzmi, czy skończy się „tylko” źle, czy dojdzie do jednej z największych katastrof w historii polskiej piłki klubowej – drużyna zbudowana za 100 milionów złotych spadnie do I ligi. Vuković ma jeszcze osiem kolejek, by uniknąć takiego scenariusza i sprawić, by pierwszy pełny sezon z Dobrzyckim u sterów nie był tak wielką kompromitacją całego projektu.

R. Dobrzycki: „Pozycje dyrektora sportowego i prezesa są mocne”

Dobrzyckiemu trzeba jednak oddać, że przez cały mijający dziś rok starał się zachowywać pokorę i skromność. Gdy wydawał fortunę na nowych zawodników podkreślał, że zależy mu tylko na podniesieniu jakości w składzie. Gdy bito kolejne rekordy transferowe, a media, bukmacherzy i nakręcona przez nich część kibiców widziała już Widzew na tronie, właściciel tonował nastroje, nie obiecywał natychmiastowego sukcesu i powtarzał, że obecną kampanię traktuję jako przejściową. Nie przypuszczał, że droga na szczyt będzie aż tak wyboista, ale z pewnością nie można mu zarzucić pychy i braku pokory. Urzekł wielu ludzi swoją skromnością i zapewnieniami, że inwestycję w klub traktuje jako swoją życiową misję, która prędzej czy później przyniesienie całej społeczności powody do dumy. Trudno mu więc nadal nie kibicować.

Zamiast realizacji hasła „Make Widzew Great Again„, towarzyszące całej zeszłorocznej zmianie władzy, jest rozczarowanie, a czasami wręcz bezradność. Wiele decyzji wydaje się przecież racjonalnych, a mimo to nie przynoszą one pozytywnych skutków. Całe szczęście, że po Robercie Dobrzyckim nie widać ani krzty zniechęcenia i pozostaje mieć nadzieję, że jego determinacja prędzej czy później przyniesie sukces. Ten – jak wiadomo – lubi rodzić się w bólach…

Subskrybuj
Powiadom o
20 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Jurek
1 dzień temu

Panie Dobrzycki widzimy że nie liczysz kasy ale mógłbyś pomyśleć o kibicach Widzewa. Chcemy drużyny skutecznej i grającą znaczącą rolę w ekstraklasie

Olaf
Odpowiedź do  Jurek
1 dzień temu

Myślę że Pan Adamczuk nie ma pojęcia o swojej robocie
Ma wszystko co potrzebne ale nie potrafi nic

Jurek
Odpowiedź do  Olaf
21 godzin temu

Też tak uważam. Niestety jakimś trafem dalej szkodzi klubowi

fan
Odpowiedź do  Olaf
13 godzin temu

Wcześniej nie było Adamczuka a był Niko i było to samo ,jaka wymówkę jeszcze znajdziesz ?

Łaskotany tygrys
Odpowiedź do  Jurek
1 dzień temu

Możesz to śmiało powiedzieć swojemu właścicielowi, że chciałbyś chociaż zagrać w barażach, a o Widzew się nie martw.

Jurek
Odpowiedź do  Łaskotany tygrys
21 godzin temu

Z tego co czytam na forum to więcej ludzi martwi się o Widzew a nie tylko ja
Poza tym gościu nie trafiłeś bo jestem właśnie kibicem Widzewa

Last edited 21 godzin temu by Jurek
Polska
1 dzień temu

Panie Robercie każdy kibic Widzewa dziękuje, że objął Pan stery w klubie. Prosimy tylko bardziej wsłuchać się w głos kibiców, bo oni najbardziej kochają ten klub i widzą pewne decyzje lepiej niż Pana doradcy, którym bardziej zależy na dobru własnym niż dobru Widzewa.

DonJ
1 dzień temu

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie znając się na piłce nożnej (a się nie zna) zatrudnił do pomocy ludzi mających całkowicie odmienne od własnych kompetencje. Niestety jego największą pomyłką było zostawienie Judasza Rydza, który o piłce nożnej ma takie pojęcie jak ja o balecie. Ten zaś nie znając się na materii dalej bawi się w prezesowanie paląc nie swoimi pieniędzmi w piecach wielu zadowolonych z tego faktu osób…
Oby tylko ta kumulacja niekompetencji nie doprowadziła nas do spektakularnej katastrofy…

Piotro
1 dzień temu

Największy błąd to jesienna zmiana. Dotyczy zarówno pionu sportowego, jak i trenerskiego. Czyli Adamczuk i jego wybory. Amen.

raaf
1 dzień temu

Nie tak się buduje drużyną. Drużyna to tożsamość, identyfikacja, walka, zaangażowanie, a przede wszystkim emocje i nadzieje Kupowanie najemników, płacenie chorej kasy i zakładanie im koszulek Widzewa to nie jest dobra droga. Wielu kibicom jest coraz bardziej obojętne co z tym projektem będzie dalej, bo ciężko się z tymi piłkarzami identyfikować.

Slax
Odpowiedź do  raaf
1 dzień temu

Już przestańcie z tą tożsamością. Ilu wychowanków czy wieloletnich zawodników macie w psg, manchesterach obydwu, liverpoolu … może Barcelona jest inna. Reszta to odpowiedni trener i sztab i gra wg wypracowanych zasad na treningach. to już nie ten czas kiedy w drużynach grało po 5 wychowanków. A w klubach które wymieniłem to zawodnicy są po kilka lat bo zarabiają kupe kasy. Jak widzew będzie płacił przez lata dobre pieniądze to i zawodnicy będą dłużej w klubie i rotacja mniejsza.

fan
Odpowiedź do  Slax
13 godzin temu

PSG dopiero gdy pozbył sie gwiazd Nejmar,Messi,Mbappe itp zaczął coś zdobywać w Europie ,w lidze wiadomo wygrywał wszystko ale to sie nie liczy bo to było pewno i to było wymagane od nich ale w Europejskich Pucharach już im nie szło

dasert
1 dzień temu

Może ktoś podać choć zbliżoną kwotę jaką Stamirowski zarobił na Widzewie…?

Gary
Odpowiedź do  dasert
21 godzin temu

Około 25mln.

RTS
1 dzień temu

Powiem tak. Sędziowie w tym sezonie ukradli nam spokojnie 10 pkt. Następne 6 pkt frajersko straciliśmy w Białymstoku i Lubinie.
Tylko te 2 fakty i rozmawiali byśmy dziś o Widzewie jako liderze i głównym kandydacie do MP.
Największym błędem było w tym sezonie zwolnienie Sopicia.
Ta drużyna grała całkiem przyzwoity jak na nasze warunki futbol.
Późniejsza każda zmiana trenera, ustawienia i składu to tylko wprowadzenie dodatkowego chaosu.
Wniosek jest jeden – potrzebna stabilizacja a nie nerwowe działania.

Łaskotany tygrys
Odpowiedź do  RTS
1 dzień temu

Pełna zgoda. Za Sopicia grali do przodu, atakowali, stwarzali sytuacje. ale był początek sezonu, rozmach i energia. Kilka punktów bezczelnie ukradli nam sędziowie, ale za przełom uważam mecz w Białymstoku, gdzie wszystko runęło, prowadzić 2-1 i przegrać 2-3 w 3 minuty zmieniło wszystko. Krasnal i Jovicevic to dwa nieporozumienia, nawet w Polonii Bytom się na jednym poznali. A Vuko….no cóż zastał drużynę kompletnie rozbitą i osieroconą. Na razie gra na alibi, żeby nie przegrać, bo cel jest jasny. Ryzykować nie będzie, bo punkty potrzebne. Gdy się utrzymamy w przyszłym sezonie będzie można zmienić taktykę, ale pod warunkiem, że będą biegać… Czytaj więcej »

Tede
Odpowiedź do  Łaskotany tygrys
23 godzin temu

Na razie interes życia zrobił Stamirowski.
W krótkim czasie zarobił ponad 300% włożonego kapitału.
Czy Dobrzycki nie zrobił rozpoznania rynku przed wyłożeniem 100 mln. i jakich miał wtedy doradców ? Jest człowiekiem doświadczonym i robiącym od lat interesy z dużym sukcesem. I teraz taka wtopa. Nie chce mi się wierzyć. Ta sytuacja ma jakieś drugie dno o którym wiedzą tylko głęboko wtajemniczeni.
Szkoda naszych nadziei i oczekiwań, szkoda tego sezonu.

Matt
Odpowiedź do  Łaskotany tygrys
15 godzin temu

No ale samymi remisami Vuko też ekstraklasy nie utrzyma. Trzeba będzie w którymś momencie zaryzykować i zagrać i pełną pulę, a nie tylko na 0:0

Maestro
1 dzień temu

RD nie zna sie na pilce ani na budowaniu klubu. Stamirowski moglby go uczyc. Przykre … Dobral zlych ludzi, myslal ze kasa zalatwi wszystko. Osmiesza Widzew.

fan
Odpowiedź do  Maestro
13 godzin temu

Myśli że będzie sobie siedział gdzieś tam przed komputerem i tak będzie zarządzał klubem przy okazji załatwiania innych interesów a to tak nie działa to praca na cały etat i trzeba być często w siedzibie klubu i czuc to od środka

20
0
Would love your thoughts, please comment.x